Stan Dawid Ligon: Tajna akcja MSZ na obszarach objetych wojna; sukces ewakuacyjny rzadu Jaroslawa K.; 5 Praw Rodaków.
Dienstag, 18. Juli 2006
Vasek Klouda: footbag - zoska - I was just browsing footbag videos on youtube and found this. And guess what...that's my brother playing there ..
Stowarzyszenie MANIAC Footbag Team zaprasza do czynnego trenowania zośki na ziemiach małopolskich a Stowarzyszenie Europejskie PONS GALI wspierać będzie starania o uznanie zośki za dyscyplinę olimpijską.
I was just browsing footbag videos on youtube and found this. And guess what...that's my brother playing there (in th red shirt) and i am sitting in the background and watchin the game. Yay, my first appearance in a youtube video ;)
http://www.youtube.com/watch?v=NlbvGRceRcI#GU5U2spHI_4
HAHAHA....

Respond to this video with a video of your own—choose one you've already uploaded or make a new one!
Comments (1)
Post a new comment
kulturzentrum (13 seconds ago)
yoomiii TOGGO TOUR Wiesbaden 2006
|
TOGGO TOUR Wiesbaden 2006 73 photos | Add a comment? Photos are from17 Jul 06. |
Montag, 17. Juli 2006
27th annual World FOOTBAG Championships 2006 in Frankfurt am Main
Playlist: FOOTBAG
Description: 27th annual World Footbag Championships 2006 Frankfurt am Main
Creator: kulturzentrum
More playlists by kulturzentrum
Play All Videos
Email Playlist
środa, 05 lipca 2006
http://nowaruda.blox.pl/2006/07/w-Malopolsce-gramy-w-Zoske.html
Stowarzyszenie MANIAC Footbag Team zaprasza do czynnego trenowania zośki na ziemiach małopolskich a Stowarzyszenie Europejskie PONS GALI wspierać będzie m.in. starania o uznanie zośki za dyscyplinę olimpijską.
Stefan Kosiewski: Program sportowy igrzysk olimpijskich w Pekinie jest ustalony i nie ulegnie zmianie, natomiast w lipcu przyszłego roku, w Singapurze Międzynarodowy Komitet Olimpijski rozważał będzie sprawę wprowadzenia nowych dyscyplin: basseball i softball ustąpią być może miejsca golfowi i rugby, a jeśli sportowcy uprawiający squash, karate i wrotkarstwo mają nadzieję na sukcesy olimpijskie, to Polski Komitet Olimpijski może np. lobbować na arenie międzynarodowej na rzecz szans dla graczy w zośkę.
Polski Footbag bardziej chyba znany i ceniony jest dzisiaj na świecie, aniżeli w kraju, a tak być przecież nie powinno, bo młodzież mamy w Polsce utalentowaną i przepiękną, a możliwości sportowej realizacji zamykają jej tylko często zwapniałe dywany na urzędach.
Zarówno Polski Komitet Olimpijski jak i Minister Sportu winni spojrzeć życzliwym okiem na zośkę, bo z wielu względów po prostu warto. Jest to szansa dla Polski, na osiągnięcia nie tylko w sporcie.
A tu sprawa jest bardzo pilna, bo akurat we Frankfurcie odbywają się 27 Mistrzostwa Swiata w FOOTBAG i czołowy polski zawodnik, wicemistrz świata, uległ kontuzji, a w ekipie nie ma lekarza. Młodzieńcowi spuchła noga, zaś najbliższy Konsulat RP w odległej 200 km Kolonii; niezbędny jest jakiś masaż, może opatrunek. Kostkę trzeba rozgrzać, żeby ruszała się przynajmniej tak, jak na ostatnich mistrzostwach.
niedziela, 16 lipca we Frankfurcie
Sonntag, 16. Juli 2006
778 MILIARDOW dolarów dla BOGACZY - 2 mln wyborców Busha - amerykanskich milionerów bez podatku od dziedziczenia? orwell, animal farm
778 MILIARDOW dolarów dla BOGACZY - 2 mln wyborców Busha - amerykańskich milionerów bez podatku od dziedziczenia? orwell, animal farm

http://galeriapies.blox.pl/2006/07/778-MILIARDOW-dolarow-dla-BOGACZY-2-mln-wyborcow.html
Bez wątpienia Polska dzisiaj znajduje się pod gigantyczną presją kulturową nie tyle Zjednoczonej Europy, na której terytorium znajduje się kilkadziesiąt baz amerykańskich, ale właśnie wciąż rozpychających się na świecie Stanów Zjednoczonych. Prowadzone od lat 16 programy „prywatyzacyjne” naszego (?) kraju są repliką programów „globalizacji”, jakie zostały przygotowane – i to w detalach – w odpowiednich „kulturotwórczych” instytucjach Waszyngtonu, Bretton Woods, Chicago oraz Londynu. Stąd przecież przyjechał do Polski obecny minister obrony (USA) w Polsce, pan Radek Sikorski, mąż znanej dziennikarki Anne Appelbaum, pracującej dla „Washington Post”. Ta dziennikarka, jako pisarz ewidentnie „robiący dobrze” Niewidzialnemu Władcy Świata, została niedawno wyróżniona nagrodą Pullitzera za książkę odwracającą uwagę czytelników od faktu, że USA dzisiaj to największy „Gułag” naszej planety, z prawie 3 milionową populacją więźniów, stanowiącą czwartą część populacji wszystkich więźniów na całym świecie!
Samstag, 15. Juli 2006
Dr. Marek Glogoczowski: Po co Polakom dzisiaj jakis Zwiazek Zawodowy Literatów?
I.A. Szamir i M.G. nad potokiem Bystrym w Tatrach;
Sytuacja „robiącego dobrze” pisarza dzisiaj
dr Marek Głogoczowski
11 lipca br. w uroczym ogródku „Café Piano” w Zakopanem, odbyło się zebranie liczącej pięć osób Grupy Inicjatywnej projektowanego Oddziału Małopolskiego Związku Literatów Polskich. Spotkanie to zaszczycił, przebywający z wizytą w naszym kraju, prawosławny pisarz z Jaffy, Izrael Adam Szamir. który w swych „antysystemowych” książkach (Flowers of Galilee, oraz PaRDeS – tę ostatnią staramy się wydać w Polsce), głosi idee otwarcie wrogiego (pan)syjonizmowi alterglobalizmu. W jego koncepcji ten pożądany, sprawiedliwszy od obecnego, ustrój świata polegałby na egzotycznym dla Polaków sojuszu „antymamonistycznego” prawosławia z islamem.
W trakcie rozmowy z naszym gościem – prowadzonej, jak przystało na alterglobalistów, w języku rosyjskim – na temat sytuacji pisarzy w krajach byłej demokracji ludowej, dowiedzieliśmy się, iż w Rosji, w środowiskach literackich mówi się, iż „Za sowietskoj własti było sto tysięcy zawodowych pisarzy, zaś obecnie Rosja ma zawodowych pisarzy tylko dwóch, takich którzy dobrze robią minetę”. Ta uwaga wzbudziła wesołość doświadczonych życiem krakowsko-zakopiańskich literatów, jako iż bez zbędnych słów wszyscy się domyśliliśmy, kto jest tym „Niewidzialnym Panem” Rosji, któremu to „Panu” pisarze, chcący dobrze przystosować się do otrzymanej wolności, „robią dobrze”.
Powyższe zdanie gościa z „walczącego o swój byt” Izraela mogłoby być mottem dla mej wypowiedzi na temat przyczyn, dla których w Małopolsce próbuje się powołać już drugi „niezależny” Oddział, tracącego coraz bardziej swą rację bytu, ZLP. Otóż podobne do tego w Krakowie „rozdwojenie” naszego Związku Literatów nastąpiło w ciągu ostatniego roku także w Poznaniu oraz w Łodzi, co jest rodzajem signum temporis obecnego okresu, kiedy to wszystkie oddziedziczone po PRL struktury uznane zostały za prawie przestępcze – co dotyczy oczywiście także powstałego w okresie stalinizmu Związku Literatów (1). „Gwoździem do trumny” Oddziału Krakowskiego było publiczne wystąpienie, już prawie dwa lata temu, prezesa Konrada Strzelewicza z protestem przeciw pochowaniu, w kościele oo. Paulinów na Skałce, zmarłego podówczas Czesława Miłosza, jednego z czterech polskich „noblistów” w zakresie literatury.
Otóż ja w roku 1970 miałem możność chodzić na wykłady w zakresie literatury słowiańskiej, prowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, przez naszego przyszłego noblistę. Wtedy to nie „czułem” w ogóle jego anty-polskich uprzedzeń. Natomiast Miłosz zawsze podkreślał (także w języku angielskim), że nie lubi polskiego „bogoojczyźnianego” katolicyzmu, co zresztą było cechą całej lewicowej formacji jego pokolenia Polaków (w tym i spolonizowanych „Litwinów”, z którymi się on utożsamiał). Z tego powodu i ja złożyłem podpis pod „trefnym” protestem w sprawie umieszczenia prochów Miłosza na Skałce. Co więcej, dopiero bardzo niedawno przejrzałem opublikowaną w 2005 roku książeczkę profesora polonistyki Jana Majdy z Uniwersytetu Jagiellońskiego p.t. „Antypolskie oblicze Czesława Miłosza”, w której znalazłem ciekawe cytaty z książki „Prywatne obowiązki” naszego noblisty. Jeden z tych cytatów rzeczywiście mnie poraził: „POLAK MUSI BYĆ ŚWINIĄ, PONIEWAŻ SIĘ POLAKIEM URODZIŁ” (s. 36). Gdy bowiem zestawimy ten pogląd Czesława Miłosza, z poglądem wychwalanego przez tegoż Miłosza, szwedzkiego myśliciela religijnego Swedeborga, że „TO WIDZISZ KIM JESTEŚ”, to od razu możemy się domyślić, jakiego to gatunku osobnika zgodzili się pochować, w swym kościele na Skałce, bogoojczyźniani księża Paulini...
Według mnie ‘antypolskość’ Miłosza, która według prof. Majdy nasiliła się dopiero po tegoż Miłosza „zdradzie” ideałów PRL w 1951 roku, to był w miarę normalny „odruch przystosowawczy”, konieczny do zrobienia przezeń kariery uniwersyteckiej w USA: kluczem do tej kariery stała się opublikowana wtedy książka „Umysł zniewolony”, traktująca o pozostałych w Polsce Ludowej członkach ZLP. Także i inni pisarze, pragnący „zrobić dobrze” Niewidzialnemu „Panu” USA, postępowali podobnie: były węgiersko-niemiecki komunista, Arthur Koestler wspomina w swej „Autobiografii”, jak szybko CIA rozpropagowała jego paszkwil antykomunistyczny „Ciemność w południe”, która to „chałtura” uczyniła zeń pisarza światowej sławy; dla pisarzy pochodzących z Polski, takimi „przepustkami” do światowego sukcesu stały się książki celowo oczerniające nasz kraj, by przypomnieć tutaj „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego czy „Sąsiadów” Tomasza Grossa. (W tej to ostatniej „chałturze historycznej”, mój były kolega z Klubu Wysokogórskiego w Warszawie w 1968 roku, potrafił zmieścić w zwykłej chłopskiej stodole w Jedwabnem aż 1600 Żydów – czyli 16 osób na metr kwadratowy – wraz z czczonym przez nich popiersiem Lenina!)
Bez wątpienia Polska dzisiaj znajduje się pod gigantyczną presją kulturową nie tyle Zjednoczonej Europy, na której terytorium znajduje się kilkadziesiąt baz amerykańskich, ale właśnie wciąż rozpychających się na świecie Stanów Zjednoczonych. Prowadzone od lat 16 programy „prywatyzacyjne” naszego (?) kraju są repliką programów „globalizacji”, jakie zostały przygotowane – i to w detalach – w odpowiednich „kulturotwórczych” instytucjach Waszyngtonu, Bretton Woods, Chicago oraz Londynu. Stąd przecież przyjechał do Polski obecny minister obrony (USA) w Polsce, pan Radek Sikorski, mąż znanej dziennikarki Anne Appelbaum, pracującej dla „Washington Post”. Ta dziennikarka, jako pisarz ewidentnie „robiący dobrze” Niewidzialnemu Władcy Świata, została niedawno wyróżniona nagrodą Pullitzera za książkę odwracającą uwagę czytelników od faktu, że USA dzisiaj to największy „Gułag” naszej planety, z prawie 3 milionową populacją więźniów, stanowiącą czwartą część populacji wszystkich więźniów na całym świecie!
I.A.S. w towarzystwie radnej z Gdańska Elżbiety G. oraz „trefnego” prezesa OK ZLP Konrada Strzelewicza w Cafe Piano w Zakopanem.
I tutaj przechodzę do meritum sprawy. Po co Polakom dzisiaj jakiś Związek Zawodowy Literatów? Czy zadaniem literatury w obecnych czasach jest, jak to miało miejsce przez cały wiek XIX, „rozjaśnianie rzeczywistości” w głowach mieszkańców krajów, do których adresowane jest słowo pisane, czy też dokładnie na odwrót, zadaniem „intelektualistów” dzisiaj stało się zaciemnianie i kamuflaż stanu faktycznego, w którym rozeznanie się, na „zdrowy rozum”, jest banalnie proste.
Otóż na „zdrowy rozum” to myśmy 4 czerwca 1989 roku, masowo głosując na „Solidarność”, po prostu zakończyli autonomiczną historię Polski. Samuel Huntinton, czołowy ideolog amerykańskiego „zderzenia cywilizacji” celnie zauważył, że naród, aby móc egzystować, musi mieć ku temu podstawy ekonomiczne. Polska zaś, poprzez entuzjastyczne zaakceptowanie przez jej „inteligencję” w 1990 roku „Planu Balcerowicza”, przygotowanego przez „tandem” BŚ i MFW, po prostu podcięła sobie ekonomiczne podstawy samodzielnego bytu. Skutki tego „narodowego samobójstwa z miłości do USA” świetnie widać. Młodzież polska, wskutek planowej dezindustrializacji naszego kraju, musi zeń masowo emigrować, moi byli studenci z Pomorskiej Akademii Pedagogicznej zrobili ankietę, z której wynikło, że aż 30 z 40 magistrów geografii, którzy ukończyli studia w 2002 roku, zarabia na życie obecnie – głównie w barach i supermarketach – w Anglii oraz w USA.
Jak się nic nie zmieni, to Polsce – jak i innym krajom Europy Wschodniej – grozi depopulacja podobna do tej jakiej dokonali w połowie wieku XIX Anglicy w kolonizowanej podówczas przez nich Irlandii. Wskutek sztucznego głodu, zorganizowanego na tej celtyckiej, katolickiej wyspie przez „postępowy” Rząd Brytyjski, z 6 milionów mieszkańców pozostało tylko trzy miliony nie znających już języka Irów (Ariów) ludzi, reszta emigrowała „z głodu”, głównie do Stanów Zjednoczonych, gdzie Irlandczycy się zasłużyli jako wojsko likwidujące resztki ludności autochtonicznej USA. Podobny „plan de-polonizacji” został zaakceptowany przez kolejne ekipy rządzące od 1989 roku Polską, zamiast „sztucznego głodu” mamy obecnie „sztuczny brak miejsc pracy” i ludność masowo musi emigrować do „sponsorujących” polskie reformy krajów, głównie zresztą anglosaskich. Zdziesiątkowane (prawie dosłownie) Polskie Wojsko Najemne bierze dziś udział w „rozrzedzaniu” ludności autochtonicznej strategicznego dla geopolityki USA Iraku.
I tutaj moja ostatnia uwaga, jako inicjatora „Małopolskiego Oddziału” ZLP. Na zebraniu Zarządu Głównego ZLP, w którym uczestniczyłem w dniu 19 czerwca w Warszawie, jeden z jego ambitnych – oczywiście w „robieniu dobrze” – wice-prezesów, dr Jacek Kajtoch z Krakowa przedstawił wniosek, by ZLP w żadnym wypadku nie angażował się w politykę. Innymi słowy, by nasz Związek Literatów programowo odwracał głowę od wszystkich istotnych spraw gigantycznego „polis” jakim jest nasza, coraz bardziej zamerykanizowana, Polska. Na całe szczęście ten wniosek, domagający się „samokastracji” pisarzy polskich na żądanie Niewidzialnego Pana Zachodu, nie uzyskał aprobaty członków Zarządu. Wyraźnie zaś „antysystemowa” działalność pisarska naszego kolegi z Jaffy, Izraela Adama Szamira może dla nas być wskazówką, że da się – pomimo żądań „Pana Świata” – iść na przekór dyrektywom globalizacji dzisiaj. Czyli iść na przekór nakazowi „odnarodowienia się narodów” dla „boga”, jakim jest żydo-anglosaska (w swej znakomitej większości) oligarchia finansowa tandemu USA+Izrael, przez pisarza Iana Buckley’a nazwanego w skrócie USrael.
Na zakończenie tego sprawozdania, by podbudować trochę „ducha społecznego” Polaków, pragnąłbym powiadomić ewentualnych czytelników, że w trakcie naszego spotkania dowiedzieliśmy się od Izraela Adama, że sławne kibuce, którymi to socjalistycznymi miejscami pracy Izrael się szczycił przez pierwsze dziesięciolecia swego istnienia, praktycznie już nie istnieją. Do tych „żydowskich kołchozów”, których mieszkańcy żyli na poziomie materialnym porównywalnym z analogicznymi, bardzo bogatymi kolektywnymi gospodarstwami rolnymi w nie istniejącej już Czechosłowacji, przybyli (zapewne z USA) „misjonarze” liberalizmu i przekonali żydowskich naiwnych „kołchoźników”, że żyć się im będzie jeszcze lepiej, jak się sprywatyzują. Dalszy ciąg wyglądał podobnie jak w Polsce przed kilkunastu laty: znakomita większość „kibucników” poszła z torbami, zaś ich co bardziej „przedsiębiorczy” dyrektorzy zostali milionerami. A zatem i Izrael stanął przed rzeczywistością podziału społeczeństwa na super-biednych i na tych, super bogatych. Stanął zatem dokładnie wobec takiej samej sytuacji społecznej jaka, według badań prof. Izabeli Jaruzelskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, już kiedyś istniała na tych terenach, w okresie gdy działał tam Jezus z Nazaretu.
(1) O tym przestępczym, w przeszłości, charakterze Oddziału Krakowskiego ZLP może świadczyć fakt, że aż 53 jego członków podpisało się w 1953 roku pod listem aprobującym wyrok śmierci na kilku, kolaborujących z CIA, krakowskich księży. Znamienną jest tutaj sprawa sprawa, że dwojgu dotąd żyjących sygnatariuszom tego haniebnego listu – mianowicie Sławomirowi Mrożkowi i Wisławie Szymborskiej – nadano, już w antykomunistycznej Polsce, honorowe obywatelstwo Miasta Krakowa.
----- Original Message ----- From: Marek Glogoczowski Sent: Saturday, July 15, 2006 11:32 AM Subject: Fw: Sytuacja "robiącego dobrze" pisarza dzisiaj
WANDEA - Stefan Kosiewski: Wakacyjnie. Warszawa Katolicki Tygodnik Spoleczny LAD nr 34(412) 23 sierpnia 1992
|
Kategorie: Wszystkie | 1990 | 1991 | 1991 - Związek Sowiecki | 1992 | 1992 - Niemcy | 1993 | Redakcja
|
Donnerstag, 13. Juli 2006
Stefan KOSIEWSKI:POMIDOR. Wydawnictwo Slask. Katowice 1983
GRY I ZABAWY RUCHOWE
mamy piękny zameczek
pani Róża z różami
ale my go zburzymy
a czymże go zburzycie
a weźmiemy kamienia
a jakiego kamienia
a białego, czarnego
czerwonego kamienia
1974
Stefan Kosiewski
http://tauben.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?226843
Nie bedziesz zabijal dzieci - Exodus 20,13.
Nie wolno dzieci zabijać.
Link http://ochaby.blox.pl/2006/07/Nie-wolno-dzieci-zabijac.html
Bis zum 1. Oktober beschäftigt sich die Frankfurter Schirn mit dem „Nichts“ in der Kunst.
Link http://ochaby.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?226073
|
Kategorie: Wszystkie | Klo-Kultur in Deutschland - Kultura sracza w Niemczech | Nie wolno dzieci zabijać | Switoń i żydzi w Kościele Katolickim | bardach w Polsce | kulisy prywatyzacji stadniny Państwowej Stadniny w Ochabach Wielkich | normy unijne
|
Dienstag, 11. Juli 2006
Kazdy, kto ogladal filmy krecone na podstawie prozy Haka.
Foto: Krzysztof Raczkowiak
W stanie wojennym, wyjątkowych czasach zdarza się, że udajemy chorych, nawet niepoczytalnych, jeżeli tylko może to posłużyć wyższym celom, dobrej sprawie, albo chociażby poprawie samopoczucia zainteresowanej osoby, co ma w pamięci każdy, kto oglądał filmy kręcone na podstawie prozy Haška.
Po ogłoszeniu stanu wojennego zbieraliśmy recepty od znajomych lekarzy wypisywane na różne nazwiska, środki uspokajające i opatrunkowe, plastry, bandaże, chodziliśmy po różnych aptekach, żeby nie ściągać na siebie uwagi, a potem szło to wszystko do Huty Katowice, na strajk, w kilku rzutach razem z pękatą butlą spirytusu, którego nikt z nas nie śmiał nawet myślą dotknąć w innych celach, niż zapisane dobrej sprawie, służące dobru innych ludzi, dezynfekcyjne, do przemywania ran, których nie daj Boże. Wokół huty tymczasem złoczyńcy komunistyczni posadzili w czołgach polską młodzież.
Po wojnie piszemy prozę, książki, wspominamy piękną młodość: Alek, Zośka, Szwejk, Twardy, ksiądz Jerzy, Młot - bohaterscy, tak niebywale odważni Polacy. Boże, w pamięci dzieci naszych zachowaj, pozwól przetrwać w polskiej krwi tej miłości Prawdy, Ojczyzny i Boga.
Poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej jest być może czymś, co połączyło dziś dwóch profesorów na szczytach władzy w III, albo już IV Rzeczypospolitej; jeden profesor prawa, drugi lekarz. Obaj mają tyle samo dobrych chęci co i obowiązków na głowie, więc jakiś minister od zawieszania plików w dziale IPN na stronach www lechkaczynski.pl odpowie za alarmowanie Polaków nieprawdziwą dokumentacją dotyczącą stanu zdrowia Prezydenta RP, jak miało to miejsce niedawno z sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, który zawiesił coś nie tak i rozejdzie się tak samo po gościach.
Ważne, żeby nie chorował.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 11 lipca 2006
Religa powiedział także, że jeśli chodzi o inne "narządy" to prezydent ma wyleczoną chorobę wrzodową.
"Stan zdrowia prezydenta uważam, że jest w pełni normalny, dobry i nie ma żadnych problemów" - zapewnił minister.
Religa ocenił, że zaświadczenie o stanie zdrowia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na które powołuje się "Super Express", może być nieprawdziwe.
"Super Express" powołuje się na zaświadczenie lekarskie, które można znaleźć w teczce L.Kaczyńskiego w IPN. Zostało ono wystawione podczas stanu wojennego. W zaświadczeniu lekarskim napisano, że L.Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową.
Religa zaznaczył, że w stanie wojennym wielu lekarzy wystawiało nieprawdziwe zaświadczenia osobom represjonowanym. "Każdy z nas, kto wydawał tego typu zaświadczenia, jest usprawiedliwiony" - podkreślił Religa.
Diethmar Brehmer, Deutsche Minderheit in Polen - ein Besuch: Stefan Kosiewski aus Frankfurt in Radio Katowice
Andreas Painta, Małgorzata Laschek, Dietmar Brehmer, Stefan Kosiewski
na falach Polskiego Radia Katowice - "Górnośląski Magazyn Mniejszości Niemieckiej Pojednanie i Przyszłość" - godzinna, dwujęzyczna audycja emitowana jest nieprzerwanie od czerwca 2001 roku w każdy poniedziałek o godz. 20.05 na falach Polskiego Radia Katowice FM(UKW) - 102,2 i 103,0.
Der Chef der Deutschen Gemeinschaft „Versöhnung und Zukunft”, Dietmar Brehmer, der 1991 beim Zentralrat der deutschen Vereinigungen in Polen als Sekretär fungierte, erinnert daran, dass der Rat damals 50 Forderungspunkte für beide Regierungen entwarf. „Leider wurde die positive Aufnahme unserer Postulate durch ein Eingreifen des BdV beeinträchtigt. Später entstand ein neues Projekt mit Hilfe des BdV; die berühmten 16 Punkte waren auf Konfrontation ausgerichtet. Damit begann eine Zeit, in der die Minderheit unter dem Einfluss der Vertriebenen stand. Ich protestierte dagegen und wurde ausgeschlossen. Man erklärte mich zu einem polnischen Agenten. Dabei war damals eine loyale Haltung gegenüber dem Staat, in dem wir leben, eine unabdingbare Voraussetzung. Heute ist das normal, aber damals war das der Minderheit nicht so klar. Diese Haltung hat meiner Meinung nach zu Verzögerungen geführt. Man musste dann alles wieder von vorn beginnen, inzwischen aber hat sich die Minderheit weitgehend verselbstständigt“.
Wären vor fünfzehn Jahren die 50 Postulate angenommen worden, wären damit, so Dietmar Brehmer, schon damals zweisprachige Ortsnamen und amtliche Hilfssprachen garantiert, und auch beim Thema Bildung wäre man inzwischen weiter vorangekommen. Diese Chance sei vertan worden. „Ich denke, wir sind der Rolle, die der Vertrag uns auferlegt hat, nicht gerecht geworden. Jetzt wird es immer schwieriger, die Rückstände nachzuholen. Wir werden der neuen politischen Elite von neuem unsere Bedürfnisse erklären müssen.
Was erwarten wir heute? Lidia Burdzik, eine führende Vertreterin der deutschen Minderheit in der Woiwodschaft Schlesien, antwortet kurz: mehr Deutschstunden vom Kindergarten bis hin zu allen Schultypen, eine Gleichbehandlung mit anderen nationalen Minderheiten in Polen im Bereich der Finanzierung kultureller Vorhaben, einen unentgeltlichen Zugang zu den Medien (die deutsche Minderheit in Ratibor muss für die ihr zur Verfügung gestellte Rundfunkbandbreite zahlen), eine mehrsprachige Ausschilderung von gemeinnützigen Objekten in grenznahen Städten und solchen mit ausländischen Partnerstädten, ohne dass der gesetzliche Minderheitsanteil von 20 Prozent eingehalten werden muss. „Wir dürfen nicht vergessen, dass mit der offiziellen Anerkennung der deutschen Minderheit sehr viel Gutes erreicht worden ist.
W. Dobrowolski

Lech Kaczynski Herzkrank , ukryl przed wyborcami - superexpresss ujawnia: Prezydent RP to WRAK, ciezko chory na chorobe wiencowa serca

Ciągły stres może nawet zabić Lecha Kaczyńskiego
Prezydent Lech Kaczyński jest chory. I to jest poważniejsza choroba niż zwykłe problemy z układem pokarmowym. "Super Express" dotarł do zaświadczenie lekarskiego, w którym czytamy, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową serca.
Wszystko wskazuje na to, że to nie zaburzenia układu pokarmowego były ostatnio przyczyną wielu niedyspozycji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wyjątkowo niebezpieczna choroba wieńcowa serca, która może doprowadzić do nagłego zgonu, zawału czy udaru mózgu.
Chory raz na zawsze
Chorobę u Kaczyńskiego odkryto z końcem lat 70. Stawiający diagnozę ordynator szpitala w Gdańsku napisał, że Lech Kaczyński jest leczony ambulatoryjnie, przyjmuje stale propranolol. Winien być pod stałą obserwacją lekarską, w wypadku wystąpienia częstoskurczu wymaga hospitalizacji.
- Choroby wieńcowej nie potrafimy odwrócić - twierdzi dr Stefan Karczmarewicz z Kliniki Kardiologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. - Jeśli pacjent zmieni tryb życia: przestanie palić, nie będzie miał nadwagi, będzie unikał przewlekłego stresu, będzie regularnie uprawiał ćwiczenia fizyczne, to możemy spowolnić rozwój choroby. Choroba wieńcowa jest raz na zawsze.
Seks też może być groźny
W każdym przypadku kardiolodzy ustalają, co chory powinien robić, a czego robić mu nie wolno.
- Niektórzy mogą sobie pozwolić na znaczny wysiłek fizyczny, a dla niektórych zwykła aktywność seksualna może być śmiertelnym zagrożeniem - dodaje dr Karczmarewicz.
Bardzo groźny przy chorobie wieńcowej jest przewlekły stres. Polega na tym, że po jednym dużym stresie przechodzimy następny. Organizm nie ma wtedy czasu na regenerację. - Przy chorobie wieńcowej taki stres szkodzi dramatycznie - mówi dr Karczmarewicz.
Z pewnością artykuł w niemieckim "Die Tageszeitung" dostarczył prezydentowi dużej dawki stresu.
Dr Stefan Karczmarewicz nie wiedział, kim jest osoba, którą diagnozuje na podstawie zaświadczenia lekarskiego.
Zobacz, co dolega prezydentowi
Zaświadczenie lekarskie można odnaleźć w teczce IPN Lecha Kaczyńskiego, opublikowanej na jego stronie internetowej (...)
Mamy prawo wiedzieć, co się dzieje z naszym prezydentem. Co mu dolega i co jest powodem jego dziwnego zachowania. Wiemy już dlaczego w październiku, kiedy podstawiliśmy wspólnie z kolegami z RMF FM pod Sejm karetkę pogotowia i zaproponowaliśmy, aby kandydaci na prezydenta się przebadali, Lech Kaczyński powiedział "To przesada i niesmaczny żart". Bał się, że informacja o chorobie może przekreślić jego wygraną. Panie prezydencie, kampania wyborcza się skończyła! Najwyższy czas ujawnić dane na temat Pańskiego zdrowia! Apelujemy: w kolejnych wyborach prezydenckich każdy kandydat powinien przedstawić raport o swoim stanie zdrowia!
Objawy choroby Kaczyńskiego widać gołym okiem
Ból gniotąco-palący za mostkiem, pojawia się po wysiłku, szybko ustępuje w spoczynku.
Jeśli chorego złapie taki ból, może on wolniej mówić, na czole występują kropelki potu.
Znacznie wolniej się wtedy porusza, podczas przemówienia może podpierać się rękoma. Chorzy na chorobę wieńcową przy upałach mogą być osłabieni. Także napady duszności mogą sugerować chorobę serca, jednak wymaga to dodatkowych badań lekarskich. Dodatkową uciążliwością dla chorych są upały.
Chorzy powinni wtedy pić dużo płynów i często się schładzać, np. prysznicem.
Doktor Karczmarewicz uważa, że w czasie największego upału chorzy nie powinni wychodzić z domu.
"Super Express" dotarł do zaświadczenie lekarskiego, w którym czytamy, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową serca.
Wszystko wskazuje na to, że to nie zaburzenia układu pokarmowego były ostatnio przyczyną wielu niedyspozycji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wyjątkowo niebezpieczna choroba wieńcowa serca, która może doprowadzić do nagłego zgonu, zawału czy udaru mózgu.
Chory raz na zawsze
Chorobę u Kaczyńskiego odkryto z końcem lat 70. Stawiający diagnozę ordynator szpitala w Gdańsku napisał, że Lech Kaczyński jest leczony ambulatoryjnie, przyjmuje stale propranolol. Winien być pod stałą obserwacją lekarską, w wypadku wystąpienia częstoskurczu wymaga hospitalizacji.
Ujawnijcie stan zdrowia prezydenta!
Mamy prawo wiedzieć, co się dzieje z naszym prezydentem. Co mu dolega i co jest powodem jego dziwnego zachowania. Wiemy już dlaczego w październiku, kiedy podstawiliśmy wspólnie z kolegami z RMF FM pod Sejm karetkę pogotowia i zaproponowaliśmy, aby kandydaci na prezydenta się przebadali, Lech Kaczyński powiedział "To przesada i niesmaczny żart". Bał się, że informacja o chorobie może przekreślić jego wygraną. Panie prezydencie, kampania wyborcza się skończyła! Najwyższy czas ujawnić dane na temat Pańskiego zdrowia! Apelujemy: w kolejnych wyborach prezydenckich każdy kandydat powinien przedstawić raport o swoim stanie zdrowia!
Objawy choroby Kaczyńskiego widać gołym okiem
Czy jako prezydent będzie Pan wspierał rząd lub samodzielnie zabiegał o przeprowadzenie w Polsce dekomunizacji?
Lech Kaczyński: Musimy mieć świadomość, iż największe efekty dekomunizacja mogła przynieść kilkanaście lat temu. Wówczas doszło do antyteczkowego zamachu stanu, a mój brat i ja - jako gorący jej zwolennicy - byliśmy obiektami zaciekłych ataków. Z przykrością stwierdzam, że również ze strony części obozu postsolidarnościowego. Dziś dekomunizacja przyniesie znacznie mniej efektów. Liczę jednak na to, że uda się ją przeprowadzić. Będzie szczególnie mało skuteczna w sferze gospodarki. W 1992 roku olbrzymia część przedsiębiorstw należała do skarbu państwa. Odcięcie od nich wówczas ludzi budujących PRL całkowicie zmieniłoby kształt naszej grupy najbogatszych. Niestety stało się inaczej. Wielu tego po czasie żałuje. Oczywiście podejmiemy starania, by dekomunizacja w Polsce jednak dokonała się,
Lech Kaczyński Prezydent IV Rzeczypospolitej.
11:31, reakcja , odtajnione
Link Skomentuj »
sprzezenia zwrotne zwierzen dla swietego spokoju, albo: arcybiskup Zycinski o moralnosci
Listy biskupie dzielą się normalnie na: dobre i złe. List biskupa Zycińskiego nie należy do żadnej z tych kategorii, jest wyjątkowo niedobry, arcybałamutny. Także i dlatego, że zamiast pomóc wyjaśnić trudną przeszłość Kościoła Katolickiego w PRL-u tym, którzy podjęli się już dzieła naprawy Kościoła w Polsce, mitologizuje nieludzką rzeczywistość ubecką, w której mordowanie księży należało jednak do zwykłych zadań służbowych.
Jeśli ktoś z dawnych pracowników resortu nie potrafi zdobyć się na publiczne wyznanie prawdy, może to uczynić dyskretnie, korzystając z pośrednictwa ludzi Kościoła - zachęca tymczasem w liście Pasterz Kościoła Lubelskiego, któremu nie wydaje się przecież, by dla osiągnięcia stanu doskonałości moralnej wystarczyło proste odwrócenie ról. Biskup Zyciński wie, że nie wystarczy aby złoczyńcy, którzy dotychczas wysłuchiwali zwierzeń księży, tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, zwierzyli się teraz tym, którzy wcześniej sami się im zwierzali. Bo nie idzie o zwierzenia i sprzężenie zwrotne zwierzeń dla świętego spokoju, na którym miałby się opierać w Polsce Ład Boży potrzebny do rachunku sumień.
Złoczyńcy i zbrodniarze komunistyczni, którzy bezpośrednio i pośrednio mogą czuć na swoich rękach krew nie jednego księdza Niedzialaka czy księdza Suchowolca, ścigani są z mocy ustawy i nie przedawni ich odpowiedzialności żadna rozmowa w zaciszu plebanii, natomiast ujawnienie komukolwiek czegokolwiek z morderczej przeszlości, zamiast spokoju ducha przynieść może tylko braterski pocałunek mafii, którą zresztą ksiądz Biskup w omawianym liście wspomina.
SB-ecy byli poza tym agnostykami i nie wiadomo, czy pięć warunków Sakramentu Pokuty więcej dla nich dziś znaczy, niż zmowa milczenia, która złoczyńców na całym świecie wiąże normalnie do grobowej deski? Nie wiadomo, czy wszystkim tym szurkom udało się przeniknąć do struktur Akcji Katolickiej? Czy znalazło się dla nich miejsce w Rodzinach Radia Maryja, Opus Dei, działka społeczna w polskich parafiach? Gdzie to po zwierzeniu się a także po rachunku sumienia, żalu za grzechy, mocnym postanowieniu poprawy, spowiedzi szczerej i zadośćuczynieniu ofiarom, lub rodzinom ofiar mogliby sobie oni żyć skruszeni w spokoju i w nadziei pojednania z Bogiem.
UB-ecy jak wiadomo agnostykami nie byli, bo inne były czasy i wystarczało, że każdy UB-ek nałeżał do partii, jak do partii należał później każdy SB-ek. UB-ecy nie chodzili do kościoła, bo byli bezbożnikami i magnetofonów jeszcze na świecie nie było, które w późniejszych czasach służyły do sporządzania jednostronnych raportów funkcjonariuszy SB.
Nie może być jednak przedmiotem sporu, czy lepsza prawda o haniebnej przeszłości księży-kapusiów udokumentowana jednoznacznie przez Służbę Bezpieczeństwa, która tychże kapusiów instalowała częstokroć w strukturze Kościoła Katolickiego, wspierała w możliwościach i awansach, motywowała moralnie na swój sposób i nie opuszczała w materialnej potrzebie. Czy też przyjmujemy głoszony Na Wschodzie Polski aksjomat, że każdy kościelny kapuś SB to ofiara łamania przez SB, stosowania tortur i nieludzkich metod. Polakom młodym, którzy o PRL-u uczą się na studiach, a o żydokomunie dowiedzieć mogą się co najwyżej z internetu, należy wspomnieć w tym miejscu, że szatan nie torturuje, lecz kusi. A rzeczywistość, którą opisujemy w różnych meilach i listach, pyszni się na wyżynach cynizmu i braku moralności, przy których jakaś jedna fałszywka Kinaszeskiej to po prostu bzdeta. Tym niemniej chciało by się i na ten temat coś więcej poczytać w kolejnym liście pasterskim, chyba że rozpowszechniane w prasie polskojęzycznej pogłoski o możliwym wezwaniu księdza Arcybiskupa na Urząd do Stolicy Apostolskiej jednostronnie nabiorą mocy, to wtedy zapomnimy wszyscy o tej plotce przypomnianej przez Biskupa nie wiadomo po co, bo łączącej w ohydny sposób Papieża-Polaka i jakąś babę Kinaszewską, o której rachubach, narodowości i sumieniu nawet nie chcemy wiedzieć.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 11 lipca 2006
Montag, 10. Juli 2006
Polacy na Litwie: ...Bo Pan nie znal drogi, a ja pokazalem...
|
Kategorie: Wszystkie | FOTO | Oby do Wilna | Stefan KOSIEWSKI | Wilno, 13-17.08.1997 - II Polonijne Forum Oświatowe | w Mejszagole | w Nowej Wilejce | w Pikieliszkach
|
Nie ma Pan kwalifikacji moralnych do prowadzenia badan nad Polonia.
> dziekuje za Panski serwis informacyjny.
> Prosze mi go wiecej nie przysylac.
> Nie mam czasu go czytac, podobnie jak wielu
> innych, ktore do mnie przychodza.
> Z powazaniem
> Leszek Watrobski
>
oraz Europejska Unia Wspólnot Polonijnych
Uniwersytet Szczeciński /Ośrodek Studiów i Badań Polonijnych/oraz Europejska Unia Wspólnot Polonijnych
serdecznie zapraszają na
Międzynarodową Konferencję Polonijną w Szczecinie:
Polska-Polonia. Wzajemne oczekiwania
Sonntag, 09. Juli 2006
Sekretariat der Ständigen Konferenz der Kultusminister der Länder in der BRD ...möchte Sie...zu einem klärenden Gespräch am 15. Februar 1995 ...einladen
Polnische Vertretung, die als einzige... podakovanie Polskému velvyslanectvu v SR, za ktoré sa ako jediné z pozvaných
Dňa 8. júla 2006 sa v Kežmarku na historickom cintoríne uskutočnilo pietne stretnutie pri príležitosti druhého výročia odhalenia „Pamätníka usmrtených na hraniciach v rokoch 1948-1989“. Pietny akt pripravilo Svetové združenia bývalých čsl. politických väzňov, ktoré touto cestou vyslovuje poďakovanie Poľskému veľvyslanectvu v SR, za ktoré sa ako jediné z pozvaných veľvyslanectiev zúčastnila pani Ivona Fronczek ako aj všetkým, ktorí si uctili pamiatku vyše 400 obetí totalitného režimu, občanov SR, ČR, Nemecka, rakúska a Poľska V príhovoroch vystúpili za SZČPV:
Elena Bačkorová a František Bednár, za Konfederáciu politických väzňov SR Anton Felber,
za Poľské veľvyslanectvo pani Ivona Fronczek, za Konfederáciu politických väzňov Českej republiky Dobroslav Pustai a za za Slovenskú ľudovú stranu mgr. M.arián Kotleba. Svetové združenie bývalých čsl. politických väzňov pozvalo na stretnutie každého kto, komu nie je ľahostajná naša minulosť a chcel vzdať úctu obetiam komunizmu. Z viacerých pozvaných médií sa na pietnom akte zúčastnili zástupcovia denníka Korzár za čo im vyslovujeme úprimné poďakovanie.
Pietne stretnutie bolo ukončené štátnymi hymnami štátov z ktorých pochádzali obete usmrtené na hraniciach. Po pietnom akte sa uskutočnila recepcia v priestoroch Hotelovej akadémia MUDr. Otta Brucknera v Kežmarku, za ktorej dôstojnú prípravu rovnako vrelo ďakujeme.
13:00, kulturzentrum , KežmarokLink 17. rokov po prevrate v novembri 1989, sa nenaplnili naše očakávania o lepšej a spravodlivejšej spoločnosti
Vážení hostia, milí priatelia!
Stretli sme dnes pri hroboch dvoch mladých ľudí, ktorých nechal zavraždiť štátny systém, ktorý vo svojom pokrytectve hovoril o spravodlivosti, tábore mieru, vláde ľudu a v rozpore s tým, sa nezastavil ani pred streľbou do vlastných občanov, neraz i skoro ešte detí a to len preto, lebo mali o svojom živote inú predstavu než akú im vnucoval totalitný režim. Ondrej Brejka a Milan Dlubač, ktorých životy vyhasli skôr ako si mohli založiť rodiny a mať vlastné deti, sa stali jednými z vyše 400 obetí na bývalých československých hraniciach, ktoré sa po komunistickom prevrate v roku 1948 stali železnou oponou oddeľujúcou dva svety.
Dovoľte mi malé zamyslenie nad príčinami rozpútania pekla svetového komunizmu a nad absenciou historickej sebareflexie vysporiadať sa z vlastnou minulosťou, bez poznania ktorej nás sotva čaká lepšia budúcnosť .
17. rokov po prevrate v novembri 1989, sa nenaplnili naše očakávania o lepšej a spravodlivejšej spoločnosti, pretože sa na ňom podieľali tí, ktorí boli prisluhovačmi komunistického režimu. Tak ako parazitovali na reálnom socializme, rovnako dnes parazitujú v zmenenej situácii a poučujú nás o demokracii, ľudských právach, v duchu Orwelovho veľkého brata.
Ako spieval nebohý Karel Kryl,...“ na rohu ulice vrah o morálke káže...“ a...“ namiesto demokracie budujeme „demokratúru“.
Stále počúvame len o obetiach holokaustu a odsúdení nacizmu, ale o oveľa väčších obetiach komunizmu, počnúc desiatkami miliónov ktoré majú na svedomí Stalinovi dobrovoľní kati v bývalých sovietskych gulagoch, až po milióny mŕtvych v Kambodži, o tých je dnes hovoriť už pomaly nežiadúce. Režim, ktorý rozpútal toto peklo s megamnožstvom ľudských tragédii, doposiaľ nebol medzinárodným spoločenstvom ani len formálne odsúdený a označený ako zločinecký. Každý súdny človek poznajúci historické fakty, vie prečo je tomu tak. Mocní tohto sveta, ovládajúci ekonomiku a svet financií, nechcú hovoriť o tom kto financoval boľševickú revolúciu v Rusku a kto rozohral diabolskú politickú kalkuláciu, ktorá sa jej tvorcom vymkla z pod kontroly a v časoch studenej vojny sa stala hrozbou expanzie svetového komunizmu a atómového armagedonu.
Pred hrozbou boľševizmu varoval Winston Churchil, žiaľ jeho varovania boli ignorované a krátkozrakí politici a za nimi stojace obchodné kruhy vo svojej chamtivosti a honbe za ziskom bezmála priviedli svet na okraj katastrofy.
Trestuhodná ľahkomyseľnosť Západu priniesla svoju krutú daň -
komunistické prevraty v celej východnej a strednej Európe, Ázii , Afrike, či Latinskej Amerike. Až s nástupom prezidenta Reagana došlo k vytriezveniu a k zásadnému obratu k otázke svetového komunizmu. Táto politická stratégia sa však po odchode Reagana zmenila a žiaľ bohu svet sa nedokázal poučiť z historických skúseností a definitívne sa vysporiadať so zločinmi totalitných režimov.
V kontexte týchto súvislostí sa po rozpade sovietskeho impéria a jeho satelitov, tzv.“ nežné“ či „zamatové“ revolúcie odohrali podľa rovnakého scenára a podmienok odovzdania moci, vrátane záruky beztrestnosti, tzv.“ hrubej čiary“ a čo bolo podstatné, ponechania ekonomickej moci, financií a majetkov odstupujúcich komunistov, z ktorých sa značná časť infiltrovala do novovznikajúcich politických strán a hnutí. Exemplárne to možno demonštrovať na situácii keby po porážke Nacistického Nemecka , 15 rokov nesmeli byť uverejnené mená príslušníkov vojenskej kontrarozviedky – Abwehru a na všetkých politických a ekonomických postoch by ostali príslušníci NSDAP a Gestapa, ktorí by rozhodovali o denacifikácii Nemecka.
Presne tento model, podľa vzoru KGB, bol použitý v bývalom Československu, čo v konečnom dôsledku znamenalo totálne ovládnutie ekonomickej a politickej sféry bývalými prisluhovačmi komunizmu, agentmi VKR , ktorých mená nesmeli byť podľa dohody zverejnené, či spolupracovníkmi ŠtB. Najväčšou tragédiou pre rádových občanov je fakt, že touto trestuhodnou a zločineckou politikou, došlo k rozkradnutiu štátneho majetku pod pláštikom rôznych privatizácii, či už malých alebo veľkých, v hodnote stoviek miliárd korún, čo nakoniec v podobe tzv. reforiem musel zo svojich daní zaplatiť každý z nás.
Pred dvoma rokmi, tu na tomto mieste, dnes už nebohý Predseda Správnej radu ÚPN Ján Langoš pred Bohom sľuboval, že budú zverejnené mená vrahov Ondreja Brejku a Milana Dlubača. S ohľadom na úctu k jeho pamiatke, však tvrdím, že v Slovenskej republike tomu tak v dohľadnom čase nebude, pretože k tomu neexistuje politická vôľa. Rovnako nebudú vyšetrované ani ďalšie zločiny komunizmu ako vražda katolíckeho kňaza Přemysla Coufala či iné. V súčasnej situácii tomu tak nemôže byť pretože Generálnym prokurátorom je bývalý komunista a na NS SR naďalej pôsobia sudcovia, ktorí súdili ešte za totality. Zločiny komunizmu sú pre nich nežiadúce nakoľko tieto rezorty po prevrate v roku 1989 neprešli ani len kozmetickými úpravami. Tak ako vtedy v mne “ochrany“ socialistického zriadenia slúžili totalitnému režimu a posielali nevinných ľudí do väzenia, rovnako aj dnes už v mene „demokracie“ a „ochrany“ ústavných práv, označia za nepriateľa kohokoľvek podľa toho kto k tomu zadá politickú objednávku.
Zabitie každého človeka odporuje zásadám kresťanským ako aj etickým, to nemôže ospravedlniť ani zakrývanie zákonmi.
Najväčšou tragédiou tohto zločinu je, že bol spáchaný v mene štátu a podľa jeho zákonov!
Zločiny páchané v mene štátu sú žiaľ svetskou mocou tolerované a ostávajú nepotrestané. Ak tieto zločiny spravodlivo neposúdi pozemská moc, posúdi ich vyššia moc -moc Božia. A proti tejto moci je každý páchateľ a vrah bezmocný.
Vážení hostia, milí priatelia, je našou morálnou povinnosťou nezabúdať na tieto obete pretože ich smrť bola opovrhnutiahodným zločinom.
Uctime si preto ich pamiatku modlitbou s prosbou o večné odpočinutie ich duší.
Česť ich pamiatke!
Ďakujem Vám za pozornosť
12:35, kulturzentrum , KežmarokLink Kategorie: Wszystkie | European Court of Humen Rights | Kežmarok | Poprad | sowa RSS niedziela, 09 lipca 2006 http://kezmarok.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?81491
Samstag, 08. Juli 2006
Gefallenen an den Grenzen - POLEGLYM NA GRANICACH - 8. Júla 2006 v sobotu o 15,00 hod. v Kemarku na starom cintoríne
Postfach 800 626 65906 Frankfurt am Main
http://sowa.blogsource.com/post.mhtml?post_id=359590 13:16, kulturzentrum , Kežmarok
Link środa, 28 czerwca 2006 8. Júla 2006 v sobotu o 15,00 hod. v Kežmarku na starom cintoríne

Svetové združenie bývalých československých politických väzňov
V období neslobody prišlo o život na československých hraniciach viac ako 400 ľudí, občanov býv. Československa, Nemecka, Rakúska a Poľska
Ondrej Brejka a Milan Dlubač. Ich telesné pozostatky boli po 24 rokoch prevezené z Rakúska na Slovensko. ______________________________________
15.00 hod. Privítanie účastníkov
15.05 hod. Príhovory a kladenie kvetín
15.30 hod. Ukončenie štátnymi hymnami SR, ČR, Nemecka, Rakúska a Poľska
16.00 hod. Recepcia v priestoroch Hotelovej akadémie v Kežmarku
Na pietne stretnutie pozývame každého komu nie je ľahostajná naša minulosť a chce si uctiť pamiatku obetí komunizmu.
----- Original Message ----- From: SZCPV Sent: Tuesday, June 27, 2006 8:15 AM Subject: Pozvanka Dovolujeme si Vas pozvat na pietne stretnutie pri pamatniku usmrtenych na hraniciach v rokoch 1948-1989 Priloha : Pozvanka Pozvanka taktiez na stranke:
http://sowa.blogsource.com/post.mhtml?post_id=359590
Link Kategorie: Wszystkie | European Court of Humen Rights | Kežmarok | Poprad | sowa RSS sobota, 08 lipca 2006 http://kezmarok.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?81491
|
||||||||||||||
|
||||||||||||||
PONS GAULI european magazine
falszywy ekumenizm: kardynal Lehmann z lewej, rabin po prawicy, wierni za siatka
fałszywy ekumenizm: przewodniczący Episkopatu Niemiec Lehmann z lewej, rabin przy ołtarzu, wierni odgrodzeni siatką
Freitag, 07. Juli 2006
w sprawie podejrzen rzucanych na pana Lecha Walese
„Po czynach ich poznacie”. – Jezus Chrystus
W czwartek, 29 czerwca 2006, pytałem, kiedy wreszcie Lech Wałęsa przestanie wyzywać od "Dezerterów" swoich kolegów z Solidarności, którzy musieli zabierać manatki nie przymierzając jak jaki arab? A nie powinni byli wyjechać z Polski - jak słusznie Lech Wałęsa zauważa.
http://25lat.blox.pl/2006/06/Zytowka-obawia-sie-o-powage-urzedu-a-Lech-Walesa.html
Lech Wałęsa wyciął ostatnio z rozpowszechnianego w internecie paszkwilu „Dezerterzy” określenia prowadzące w bezpośredni sposób do magazynu SOWA oraz nazwisko wydawcy magazynu KOSIEWSKI.
Dziękując za pozytywną odpowiedź miło mi zapowiedzieć, że pan Stefan Kosiewski zamierza zająć wkrótce stanowisko w sprawie podejrzeń rzucanych na pana Lecha Wałęsę o to, że jako przewodniczący sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. miał rzekomo znajdować się pod wpływem Służby Bezpieczeństwa.
Stan Dawid Ligoń
Donnerstag, 06. Juli 2006
Stelmachowski w Magdalence dostal pion Polonii, a dzisiaj dostaje z Senatu RP pieniadze, które powinny isc na pomoc dla Polonii


Kiszczak & Stelmachowski w Magdalence
poniżej dowód na to,
że "Wspólnota Polska" odmawia udzielenia Pomocy dla Polonii,
chociaż "Wspólnota Polska" powołana została do przekazywania pomocy finansowej z budżetu Senatu RP do organizacji polonijnych w świecie, a nie do "kolegów", którzy pozakładali sobie "Domy Polonii" w co drugim mieście wojewódzkim w Polsce, żeby mogli w tych oddziałach terenowych "Wspólnoty" Stelmachowskiego przejadać pomoc dla Polonii
----- Original Message -----
From: "J. Zurawowicz" <dompolski@tut.by>
To: <kulturzentrum-owner@yahoogroups.de>
Sent: Friday, May 19, 2006 9:36 AM
Dom Polski ul. K. Liebknechta 3
212030 Mohylew, Białoruś
tel: 0-0375 (222) 31 11 88,
tel/fax 0-0375 (222) 25 05 86,
e-mail: dpolm@rambler.ru
dompolski.tut.by,
http:dompolski.can.com
Dnia 18.05.2006r
Sz. P. Stefan Kosiewski
Szanowny Panie Stefanie !
Zwracam się do Pana z bardzo ważną dla nas sprawą, a zarazem poważnym problemem. Bylibyśmy Panu bardzo wdzięczni, jeżeliby Pan nam pomógł. Zrozumiemy, jeżeli Pan odpowie negatywnie, ponieważ problem, z którym się do Pana zwracamy jest dość szczególny.
Od Bożego Narodzenia 2004 roku dzieci naszego stowarzyszenia nie mają możliwości wyjazdu na kolonie do Polski. Również chodzi o poparcie niedawno powstałych klas polskich. Problem polega na tym, że one nie tylko nie mają kontaktu z żywym językiem polskim. Drugi problem jest jeszcze gorszy. Nasze tereny są zakażone po wybychu Elektrowni Atomowej w Czarnobylu i dzieci potrzebują wyjazdów na okres nie mniej niż 2 tygodnie poża zakażone tereny, ponieważ, po spożyciu czystego jedzenia, cez wychodzi z organizmu. Jeszcze 10 lat temu na Mohylewszczyźnie było tylko 2 % zdrowych dzieci. W tym roku przypada XX rocznica w/w wybuchu. Prawda zaś jest taka,że nasze stowarzyszenie nie stać na finansowanie takich wyjazdów. Nie możemy liczyć na pomoc oficjalnej Warszawy. Dlatego poszukujemy instytucje, które mogą nam w tej sprawie pomóc.
Pan pisał kiedyś, że może nas Pan zapoznać z Polakami ze Słowacji. Może by oni mogli nam pomoc? Ze swojej strony możemy zaproponować przyjęcie Państwa dzieci do rodzin oraz zorganizowanie turystycznego zwiedzania naszego regionu. W województwie Mohylewskim znajduje się miejscowość Lenino (miejsce 1-go boju dywizji im T. Kościuszki) oraz niedaleko Katyń.
W oczekiwaniu na Pana odpowiedź.
Prezes Mohylewskiego Oddziału ZPB
Dyrektor Domu Polskiego
Jerzy Żurawowicz
> Dom Polski
Społeczne Zjednoczenie
Dom Polski ul. K. Liebknechta 3
212030 Mohylew, Białoruś
tel: 0-0375 (222) 31 11 88,
tel/fax 0-0375 (222) 25 05 86,
e-mail: dpolm@rambler.ru
dompolski.tut.by,
http:dompolski.can.com
Dnia 18.05.2006r
Sz. P. Stefan Kosiewski
Szanowny Panie Stefanie !
Zwracam się do Pana z bardzo ważną dla nas sprawą, a zarazem poważnym problemem. Bylibyśmy Panu bardzo wdzięczni, jeżeliby Pan nam pomógł. Zrozumiemy, jeżeli Pan odpowie negatywnie, ponieważ problem, z którym się do Pana zwracamy jest dość szczególny.
Od Bożego Narodzenia 2004 roku dzieci naszego stowarzyszenia nie mają możliwości wyjazdu na kolonie do Polski. Również chodzi o poparcie niedawno powstałych klas polskich. Problem polega na tym, że one nie tylko nie mają kontaktu z żywym językiem polskim. Drugi problem jest jeszcze gorszy. Nasze tereny są zakażone po wybychu Elektrowni Atomowej w Czarnobylu i dzieci potrzebują wyjazdów na okres nie mniej niż 2 tygodnie poża zakażone tereny, ponieważ, po spożyciu czystego jedzenia, cez wychodzi z organizmu. Jeszcze 10 lat temu na Mohylewszczyźnie było tylko 2 % zdrowych dzieci. W tym roku przypada XX rocznica w/w wybuchu. Prawda zaś jest taka,że nasze stowarzyszenie nie stać na finansowanie takich wyjazdów. Nie możemy liczyć na pomoc oficjalnej Warszawy. Dlatego poszukujemy instytucje, które mogą nam w tej sprawie pomóc.
Pan pisał kiedyś, że może nas Pan zapoznać z Polakami ze Słowacji. Może by oni mogli nam pomoc? Ze swojej strony możemy zaproponować przyjęcie Państwa dzieci do rodzin oraz zorganizowanie turystycznego zwiedzania naszego regionu. W województwie Mohylewskim znajduje się miejscowość Lenino (miejsce 1-go boju dywizji im T. Kościuszki) oraz niedaleko Katyń.
W oczekiwaniu na Pana odpowiedź.
Prezes Mohylewskiego Oddziału ZPB
Dyrektor Domu Polskiego
Jerzy Żurawowicz
> Dom Polskiwszyscy byli ministrowie Spraw Zagranicznych RP krytykuja Kaczynskich za odwolanie spotkania Trójkata Weimarskiego
| Ansicht: Mittel | Groß | 5 von 12 Erste | < Vorherige | Nächste > | Letzte |
----- Original Message -----
From: Lustracja
nonsens http://unsinn.blox.pl
Dlaczego Polacy w Niemczech traca tozsamosc narodowa, a Ambasada RP w Niemczech odmawia udzielenia pomocy dla Polonii ?
Senat Rzeczypospolitej Polskiej
Komisja Emigracji i Polaków za Granicą
BPS\KEPG\134\02
...Gratuluję imponującego naprawdę dorobku i doceniam plany na przyszłość. Komisja pragnie poznać Państwa działalność, a także problemy, nawiązać bardziej bezpośrednią współpracę...
Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej
Nr 266 98 00027
Szanowny Panie Kosiewski,
uprzejmie dziękuję za zaproszenie na listopadowe spotkanie polonijne zorganizowane przez Polski Ośrodek Kultury pt. "Dlaczego Polacy tracą tożsamość narodową".
Niestety z uwagi na szczupłość naszych środków finansowych nie jesteśmy w stanie ponownie wesprzeć kolejną Pańską imprezę.
Z uwagi na wcześniejsze zobowiązania nie będę mógł osobiście wziąć w niej udziału...
Mittwoch, 05. Juli 2006
czy bracia Kaczynscy, Prezydent RP, premier i minister Anna Fotyga dekomunizuja berlinska gazete? bo obiecywali Polakom dekomunizacje w Polsce
Czy jako prezydent będzie Pan wspierał rząd lub samodzielnie zabiegał o przeprowadzenie w Polsce dekomunizacji?
Lech Kaczyński: Musimy mieć świadomość, iż największe efekty dekomunizacja mogła przynieść kilkanaście lat temu. Wówczas doszło do antyteczkowego zamachu stanu, a mój brat i ja - jako gorący jej zwolennicy - byliśmy obiektami zaciekłych ataków. Z przykrością stwierdzam, że również ze strony części obozu postsolidarnościowego. Dziś dekomunizacja przyniesie znacznie mniej efektów. Liczę jednak na to, że uda się ją przeprowadzić. Będzie szczególnie mało skuteczna w sferze gospodarki. W 1992 roku olbrzymia część przedsiębiorstw należała do skarbu państwa. Odcięcie od nich wówczas ludzi budujących PRL całkowicie zmieniłoby kształt naszej grupy najbogatszych. Niestety stało się inaczej. Wielu tego po czasie żałuje. Oczywiście podejmiemy starania, by dekomunizacja w Polsce jednak dokonała się,
Lech Kaczyński Prezydent IV Rzeczypospolitej. 11.08.2005 | Wywiad | źródło: Gazeta Polska Lech Kaczyński - wywiad dla „Gazety Polskiej” http://www.lechkaczynski.pl/article.php?id=59
a Genossinnen - to: Towarzyszki od słowa: Genosse - towarzysz
i gazeta ma jednoznaczny profil
Polacy stawiają pytanie o kierunek dekomunizacji dokonywanej przez braci Kaczyńskich:
- czy jutro politycy partii Prawo i Sprawiedliwość, zatrudnieni na posadach w Polsce, będą zwalczali komunistyczne gazety na Madagaskarze?
(...)"Das kann so nicht stehen bleiben", klagte etwa Premier Marcinkiewicz im polnischen Fernsehen. Der taz-Artikel sei ordinär und beleidigend für das polnische Staatsoberhaupt. "Es ist kaum vorstellbar, dass in Polen sich jemand erlauben würde, so über ein Staatsoberhaupt herzuziehen." Die polnische Botschaft in Berlin habe bereits interveniert. "Es muss eine Reaktion geben!", so Marcinkiewicz.
Außenministerin Anna Fotyga nannte es "beunruhigend und sehr enttäuschend", dass eine Reaktion der deutschen Behörden auf den Artikel völlig ausgeblieben sei (...)
In Berlin gab man sich indes zurückhaltend. "Unter Verweis auf die in Deutschland geltende Pressefreiheit kommentieren wir diesen Vorgang nicht", sagte ein Sprecher des Auswärtigen Amtes zur taz. Es komme in Deutschland häufig vor, dass man über einen journalistischen Artikel oder auch eine Karikatur geteilter Meinung ist.
Eine Aufregung, die zudem ganz praktische Konsequenzen hatte. So feuerte Außenministerin Fogyta, enge Vertraute des Präsidenten, ihren Pressesprecher, der die taz-Satire im Internet-Pressespiegel des Ministeriums veröffentlicht hatte.
Auch die taz-Korrespondentin kann nun eigentlich ihre Koffer packen. "Das polnische Außenministerium wird nie wieder mit einem Journalisten der tageszeitung reden", so Andrzej Sados, der neue Pressesprecher des Ministeriums. Dafür rufen bei der taz-Korrespondentin permanent anonyme Anrufer an und stoßen wüste Beleidigungen und Drohungen aus.
taz Nr. 8013 vom 5.7.2006, Seite 2, 138 TAZ-Bericht GABRIELE LESSER, veränderter Artikel in taz-Teilauflage http://www.taz.de/pt/2006/07/05/a0057.1/textdruck
Podniecenie, które miało przy tym praktyczne konsekwencje. Tak oto minister spraw zagranicznych Anna Fotyga wyrzuciła swojego rzecznika prasowego, który był zaufaną osobą prezydenta, za opublikowanie na stronach MSZ satyry taz.
Także korespondentka gazety może pakować walizki. "Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie będzie nigdy więcej rozmawiać z korespondentem tageszeitung" - oznajmił Andrzej Sados, nowy rzecznik prasowy ministerstwa. Za to dzwonią nieustannie anonimowi rozmówcy i zarzucają dzikimi wyzwiskami i groźbami.
http://sowa.beeplog.de/17379_140549.htm
http://sowa.beeplog.de/17379_133605.htm
http://unsinn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?69998
NIEBO - PIEKLO: do premiera Marcinkiewicza - obowiazek godnego uczczenia pamieci niewinnych ofiar nazizmu i komunizmu.
Szanowny Panie Premierze,
nie wystarczą pocałunki Mazowieckiego z Kohlem; do poprawy stosunków z Niemcami potrzeba w Polsce dużo więcej takich domów spotkań młodzieży jak w Oświęcimiu i w Krzyżowej. Potrzebne jest dużo większe wsparcie dla europejskich kontaktów młodzieży, programów stypendialnych i stażowych.
Młodzi Polacy mają też obowiązek moralny budowania swojej przyszłości z Niemcami nie tylko w oparciu o wspólnotę spodziewanego zysku, który może popłynąć z podejmowanych zobowiązań; spoczywa na nas obowiązek godnego uczczenia pamięci niewinnych ofiar nazizmu i komunizmu.
Na Ziemi Kieleckiej, w rejonie działań Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego majora Hubala, we wsiach: Niebo, Piekło, Sielpia i Stadnicka Wola zostali zamordowani przez żołnierzy niemieckich niewinni Polacy, mieszkańcy tych wiosek.
Zbudowanie w tym miejscu nowoczesnego Centrum Spotkań Europejskich może być szansą dla tych wszystkich młodych Polaków, przede wszystkim z Kielecczyzny, którzy w kontaktach europejskich nie będą chcieli upatrywać tylko szansy na ucieczkę z kraju.
Yes-POLAND , rejestracja sądowa tytułu: 31. sierpnia 2000
Stowarzyszenie Europejskie PONS GAULI
Verbrechen der deutschen Wehrmacht in Polen nach 1939 - zbrodnie Wehrmachtu na narodzie polskim - Panie Premierze, NIEBO - PIEKŁO
Genocide - 48. Mittwoch, 09.11.2005
Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
Pan Premier Kazimierz Marcinkiewicz,
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
Frankfurt, 9 listopada 2005 r.
Szanowny Panie Premierze,
prosze przyjąć najlepsze życzenia sukcesów w pracy dla Polski, które składam Panu Premierowi w imieniu swoim i Polaków żyjących w Niemczech.
W traktacie zawartym 17.6.1991 r. między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec przypisano nam funkcję pomostu między obydwoma krajami i narodami.
Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce i na narodzie polskim należą do wydarzeń, o których mowa w Art. 28. traktatu.
W miejscu zbrodni dokonanej 6 kwietnia 1940 roku na Polakach, mieszkańcach wsi: Niebo, Piekło, Sielpia i Stadnicka Wola pragniemy postawić znak porozumienia i pojednania między naszymi narodami. Wielofunkcyjna stanica, międzynarodowy dom spotkań młodzieży, kaplica i skomputeryzowana izba pamięci mają być znakiem pojednania.
Prosimy Pana Premiera o pomoc dla naszej inicjatywy.
Z szacunkiem.
Stefan Kosiewski
Prezes Polskiego Ośrodka Kultury
we Frankfurcie nad Menem
NIEBO - PIEKŁO
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/504
Dienstag, 04. Juli 2006
Schurken, die die Welt beherrschen wollen. Heute:ech "Katsche" Kaczyski , lajdaki, które chca opanowac swiat. Dzisiaj: Kaczynski, Lech
PETR DAVID JOSEK AP
|
Prezydent i premier
na miejscu katastrofy
- prezydent w kasku,
premier z boku
|

Schurken, die die Welt beherrschen wollen. Heute: ech "Katsche" Kaczyski
26.6.2006 taz Die Wahrheit 177 Zeilen, PETER KÖHLER S. 20
Edat:26.06.2006 221; Titel:kartoffel 75
http://www.taz.de/pt/.1/archiv/suche?demo=1&dos=1&tx=katsche
Łajdaki, które chcą opanować świat. Dzisiaj: ech "Katsche" Kaczyski...
Jako "obrzydliwy" określił Kazimierz Marcinkiewicz opublikowany pod koniec czerwca artykuł o prezydencie Kaczyńskim w niemieckiej gazecie "Die Tageszeitung". Premier oświadczył, że reakcja polskiej ambasady w Berlinie w tej sprawie "jest nieodzowna".
"Tak się nie robi, to jest zupełnie zadziwiająca sytuacja. Trudno sobie wyobrazić, aby w Polsce ktokolwiek pozwolił sobie na tego typu teksty o prezydentach innych państw. Reakcja musi być" - powiedział Marcinkiewicz, który we wtorek rano był gościem programu "Kwadrans po ósmej" w TVP1 -
informuje ONET, który tak samo jak premier Marcinkiewicz jest bardzo młody i nie wie, że wolna prasa w Niemczech nie jest pod kontrolą rządu federalnego, a Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Cyrkowisk nie może przecież wszystkiego sam tak dobrze skontrolować jak w Polsce.
Onet tłumaczy tytuł artykułu w literacki sposób, w którym OPANOWANIE świata zastąpiono słowem rządzenie
Tekst pod tytułem "Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem" niemiecka gazeta opublikowała 26 czerwca - na kilka dni przed planowanym w Weimarze szczycie z okazji 15-lecia Trójkąta Weimarskiego. Według wtorkowej "Gazety Wyborczej", artykuł był jedną z przyczyn pogorszenia zdrowia polskiego prezydenta, który w niedzielę odwołał swój udział w planowanym na 3 lipca szczycie. Także według "Rzeczpospolitej" publikacja mogła być powodem przełożenia szczytu. W spotkaniu mieli wziąć udział - poza polskim prezydentem - niemiecka kanclerz Angela Merkel i prezydent Francji Jacques Chirac.
Premier, pytany, czy to publikacja niemieckiej gazety była powodem odwołania szczytu w Weimarze, odparł: "ja bym jednak tych dwóch rzeczy ze sobą nie łączył". Marcinkiewicz podkreślił, że to względy zdrowotne wykluczyły udział prezydenta w weimarskim szczycie.
Marcinkiewicz był też pytany o odwołanie ze stanowiska dyrektora Departamentu Systemu Informacji MSZ Pawła Dobrowolskiego. "Życie Warszawy" poinformowało w sobotę, że przyczyną dymisji Dobrowolskiego było prawdopodobnie opublikowanie na stronie internetowej MSZ skrótu artykułu z "Die Tageszeitung".
"To sytuacja troszkę zadziwiająca. Jeśli obrzydliwy artykuł jest wywieszany na stronach MSZ, to chyba sytuacja niedopuszczalna i reakcja musi być w takim przypadku natychmiastowa" - powiedział premier. http://wiadomosci.onet.pl/1350440,11,item.html
Rzeczpospolity rzuca więcej światła na ściemnianie w sprawie choroby braci Kaczyńskich i premiera Marcinkiewicza:
Zdumiewająca była też sekwencja zdarzeń - dopiero w niedzielę po południu prezydent stwierdził, że nie może jechać, i usiłował namówić premiera Kazimierza Marcinkiewicza, żeby go zastąpił. Na to jednak mieli nie zgodzić się niemieccy i francuscy partnerzy.
Lekarz zalecił odpoczynek
Oficjalny powód rezygnacji Kaczyńskiego z udziału w szczycie to choroba. Jak zapewniał wczoraj rzecznik prezydenta Maciej Łopiński, chodzi o "zaburzenia czynnościowe przewodu pokarmowego". Prezydent źle się poczuł podczas weekendowego pobytu w ośrodku na Helu. Wezwany lekarz miał zalecić 2 - 3 dni odpoczynku.
W ten sam sposób tłumaczył brata Jarosław Kaczyński. - Prezydent ma pewne kłopoty ze zdrowiem, takie jakie miał jeszcze jako prezydent elekt, a później na samym początku prezydentury - mówił w Tarnowie. Jednak niedawno, podczas wywiadu dla "Rz", prezes PiS zapewniał, że dolegliwości brata już minęły.
Prawdziwa choroba niezwykle rzadko jest powodem odwoływania ważnych spotkań. Dlatego w kręgach rządowych pojawiło się inne, choć nieoficjalne, wyjaśnienie nagłej absencji prezydenta.
Satyra na bliźniaków
Od kilku wysokich urzędników MSZ dowiedzieliśmy się, że może chodzić o artykuł opublikowany w ubiegłym tygodniu na satyrycznych stronach dziennika "Der Tageszeitung". Artykuł ten znalazł się, jak wszystkie zagraniczne materiały prasowe na temat Polski, w internetowym biuletynie MSZ. Szybko jednak został zdjęty, a odpowiadający za biuletyn dyrektor Departamentu Systemu Informacji Paweł Dobrowolski stracił stanowisko. W artykule w bardzo niewybredny sposób podsumowano braci Kaczyńskich. Znalazły się tam np. sformułowania, że "polski prezydent nie sięga niemieckiej głowie państwa do kolan", Lech Kaczyński zabronił warszawiakom "publicznego pokazywania męskich tyłków". W tytule znalazło się sformułowanie "Dranie, które chcą rządzić światem". - Nie jest wykluczone, że prezydenta ubodło, że rząd niemiecki w żaden sposób nie zareagował na tę obraźliwą publikację, nawet się do niej nie odniósł - usłyszeliśmy w MSZ.
Majkowski: to brak profesjonalizmu
W resorcie spraw zagranicznych słychać opinie, że odwołanie szczytu nie jest w polskim interesie, szczególnie wobec ostatniego zacieśniania relacji niemiecko-rosyjskich. Tym bardziej że kolejny termin ewentualnego spotkania może przypaść najwcześniej na jesieni.
Podobny pogląd ma Andrzej Majkowski, który odpowiadał za sprawy międzynarodowe w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Jego zdaniem odwołanie przezstronę polską szczytu Trójkąta Weimarskiego bez podania istotnego powodu to niedobry sygnał dla Francji i Niemiec. - Na dodatek zrobiono bardzo nieprofesjonalnie. Nie można w tak enigmatyczny sposób tłumaczyć niedyspozycji prezydenta. Skoro jest ona powodem odwołania tak ważnego wydarzenia politycznego, powinien zostać wydany komunikat lekarski - mówi Majkowski.
Zalewski: nieszczęśliwy zbieg okoliczności
Nieco inaczej na sprawę patrzy Paweł Zalewski, szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych (PiS). - Nie mam powodu nie wierzyć w przyczyny odwołania spotkania podawane przez Kancelarię Prezydenta. To jest nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale tak się czasem zdarza - mówi Zalewski. Nie daje on wiary, że prawdziwą przyczyną była publikacja w "Der Tageszeitung".
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060704/kraj/kraj_a_2.html
Rzeczpospolita wylicza też inne choroby, na które zapadał prezydent Lech Kaczyński:
| Niedyplomatyczne przypadki prezydenta |
|---|
|
Choć Lech Kaczyński jest głową państwa zaledwie pół roku, już kilka razy zdążył dyplomatycznie zachorować. Ostatni przypadek jest chyba najbardziej spektakularny, niezależnie od tego, czy choroba jest tym razem prawdziwa, czy dyplomatyczna odwołanie szczytu Trójkąta Weimarskiego nie zdarza się często. Zdrowie prezydenta szwankuje od początku kadencji. Niedawno jego brat Jarosław właśnie kłopotami zdrowotnymi tłumaczył małą aktywność Lecha Kaczyńskiego w pierwszych tygodniach urzędowania. Szczęścia do spotkań z chorym prezydentem nie mieli np. sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Nie pojawił się na ich corocznym zgromadzeniu, choć jego poprzednik zawsze to robił. Pod koniec maja Lecha Kaczyńskiego zabrakło także na uroczystościach 20-lecia Trybunału. Sekretarz stanu w jego kancelarii Robert Draba tłumaczył wtedy, że szef "jest przeziębiony, ma wysoką gorączkę i jest w domu". Niemal w tym samym czasie Kaczyński przyjmował naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, który dzień wcześniej padł ofiarą antysemickiego napadu. Zgrzytem było też odwołanie wizyty prezydenta w Wielkiej Brytanii. Zaczęło się od Brytyjczyków, którzy nie chcieli, by wizyta pokrywała się z uroczystościami urodzinowymi królowej. Gdy jednak zaproponowali niewielką korektę terminu, Kancelaria Prezydenta w ogóle odłożyła podróż. p.ś. |
Rzeczpospolita zapomina o śwince, na którą zapadł Lech Kaczyński 1.03.2006 r. podczas podróży na Ukrainę, kiedy na skutek jakiejś amnezji pogodowej prezydent wszystkich Polaków - żywych i umarłych - olał Polaków zamordowanych przez żydokomunistyczne NKWD w Charkowie strzałem w tył głowy, nie zmówił za nich Wieczny Odpoczynek, nie odmówił Kadisz.
"Szubrawcy, którzy chcą zawładnąć światem. Dzisiaj: Lech »Katsche« Kaczyński (katschen – żuć, mlaskać) – to pierwsze słowa opublikowanego w "Tageszeitung" artykułu "Nowy polski kartofel" autorstwa Petera Köhlera.
Köhler za cel drwin obrał sobie braci Kaczyńskich, a w szczególności prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Lech Walesa do: red. Piotr Jakucki, Tygodnika NASZA POLSKA - wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim zamieszczony w Naszej Polsce z dnia 27.VI.2006 r.
Lech Wałęsa
Gdańsk 2006-07-02
Pan
Piotr Jakucki
Redaktor Naczelny
Tygodnika „NASZA POLSKA”
Ul. Dobra 5 m.1
00-384 Warszawa
Szanowny Panie Redaktorze,
Pański wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim zamieszczony w Naszej Polsce z dnia 27.VI.2006 r. sprawił mi wielką przykrość. Określanie mnie przydomkami: TW „Bolek”, nieujawnionym agentem, niewyszkolonym koniem – na twardej uździe, chytrym Lesiem i wielkim zdrajcą, są wielce krzywdzące. Wszystkim tym epitetom przeczą dołączone: 1. Certyfikat pokrzywdzonego wydany przez IPN i 2. Postanowienie Sądu Lustracyjnego, które to dokumenty, wbrew obiegowym opiniom ludzi nie dokształconych, można wprawdzie dowolnie krytykować, tylko nie można ich wzruszyć, poza sądem. Dlatego smutne to jest, gdy tak znani dziennikarze, w celu utwierdzenia się w swoich wysublimowanych odczuciach moralnych i prawdach fundamentalnych, uciekają się do działań bezprawnych oraz zachowań nieobyczajnych.
A w ogóle, to tak misternie spreparowanego wywiadu, nie skojarzył bym ze swoją osobą, gdyby z tymi paranoicznymi wymysłami nie mieszano równocześnie mojego imienia. We wszystkich encyklopediach, przy prezentowaniu moich osiągnięć, prócz wielu dokonań przypisuje mi się: Pokojową Nagrodę Nobla, przewodnictwo Solidarności, prezydenturę RP, około 100 doktoratów honorowych (kilka tytułów profesora) i posiadanie bardzo wielu różnych tytułów, medali oraz odznaczeń, a przede wszystkim miano pogromcy komunizmu. Oczywiście, za tym wszystkim, spłynął na mnie deszcz nagród i strumień pieniędzy. Wiele w życiu osiągnąłem dzięki temu, że nigdy nie byłem niewolnikiem i bezkrytycznym wielbicielem pieniędzy, służb specjalnych (SB) oraz wielu innych pokus, z komunizmem na czele.
Problem deszczu pieniędzy spadającego na Solidarnościową Rewolucję, definitywnie zamknął ks. Henryk Jankowski (mimowolny kasjer Solidarności), na Pierwszym Zjeździe. Ks. Henryk Jankowski zdając sprawozdanie ze stanu kasy oznajmił, że finanse prowadzone były zgodnie z prawem i obyczajem, z najlepszą wiedzą oraz należytą starannością – po bożemu – co on potwierdza słowem kapłańskim. Zjazd przez aklamację przyjął sprawozdanie a żaden następny go nie podważał.
Tak więc urojenia p. Wyszkowskiego, powstałe w wyniku chorobliwych omamów po 25 latach, o tzw. pieniądzach paryskich, należy między bajki włożyć. A już twierdzenie, że on lepiej wszystko widział, bo zawsze trzymał się blisko mnie, że względu na przemycanie ważnych dokumentów, cieszących się rzekomo szczególnym zainteresowaniem służb specjalnych, brzmi dość dwuznacznie. I robienie ze mnie, przewodniczącego 10 milionowego Ruchu Społecznego Solidarność, „balzakowskiego skąpca” to rzeczywiście pomysł na Panów miarę i telewizji 2 TVP, w programie „Warto rozmawiać” dnia 22 maja 2005 r.
Gdy ja jako ofiara gwałtu, w obronnym odruchu, zwróciłem się do gen. Jaruzelskiego o odrobinę empatii dla swojej ofiary, to potraktowany zostałem zgodnie z lepperowską wykładnią pojęcia gwałtu, i to przez wszystkich obecnych w telewizji intelektualistów z senatorem Z. Romaszewskim na czele, prócz red. Pawła Wrońskiego, który jako jedyny odważył się zaprotestować, że coś tu nie tak. Szczególnie okrutnie zachował się wyedukowany w Moskwie senator RP Z. Romaszewski, demonstrując wręcz ostentacyjne obrzydzenie do ofiary komunistycznego gwałtu, czyli do mnie. A co ja złego uczyniłem, oczekując ludzkiego odruchu w postaci potwierdzenia swojej niewinności, od swojego gwałciciela – gentlemana, udającego heglowskiego herosa. Natknąłem się na duże potępienie otoczenia i zimne (obojętne) oblicze gen. Jaruzelskiego, człowieka o kamiennej twarzy i krzemiennym sercu funkcjonariusza. I tym razem, w katolickiej Polsce, ofiara okazała się winna a nie powszechnie szanowany rezydent radziecki.
W prezentowany w wywiadzie, mój wizerunek, człowieka żyjącego „z kieszonkowego” od Solidarności oraz napiwków, widocznie odpowiada pracownikom naukowym IPN, a także dobrze wpisuje się w historię rozmów z pułkownikami SB. Ale nawet wówczas (14 listopada 1982 r.), dla mnie to nie byli partnerzy do rozmów o Polsce. Byłem jednak w ich mocy (jako zakładnik) i to oni przyszli do mnie by mi podyktować warunki. Ja się im nie zwierzałem i nic od nich nie chciałem, nie było więc żadnego handlu. A, że z tych „gadek” zrodziła się III RP, to widocznie takie było zrządzenie losu. Wyszło przy tym, jak z tym mitycznym Midasem, czego się nie tknąłem zamieniało się, wprawdzie nie w złoto, ale w wielką politykę.
Przypisywanie mi przez Panów Redaktorów nienawiści do Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy to jakieś kosmiczne nieporozumienie. Nigdy nie ukrywałem, że dzięki ich zaangażowaniu i poświęceniu zwyciężyłem oraz spadł na mnie ten deszcz obfitości, który wyżej wyszczególniłem. I chwała im za to, oraz innym podobnym – mówię to w imieniu Wolnej Polski. Będąc ze mną, byli Oni wielkimi ludźmi, ale za to co zrobili ze swoim życiem później, nie mogę odpowiadać. Nic na to nie poradzę, że nikt ich już do niczego nie potrzebuje, prócz snucia prymitywnych intryg.
Ja, urodziłem się wolnym człowiekiem, nie byłem i nie jestem konspiratorem, donosicielem ani małym kombinatorem (co poniektórzy chcą mi przypisać), nie mam też psychicznego zeza, ale mam za to sprawną busolę moralną oraz instynkt uczciwego człowieka. Dlatego za użyte w wywiadzie, pod moim adresem epitety, naruszające dobre obyczaje, żądam moralnego zadośćuczynienia. W innym bowiem przypadku będę zmuszony zwrócić się do sądu powszechnego o obronę dobrego imienia oraz ochronę dóbr osobistych.
Pozostaje z szacunkiem
Lech Wałęsa
Od:
Lech Wałęsa lwprezydent@wp.pl
| Data: | 3 lipca 2006 15:05 |
Link Skomentuj » , ,
Sonntag, 02. Juli 2006
Lech WALESA: oto dowody na ich nikczemna dzialalnosc
Wysoki Sądzie
Pozwany jak i jego kilku świadkowi to grupa ludzi która ma swoją prawdę i szuka do tej tylko prawdy dowodów .Nikt i nic nie jest w stanie ich przekonać , nie przyjmują od zawsze do wiadomości faktów ,argumentacji racjonalnej , wyroków Sądów .W związku z tym nie będę starał się przekonywać do oczywistości a tylko dostarczę niepodważalnych dowodów i faktów ..na absurdy tych obrzydliwych pomówień na niszczenie dobrego imienia ,honoru tak indywidualnego jak i zbiorowego- Polskiego .Bo przecież to jest publiczne szkalowanie przewodniczącego solidarności i szkalowanie największego Polskiego pokojowego zwycięstwa pod moim przewodnictwem .Nie mamy w historii dużo zwycięstw a to co mamy też niektórzy próbują niszczyć .W walce przeciwnik tych ludzi wykorzystywał podrzucając spreparowane materiały czy podpowiadając im do wykorzystania zaistniałe sprzyjające ku temu okoliczności .Dysponując podrzuconą tak przygotowaną manipulacją ludzie Ci stawali się często bardziej niebezpieczni w walce od zdefiniowanego wroga . I tak jest do dziś . Proszę a oto dowody .na ich nikczemną działalność oraz dowody na prawdziwą działalność którą nie chcą zauważyć .
1]Każdy okres funkcjonowania organizacji jest rozliczany otrzymując absolutorium .Formalnoprawnie zostało wszystko w swoim czasie rozliczone .właśnie tak , więc pozwany Wyszkowski po co ten cyrk ośmieszający wobec świata po 25 latach .
2]Pomówienie o zabór pieniędzy Francuskie .Aby dać pieniądz musi być uchwała statutowa związku i to nie jest kopertówka przypadkowa , byłoby to niepoważne , a nawet obraźliwe i kryminogenne . to można sprawdzić u źródeł , u tych którzy rzekomo dawali .Jak to fizycznie miało by wyglądać , dobiegali to każdego z delegatów ktoś z Francuskiej strony i wkładali do kieszeni a ja miałam zaszyte, zablokowane kieszenie i jak mogli mi włożyć .kiepski obraźliwy nieprawdopodobny żart .
Świadek Drogoń mówi że słyszał o tych zawłaszczonych francuskich pieniądzach a nawet je wydawał na zakup radia do okradzionego samochodu .Świadku Drogoń jak mnie nie przeprosisz a mi się zechce to odpowiesz za fałszywe zeznania , bo widzisz w kwietniu obrobiono mi samochód a we Francji byliśmy w październiku .mam na to niezbite dowody .
Pani Sobierajska zeznała że widziała latające koperty , nie widziała pieniędzy przypuszcza że były w nich pieniądze .Niech sobie przypuszcza a ja powiem że to były listy miłosne .i niech to tak zostanie .Tylko raz zabrałem tą Panią do delegacji , po poznaniu jej możliwość jej wielkością nie mogło już nigdy być razem ze mną w delegacji i nie była .Niech fachowcy sprawdzą życiorys i karierę tej Pani i powiedzą czy moja decyzja była słuszna jeśli ktoś na to ma ochotę ja nie .Ja jestem przekonany że tak ..
Świadek Merkel może mówić i mówił jedynie to co mu Wyszkowski w fantazji urojonej opowiadał i było to w kolizji z innymi opowiadaniami .
Świadkowie Gwiazda , Walentynowicz też opowiadają różne bzdurne rzeczy, ale nie byli wtedy we Francji , znają opisywaną sytuacji przez często opowiadaną gdzie się tylko da opętańczą fantazję Wyszkowskiego .
Jak ten wymyślony niemożliwy hańbiący moje dobre imię przykład ma się do tych tylko kilku w pełni udokumentowanych faktów
1] czy pozwanemu i jego obrony świadkom jest wiadome to że nie pobierałem wypłaty pensji ani żadnych innych apanaży ,a w bankach Gdańska było moje oświadczenie że wszystko co przychodzi na moje nazwisko proszę przekazywać upoważnionym przez związek na związek .
A oto dowody na piśmie miedzy innymi podpisane przez obecnego prezydenta Kaczyńskiego .
2] Czy wiadomo pozwanemu iż pieniądze z nagrody Nobla przekazałam na szpital stoczniowy odpowiednia tablica na tym szpitalu o tym świadczy .
3] Inna tablica o przekazaniu moich prywatnych pieniędzy wisi w siedzibie Krajowej związku ,a punkcie diagnozy kardiologicznej
4] Największe moje dary milionowej wartości są złożone na jasnej Górze , częściowy spis przekazuję na dyskietce tak pozwanemu jak i sądowi .To tylko kilka przykładów bezinteresownego przekazania osobistego moich prywatnych milionowych wartości .
5]Czy pozwany pamięta jeśli nie to przypominam i niech to sprawdzi że były taka oto sytuacja gdzie chciano rozbić walkę strajkową w dzień wypłaty kiedy żony i rodziny pracowników przyszły po pieniądze dyrekcja ogłosiła że będą wypłacane tylko tym co nie strajkują . w ułamku sekundy ogłosiłem bez konsultacji i demokratycznych uzgodnień .że strajkujący mogą odbierać podwójne wypłaty .i wypłaciliśmy Może to ciekawsze jak brednie o absurdalnej defraudacji . Pozwany Wyszkowski .
Od: Lech Wałęsa Do: Opozycja Pozaparlamentarna Kopia do: Ewa.Jablonska@se.com.pl , M.Gornicki@opoka.org.pl , bi@ms.gov.pl , bm@ms.gov.pl , buszewski@op.pl , diecezje-kosciola-polskiego@3w3.net , ejacqmin@go2.pl Temat: Wstępna wersja końcowej mowy w sądzie przeciwko Wyszkowskiemu i jego fantazjom niszczącym dobre imię przywództwa L. Wałęsy na skutecznej drodze do Wolności . Data: 1 lipca 2006 10:44
Samstag, 01. Juli 2006
Lech WALESA: Wstep do wznawianej ksiazki DROGI NADZIEI - na marginesie niemieckiego wydania Stafan Kosiewski w 1990 roku
Stefan Kosiewski: Nieszczęście i nadzieja. Warszawa Katolicki Tygodnik Społeczny ŁAD 24 czerwca 1990
Kilka miesięcy po francuskiej wersji autobiografii Wałęsy, która na Zachodzie zrobiła prawdziwą furorę, w kwietniu 1987 roku ukazało się niemieckie wydanie wspomnień elektryka z gdańskiej stoczni, laureata Pokojowej Nagrody Nobla za 1983 rok.
Europa zaczytywała się historią człowieka, którego nadal uważa za jednego z nielicznych w naszych czasach, prawdziwego bohatera. Głównie ze względu na to, że osoba Wałęsy kojarzy jej się z wolnym od wszelkich uzależnień ideologicznych, a więc i od ideologicznych obrazów przeciwnika, wolnym od nienawiści, konsekwentnym występowaniem tylko i wyłącznie na rzecz konkretnej poprawy warunków pracy i życia współobywateli.
Jesienią 1987 roku podczas Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie poproszono mnie o przetłumaczenie kilku pytań skierowanych do wiedeńskiego wydawcy wspomnień Wałęsy. Pytający przedstawił się jako redaktor ukazującego się naówczas nielegalnie czasopisma "Bez Dekretu". Nie sposób było odmówić, tak jak i nie szło się później wykręcić od wypowiedzi na zadany temat; wśród stękań i pojękiwań zamknąłem to wtedy w następujący sposób:
- Powiedziałbym tak: wydanie tej książki - w moim przekonaniu - jest sygnałem skierowanym do pewnych grup, czy sfer opinii publicznej Zachodu, który ma przypominać, że istnieje ktoś taki, czy coś takiego na Wschodzie, co może zaważyć na historii Europy. Książka mówi wyraźnie, że Wałęsa nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem pewnych politycznych konsekwencji. Również z tego powodu jest osobą polityczną. I teraz książka ta będzie mówiła kilkoma językami, że istnieje w Polsce człowiek, z którym winno się liczyć. Ta publikacja jest potwierdzeniem, że w oczach Zachodu Wałęsa jest nadal reprezentantem polskiego społeczeństwa.
Tym samym jest to również sygnał dla Wschodu, rodzaj przynaglenia, aby tę kwestię jak najszybciej rozwiązać. Lecz nie w taki sposób, jak Gorbaczow potraktował Sacharowa: nie chodzi o godności dla poszczególnych osób, zaproszenia na konferencje. Ta książka mówi, że trzeba uznać pozycję polskiego społeczeństwa.
Po co teraz to wspominanie wspomnień, przytaczanie samego siebie?
A dlatego, że Zachód nie wie, w odróżnieniu od rodaków Wałęsy, co to jest: słomiany zapał, przelotna miłość w polityce. Swiat nie zmienia tak łatwo swoich sympatii i uprzedzeń.
Lech Wałęsa nadal jest - w oczach Niemców - dla Polaków kimś, kogo obdarza się mianem Hoffnungsträger . Można to przetłumaczyć na polski dosłownie jako nosiciel nadziei, bądź też bardziej literacko: mąż opatrznościowy. Będą jednak i tacy w Polsce, którzy machną ręką, burknę: "nadziejarz".
Nadziei nie potrzeba tam, gdzie życie postrzegane jest jako realizacja planów i za cnotę uważa się akceptację nieszczęścia.
Taką mieszankę radosnego optymizmu ze stoicyzmem przepisywał Henryk Elzenberg czytelnikowi w swoim dzienniku filozoficznym pod datą 6 II 1944. Nowa polska lewica więcej cytuje, niż czyta Elzenberga, należy więc przypuszczać, że miałaby niejaki kłopot z egzegezą zapisanego tam zdania: Jeżeli nadzieja zawiedzie, przerzuca się ją w przyszłość dalszą i dalszą: w końcu czasów będzie Sąd jak się patrzy, a wtedy te łajdaki zobaczą! Od jednego tylko każdy się odżegnuje: od przebudowania własnych swych podstaw, by nieszczęście go nie mogło się imać.
No więc jak? Czy nie niesie w sobie pierwiastka nieszczęścia głoszenie tego rodzaju prometejskich tez? Nieszczęścia, które jest także źródłem tej tak niechcianej nadziei. I czy nie trzeba jej choć odrobinę mieć, zapisując powyższe słowa dla nieszczęśliwej potomności?
...
Na Kremlu Andriej Sacharow nie wywołuje już konsternacji delegatów wnoszeniem pod obrady moralnych aspektów. życie idzie dalej, bez niego. Sowiecka Ojczyzna zbudowana jest dialektycznie: z nieszczęścia i nadziei; syntezą jest coraz bardziej bolesna świadomość upływu czasu.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 20 maja 1990
http://lad.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?38688 21:48, reakcja , Lech WAŁĘSA
Link Skomentuj » http://25lat.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?68842
Wstęp roboczy do wznowionego drukiem książki z mojego tworzenia ,,Droga Nadziei" Rachunek nadziei
"Drogę nadziei" w jej pierwszym wydaniu zakończyłem na wydarzeniu pamiętnym Siadam dziś do spojrzenia na nowo na tę historię mojego życia w rok po innym ważnym i bolesnym wydarzeniu. Drugiego kwietnia roku Pańskiego 2005 odszedł do domu Ojca nasz Jan Paweł II. Wiem jedno - mówiłem sobie wtedy w duchu - miłość zwycięży, bo Ty poświęciłeś jej całe życie. Wydarzenia te łączy wiele - odejście bliskich nam i wielkich Polaków, łączy uczucie solidarności i jedności, towarzyszące nam w takich chwilach. Różni - klimat czasu, a może wręcz epoki, różnią powody i okoliczności. To dwa wydarzenia, tak wiele mówiące o nas, o naszym świecie. Męczeńska śmierć ks. Jerzego z ręki oprawców, upokorzenie. Nasze przygnębienie i niepewność i nadzieja . Ta sama nadzieja milionów ludzi na całym świecie 21 lat później, nadzieja na jeszcze choćby kilka chwil życia naszego Papieża. I odejście - nie w samotności, ale w otoczeniu świata, w aurze świętości. I tym razem pojawiające się w chwili zadumy i smutku pytanie: gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy, jak sobie poradzimy bez przewodnika? Przecież przez całą drogę ku wolności i po jej odzyskaniu nam towarzyszył i podtrzymywał w nas mądrą nadzieję. W czasach komunizmu żyliśmy właśnie nadzieją. Nawet w chwilach najtrudniejszych ona nie gasła. Szliśmy krętą i wyboistą drogą nadziei ku wolności. Wolność nastała. upadł komunizm. A co się stało z nadzieją? Już nam nie jest potrzebna? A może wszelkie nadzieje zostały zupełnie zawiedzione? Wierzę, że nie. Po owocach ich poznacie - jest napisane. Nasza nadzieja przyniosła owoce, dobre owoce i innym Narodom . Nie zabrakło też i błędów. Nie mamy dziś jeszcze wystarczającego dystansu historycznego, aby oceniać tę drogę do wolności i po jej osiągnięcia . Nie mam natury historyka, dlatego częściej myślę o tym, co będzie niż - co było. Historia to jednak nauczycielka życia. Namówiono mnie, bym trochę się postarał i przypomniał sobie tamten czas dla potomnych, bo przecież to nie tylko moja historia życia, ale i dzieje narodu. Historykom zostawiam więc pracę nad zgłębianiem przyczyn i ustalaniem dokładnej chronologii zdarzeń, a samemu chcę spojrzeć na nasze narodowe doświadczenia XX wieku z pewnej perspektywy - tej społecznej tej osobistej i trochę tej strategicznej-bo widać już pewne prawidłowości i punkty zwrotne. Mogą one dawać początek rozważaniom nad tym, co wydarzyło się naszemu pokoleniu. Tylko tak można spisać katalog szans -tych wykorzystanych i niewykorzystanych, zrobić rachunek sumienia, żeby podążać dalej już w nowych warunkach drogą nadziei. Spróbuję więc w wielkim skrócie przedstawić moją uproszczoną wersję tego, jak toczyła się historia zmagań, jak doszło do tych zwycięstw, żeby pokazać szerszy kontekst i moją logikę postępowania wynikającą z doświadczeń własnych i narodu. Wstęp roboczy do wznowionego drukiem książki z mojego tworzenia ,,Droga Nadziei? Rachunek nadziei
i bolesnym. Żegnaliśmy wówczas ks. Jerzego Popiełuszkę. Jak pisałem wtedy - "na wieść o niej naród polski zastygł w bólu, stawiając jednocześnie pytanie: co jeszcze może się wydarzyć" Powiedziałem wtedy z wiarą: "Solidarność zwycięży, bo Ty oddałeś za nią życie". Od tamtego czasu wydarzyło się tak wiele, ale najważniejsze, że ta ofiara przyniosła prawdziwe owoce, którymi możemy się cieszyć od ponad szesnastu lat. Solidarność zwyciężyła.
00:57, reakcja , Lech WAŁĘSA
Link Skomentuj »
Po drugiej wojnie światowej, kolejny raz zdradzono nas przypisując do sowieckiej strefy wpływów, bez żadnej konsultacji i akceptacji. Decyzja ta była podważana w latach 40
i 50, nawet z użyciem broni, a wewnętrzni utrwalacze tych decyzji wraz z bratnią pomocą zewnętrzną, przewalczyli te dążenia, przypinając różne etykiety pokonanym, nazywając ich karłami reakcji. Pierwsze zmiana w sztafecie do wolności to powstanie antykomunistyczne w Poznaniu w 1956 roku zostało krwawo stłumione. Druga zmiana w sztafecie do wolności to lata 60. strajkami i demonstracjami na ulicach polskich miast. Detonacje uruchamiała młodzież w 1968 r , Trzecia zmiana , w 1970 czy 1976 - zakłady pracy. .Czwarta zmiana do wolności to rok 1980 poprzez 1989 i 1990 do całkowicie wolnych wyborów Prezydenckich.. Wszystkie dążenia do wolności do 1989r były w zarodku siłowo rozbijane i tłumione, nawet przy użyciu broni. Przegrane bitwy i komunistyczna siłowa propaganda udowadniała, że nie ma szans w najbliższym czasie na wyswobodzenie się z uścisku sowieckiego. Pokazywano wtedy też argumenty wspomagające, jak obecność w Polsce na stale ponad 200 tysięcy żołnierzy radzieckich, przy rozlokowaniu wokół Polski ponad miliona żołnierzy sowieckich z rozmieszczoną w strategicznych punktach bronią masowego przyjacielskiego rażenia. W tych warunkach nastąpiło chwilowe - z rozsądku - przeniesienie wiary w zwycięstwo na inne sprzyjające czasy. Stronie zachodniej też nie odpowiadał komunizm, ale nie była w stanie przewidzieć końca i bała się możliwych kosztów tej przyjemności. Koniec lat 70. to więc okres zastoju w dążeniach do wolności w Polsce, Europie i na świecie. Walka co najwyżej toczyła się o poprawę bytu. W tym stanie niemocy, klinczu, apatii, braku większej nadziei zbliżaliśmy się do końca drugiej tysiąclatki chrześcijaństwa. Wówczas zdarzyła się rzecz nieprzewidziana i nie doceniona w ludzkich kalkulacjach. Polak został papieżem. Po około roku od wyboru przyjechał do Ojczyzny. Cały świat przyglądał się z niedowierzaniem temu, co się dzieje w komunistycznym państwie. Miliony ludzi brało czynny udział w spotkaniach z Ojcem świętym. Papież nie kazał nam jednak robić rewolucji, nie namawiał do przewrotu. Był jednak tak sugestywny, że naród Polski i inne z niewolone Narody obudził . Poczuliśmy siłę i moc, jaką daje uczestnictwo w zbiorowości zjednoczonej wokół tych samych pragnień i nadziei.
Jan Paweł II wypowiedział wówczas dwa zdania, które miały nieprawdopodobne znaczenie dla nas i dla biegu historii: "nie lękajcie się", bośmy byli rzeczywiście wtedy zastraszeni skuteczną metodą rozbijania więzi , oraz "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi", bo nadprzyrodzonej siły i mądrości solidarnej potrzebowaliśmy. Przestaliśmy się lękać w zjednoczonym tłumie i dlatego stworzyliśmy dziesięciomilionowy związek zawodowy - "Solidarność" niejako z marszu po spotkaniu z Ojcem Świętym . Był to pierwszy w naszej historii ruch społeczny, gromadzący pod jednym sztandarem starych i młodych, robotników i intelektualistów, studentów . Ojciec święty dał trafne słowo a szczątkowe organizacje w ciało to zamieniły i odmieniliśmy nasze oblicza w sposobie marszu do wolności , a później oblicze naszej ziemi. Dotąd prawdziwą siłą komunizmu była słabość społeczeństwa, jego zatomizowanie, rozdrobnienie. Obok militarnej siły - policji, wojska i czołgów, to właśnie zastraszenie, słabość i rozdrobnienie społeczeństwa była głównym filarem komunistycznej władzy. W latach 80 ten filar w Polsce runął wiedzieliśmy już jak zwyciężać mamy .
Komunizm, wprawdzie osłabiony w tedy , ale chciał trwać na swoich pozycjach. Nie mógł upaść tylko od słów i trzeba było ponad 10 lat morderczych zmagań. Bardzo wielu po nasze stronie w tym czasie w różnych miejscach zwątpiło, namawiając do zaprzestania walki i poszukania pomysłu na zwycięstwo w innym nowym zorganizowaniu. Jednak obudzony naród, mimo mijającego czasu i utraty sił, trwał w tym Solidarnościowym pomyśle w sposób daleko zdyscyplinowany ? o co nie było łatwo wobec pokusy szybkiej rewolucji i radykalnych ruchów - poprowadzić drogą ewolucji, czy jak chcą niektórzy, rewolucji samoograniczającej się, poprzez protesty, strajki i negocjacje ku wolności.
Znana jest prawidłowość, że łańcuch pęka w swoim najsłabszym ogniwie. Tym ogniwem w zbrodniczej konstelacji państw komunistycznych była Polska. Ogniwo to pękło częściowo 4 czerwca 1989 roku dobite całkowicie wolnymi wyborami Prezydenckimi kończącymi wzmaganie o Wolność o uzyskanie w pełni wolnych możliwości . Pierwsze, mimo że nie w pełni demokratyczne wybory do parlamentu sprzed 17 lat były wydarzeniem, które trzeba wpisywać w cały ciąg wypadków na naszej drodze nadziei do wolności. Drodze trudnej, ale uwieńczonej zwycięstwem, zapoczątkowanej w pamiętnym Sierpniu 1980r, Komuniści ciągle dysponowali ogromną siłą, której już wcześniej nie wahali się użyć. W takich warunkach musieliśmy prowadzić z władza komunistyczną grę . But robotniczy był po Sierpniu już na tyle mocno osadzony między drzwi do wolności, że wiedzieliśmy, dokąd zmierzamy. Nie można było ich zbyt szybko otworzyć, żeby nie drażnić niedźwiedzia, ale jednocześnie nie można było ani na milimetr dać się wypchnąć. Niedźwiedź nie poradził sobie sam ze sobą - Związek Radziecki rozpadł się później na skutek przedewszystkim tych właśnie wydarzeń w naszym kraju, a nie odwrotnie. Niektórzy głoszą, że procesy zmian u nas miały taki kształt, bo ojczyzna światowego proletariatu się rozpadła. Nie należy mylić skutków i przyczyn. Wybór i działania Michaiła Gorbaczowa były próbami remontowania komunizmu, a nie jego rozmontowania. Jego sukces , pozytywna rola , jest tylko w tym że właściwie nic mu się nie udało , poniósł całkowitą klęski we wszystkich zamiarach i dążeniach , Gdyby cokolwiek mu się udało w obronie komunizmu to by na pewno bardziej skomplikowało drogę do uwolnienia się . Pokazanie rzeczywistego biegu wydarzeń w odniesieniu do własnych doświadczeń i źródeł było też przyczynkiem napisania ?Drogi nadziei?.
00:54, reakcja , Lech WAŁĘSALink Skomentuj »
Książka, którą dziś oddajemy z niezmienioną warstwą treściową, miała być w zamyśle obrazem tamtych czasów
Książka, którą dziś oddajemy z niezmienioną warstwą treściową, miała być w zamyśle obrazem tamtych czasów, a obecnie może stać się także argumentem w powracającej co jakiś czas dyskusji o wielu ? również moich ? wyborach i decyzjach na drodze do wolności. Kiedy dziś ktoś próbuje w niecny sposób, bez kontekstu tamtych dni, pogrywać historią, dochodzę do wniosku, że prawdę historyczna trzeba podnosić wyraźniej, że trzeba sięgać do faktów i je głośno przywoływać. Niech więc i temu służy to moje ówczesne, spisane na tych kartach, spojrzenie na przebytą drogę życia i walki, nabierając jednocześnie dodatkowych znaczeń w kontekście dzisiejszych interpretacji, a może raczej nadinterpretacji i nadużyć. Bez zrozumienia pewnych mechanizmów walki z totalitarnym system i klimatu tamtego czasu trudno rzetelnie budować dzisiejszą rzeczywistość wolnej Polski.Próbując po latach przywołać atmosferę zmagań z systemem, pokazać mój sposób myślenia o walce i dążenie do celu sięgnąłem właśnie do "Drogi nadziei", gdzie w jednym z fragmentów dość celnie, jak sądzę, ująłem klimat tamtej gry i sens moich działań. Było w nim przywołane zdarzenie, które wtedy określiłem moim ?manewrem grudniowym?, kiedy to zamiast samemu pójść w rocznicę grudnia pod Pomnik Poległych Stoczniowców, poprosiłem żonę, by mnie zastąpiła i złożyła kwiaty. Ja byłem łatwiejszym celem i moja obecność skończyłaby się kolejnym aresztowaniem, ale bez większego echa, a ja chciałem zrobić krok dalej. I rzeczywiście pojawienie się Danuty było wymowne, bo była świeżo po sukcesie z Oslo. Wcześniej rozpowszechniłem przemówienie grudniowe, w którym jak zwykle podsumowałem nasze osiągnięcia i naszkicowałem plany na przyszłość. Zarzucano mi wtedy, że się umawiałem, że miałem być przy pomniku, a nie przyszedłem. Wiedziałem, że nic by to nie dało, a żony, trudniej było zaatakować. Nawet, jeśli by się tak stało ? dziś rozumiem, jak mocno wystawiałem na ryzyko bliską osobę ? protesty byłyby zdecydowanie silniejsze i niezręczność po stronie aparatu większa. Mówiłem wtedy do ludzi, do kolegów na wielu spotkaniach: ?żeby cokolwiek wykonać, trzeba czasami zamaskować rzeczy (?) Ja mam wykonać zadanie i prowadzić do zwycięstwa. Ale nie o wszystkim będę mówił i nie zawsze robił tak, jak jakaś grupa by chciała. Nie mogę w imię mojej odpowiedzialności. (?) To nie zarozumialstwo Musiałem więc toczyć taką grę z władzą. Na tej drodze było więcej takich potyczek na spryt i zaskoczenie, które bywają odczytywane przez niektórych jako dogadywanie się czy wręcz układanie z władzą. Ci sami interpretatorzy nie chcą jednak pamiętać, jakie to perfidne metody władza stosowała w tej walce. Pamiętam takie zdarzenie, kiedyś w czasie strajku kierownictwo stoczni ogłosiło w dzień wypłaty, że pieniądze zaliczkowo otrzymają tylko nie strajkujący . W ludziach się zagotowało. Jeszcze chwila, a byłby lincz, i to nie na władzach zakładu, ale na nas, na komitecie strajkowym. Brakowało już ludziom sił i środków. Rodziny były w potrzebie. Widząc perfidne przemyślane , niebezpieczne uderzenie władz i miedzy innymi takimi działaniami łamaną nadzieję na możliwy sukces , w reakcji błyskawicznie, ogłosiłem, że Komitet Strajkowy w trybie natychmiastowym wypłaca wszystkim strajkującym dwa razy więcej, niech ustawiają się w kolejce. Zorganizowaliśmy pieniądze i błyskawiczne wypłaty szybciej od przeciwników . Gdybym się spóźnił minimalnie z taką decyzją strajk byłby zagrożony , rozróba pewna a użycie przygotowanych na ten cel sił porządkowych nieuniknione . Taka sytuacja i podobne prowokacje powtórzyła się .Nie było czasu na liczenie możliwości płatniczych , konsultacje demokratyczne . Taka to była rzeczywistość i moja gra, której strzępy, częstokroć wyrwane z kontekstu na moją niekorzyść, trafiają dziś z różnych inspiracji do opinii publicznej przy kompletnym braku zrozumienia dla jej istoty. Autorów tych inspiracji najczęściej nie było w pierwszej linii walki. Dziś są odważniejsi. Nie rozumieją, że szybkie działanie, nawet wbrew wszystkim, błyskawiczne kontry na przemyślane zagrywki władz to była jedyna metoda osiągania kolejnych przyczółków wolności, a czasem ratowania naszej sytuacji. To był jedyny sposób, choć mało wdzięczny, żeby uruchomić i poprowadzić pokojowymi drogami odpowiednie siły społeczne, by usunąć narzucone zdradą, podstępem i przemocą, rozwiązania po II wojnie światowej. Efekt naszej Solidarnościowej walki jest tak wielkim sukcesem, że nie mieści się w wielu, nawet inteligentnych - wydawałoby się - głowach, powodując, budowanie bzdurnych teorii o zdradzie, o manipulacji. Po raz kolejny, podobnie, jak to uczyniłem przed Parlamentem wolnej III Rzeczpospolitej w 25. rocznicę powstania Solidarności, wobec Boga, wszystkich świętości i całego świata oświadczam, że żadna manipulacja czy zdrada nie miała miejsca. Nikt, a więc ani SB, KGB, CIA czy MOSAD ani żadna inna siła nie została dopuszczona do decyzji po naszej wolnościowej, a potem solidarnościowej stronie na drodze do wolności, tam, gdzie ja bywałem, do momentu przekazania decyzji demokracji w 1989 roku. Potem demokracja sama układała historię. Nasza rewolucja, ta której miałem przywilej przewodzić, rewolucja ?Solidarności", wygrała i została oddana demokracji. Musieliśmy dać każdemu obywatelowi jakiś odcinek rzeczywistości do decydowania: w sferze decyzji politycznych, w sferze własności. To niosło odpowiedzialność, to też przyniosło zagubienie i poczucie bezradności. Strach zajrzał ludziom w oczy. To był ten koszt zmian. Także zmiany myślenia. Pamiętam, jak przy bramie stoczni mówiłem: Wy się cieszycie, a ja się boję ceny, jaką przyjdzie nam zapłacić. Ci, którzy przynieśli mnie na ramionach, mogą rzucać we mnie kamieniami. I rzeczywiście, trudy życia w III Rzeczpospolitej Polacy zaczęli wiedzieć jako efekty działań ,,Solidarności? i Lecha Wałęsy. I wcale nie można się dziwić tym, którzy odwrócili się od Sztandaru Solidarności, gromadzącego niegdyś 10 milionów Polaków. Rozumiem Polaków, naszemu pokoleniu przytrafiło się tak wiele. Grzechy i winy mają jednak na szczęście to do siebie, że można je naprawiać, a nawet zadośćuczynić.
Tak widzę naszą najnowszą historię w wielkim skrócie. Tak widzę naszą drogę nadziei, którą musimy nadal podążać. Od kilkunastu lat zapisujemy jej dalszy już demokratyczny ciąg. Nie ustrzegliśmy się błędów i zaniechań. Cóż, na polskiej trudnej drodze ostatnich lat grzechy były pewnie nieuniknione. Inna rzecz, że choć ich nie brakuje, to i tak więcej nam się dobrego przytrafiło. Niech grzechy nie przesłaniają nam sukcesów. Stary system wypaczał charaktery, demoralizował, wprowadzał podziały, nawet wśród najbliższych. A jednak znaleźliśmy w sobie siłę, by upomnieć się o godność i prawo do wolności. Na tym polegała walka ,,Solidarności? o normalne życie. To, co niemożliwe stało się realne. Otworzyła się droga do wolności. Nadzieja na lepsze czasy. Na życie w dostatku i spokoju. Doszliśmy tą drogą daleko, popełniliśmy wiele błędów, ale wierzę, że z tej drogi nie zeszliśmy, bo nie ma nic gorszego, jak brak marzeń, jak brak nadziei. Dajmy więc ją, tym, którzy jej nie mają. Dajmy im uwierzyć w siebie i Polskę. Musimy, każdy z nas z osobna i cały naród, odnaleźć się w nowym globalnym świecie, a to wymaga wielkiego wysiłku i nadziei dobrego jutra. Dajmy ją młodym ludziom, którzy wyjeżdżają ze swojej Ojczyzny za chlebem. To prawdziwy nasz wewnętrzny dramat, bo przecież walczyliśmy o wolność, o wolność poruszania się, a teraz nie możemy ich zatrzymać. Nie możemy i nie potrafimy dać im nadziei. Zapytał mnie kiedyś młody zdolny chłopak, który dostał propozycję dobrej pracy za oceanem, co ma zrobić? Zastanawiał się, czy wyjechać, nie chciał opuszczać Polski. Nie wiedziałem, co mu doradzić. Pomyślałem, taki zdolny, niech tu pracuje i buduje potencjał Polski. Ale za chwilę przyszła myśl, że może tam więcej zyska, może zarobi trochę pieniędzy i wróci do Polski, tu wprowadzi dobre rozwiązania, tu zainwestuje. Może to jest szansa i kto potrafi, niech ją wykorzystuje. Ważne, żeby dać tym młodym poczucie, że mają do kogo i do czego wracać, że są tu oczekiwani. Dajmy im nadzieję. Bo w nadziei wszystko się zaczyna. W niej miał początek zryw wolnościowy naszego narodu. W niej zaczęła się nasza przemiana, z nią hartowaliśmy ducha, z nią zwyciężyliśmy. Nie traćmy jej dzisiaj, róbmy wszystko, aby mieli ją nasi sąsiedzi, dzieci i wnuki. Chcę dalej podążać drogą nadziei i zapraszam na nią wszystkich zatroskanych, zawiedzionych, ale też zadowolonych i szczęśliwych. Będzie mnie można na niej spotkać, dopóki sił starczy i nadzieja moja własna nie ustanie.
Lech Wałęsa
Dnia 30-06-2006 o godz. 2:22 Opozycja Pozaparlamentarna napisał(a):
Jeden tylko Lech Wałęsa 30 czerwca o godzinie dziesiątej spotyka się z Ambasadorem Palestyny w Polsce. Ale czy Wałęsa to polityk? Tak sobie ułożył ten Wałęsa program dnia, że o godzinie dziewiątej zje śniadanie w Instytucie Lecha Wałęsy, a o 12 obiad. A gdzie ten Ambasador będzie jadł? A kiedy wreszcie Lech Wałęsa przestanie wyzywać od "Dezerterów" swoich kolegów z Solidarności, którzy musieli zabierać manatki nie przymierzając jak jaki arab? A nie powinni byli wyjechać z Polski - jak słusznie Lech Wałęsa zauważa.http://25lat.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?211034 00:49, reakcja , Lech WAŁĘSA
Link Skomentuj » http://25lat.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?68842 http://25lat.blox.pl
http://sowa.blogsource.com/post.mhtml?post_id=356912
Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.









































































































































































































































