Du befindest dich in der Kategorie: Art - Literatur - Kultur

Samstag, 03. November 2018

III 5. Mickiewicz, czy Slowacki?

Von direktion, 23:29

Stefan Kosiewski: Henryk Elzenberg jako krytyk literacki. Sosnowiec 1977 Praca magisterska napisana pod kierunkiem Doc. dra hab. Zbigniewa Jerzego Nowaka


https://plus.google.com/116748846165184263175/posts/ZoGg7sNyLPs


III 5. Mickiewicz, czy Słowacki?

W pierwszym okresie działalności krytycznoliterackiej Elzenberga stosunkowo dużo miejsca zajmują, obok poetów Młodej Polski, romantycy: Mickiewicz i Słowacki. Nie zajął się nimi, co prawda, Elzenberg w osobnym szkicu krytycznoliterackim, poświęcił im jednak obszerną notatkę w dzienniku, którą wypada nam chyba potraktować jako wspomniane przez niego na wstępie „Kłopotu z istnieniem”, włączone do właściwego dziennika, zapiski „…pomyślane pierwotnie jako materiał do zamierzonych, a później nie opracowanych całości większych” („Kłopot z istnieniem”, 49).

Notatka ta, umieszczona pod datą 17.I 1913 r. nosi tytuł: „O poetach stylistach i nie-stylistach, w szczególności o Mickiewiczu (op cit., 70). Wyjaśniając w pierwszych jej słowach, iż być „stylistą”, to „…operować słowem tak, żeby ono, bezpośrednio i jako takie, oddziaływało, wywołując zamierzone wrażenie: brzmieniem, zestawieniem wyrazów, budową zdania” stwierdza, iż z poetów polskich „…Słowacki jest stylistą jak nim tylko być można” i przechodzi do porównania, w tej kwestii, Słowackiego z Mickiewiczem. Materiałem porównawczym służą mu dwa wersy: Słowackiego o „kopule tęczowej” („…wymalowana, jasna, księżycowa”) oraz zaczerpnięty z „Pana Tadeusza” wers o drzewach w środku puszczy: „…Łyse, skarłowaciałe, robaczywe, chore”.

Epitety użyte przez Słowackiego, ich rytm i układ, sugerują – zdaniem Elzenberga – „…to, o co poecie właśnie chodzi: stan rozmarzenia, leniwego rozkołysania wyobraźni – ni to noc, ni to światło”. Natomiast epitety użyte przez Mickiewicza pełnią inną funkcję, bowiem „…metodą Mickiewicza jest dać rzetelny obraz rzeczy, i t e n o b r a z n i e c h d z i a ł a, a nie słowa przy opisie użyte”.

Elzenberg nie rozstrzyga, który z tych dwóch stylów jest lepszy, jednak mówiąc, iż zdania w tym względzie mogą być podzielone, sytuuje metodę używaną przez Słowackiego w kontekście dokonań „najklasyczniejszych klasyków starożytnych”, którzy stosowali ją systematycznie. Niekorzystną, przez użycie takiego punktu odniesienia, ocenę stylu Mickiewicza, pogłębia Elzenberg zestawieniem opisu obłoków w „Panu Tadeuszu” z opisami obłoków przez Lukrecjusza i Szekspira (W „Antoniuszu i Kleopatrze”). Efektem tego z kolei porównania jest stwierdzenie, iż choć w opisie Mickiewiczowskim „…najwięcej jest wirtuozerii i ton też jakiś niespotykany, jedyny”, to jednak pyta krytyk: „…czy tamci dwaj nie są głębsi?”

W dalszym ciągu notatki dokonuje zestawienia wiersza Heinego:

Das Fräulein stand am Mere
Es seufzte schwer und bang.
Es rührte sie so sehre
Der Sonnenuntergang.

Mein Fräulein, sei´n Sie munter.
Das ist ein altes Stück:
Hier vorne geht sie unter,
Und kommt dort hinten zurück.

„Stała nad morzem panienka, ciężko i smutno wzdychała: zachód słońca tak bardzo ją wzruszał.
Panienko trochę weselej! Stara to sztuczka: tu z przodu ono zachodzi, a tam od tyłu powraca”, w przekładzie Henryka Elzenberga.

Uwspółcześnioną prozodią fraszka (v. SK 20181103) podana tak:

Nad morzem stała panna
Przejęta szlochała.
Zachód słońca tak bardzo
Duszę jej poruszał.

Odwagi moja panno
Ta sztuczka jest stara:
Zachodzi tu przed Wami,
A z tyłu wraca znów.

Ze słynną frazą Słowackiego: „Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze…” i konkluduje: „Jednak ten Słowacki mądrzejszy”.

Wacław Sadkowski (Dziennik intelektualny prof. Elzenberga. Nowe Książki 1965, 1, 21-22) traktuje ostatnie zdanie tej notatki jako efekt dokonanej przez Elzenberga konfrontacji Słowackiego z Heinem i określa ją mianem „nieporozumienia wręcz zabawnego”. Odkładając skomentowanie wypowiedzi Sadkowskiego do ostatniego rozdziału naszej rozprawy chcemy jedynie stwierdzić w tym miejscu, iż odnosić je należy nie tyle raczej do konfrontacji Słowackiego z Heinem, co z Mickiewiczem i traktować jako niewątpliwą eksplikację literackich upodobań krytyka.

O tym, iż te ostatnie kształtują się w taki właśnie sposób, przekonujemy się odczytując notatkę z 4. II 1921 r., w której Elzenberg stwierdza: „Ja osobiście na pewno nie mógłbym żyć w świecie, w którym… nie było by już miejsca… na Słowackiego” (141), czy drugą z 27. III 1910 r.: „Niejeden, kto kocha ojczyznę, kocha tylko dwa wiersze z „Beniowskiego”…” (43).

W trzecim okresie działalności krytycznoliterackiej Henryka Elzenberga, pod datą 1. VI 1942 r. znajdujemy notatkę, w której krytyk raz jeszcze wypowiada się na temat twórczości Mickiewicza i Słowackiego: „Onegdajsza próba nawrotu do „Wielkiej Improwizacji”

/”nawrotu”, ponieważ pod datą 8. X 1918 znajdujemy zapis nast. treści: „Silnie mnie znów tknęła ostatnio odczytana uważnie z okazji Monsalwatu, Improwizacja. Rzecz wyżynna, ponad najwyższymi szczytami, ale ani rusz z analizą…” (120)/

potwierdziła negatywne wyniki, do których dochodziłem już dawniej. Mimo pełni rozumiejącego podziwu tak dla przejawiającej się w tym wybuchu ludzkiej i duchowej potęgi jak dla osuzałamiającej genialności wybuchu samego, pozostaje „Improwizacja” rzeczą po ludzku mi obcą, a jako poezja mnie nie rozgrzewa” (287, 288), wyznaje Elzenberg, po czym wymienia obce mu, jako człowiekowi, cechy „Wielkiej Improwizacji” (tragedię buntu przeciw transcedentnemu Bogu, miłość do „całego” narodu, itd.) oraz przechodzi do sprawy stylu i wyobraźni. Tę część notatki rozpoczyna rewizją swoich poglądów z 1913 r.: „Dziś wiem, że styl Mickiewicza – właśnie także tu, w „Improwizacji”, osiąga szczyty, na które rzadko się wzniósł który z mistrzów” (289).

Mimo jednak, iż dostrzega jego mistrzostwo, logikę i konkretność, bardziej ceni sobie styl Słowackiego: „Po odczytaniu „Improwizacji” poczułem jakby potrzebę dostarczenia sobie dowodu, że to nie polot i pęd tej poezji i nie religijna jej wielkość tak mnie odstręcza. Sięgnąłem do „Beniowskiego” i przeczytałem ze słynnego „credo” strofy o Bogu…” (290), mówi w końcu notatki i przyznaje, że eksperyment ten w niczym nie zmienił zajmowanego przez niego od trzydziestu lat stanowiska w kwestii stosunku do twórczości obu poetów”.

Stefan Kosiewski: Henryk Elzenberg jako krytyk literacki. Sosnowiec 1977 Praca magisterska napisana pod kierunkiem Doc. dra hab. Zbigniewa Jerzego Nowaka  https://vk.com/wall467751157_324


http://sowa.blog.quicksnake.pl/Adam-Mickiewicz/DZIADY-PDO622-po-Mysli-A-Mickiewicza-HERODY-Herodenspiel-von-Stefan-Kosiewski-FO-geboren-auch-am-24-Dezember-SSetKh

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.