Sonntag, 13. Mai 2007

Stefan Kosiewski: MSZ i walka o prawa mniejszosci w Niemczech

Von direktion, 10:58


Köln - Kolonia
2.3.1993

Do lekarza radiologa, Pana Mirosława Kraszewskiego w Duisburgu

 wysłuchaj
 
Szanowny Panie Doktorze,
 
tak zwani politycy polscy nie potrafią się nawet posprzeczać na temat tego, co leży w polskim interesie narodowym, a co w nim nie leży.  Pan zaś jakby z rozczarowaniem stwierdza, że tak zwani nauczyciele języka polskiego milczą na temat urzędowych zakazów używania języka polskiego w Niemczech w kontaktach z dziećmi,  zarządzonego w stosunku do rodziców tych dzieci.
 
Urzędowe zakazy są dziełem urzędnika i wydawane są dla jego wygody, nie zaś po to,  żeby rozwiązać problemy jakiegoś człowieka. Mając zadecydować o tym, którego z rodziców po rozwodzie uprzywilejować, sędzia podejmuje zazwyczaj decyzję na korzyść dziecka, czyli ustawia w korzystniejszej sytuacji matkę.  W Republice Czeskiej Inż.  Jiří Fiala kojarzy swoje nieszczęścia z komunistycznymi praktykami i feministyczną polityką.  Te same czynniki jako źródło zagrożeń dla rodziny dostrzega i zwalcza na Słowacji Ing. Lubomír  Balvín, prezes stowarzyszenia Únia mužov Slovenska - Hnutie pre rodiny.  Informujemy o tym od lat w magazynie europejskim sowa, bo chcemy też m.inn. wskazać na naszą solidarność z ludźmi dotkniętymi brakiem szczęścia w rodzinie  i ogólnie mówiąc: brakiem zrozumienia w urzędach.  Z głębokim zasmuceniem i prawdziwym współczuciem dla dotkniętych osób obejrzałem film, w którym mowa o Pana problemach i o krzywdzie wyrządzonej innym Polakom i Polkom (dzieciom i dorosłym), jawnie dotkniętym samowolą urzędników, którzy w swoich apodyktycznych rozstrzygnięciach poszli na skróty, dali się pokierować  przekonaniu o wyższości jednych nad drugimi, ludzi czy też języków w Niemczech.
VG Minden 2 K 2135_06
VG Minden 2 K 2135...
  oswiata.blox.pl
 
16 F 77_00
16 F 77_00.pdf
kulturzentum
http://www.esnips.com/web/Archiv
 
Zrobiłem, co należało do właściciela serwisu informacyjnego a także prezesa działającego od 1992 roku Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego "Oświata" we Frankfurcie nad Menem: bezzwłocznie udostępniłem w internecie dostarczone mi przez Pana wyroki krzywdzące Polaków w Niemczech, przypomniałem o istniejącym, bolesnym dla nas problemie w piśmie z 10 maja br. do Ministra Spraw Zagranicznych.  W piątek, 11 maja 2007 roku Pani Minister Anna Fotyga w blisko dwugodzinnym wystąpieniu w Sejmie zaprezentowała roczny plan pracy resortu.  Media w Polsce odnotowały, że priorytetem polskiej polityki zagranicznej, obok zapewnienia państwu bezpieczeństwa energetycznego, będzie wzmocnienie polityki polskiej na arenie międzynarodowej. Ma nastąpić pozytywna zmiana w stosunkach z Niemcami, której efektem winno być zakończenie sprawy roszczeń i walka o prawa mniejszości w Niemczech. 
09:18, kulturzentrum , O prawa mniejszości w Niemczech
Link
 Drogi Pani Mirosławie,
 
chciałbym mieć nadzieję, że o nas to mowa. O Polakach żyjących na stałe w Niemczech, a nie o mniejszości żydów polskojęzycznych osiadłych nad Renem i Menem, pod których to grupę Krzysztof  Skubiszewski jawnie skroił, czy też sprokurował jeden i drugi artykuł w Traktacie podpisanym 17 czerwca 1991 roku, o który to traktat rozbiło się tyle polskich łez. A to dlatego, że najpierw pominięto mniejszość polską w tekście traktatu, potem zaś postawiono na wygodny mechanizm, sprawdzony w interesach: zamast z Polakami, autentycznymi przedstawicielami Polonii w Niemczech, rozmawiano z wygodnymi osobnikami,  przeważnie żydowskiego pochodzenia, którzy zakładali różne Rady Polskie w Niemczech, fikcyjne, kabaretowe stowarzyszenia, jak 15 rzekomych stowarzyszeń w jednym mieszkaniu w Saarbrücken, czy tzw. Konvent Organizacji Polskich, o którym wspomina załączona przez Pana notatka. A który to Konwent nie jest żadnym podmiotem prawa, żadną organizacją, nie ma statutu, żadnych składek, żadnego konta w banku. Nie może żaden Polak sie do tego Konventu zapisać, żeby działać i kontrolować to ciało, bo to nie jest żadna demokratyczna organizacja, ale  jest to zwykła banda złoczyńców, którą były agent żydokomunistycznych służb specjalnych Andrzej Byrt (ostatnio na posadzie ambasadora RP w RFN, odpowiedzialny za podpisanie kryminalnej umowy o budowę tzw. wirtualnej ambasady, Rzeczpospolita też o tym informowała) powołał sobie - z kilku osobników żydowskiego pochodzenia i osób świadomie współpracujących z ujawnionym już agentem komunistycznych służb specjalnych - w celu kasowania pomocy finansowej, którą rządy RFN i RP zobowiązały się w traktacie z 17.6.1991 roku udzielać zorganizowanym grupom mniejszości polskiej w Niemczech.  Zostało to wyrażone expresis verbis przez 5 osób, które spisały na papierze swój zamiar, weszły w skład tego sprzysiężenia.
 
Chodzi o to, że jeśli teraz nasz rząd w Warszawie chce walczyć o Polską mniejszość narodową w Niemczech, to nie może tego robić bez Polaków w Niemczech. Nie może odwoływać się do skompromitowanych metod i ludzi, ale musi zacząć rozmawiać z autentycznymi przedstawicielami Polonii, od lat walczącymi na własny koszt o Polskość w Niemczech, a nie o kasę niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i milionowe dofinansowanie  z Senatu RP, wypłacane po potrąceniu 40 procentowej prowizji na obsługę własną krajowego stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Andrzeja Stelmachowskiego.
 
Chodzi o to, że Polonia na całym świecie pragnie oczyścić się z agentów, zdeprawowanych ludzi. W kilku diecezjach w kraju podjęły już pracę komisje historyczne, które przeglądają akta Służby Bezpieczeństwa dotyczące księży. Chcemy, żeby w komisji, która będzie przeglądała akta księży oddelegowanych do pracy wśród Polonii, z Polakami Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech i w Ameryce, zasiadali ludzie tacy jak np.  pan Janusz Józwiak, który kandydując obecnie na dyrektora  Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej mógł i umiał zadbać o przedłożenie zaświadczenia z Instytutu Pamięci Narodowej stwierdzającego, że jest osobą pokrzywdzoną. W Niemczech już trzy lata temu kilku działaczy polonijnych opublikowało w internecie takie same zaświadczenia. Możemy się różnić w sprawach poglądów, czy wizji politycznych, ale mamy niezmiennie ten sam, jasno określony w przeszłości stosunek do zbrodniczego systemu komunistycznego. 
 
Byliśmy i jesteśmy po stronie ofiar, ze złoczyńcami nam nie po drodze. Abyśmy nie musieli chodzić do spowiedzi do niemieckiego kościoła, musimy zajrzeć w akta polskich księży,  na oddzielenie Dobrego od Złego.  Upoważnia nas do tego dzisiaj wspomnienie o tym, że  to akurat dzisiaj jest ten szczególny dzień, 13 maja 1981 roku miał miejsce zamach na Papieża Jana Pawła II. Dwa razy w mojej młodości uczestniczyłem w Krakowie w Marszach Młodzieży. Za pierwszym razem dominował wśród uczestników czarny kolor, za drugim razem, kilka lat później  był to Biały Marsz za Papieża. 
  
 Pomnik księdza Jerzego Popiełuszki na Jasnej Górze, postawiony przez Solidarność Regionu Częstochowskiego, przypomina o ofiarach w Narodzie Polskim. Pomnik ten zobowiązuje Katolika, Pielgrzyma na tym świecie,  i Polaka w Niemczech do solidarności narodowej.  Rząd polski może zadbać o to, żeby w różnych zespołach rooboczych, które będzie trzeba powołać,  nie zasiadali tylko i wyłącznie obok pracowników konsulatów z tzw. Korporacji Gieremka nie zlustrowani jeszcze księża i dobrani do towarzystwa tzw. nauczyciele oraz tzw. działacze, którzy nie muszą się przecież wcale lustrować, jeśli mają pozostać dla nas tak zwani.  
 
Pozostaję z przyjaźnią.
 
Z Frankfurtu nad Menem mówił
 
Stefan Kosiewski 
 
Nasza Czeladź
Nasza Czeladź Konferencja prasowa w obecności posłów Parlamentu Europejskiego i rodziców z państw UE na temat niemieckiego Jugendamtu, jego metod i celów.

Pressekonferenz
über das deutsche Jugendamt, seine Methoden, seine Ziele, im Beisein
von Euroabgeordneten und Eltern aus Mitgliedstaaten der EU.

Conférence
de presse sur le JUGENDAMT a
llemand, ses méthodes, ses objectifs, en
présence de députés européens et de parents de divers Etats membres de
l'EU

Press...
conference regarding the German JUGENDAMT, its methods and targets,
together with MEP and parents from differents EU member states
Zobacz więcej
Miejsce:Parlement Européen - Strasbourg
Godzina:10 marca 2010 14:30
13 sekund(y) temu · ·
----- Original Message -----
Sent: Friday, May 11, 2007 10:23 AM
Subject: Wszyscy tak zwani nauczyciele milcza na temat niemieckichurzedowych zakazow j.polskiego

Wszyscy tak zwani nauczyciele milcza jednoznacznie na temat niemieckich urzedowych zakazow j.polskiego od roku 2000 pomimo ze wielokrotnie do nich pisalem i telefonowalem.

Miroslaw Kraszewski
Arzt für Radiologie
Zoppenbrückstr.29
47138 Duisburg
Tel/Fax/AB: 0049 203 4104125
mobil +49 1577 3409211
E-mail -
oakraszewski@yahoo.de


Spotkanie Zespo½u Roboczego do spraw Nauczania J´zyka Polskiego w Niemczech 2004-03-15 (21:26) Glos-online.de
http://sowa.beeplog.de/17379_302068.htm

09:03, kulturzentrum , O prawa mniejszości w Niemczech
Link

[Kommentare (0) | Permalink]


Donnerstag, 10. Mai 2007

Stefan Kosiewski: O problemach Polaków w Niemczech. Do Ministra Spraw Zagranicznych RP Pani Anny Fotygi

Von direktion, 23:50

 

  kliknij, wysłuchaj tego nagrania

Frankfurt nad Menem, czwartek, 10 maja 2007 roku,

Do Ministra Spraw Zagranicznych RP
Pani Anny Fotygi
  
Szanowna Pani Minister,
 
dzisiaj i jutro, 10 i 11 maja 2007 roku  obradują w Poczdamie ministrowie do spraw integracji państw członkowskich Unii Europejskiej.  Nie ma nic na ten temat na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ani w Aktualnościach, ani w Sprostowaniach, gdzie powinna się chyba wkrótce ukazać, w terminie przewidzanym przez Kodeks Postępowania Administracyjnego,  reakcja na wskazaną przez Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Lecha Kaczyńskiego, a przypomnianą przez nas 8 maja 2007 roku, godzącą w Polski Interes Narodowy, rozpasłą obecność Korporacji Gieremka w ministerstwie.
 
Nieformalne spotkanie ministrów integracji krajów Unii Europejskiej, o którym Polacy mają chyba prawo się dowiedzieć, otworzył Minister Spraw Wewnętrznych  Republiki Federalne Niemiec Dr. Wolfgang Schäuble zauważając, iż mamy w Europie różne definicje pojęcia >integracja<, ale wezwania stojące przed naszymi społeczeństwami są takie same.
 
Nie wiem, czy przedstawiciel państwa polskiego umiał w tym momencie przerwać i zaprotestować przeciwko uproszczeniu dokonanemu przez niemieckiego ministra? Czy dostrzegł chociaż i zrozumiał, że Dr. Schäble plecie zwyczajnie banialuki, zabiera innym ministrom  czas, powtarza tzw. okrągłe słowa nijak nie mające się do naszej rzeczywistości?  Jak dotąd nie odnotowano przecież ani jednego problemu  w integracji tych obywateli z innych krajów członkowskich Unii Europejskiej, którzy osiedlili się w Polsce, żeby żyć sobie szczęśliwie jak odcinkowy Niemiec Stefan w telewizyjnym maśle i pomnażać majątek jak Luter przykazał.
 
Jak ma się to do gehenny będącej udziałem Polek i Polaków w Niemczech, którym niemieckie sądy zabraniają prawomocnymi orzeczeniami mówić do swoich własnych dzieci  w ich ojczystym języku polskim? Bo zdaniem niemieckich urzędników, tzw. rzeczoznawców i sędziów - dwujęzyczność utrudnia dziecku rzekomo jego integrację w społeczności, w której to społeczności dziecko to urodziło się szczęśliwie i żyje od kilku, czy kilkunastu lat. W której to społeczności dziecko to nauczane jest w szkole języka niemieckiego i angielskiego, francuskiego i łaciny, ale nie wolno mu z własnym ojcem, czy z matką rozmawiać po polsku, bo ojciec z matką nie umieli się ze sobą po ludzku dogadać w dwunarodowym związku małżeńskim i wzięli zwyczajnie rozwód, który w Republice Federalnej Niemiec dostaje się tak samo szybko i bez komplikacji, jak łatwo można złapać grypę, wypisać się ze Swiętego, Powszechnego i Apostolskiego Kościoła Rzymsko-Katolickiego, Kościoła Luterańskiego, czy ze zwykłej sekty.  O wiele łatwiej, niż wymeldować auto.
 
Droga Pani Minister,
 
Polska zawarła z Republiką Federalną Niemiec 17 czerwca 1991 roku Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjacielskiej współpracy wzajemnej.  Über gute Nachbarschaft und Freundschaftliche Zusammenarbeit. O >przyjacielskiej< - zwracam uwagę, a nie o >przyjaznej< współpracy, jak cały czas od zawarcia tej  międzypaństwowej umowy wymieniają w Polsce jej nazwę wszyscy ministrowie i politycy, zamiast zwyczajnie dołożyć starań, żeby Traktat ten zaczął wreszcie kiedyś obowiązywać w zakresie praw dla Polaków w Niemczech. Bądź też wymienić ten traktat na inny, jeżeli przez 16 lat się nie sprawdził, nic nie dał obywatelom Rzeczypospolitej osiadłym na stałe w Niemczech. Nie przyczynił się w żaden sposób do sprawy integracji tych ludzi w Niemczech i w Unii Europejskiej. Tej integracji, o której na nieformalnym spotkaniu w Poczdamie dzisiaj i jutro tak dużo się mówi, żeby poprawić dialog między kulturami i ulepszyć współżycie obywateli żyjących już  ze sobą w zgodzie. 
 
Przyjazne mogą być gesty i spojrzenia, ludzi i zwierząt, a przyjacielskie są stosunki między ludźmi oraz między narodami, które to stosunki nie są przecież wolne od problemów, ale trzeba chcieć o tych problemach głośno mówić i należy dążyć do ich rozwiązania, żeby zwyczajnie wybawić ludzi z kłopotów.
 
O problemach Polaków, obywateli IV Reczypospolitej, którzy dzięki preferowanemu w Niemczech modelowi integracji, będącemu w naszych oczach zwykłą asymilacją ludzi do niemieckojęzycznej odmiany zamerykanizowanej postkultury z domieszką elemementów syjonistycznych, należy mówić prawdę i tylko prawdę. I należy robić to głośno, bo jeśli tego nie będziemy my robili, to inni będą ujmowałi w usta okrągłe słowa, od których toczy się gładko rozmowa o integracji w Unii Europejskiej,  przy pełnym poszanowaniu - rzecz jasna -  Praw Człowieka i Obywatela.  Asymilowanym dzieciom polskim pozostanie zaś już tylko, jak zwykle, sama słodycz.  Jan Olszewski, którego poznałem jako emigranta politycznego z  Solidarności, miał w paszporcie wpisane obok imienia i nazwiska miejsce i datę uodzenia: Berlin 1945 roku.  Jan nie znał swojego prawdziwego imienia i nazwiska, nie znał swoich rodziców, daty i miejsca urodzenia. Był blondynem i miał niebieskie oczy, to było jego nieszczęściem. Po zakończeniu wojny odzyskano Jana z niemieckiego domu dziecka. Jan nie zintegrował się nigdy. Nie miał też życia ani w PRL-u, ani ma emigracji w Niemczech.  W Zamościu, przy wejściu do Katedry jest tablica poświęcona dzieciom takim jak on.  Zamość jest perłą w Koronie Rzeczypospolitej. Chronimy klejnoty, brońmy naszej podmiotowości w Unii Eupejskiej, w Europie Naszych Ojców.
 
z Frankfurtu nad Menem mówił
 
Stefan Kosiewski
Download this episode / ściągnij mp3 (7 min) 
VG Minden 2 K 2135_06
VG Minden 2 K 2135...
  oswiata.blox.pl
 
http://sowa.beeplog.de/17379_302068.htm

[Kommentare (0) | Permalink]


Muttersprachliche Erziehung verboten - niemieckie sady zabraniaja Polakom mówic po polsku do swoich wlasnych dzieci, a "Wspólnota Polska" NIE POMAGA !

Von direktion, 02:15

EN : German JUGENDAMT has forbidden..
Stowarzyszeniem Polskim Rodzice Przeciw Dyskrymina
28 min
 
 http://video.google.com/videoplay?docid=8039592869205719612&q=jugendamt
----- Original Message -----
Sent: Wednesday, May 09, 2007 11:40 AM
Subject: Edukacja w Niemczech - czy jest mozliwa pomimo zakazow sadowychjezyka polskiego ??
 
 ----- Original Message -----
From: Miroslaw Kraszewski
To: sowa-frankfurt@t-online.de
Sent: Wednesday, May 09, 2007 10:46 AM
Subject: FW: Antrag auf Aufnahme
 


Von: Miroslaw Kraszewski <oakraszewski@yahoo.de>
Datum: Tue, 17 Apr 2007 18:04:00 +0200
An: <
info@goethe.de>
Betreff: Antrag auf Aufnahme

Miroslaw Kraszewski
Arzt für Radiologie
Zoppenbrückstr. 29
47138 Duisburg
Tel./ Fax: 0203-4104125
oakraszewski@yahoo.de

Goethe-Institut e. V.
Dachauer Straße 122
80637 München
Telefon: +49 89 15921-0
info@goethe.de

Prof. Dr. Jutta Limbach
Dr. Hans-Georg Knopp

Antrag auf Aufnahme des Gerichtsbeschlusses 16 F 77/00 AG Gütersloh von 26.06.2000 und des Gerichturteils  des Verwaltungsgerichtes Minden 2 K 2135/06 von 02.03.2007 in der Sache des Verbotes der zweisprachigen Erziehung und des Verbotes der Erlernens der eigenen (d.h. der polnischen) Sprache in der deutschen Schule im Rahmen der neuen deutschen Politik, in Ihren Archiv.

Duisburg, den 18.04.2007

Sehr geehrte Damen und Herren,

im Rahmen der deutschen Politik, welche durch das Bundesjustizministerium gefördert wird, kommt es zum Erlass der offiziellen Verbote der polnischen Sprache für einen polnischen, minderjährigen, schulpflichtigen Bürger, welcher auch ein deutscher Staatsbürger ist und welcher auch unmissverständlich selbst den Wunsch geäußert hat, die polnische Sprache erlernen zu wollen (s. o. g. Urteil).

Der Gerichtsbeschuss 16 F 77/00 AG Gütersloh von 26.06.2000und das Urteil des Verwaltungsgerichtes Minden 2 K 2135/06 von 02.03.2007 (Verhandlungstag 15.02.2007)dienen als gerichtliche Vorlage mit der Präzedenzwirkung (jedem anderen deutschen Bürger sowie jeder anderen deutschen Behörde) zum Zweck der Erteilung der Polnischverbote für die polnischen Staatsbürger mit Wohnsitz in Deutschland und werden konsrquent seit 2000 durch dir Jugendämter und Schulen umgesetzt.

Diese Urteile sind einmalig - gleichzeitig ein Meilenstein im neuen Kapitel der Reaktivierung der Traditionen der deutschen Geschichte, der deutschen Politik und der deutschen Justiz ,und vor allem Kultur.
Diese Politik heißt nationale Säuberung der ausländischen Kinder in Deutschland oder auch neudeutsch: deutsche Leitkultur in der Europäischen Union unter dem deutschen Vorsitz und der deutschen Schirmherrschaft.

Die Aufnahme in Ihr Archiv dient der Bekanntmachung dieser Urteile sowie der Verbreitung der Methoden der Reaktivierung der deutschen Traditionen der Assimilationspolitik - legitimiert und legalisiert durch die deutsche Rechtssprechung -, daher bitte ich um die Aufnahme dieser Dokumente in Ihr Archiv (im Rahmen der Informationsfreiheit - zur Einsicht für jeden Bürger).
Ich bitte um die Mitteilung der Registernummer in Ihrem Archiv.

Ich hoffe, dass ich durch die Mitteilung und Zusendung der Dokumente einen guten Dienst für die Archivierung der deutschen Politik der Leitkultur im Rahmen der Reaktivierung der alten Traditionen
erwiesen haben.

Damit ist mein Antrag begründet.

Mit freundlichen Grüßen

Miroslaw Kraszewski

.........................................................................................................................................................
Vertrag zwischen der Bundesrepublik Deutschland
und der Republik Polen
 - Traktat o przyjacielskiej współpracy

über gute Nachbarschaft und freundschaftliche Zusammenarbeit vom 17.06.1991.


Art. 20

(1)“Š Personen deutscher Staatsangehörigkeit in der Bundesrepublik Deutschland, die polnischer Abstammung sind oder die sich zur polnischen Sprache, Kultur oder Tradition bekennen, haben das Recht, einzeln oder in Gemeinschaft mit anderen Mitgliedern ihrer Gruppe ihre ethnische, kulturelle, sprachliche und religiöse Identität frei zum Ausdruck zu bringen, zu bewahren und weiterzuentwickeln; frei von jeglichen Versuchen, gegen ihren Willen assimiliert zu werden. Sie haben das Recht, ihre Menschenrechte und Grundfreiheiten ohne jegliche Diskriminierung und in voller Gleichheit vor dem Gesetz voll und wirksam auszuüben.
(3)Š Die Vertragsparteien erklären, dass die in Absatz 1 genannten Personen insbesondere das Recht haben, einzeln oder in der Gemeinschaft mit anderen Mitgliedern ihrer Gruppe
- sich privat und in der Öffentlichkeit ihrer Muttersprache frei zu bedienen г
- untereinander ungehinderte Kontakte innerhalb des Landes sowie Kontakte über Grenzenhinweg mit Bürgern anderer Staaten herzustellen und zu pflegen, mit denen sie eine gemeinsame ethnische oder nationale Herkunft, ein gemeinsames kulturelles Erbe oder religiöses Bekenntnis teilen,

(4) Die Vertragsparteien bekräftigen, dass die Zugehörigkeit zu den in Absatz 1 genannten Gruppen Angelegenheit der persönlichen Entscheidung eines Menschen ist, die für ihn keinen Nachteil mit sich bringen darf.

Art. 21

Die Vertragsparteien werden die ethnische, kulturelle, sprachliche und religiöse Identität der in Art 20 Absatz 1 genannten Gruppen auf ihrem Hoheitsgebiet schützen und Bedingungen für die Förderung dieser Identität schaffen. (Š)
(2) Die Vertragsparteien werden insbesondere
- im Rahmen der geltenden Gesetze einander Förderungsmaßnahmen zugunsten der Angehörigen der in Artikel 20 Absatz 1 genannten Gruppen oder ihrer Organisationen ermöglichen und erleichtern,
- sich bemühen, den Angehörigen der in Artikel 20 Absatz 1 genannten Gruppen, ungeachtet der Notwendigkeit, die offizielle Sprache des betreffenden Staates zu erlernen, in Einklang mit den anwendbaren nationalen Rechtsvorschriften entsprechende Möglichkeiten für den Unterricht ihrer Muttersprache oder in ihrer Muttersprache in öffentlichen Bildungseinrichtungen sowie, wo immer dies möglich und notwendig ist, für deren Gebrauch bei Behörden zu gewährleisten,
- das Recht der Angehörigen der in Artikel 20 Absatz 1 genannten Gruppen achten, wirksam an öffentlichen Angelegenheiten teilzunehmen, einschließlich der Mitwirkung in Angelegenheiten betreffend Schutz und die Förderung ihrer Identität, (Š).
Polnischer Schulverein "OSWIATA" in Frankfurt am Main e.V. - ARCHIV: Mirosław Kraszewski, Wniosek z 9.5.2007
Archiv
From: Miroslaw Kraszewski To: sowa-frankfurt@t-online.de Sent: Wednesday, May 09, 2007 10:46 AM Antrag auf Aufnahme des Gerichtsbeschlusses 16 F 77/00 AG Gütersloh von 26.06.2000 und des Gerichturteils des Verwaltungsgerichtes Minden 2 K 2135/06 von 02.03.2007 in der Sache des Verbotes der zweisprachigen Erziehung und des Verbotes der Erlernens der eigenen (d.h. der polnischen) Sprache in der deutschen Schule im Rahmen der neuen deutschen Politik, in Ihren Archiv.
 
 
 
 
 

Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" Andrzeja Stelmachowskiego wielokrotnie odmówiło udzielenia pomocy Polakom w Niemczech
http://oswiata.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?334806
Jan Polak,an die Patei DIE LINKE: Menschenrechte verletzt, Rechtsstaat kommt in Frage, Muttersprachliche Erziehung in Polnisch verboten
----- Original Message -----
From: Jan Polak
Sent: Thursday, May 10, 2007 9:54 AM
Subject: RE: [sowa] Bartlomiej Kosiewski, ur. 1851 r. New York 1890 KURPIE;Miroslaw Kraszewski, JUGENDAMT;Witold St. Michalowski: SKAD ROPA I GAZ DLA POLSKI;Standa Kosik;Rabbi Arthur Waskow;

Gewalt gegen Kritiker des G-8 Gipfel (in Juni Ostsee), wohin schickt Teufel das Geld?, für nächste Konflikt?

An Partei Die Linke:

Das sind weitere Menschenrechte verletzt, bitte eine Beschwerde beim EuGeHof in Straßburg einreichen, nur wo sind die RAte dafür?

Auf Provisinsbasis sie dürfen  Demokratie nicht verteidigen (sowieso bekommen sie Geld, ob er gewinnt oder verliert, keine Anwaltshaftung /wie heilige Kuh in Indien?/, aber Ärzte, Ingenieure, Steuerberater müssen dafür arbeiten und eine Verantwortung für seine Leistungen tragen).

Was ist mit "Schutz des Eigentums"  jede Menge Zwangsversteigerungen (50 000 mal pro Jahr) zeigt,  das Rechtsstaat in Frage kommt, aber Kriege kosten "Many". Rechtspfleger entscheidet, dass Ihr Eigentum (versteigerte, oft vor dem kräftigem Urteil) gegen 50% bzw. 70% des Gutachten/Verkehrswert verkauft wird, ein Eigentümer hat nichts zu sagen? Ist das nicht legaler Raub?

Wer hilft Rechtsbrecher, so ist heute: Kriminalität gleich Normalität, wann kommen Justizreformen? (wie bei Gesundheitmin.).

STOP Diskriminierung wegen polnischer Herkunft

 Szwecja:
 
Varför förbjuder Beatas mamma att träffa sin pappa? Hur har den svenska rättslösheten medverkat till att slå sönder vår familj?
http://web.telia.com/~u33136888/
Varför öppet brev till justitieministrar i Europa + USA c/o Fru min. Beatrice Ask justitieminister i Sverige Beartice.Ask@justice.ministry.se Rege...
Öffentlich empfohlen von:
SOWA

 

From: Dlaczego
To: Tatulek
Sent: Wednesday, September 17, 2008 9:29 PM

Poniższe linki to adresy stron, pod którymi Pan Leonard Kawczyński przedstawia szwedzkie bezprawie usuwające Ojców z życia Dziecka!

http://web.telia.com/~u33136888

----- Original Message -----
 
Kobieta zarzuca byłemu mężowi i jego obecnej żonie (obydwoje to urzędnicy ministerialni rządu Nadrenii Północnej-Westfalii), że wykorzystywali wpływy, by pozbawić ją władzy rodzicielskiej; jest dyskryminowana przez niemieckie władze. - Będę walczyć o moje dziecko - zapewnia Beata. Ma żal do polityków w Polsce,
Kategoria:
Dodano:
2008/11/07
Zapamiętano:
Ocena:
Ocena Ocena Ocena Ocena Ocena
    sowa
 

[Kommentare (0) | Permalink]


Mittwoch, 09. Mai 2007

Frankfurt, 8 maja 2007. Do Konsula Generalnego RP w Kolonii Pana Andrzeja Kaczorowskiego

Von direktion, 05:01

      

 Minister Kultury Waldemar Dąbrowski i Prezes Stefan Kosiewski. Warszawa 11.9.2002

 wysłuchaj

Szanowny Panie Konsulu,
 
wyrażona przez Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego krytyka powiązań, metod i uzależnień w Ministerstwie Spraw Zagranicznych  uświadomiła osobom niezorientowanym istnienie Korporacji Gieremka, jak nazwał ją Pan Prezydent, czyli zwyczajnej sitwy korporacyjnej z udziałem ludzi o rodowodzie żydokomunistycznym. 
 
Polska i Polonia potrzebują i pragną dekomunizacji jak kania dżdżu, jak Niemcy potrzebowały po 1945 roku denazyfikacji.  Nie wystarczy, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zabrania propagowania treści nazistowskich i komunistycznych. Należy dokonać oczyszczenia państwa, pozwolić ludziom na szczerość.  Bałamutny i nieszczery był raport o Wojskowych Służbach Informacyjnych. Utrudniające możliwość rozliczenia komunistycznych złoczyńców były kontrolowane wycieki informacji, czyli tzw. Listy Macierewicza i Wildsztajna. Niczego nikomu nie dało podanie do publicznej wiadomości Raportu o WSI i rzeczonych spisów różnych nazwisk. Tak  jak nikomu nic nie dało oglądanie w telewizji zaprasowanych na siedzeniu spodni oficera Służby Bezpieczeństwa, który doprowadził  bezpiecznie do fotela wicepremiera IV Rzeczypospolitej tw. BEATA.
 
Rząd w Polsce zapowiedział dekomunizację.  W grudniu 2006 roku powiedziałem: Chcemy lustracji działaczy organizacji polonijnych, jeżeli organizacje te mają korzystać ze środków finansowych Senatu RP.  Nie zostawimy Ambasadora, czy Konsula z ludźmi wspieranymi w przeszłości przez generałów oraz ich agentów. 
 
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie. Będziemy bronić dobrego imienia Ambasadora RP i dobrego imienia Konsula Genaralnego w Kolonii. Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom w Niemczech: dawniej obok ułomnych cech ludzkiego charakteru sprzyjało takim działaniom celowe zatrudnianie agentów Służby Bezpieczeństwa, na placówkach dyplomatycznych i w organizacjach polonijnych.
 
W styczniu 2007 roku otrzymaliśmy zaproszenie do Kolonii na Spotkanie Noworoczne.
 
Konsul Generalny RP w Kolonii
51,8 KB
Użytkownik: kulturzentrum
 
Obok miłych wrażeń doświadczyliśmy też na tym spotkaniu  przykrej obecności Korporacji  Gieremka na terenie Konsulatu Generalnego w Kolonii. Nie myślę tutaj tylko o agencie, od którego musiałem głośno się opędzać, chociaż wypada się też zgodzić, że nie powinno się zapraszać wszystkich ludzi na salony i nie powinny się takie typy szwendać w miejscach, gdzie pragną Polacy spotkać się z Przedstawicielami swojego państwa, oddelegowanymi służbowo do pracy na rzecz Rodaków przebywających na stałe poza granicami Ojczyzny.
 
Nie powinni być natrętnie obecni agenci na spotkaniach Polonii i z Poloniią, bo nie do nich należy stanowienie o wizerunku Polski i Polaka w świecie. Nie może urzędnik państwowy, najwyższy nawet rangą wyznaczać ról i zadań dla poszczególnych osób i organizacji polonijnych. Nie wolno zarządzać z Warszawy 17 milionową Polonią na świecie za pomocą jednego kanału telewizyjnego i nadającego na tych samych falach kanału dyplomatycznego.  Zwłaszcza, że ruch na kanale tym odbywa się ciągle jeszcze tylko i wyłącznie w jednym kierunku. Tak było za czasów żydokomunistycznych, kiedy Marceli Reich-Ranicki  w randze konsula PRL w Londynie marnował swój talent krytycznoliteracki na rozpracowywanie środowisk polskich żołnierzy, których miał za zadanie napędzić w łapy takich samych jak on ubowców, a nie na statki wywożące Polaków za Ocean, na wieczną tułaczkę.  Tak jest niestety jeszcze i dziś.
 
Na spotkaniu w styczniu 2007 r. powiedziałem Panu Konsulowi Jackowi Barylakowi
Prezes i Konsul
37,4 KB
Użytkownik: kulturzentrum
 
że w naszych relacjach z Krajem ubeckiej obecności mamy już po prostu dosyć. A krzywdy wyrządzone Polakom i polskim organizacjom należy naprawić, by przy okazji zdemontować też aparat żydokomunistycznej przemocy, czyli rozwiązać antypolską korporację Gieremka.
 
Nie może komuna pośród Polonii triumfować, nie wolno było np. przed 5 laty pozwalać na to, żeby Konsul Generalny RP w Kolonii Elżbieta Sobótka -  z okazji 10-lecia zorganizowania przez Polskie Stowarzyszenie Szkolne "Oświata" przy polskim kościele we Frankfucie nad Menem nauczania języka polskiego -  nagradzała odznakami resortowymi nie członków tegoż Stowarzyszenia, nauczycielki które w trudzie organizowały ze mną to nauczanie a potem przez kilka lat pracowały jeszcze społecznie (nieodpłatnie) w trzech różnych szkołach we Frankfurcie, Przedstawicieli Naszego Narodu, lecz odznaczała te panie, które sobie nie zlustrowany jeszcze ksiądz, czy oficer Służby Bezpieczeństwa upodobał, i dlatego pomagał tymże paniom już na samym początku, w maju 1993 roku w pisaniu po niemiecku donosów i w podejmowanej przez nie działalności antypolskiej.
 
Nie idzie przy tym o wspomniane odznaki i zaszczyty, gdyż brak takowych nie utrudnia bynajmniej wykonywania zadań dobrowolnie przyjmowanych na siebie przez Polaków świadomych celu wykonywania działań na rzecz drugich Polaków, czy obywateli innych narodowości w Niemczech. Idzie o zwykłą przyzwoitość w kontaktach, które powinny być szczere i serdeczne, bo bierze w nich udział oficjalna Polska i ta zorganizowana część Narodu Polskiego, którą określamy słowem: Polonia.
 
Szczerze także należy w tym miejscu stanowczo zaprotestować przeciwko psuciu dobrego imienia Polski i Polonii przez biuro pana Jana Kobylańskiego z Urugwaju, od którego (co należy tu lojalnie wspomnieć) otrzymałem kartki z życzeniami Szczęśliwego Nowego Roku,  2006 i 2007.   
 
Rzecz w tym, iż w przesyłce internetowej wysłanej 7 maja 2007 roku (Received: from mx.netgate.com.uy [200.40.119.80] by mx6.go2.pl with ESMTP id 117856567462597680)  przypisana została panu Janowi Kobylańskiemu propozycja obsadzania stanowisk w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP według klucza narodowosocjalistycznego. Odcinając się w sposób zdecydowany i zasadniczy od zamiaru propagowania tej prostackiej i prymitywnej, szkodzącej Polsce propozycji, zmuszony jestem ją tutaj zaprezentować, żeby jako Polak i nauczyciel wskazać na zło w niej ukryte.
 
Przytaczam inkryminowany fragment wypowiedzi udzielonej rzekomo przez Jana Kobylańskiego 2 maja 2007 r. w rozmowie przez telefon z redaktorem Telewizji Polona Sławomirem Ciokiem:
 
Uważam, że wszystko powinno być według procentowej większości, jak w demokratycznym kraju, powinna być ta sama proporcja. O ile w Polsce jest katolików 90%, a Żydów 2%, to w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i na wszystkich innych wysokich stanowiskach powinno być tak samo.
 
Nie wiem, z jakiego sufitu wzięte zostały te proporcje i kto wypowiedział te słowa. Czy był to mianowany Konsulem tuż po Magdalence i po tzw. okrągłym stole Jan Kobylański, czy ktoś, kto chciałby po prostu zapolować na dziesiątki milionów złotych, które w budżecie Senatu RP przeznaczane są rokrocznie na opiekę nad Polonią. W całym tym przykrym tekście mowa tylko o żydach i pieniądzach. Polak by tego nie napisał.
 
Polak powiada: jeżeli w mediach, kulturze, sporcie, nauce, gospodarce, polityce czy gdziekolwiek indziej są jeszcze w Polsce jakieś wolne miejsca do obsadzenia, to niech je obsadzają ludźmi, którzy na to w pełni zasługują. Mądrymi, szlachetnymi, prawymi ludźmi.  Dobrze przygotowanymi zawodowo pracownikami niech obsadzają też stanowiska zwolnione w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przez Korporację Gieremka, którą należy niezwłocznie rozwiązać.  Bo Korporacja Gieremka to są ludzie wysoce nieszczęśliwi, bez kręgosłupa, którzy wczoraj wierni byli żydokomunistycznej władzy, dzisiaj służą pod gwiazdami Unii Europejskiej, a jutro chcieliby się załapać pod chińskie gwiazdy i sztandary, po fundusze z programów przedakcesyjnych do Azji, dla Ukrainy i Białorusi. 
 
Tymczasem Polskie Stowarzyszenie Szkolne "Oświata" we Frankfurcie nad Menem ma drobny problem. Otóż zepsuł się nam monitor i musiałem wczoraj kupić nowy, żeby móc do Pana Konsula napisać ten list i nie stracić kontaktu ze światem. Bo trzeba też powiedzieć, że serwis magazynu europejskiego sowa działający od 2004 roku, obejmuje już ponad 13 tysięcy Odbiorców w kilkunastu krajach na świecie.  Nie mieliśmy przewidzianych środków na zakup monitora, a od lat nie otrzymaliśmy też żadnego wsparcia, ani z Funduszu Konsularnego ani z żadnego innego, krajowego źródła.  Paragon z kasy przesyłam w załączeniu z uprzejmym zapytaniem , czy drobnymi kroczkami możemy zacząć zmierzać do celu, którym jest stworzenie warunków nie do takiej współpracy Polonii z Krajem, jaką proponuje USOPAŁ Jana Kobylańskiego, ale do takiej, która będzie odpowiadać ambicjom i potrzebom Narodu Polskiego i Państwa.
 
Z szacunkiem i pozdrowieniami
 
z Frankfurtu nad Menem mówił
 
Stefan Kosiewski
Polnischer Schulverein "OSWIATA" in Frankfurt am Main e.V. gegr.: 1992
BLZ 500 502 01 Frankfurter Sparkasse Konto-Nr. 128 995 321
 
 
piątek, 20 kwietnia 2007
noga w nogę: Magdalenka, Stelmachowski, Kiszczak, Kaczyński, Wałęsa

Doradcy Prezydenta | Andrzej Stelmachowski |

Doradca Prezydenta RP od lutego 2007 roku.

http://www.prezydent.pl/x.node?id=8543114

 

Kiszczak i Stelmachowski w Magdalence

Raport WSI mówi o 3 agentach w Towarzystwie "Polonia" (dawna nazwa lokatora zamku w Pułtusku)

http://zgoda.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?334941

czwartek, 31 sierpnia 2006
Lech Wałęsa poinformował o upoważnieniu danym Kaczyńskiemu do prowadzenia tajnych pertraktacji ze Służbą Bezpieczeństwa
 sowa magazine     srijeda, 30.kol.2006

Lech Wałęsa nadesłał w środę, 30 sierpnia 2006 r. informację o treści:

 

Kaczyński i Wałęsa, Magdalenka

"Ja upoważniłem J. Kuronia i jeszcze około 20 osób w różnym czasie do rozmów w  tym  z SB, bo wtedy podstawowe decyzje były w ich rękach. Wyznaczeni nie byli upoważnieni do podejmowania decyzji, a tylko do odblokowania marszu do Wolnej Polski. Tajne negocjacje prowadził w jakimś czasie między innymi z mojego polecenia Kaczyński

(...)

----- Original Message ----- 
Sent: Wednesday, August 30, 2006 8:29 AM

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/784

[Kommentare (0) | Permalink]


Mittwoch, 02. Mai 2007

Stefan Kosiewski: NOMBRE PATERNO. Módl sie za nami 2 maja 2007 roku, w Wigilie Swieta Najswietszej Marii Panny, Królowej Polski

Von direktion, 10:06

 wysłuchaj

Stowarzyszenie o nazwie Ruch na Rzecz Demokracji zakładają ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o warunkach zakładania, rejestrowania i działania stowarzyszeń w Polsce.  Dziennik Rzeczpospolita ujawnił 1 maja 2007 roku nazwiska kilku tych założycieli:  Marek Borowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Władysław Frasyniuk, Jerzy Hausner, Aleksander Kwaśniewski, Bogdan Lis, Jacek Majchrowski, Andrzej Olechowski, Wisława Szymborska, Jan Widacki. Nic nadzwyczajnego, taki sobie drugi ROAD.

Jan Widacki był niegdyś Wiceministrem Spraw Wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, który nie chce się dzisiaj dać zlustrować, a Wisława Szymborska zaskoczy nas pewnie jeszcze nie jedną, zgrabą niespodzianką poetycką, jak w 1953 roku, w Rezolucji Na stracenie biskupa Czesława Kaczmarka. Jeżeli zaś chodzi o Andrzeja Olechowskiego, to należy przypomnieć, że już  Cyprian Kamil Norwid pisał  o różnych stowarzyszeniach, określając ich formy działania słowami: jawne, tajne i dwupłciowe.  Otwarcie stawiał też Poeta pytanie: przeciwko komu to się tak zebrały? Przeciwko paru myślom, co nie nowe?

W Polsce obowiązuje prawo regulujące sprawy zakładania i działania jawnych stowarzyszeń, ale rzecz jasna nie obowiązuje to prawo wszystkich obywateli na równych zasadach. W takim na przykład mieście Czeladź koło Katowic, rządzonym do marca 2007 roku przez Burmistrzów i Radnych wywodzących się z komunistycznej parti PZPR, od kilkunastu lat z Kasy Urzędu Miasta wypłacane są pieniądze na rzecz  Stowarzyszenia Miłośników Czeladzi, które to stowarzyszenie nie posiada numeru identyfikacyjnego REGON, nie ma NIP, nie może przedstawić aktualnego wypisu z Krajowego Rejestru Sądowego, Rejestru Stowarzyszeń, Innych Organizacji Społecznych, Zawodowych, Fundacji i Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej, bo nie ma go w tym rejestrze. Ale 2 maja 2007 roku znowu jakiś Członek tego, działającego chyba jednak z prawem na bakier, stowarzyszenia dostanie Nagrodę Miasta Czeladź przyznaną przez Radę Miasta Czeladź.  Jest to historia na pewno nie z bajki demokratycznej, ale opowieść o prawdziwych ludziach ze świata układów i pozorów.  22 lutego 2007 roku wystąpiłem do premiera Jarosława Kaczyńskiego o odwołanie burmistrza i rozwiązanie Rady Miasta Czeladź.

Nie idzie przy ty o to, żeby sprawiać przykrość byłym prezydentom i burmistrzom, czy też dogryzać Laureatom Nagrody Nobla i Miasta Czeladź. Rzecz przecież po staremu o jedność Rodaków i o to, żeby  przyznawać nagrody ludziom według zasług i zawiązywać stowarzyszenia według potrzeb.  Rzecz jasna według potrzeb faceta, który ma być wybrany na burmistrza, a nie tzw. potrzeb społecznych, które dla urzędników i polityków, ludzi światłych w Polsce są zawsze niezwykle trudne do sprecyzowania,  zupełnie jak zjawisko optyczne określane słowem miraż, powstające na skutek nakładania się różnych wartości, załamania światła.

Na pewno żadna z zainteresowanych osób nie potraktowała wniosku do premiera personalnie, jako wymierzonego w jej dietę radnego. Są przecież wykształcone i dobrze wychowane. Ja zaś urodziłem się w Czeladzi i wiele z tych osób znam, z różnych stron i z wielu spraw. Chodziliśmy razem do szkoły, działaliśmy w harcerstwie, studiowaliśmy w tym samym Uniwersytecie Sląskim.

 Grabek 1967

 1. z lewej harcerz Kazimierz Jakóbczyk, były Burmistrz Miasta Czeladź - 1. z prawej pwd Stefan Kosiewski

Z burmistrzami, których naganne zachowanie krytykuję, jestem po imieniu i uważam ich za swoich przyjaciół. Wychwalam ich za to, co czynią dobrze. I nie jest to żadne koleżka- koleżce, lecz szczera przyjaźń Polaka i emigranta politycznego w Niemczech do byłych komunistów w Czeladzi, którzy jak Marek Mrozowski zaliczyli już wszystkie partie, a jeszcze chętnie wstąpiliby pewnie gdzieś na Członka,  choćby dla odmiany do stowarzyszenia. Działającego jawnie i zgodnie z prawem, a nie pod filarami, czy pod łabędziem.

Jan Widacki ma język prosty. Zdania buduje bez niepotrzebnych ornamentacji. W tytułach rozdziałów jego pitawala, czy zbioru gawęd "Stulecie krakowskich dedektywów" wdzięcznie nawiązuje do literatury sprzedawanej przed wojną na Rynku Kleparskim obok warzyw, mleka, drobiu i sera: Rodział XI Kobieta zbrodniarka, Rozdział XII Nieszczęśliwa kobieta czy zbrodniarka. Polecam tę książkę, nie wchodząc już dalej w szczegóły, boć nie ma tam nic o krakowskich, przedwojennych mafiach, związkach przestępczych, organizacjach niejawnych. Jest za to w Rozdziale XII o pistolecie, który Borowska schowała za stanik, a młodemu policjantowi powiedziała, że nie odda, bo ma pozwolenie.  Dobrze się to czyta.

Mecenas Jan Widacki w ostatnich latach występował jako obrońca w procesach ludzi zorganizowanych podobno w tajne związki. Nikt tego nie poznał albo i nie chce się na tym wyznać, bo jeśli Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie (co jest naganne i czego być nie powinno), Zbigniew Ziobro w demagogicznych tyradach na falach Radia Maryja zwalcza kibuców Legii, albo Gwardii, to przecież powinien chociaż wiedzieć, na który klub zrzucają się sympatycy i kombatanci służb specjalnych Wojska Polskiego, a na który Milicji. Co zaś do tych tzw. sądów 24 godzinnych, to słusznie mu stawiają przecież Polacy pytanie: o jakie prawo i sprawiedliwość chodzi; czy na pewno łacińskie!? - Wyjaśniają też: 24 h sądy w tej koncepcji się nie mieszczą.

Wilno - Vilnius - w Ostrej Bramie,z lewej:Prof dr. hab. Piotr Jaroszyński -[Słuchaj] [Zapisz]
 z prawej: Stefan Kosiewski:

Ziobro i Kaczyński nie mają racji , kiedy odwołują się do dziedzictwa kulturowego dyskusji talmudycznych i chcą dla Polaków ustanowić tzw. karę śmierci.

Pan Bóg objawił się Mojżeszowi i powiedział: NIE ZABIJAJ !

http://norymberga.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?842006

Z przerażeniem słuchali niedawno jeszcze Katolicy w Polsce zapowiedzi Zbigniewa Ziobro i Lecha Kaczyńskiego, że niektórych Polaków partia "Prawo i Sprawiedliwość" planuje najzwyczajniej zabijać w majestacie prawa, czyli wykonywać tzw. wyroki śmierci. Zabijać urzędowo jak zabiła żydokomuna biskupa Czesława Kaczmarka.  Niektórych błędów planowanego działania politycznego nie wolno wybaczyć i zapomnieć ludziom, którzy chcieliby uchodzić za partię polskiej prawicy.  Takim jak poseł tegoż ugrupowania Marek Suski, który komuntując Oświadczenie opublikowane z datą 3 maja 2007 roku powiedział:  Jak patrzę na nazwiska to pamiętam, że wielu z nich krzyczało "Lenin wiecznie żywy".

Polonia z Ameryki Północnej patrząc na nazwisko posła Suskiego z oburzeniem przypomina o innym, nagannym zachowaniu

 

http://www.rodaknet.com/rr_narod_aktualnosci_suski.htm

Otóż ten sam poseł Suski spiesząc się ponoć do konfesjonału, czy innego, intymnego miejsca, opuścił przypadkiem  głosowanie, co spowodowało odrzucenie kluczowej poprawki do nowej ustawy o IPN. 

 Idź złoto do złota. Niech lewica poda rękę prawicy, i niech będzie zgoda narodowa, a my wybierzmy Polskę do dna. Magdalenka wiecznie żywa!  Niechaj żyje, umacnia się  i błyszczy politurą okrągły stół.

Bo Polonia całego świata chciała i chce lustracji osób podających się za tzw. działaczy polonijnych oraz lustracji działaczy stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Andrzeja Stelmachowskiego,  które przelewa z kasy Senatu RP miliony złotych na dziwaczną częstokroć działalność tych nie zlustrowanych jeszcze ludzi, którzy będąc w dobrej komitywie z tzw. Korporacją Gieremka w Konsulatach robią smutne wrażenie jednej, wielkiej sitwy korporacyjnej.  Mianowanie w lutym 2007 roku Andrzeja Stelmachowskiego Doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego zdaje się być takim samym trzymaniem Tatarzyna jak było przechowywanie w tej samej Kancelarii przez Prezydenta Kwaśniewskiego byłego ambasadora w Niemczech Andrzeja Byrta, którego podpis pod umową, astronomicznym kontraktem na budowę wirtualnej ambasady w Berlinie zbulwersował gazetę Rzeczpospolita.

 

Andrzej Stelmachowski oraz Lech Kaczyński doradzali Lechowi Wałęsie w Magdalence i przy okrągłym stole.  Naród Polski nie wybierał delegatów do Magdalenki i do przedstawienia okrągłego stołu. Zaproszenia wysyłał generał Służby Bezpieczeństwa, ubowiec Czesław Kiszczak.  Wiemy o Kuroniu, że współpracował z oficerami SB w zakresie przygotowań do tego fałszywego pojednania. Lech Wałęsa powiedział 17 lat po fakcie, że dał upoważnienie do takich rozmów jeszcze 20 innym osobom, takim jak Zbigniew Bujak, który tanio przecież nie sprzedał odznaki Solidarności.

 http://ma.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?5

Tymczasem oświadczenie opublikowane przez ROAD-BIS  z datą 3 maja 2007 roku wyraża: szacunek dla wielkiego zrywu „Solidarności" i jej przywódców oraz dla „okrągłego stołu" - jednego z największych w dziejach bezkrwawych dokonań naszego narodu.

Stąd już tylko jeden krok do budowy Frontu Jedności Narodu. Historia, jak wiadomo, lubi być obracana; zasiądą przywódcy przy okrągłym stole, eksperci przy podstolikach. Dla Polonii zrobi się dwa miejsca w Sejmie. Bublicysta Michałkiewicz plecie, żeby cztery, bo chce się wkupić w łaski Polonii. Zapomina, że kontynentów jest więcej, bo nie na darmo jest pięciobój olimpijski i polska stacja naukowa na Antarktydzie też nie za darmo.  Jest już kandydat na posła i nazywa się też Suski.  Jest delegatem USOPAL Jana Kobylańskiego w Meksyku. Jedna osoba wydelegowała drugą. Suski - takie ma NOMBRE MATERNO - czyli nazwisko panienskiego matki. Biskup Suski to w taki układzie dla nas NOMBRE PATERNO.  Przy pierwszym okrągłym stole błogosławił chyba biskup Jerzy Dąbrowski, zdrajca i sprzedawczyk, tajny agent służb mordujących księży w Polsce.

Wspominiany przez Widackiego w książce Lombroso jest m.in. autorem książki "Geniusz i obłąkanie",  grubej księgi wydanej w Polsce na dwa lata przed okrągłym stołem. Wspominam zaś o tym dlatego, że zaiste genialny to plan, który nakazał profesorowi meksykańskiego uniwersytetu drowi inżynierowi Zygmuntowi Haduch-Suskiemu opublikowanie swojego oświadczenia programowego, tak samo bałamutnego i naiwnie bredzącemu o jedności ponad podziałami na stronie internetowej Stowarzyszenia Trzeźwymi Bądźmy w Słupsku, które stawia sobie za cel walkę z onanizmem i alkoholizmem, a nie prowadzi żadnych działań, bo jak stwierdza:  Samorząd Lokalny Miasta Słupska nie dofinansował nam żadnego z celów statutowych w roku 2005 i nie otrzymaliśmy dotacji na rok 2006. Uważamy, że wynikiem takiej decyzji jest SLD-owskie szambo.  

 Andrzej Kondracki, prezes Trzeźwymi Bądźmy

Stowarzyszenie, którego jeszcze nie ma, bo go nikt nie założył, czyli stowarzyszenie Ruch na Rzecz Demokracji podaje do wiadomości:

W najbliższym czasie wystąpimy o rejestrację stowarzyszenia Ruch na Rzecz Demokracji. Termin rejestracji zależy od Sądu Rejestrowego. Zastanów się już dziś, czy chcesz być: Obserwatorem, Sympatykiem, Członkiem Wspierającym, Członkiem Rzeczywistym, czyli po prostu Członkiem, Członkiem Zagranicznym, Członkiem Honorowym. Do chwili zarejestrowania Stowarzyszenia możesz zostać jedynie Obserwatorem lub Sympatykiem. Rejestracja zostanie uruchomiona wkrótce. 

 Wystarczy teraz tylko spotkać się jak Polak z Polakiem, usiąść przy okrągłym stole, a reszta sama zadziała zgodnie z  zasadą szamb połączonych. W osiągnięciu stanu mistycznej Jedności Narodu jest bowiem pogrzebany tzw. KOD Suskiego ( Suski -to w gwarze dolnobeskidzkiej: słodki, od słowa suss).

KOR  także miał różne stopnie wtajemniczenia, Najwyższy był Członek, potem szedł Współpracownik, Korespondent, Sympatyk, Osoba Zaprzyjaźniona.  KOR-owcami są dzisiejsi: Prezydent, Premier, Marszałek Sejmu i Senatu, Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.  Bóg jeden zna wyższe stopnie wtajemniczenia.

Stowarzyszenie Trzeźwymi Bądźmy oraz jego lustrzane (na tym samym adresie internetowym)odbicie wirtualne Vox Populi, które jak Stowarzyszenie Miłośników Czeladzi ma w nosie REGON, NIP i Numer KRS, czyli jest zwarte, sprawne i gotowe,nie wskaże mecenasowi Widackiemu błędów merytotorycznych popełnionych  działań podejmowanych przy zakładaniu stowarzyszenia, bo trzeźwo myśląc popycha Suskiego z Meksyku w objęcia Suskiego na Wiejskiej, gdzie nie ma szamba, bo nawet jak już się odbywa Przystanek Włoszczowa, to z umiarem, albo i z zakąską. I wszysko jest  skanalizowane. A nad wszystkim panuje spokojnie Nombre Paterno Dorn.

Królowo Polski, Módl się za nami.

2 maja 2007 roku 

Z Frankfurtu nad Menem mówił

Stefan Kosiewski

Download this episode / ściągnij (7.79 MB)

http://sowa.mypodcast.com/2007/05/Stefan_Kosiewski_NOMBRE_PATERNO_Mdl_sie_za_nami_2_maja_2007_roku_w_Wigili_Swita_Najwitszej_Marii_Panny_Krlowej_Polski-14786.html

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.