Mittwoch, 09. Mai 2007

Frankfurt, 8 maja 2007. Do Konsula Generalnego RP w Kolonii Pana Andrzeja Kaczorowskiego

Von direktion, 05:01

      

 Minister Kultury Waldemar Dąbrowski i Prezes Stefan Kosiewski. Warszawa 11.9.2002

 wysłuchaj

Szanowny Panie Konsulu,
 
wyrażona przez Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego krytyka powiązań, metod i uzależnień w Ministerstwie Spraw Zagranicznych  uświadomiła osobom niezorientowanym istnienie Korporacji Gieremka, jak nazwał ją Pan Prezydent, czyli zwyczajnej sitwy korporacyjnej z udziałem ludzi o rodowodzie żydokomunistycznym. 
 
Polska i Polonia potrzebują i pragną dekomunizacji jak kania dżdżu, jak Niemcy potrzebowały po 1945 roku denazyfikacji.  Nie wystarczy, że Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zabrania propagowania treści nazistowskich i komunistycznych. Należy dokonać oczyszczenia państwa, pozwolić ludziom na szczerość.  Bałamutny i nieszczery był raport o Wojskowych Służbach Informacyjnych. Utrudniające możliwość rozliczenia komunistycznych złoczyńców były kontrolowane wycieki informacji, czyli tzw. Listy Macierewicza i Wildsztajna. Niczego nikomu nie dało podanie do publicznej wiadomości Raportu o WSI i rzeczonych spisów różnych nazwisk. Tak  jak nikomu nic nie dało oglądanie w telewizji zaprasowanych na siedzeniu spodni oficera Służby Bezpieczeństwa, który doprowadził  bezpiecznie do fotela wicepremiera IV Rzeczypospolitej tw. BEATA.
 
Rząd w Polsce zapowiedział dekomunizację.  W grudniu 2006 roku powiedziałem: Chcemy lustracji działaczy organizacji polonijnych, jeżeli organizacje te mają korzystać ze środków finansowych Senatu RP.  Nie zostawimy Ambasadora, czy Konsula z ludźmi wspieranymi w przeszłości przez generałów oraz ich agentów. 
 
Nie będziemy ustawać w działaniach na rzecz dobrego imienia Polski i Polaka w świecie. Będziemy bronić dobrego imienia Ambasadora RP i dobrego imienia Konsula Genaralnego w Kolonii. Bardzo łatwo jest zepsuć opinię Polakom w Niemczech: dawniej obok ułomnych cech ludzkiego charakteru sprzyjało takim działaniom celowe zatrudnianie agentów Służby Bezpieczeństwa, na placówkach dyplomatycznych i w organizacjach polonijnych.
 
W styczniu 2007 roku otrzymaliśmy zaproszenie do Kolonii na Spotkanie Noworoczne.
 
Konsul Generalny RP w Kolonii
51,8 KB
Użytkownik: kulturzentrum
 
Obok miłych wrażeń doświadczyliśmy też na tym spotkaniu  przykrej obecności Korporacji  Gieremka na terenie Konsulatu Generalnego w Kolonii. Nie myślę tutaj tylko o agencie, od którego musiałem głośno się opędzać, chociaż wypada się też zgodzić, że nie powinno się zapraszać wszystkich ludzi na salony i nie powinny się takie typy szwendać w miejscach, gdzie pragną Polacy spotkać się z Przedstawicielami swojego państwa, oddelegowanymi służbowo do pracy na rzecz Rodaków przebywających na stałe poza granicami Ojczyzny.
 
Nie powinni być natrętnie obecni agenci na spotkaniach Polonii i z Poloniią, bo nie do nich należy stanowienie o wizerunku Polski i Polaka w świecie. Nie może urzędnik państwowy, najwyższy nawet rangą wyznaczać ról i zadań dla poszczególnych osób i organizacji polonijnych. Nie wolno zarządzać z Warszawy 17 milionową Polonią na świecie za pomocą jednego kanału telewizyjnego i nadającego na tych samych falach kanału dyplomatycznego.  Zwłaszcza, że ruch na kanale tym odbywa się ciągle jeszcze tylko i wyłącznie w jednym kierunku. Tak było za czasów żydokomunistycznych, kiedy Marceli Reich-Ranicki  w randze konsula PRL w Londynie marnował swój talent krytycznoliteracki na rozpracowywanie środowisk polskich żołnierzy, których miał za zadanie napędzić w łapy takich samych jak on ubowców, a nie na statki wywożące Polaków za Ocean, na wieczną tułaczkę.  Tak jest niestety jeszcze i dziś.
 
Na spotkaniu w styczniu 2007 r. powiedziałem Panu Konsulowi Jackowi Barylakowi
Prezes i Konsul
37,4 KB
Użytkownik: kulturzentrum
 
że w naszych relacjach z Krajem ubeckiej obecności mamy już po prostu dosyć. A krzywdy wyrządzone Polakom i polskim organizacjom należy naprawić, by przy okazji zdemontować też aparat żydokomunistycznej przemocy, czyli rozwiązać antypolską korporację Gieremka.
 
Nie może komuna pośród Polonii triumfować, nie wolno było np. przed 5 laty pozwalać na to, żeby Konsul Generalny RP w Kolonii Elżbieta Sobótka -  z okazji 10-lecia zorganizowania przez Polskie Stowarzyszenie Szkolne "Oświata" przy polskim kościele we Frankfucie nad Menem nauczania języka polskiego -  nagradzała odznakami resortowymi nie członków tegoż Stowarzyszenia, nauczycielki które w trudzie organizowały ze mną to nauczanie a potem przez kilka lat pracowały jeszcze społecznie (nieodpłatnie) w trzech różnych szkołach we Frankfurcie, Przedstawicieli Naszego Narodu, lecz odznaczała te panie, które sobie nie zlustrowany jeszcze ksiądz, czy oficer Służby Bezpieczeństwa upodobał, i dlatego pomagał tymże paniom już na samym początku, w maju 1993 roku w pisaniu po niemiecku donosów i w podejmowanej przez nie działalności antypolskiej.
 
Nie idzie przy tym o wspomniane odznaki i zaszczyty, gdyż brak takowych nie utrudnia bynajmniej wykonywania zadań dobrowolnie przyjmowanych na siebie przez Polaków świadomych celu wykonywania działań na rzecz drugich Polaków, czy obywateli innych narodowości w Niemczech. Idzie o zwykłą przyzwoitość w kontaktach, które powinny być szczere i serdeczne, bo bierze w nich udział oficjalna Polska i ta zorganizowana część Narodu Polskiego, którą określamy słowem: Polonia.
 
Szczerze także należy w tym miejscu stanowczo zaprotestować przeciwko psuciu dobrego imienia Polski i Polonii przez biuro pana Jana Kobylańskiego z Urugwaju, od którego (co należy tu lojalnie wspomnieć) otrzymałem kartki z życzeniami Szczęśliwego Nowego Roku,  2006 i 2007.   
 
Rzecz w tym, iż w przesyłce internetowej wysłanej 7 maja 2007 roku (Received: from mx.netgate.com.uy [200.40.119.80] by mx6.go2.pl with ESMTP id 117856567462597680)  przypisana została panu Janowi Kobylańskiemu propozycja obsadzania stanowisk w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP według klucza narodowosocjalistycznego. Odcinając się w sposób zdecydowany i zasadniczy od zamiaru propagowania tej prostackiej i prymitywnej, szkodzącej Polsce propozycji, zmuszony jestem ją tutaj zaprezentować, żeby jako Polak i nauczyciel wskazać na zło w niej ukryte.
 
Przytaczam inkryminowany fragment wypowiedzi udzielonej rzekomo przez Jana Kobylańskiego 2 maja 2007 r. w rozmowie przez telefon z redaktorem Telewizji Polona Sławomirem Ciokiem:
 
Uważam, że wszystko powinno być według procentowej większości, jak w demokratycznym kraju, powinna być ta sama proporcja. O ile w Polsce jest katolików 90%, a Żydów 2%, to w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i na wszystkich innych wysokich stanowiskach powinno być tak samo.
 
Nie wiem, z jakiego sufitu wzięte zostały te proporcje i kto wypowiedział te słowa. Czy był to mianowany Konsulem tuż po Magdalence i po tzw. okrągłym stole Jan Kobylański, czy ktoś, kto chciałby po prostu zapolować na dziesiątki milionów złotych, które w budżecie Senatu RP przeznaczane są rokrocznie na opiekę nad Polonią. W całym tym przykrym tekście mowa tylko o żydach i pieniądzach. Polak by tego nie napisał.
 
Polak powiada: jeżeli w mediach, kulturze, sporcie, nauce, gospodarce, polityce czy gdziekolwiek indziej są jeszcze w Polsce jakieś wolne miejsca do obsadzenia, to niech je obsadzają ludźmi, którzy na to w pełni zasługują. Mądrymi, szlachetnymi, prawymi ludźmi.  Dobrze przygotowanymi zawodowo pracownikami niech obsadzają też stanowiska zwolnione w Ministerstwie Spraw Zagranicznych przez Korporację Gieremka, którą należy niezwłocznie rozwiązać.  Bo Korporacja Gieremka to są ludzie wysoce nieszczęśliwi, bez kręgosłupa, którzy wczoraj wierni byli żydokomunistycznej władzy, dzisiaj służą pod gwiazdami Unii Europejskiej, a jutro chcieliby się załapać pod chińskie gwiazdy i sztandary, po fundusze z programów przedakcesyjnych do Azji, dla Ukrainy i Białorusi. 
 
Tymczasem Polskie Stowarzyszenie Szkolne "Oświata" we Frankfurcie nad Menem ma drobny problem. Otóż zepsuł się nam monitor i musiałem wczoraj kupić nowy, żeby móc do Pana Konsula napisać ten list i nie stracić kontaktu ze światem. Bo trzeba też powiedzieć, że serwis magazynu europejskiego sowa działający od 2004 roku, obejmuje już ponad 13 tysięcy Odbiorców w kilkunastu krajach na świecie.  Nie mieliśmy przewidzianych środków na zakup monitora, a od lat nie otrzymaliśmy też żadnego wsparcia, ani z Funduszu Konsularnego ani z żadnego innego, krajowego źródła.  Paragon z kasy przesyłam w załączeniu z uprzejmym zapytaniem , czy drobnymi kroczkami możemy zacząć zmierzać do celu, którym jest stworzenie warunków nie do takiej współpracy Polonii z Krajem, jaką proponuje USOPAŁ Jana Kobylańskiego, ale do takiej, która będzie odpowiadać ambicjom i potrzebom Narodu Polskiego i Państwa.
 
Z szacunkiem i pozdrowieniami
 
z Frankfurtu nad Menem mówił
 
Stefan Kosiewski
Polnischer Schulverein "OSWIATA" in Frankfurt am Main e.V. gegr.: 1992
BLZ 500 502 01 Frankfurter Sparkasse Konto-Nr. 128 995 321
 
 
piątek, 20 kwietnia 2007
noga w nogę: Magdalenka, Stelmachowski, Kiszczak, Kaczyński, Wałęsa

Doradcy Prezydenta | Andrzej Stelmachowski |

Doradca Prezydenta RP od lutego 2007 roku.

http://www.prezydent.pl/x.node?id=8543114

 

Kiszczak i Stelmachowski w Magdalence

Raport WSI mówi o 3 agentach w Towarzystwie "Polonia" (dawna nazwa lokatora zamku w Pułtusku)

http://zgoda.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?334941

czwartek, 31 sierpnia 2006
Lech Wałęsa poinformował o upoważnieniu danym Kaczyńskiemu do prowadzenia tajnych pertraktacji ze Służbą Bezpieczeństwa
 sowa magazine     srijeda, 30.kol.2006

Lech Wałęsa nadesłał w środę, 30 sierpnia 2006 r. informację o treści:

 

Kaczyński i Wałęsa, Magdalenka

"Ja upoważniłem J. Kuronia i jeszcze około 20 osób w różnym czasie do rozmów w  tym  z SB, bo wtedy podstawowe decyzje były w ich rękach. Wyznaczeni nie byli upoważnieni do podejmowania decyzji, a tylko do odblokowania marszu do Wolnej Polski. Tajne negocjacje prowadził w jakimś czasie między innymi z mojego polecenia Kaczyński

(...)

----- Original Message ----- 
Sent: Wednesday, August 30, 2006 8:29 AM

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/784

[Kommentare (0) | Permalink]


Mittwoch, 02. Mai 2007

Stefan Kosiewski: NOMBRE PATERNO. Módl sie za nami 2 maja 2007 roku, w Wigilie Swieta Najswietszej Marii Panny, Królowej Polski

Von direktion, 10:06

 wysłuchaj

Stowarzyszenie o nazwie Ruch na Rzecz Demokracji zakładają ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o warunkach zakładania, rejestrowania i działania stowarzyszeń w Polsce.  Dziennik Rzeczpospolita ujawnił 1 maja 2007 roku nazwiska kilku tych założycieli:  Marek Borowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Władysław Frasyniuk, Jerzy Hausner, Aleksander Kwaśniewski, Bogdan Lis, Jacek Majchrowski, Andrzej Olechowski, Wisława Szymborska, Jan Widacki. Nic nadzwyczajnego, taki sobie drugi ROAD.

Jan Widacki był niegdyś Wiceministrem Spraw Wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, który nie chce się dzisiaj dać zlustrować, a Wisława Szymborska zaskoczy nas pewnie jeszcze nie jedną, zgrabą niespodzianką poetycką, jak w 1953 roku, w Rezolucji Na stracenie biskupa Czesława Kaczmarka. Jeżeli zaś chodzi o Andrzeja Olechowskiego, to należy przypomnieć, że już  Cyprian Kamil Norwid pisał  o różnych stowarzyszeniach, określając ich formy działania słowami: jawne, tajne i dwupłciowe.  Otwarcie stawiał też Poeta pytanie: przeciwko komu to się tak zebrały? Przeciwko paru myślom, co nie nowe?

W Polsce obowiązuje prawo regulujące sprawy zakładania i działania jawnych stowarzyszeń, ale rzecz jasna nie obowiązuje to prawo wszystkich obywateli na równych zasadach. W takim na przykład mieście Czeladź koło Katowic, rządzonym do marca 2007 roku przez Burmistrzów i Radnych wywodzących się z komunistycznej parti PZPR, od kilkunastu lat z Kasy Urzędu Miasta wypłacane są pieniądze na rzecz  Stowarzyszenia Miłośników Czeladzi, które to stowarzyszenie nie posiada numeru identyfikacyjnego REGON, nie ma NIP, nie może przedstawić aktualnego wypisu z Krajowego Rejestru Sądowego, Rejestru Stowarzyszeń, Innych Organizacji Społecznych, Zawodowych, Fundacji i Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej, bo nie ma go w tym rejestrze. Ale 2 maja 2007 roku znowu jakiś Członek tego, działającego chyba jednak z prawem na bakier, stowarzyszenia dostanie Nagrodę Miasta Czeladź przyznaną przez Radę Miasta Czeladź.  Jest to historia na pewno nie z bajki demokratycznej, ale opowieść o prawdziwych ludziach ze świata układów i pozorów.  22 lutego 2007 roku wystąpiłem do premiera Jarosława Kaczyńskiego o odwołanie burmistrza i rozwiązanie Rady Miasta Czeladź.

Nie idzie przy ty o to, żeby sprawiać przykrość byłym prezydentom i burmistrzom, czy też dogryzać Laureatom Nagrody Nobla i Miasta Czeladź. Rzecz przecież po staremu o jedność Rodaków i o to, żeby  przyznawać nagrody ludziom według zasług i zawiązywać stowarzyszenia według potrzeb.  Rzecz jasna według potrzeb faceta, który ma być wybrany na burmistrza, a nie tzw. potrzeb społecznych, które dla urzędników i polityków, ludzi światłych w Polsce są zawsze niezwykle trudne do sprecyzowania,  zupełnie jak zjawisko optyczne określane słowem miraż, powstające na skutek nakładania się różnych wartości, załamania światła.

Na pewno żadna z zainteresowanych osób nie potraktowała wniosku do premiera personalnie, jako wymierzonego w jej dietę radnego. Są przecież wykształcone i dobrze wychowane. Ja zaś urodziłem się w Czeladzi i wiele z tych osób znam, z różnych stron i z wielu spraw. Chodziliśmy razem do szkoły, działaliśmy w harcerstwie, studiowaliśmy w tym samym Uniwersytecie Sląskim.

 Grabek 1967

 1. z lewej harcerz Kazimierz Jakóbczyk, były Burmistrz Miasta Czeladź - 1. z prawej pwd Stefan Kosiewski

Z burmistrzami, których naganne zachowanie krytykuję, jestem po imieniu i uważam ich za swoich przyjaciół. Wychwalam ich za to, co czynią dobrze. I nie jest to żadne koleżka- koleżce, lecz szczera przyjaźń Polaka i emigranta politycznego w Niemczech do byłych komunistów w Czeladzi, którzy jak Marek Mrozowski zaliczyli już wszystkie partie, a jeszcze chętnie wstąpiliby pewnie gdzieś na Członka,  choćby dla odmiany do stowarzyszenia. Działającego jawnie i zgodnie z prawem, a nie pod filarami, czy pod łabędziem.

Jan Widacki ma język prosty. Zdania buduje bez niepotrzebnych ornamentacji. W tytułach rozdziałów jego pitawala, czy zbioru gawęd "Stulecie krakowskich dedektywów" wdzięcznie nawiązuje do literatury sprzedawanej przed wojną na Rynku Kleparskim obok warzyw, mleka, drobiu i sera: Rodział XI Kobieta zbrodniarka, Rozdział XII Nieszczęśliwa kobieta czy zbrodniarka. Polecam tę książkę, nie wchodząc już dalej w szczegóły, boć nie ma tam nic o krakowskich, przedwojennych mafiach, związkach przestępczych, organizacjach niejawnych. Jest za to w Rozdziale XII o pistolecie, który Borowska schowała za stanik, a młodemu policjantowi powiedziała, że nie odda, bo ma pozwolenie.  Dobrze się to czyta.

Mecenas Jan Widacki w ostatnich latach występował jako obrońca w procesach ludzi zorganizowanych podobno w tajne związki. Nikt tego nie poznał albo i nie chce się na tym wyznać, bo jeśli Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednej osobie (co jest naganne i czego być nie powinno), Zbigniew Ziobro w demagogicznych tyradach na falach Radia Maryja zwalcza kibuców Legii, albo Gwardii, to przecież powinien chociaż wiedzieć, na który klub zrzucają się sympatycy i kombatanci służb specjalnych Wojska Polskiego, a na który Milicji. Co zaś do tych tzw. sądów 24 godzinnych, to słusznie mu stawiają przecież Polacy pytanie: o jakie prawo i sprawiedliwość chodzi; czy na pewno łacińskie!? - Wyjaśniają też: 24 h sądy w tej koncepcji się nie mieszczą.

Wilno - Vilnius - w Ostrej Bramie,z lewej:Prof dr. hab. Piotr Jaroszyński -[Słuchaj] [Zapisz]
 z prawej: Stefan Kosiewski:

Ziobro i Kaczyński nie mają racji , kiedy odwołują się do dziedzictwa kulturowego dyskusji talmudycznych i chcą dla Polaków ustanowić tzw. karę śmierci.

Pan Bóg objawił się Mojżeszowi i powiedział: NIE ZABIJAJ !

http://norymberga.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?842006

Z przerażeniem słuchali niedawno jeszcze Katolicy w Polsce zapowiedzi Zbigniewa Ziobro i Lecha Kaczyńskiego, że niektórych Polaków partia "Prawo i Sprawiedliwość" planuje najzwyczajniej zabijać w majestacie prawa, czyli wykonywać tzw. wyroki śmierci. Zabijać urzędowo jak zabiła żydokomuna biskupa Czesława Kaczmarka.  Niektórych błędów planowanego działania politycznego nie wolno wybaczyć i zapomnieć ludziom, którzy chcieliby uchodzić za partię polskiej prawicy.  Takim jak poseł tegoż ugrupowania Marek Suski, który komuntując Oświadczenie opublikowane z datą 3 maja 2007 roku powiedział:  Jak patrzę na nazwiska to pamiętam, że wielu z nich krzyczało "Lenin wiecznie żywy".

Polonia z Ameryki Północnej patrząc na nazwisko posła Suskiego z oburzeniem przypomina o innym, nagannym zachowaniu

 

http://www.rodaknet.com/rr_narod_aktualnosci_suski.htm

Otóż ten sam poseł Suski spiesząc się ponoć do konfesjonału, czy innego, intymnego miejsca, opuścił przypadkiem  głosowanie, co spowodowało odrzucenie kluczowej poprawki do nowej ustawy o IPN. 

 Idź złoto do złota. Niech lewica poda rękę prawicy, i niech będzie zgoda narodowa, a my wybierzmy Polskę do dna. Magdalenka wiecznie żywa!  Niechaj żyje, umacnia się  i błyszczy politurą okrągły stół.

Bo Polonia całego świata chciała i chce lustracji osób podających się za tzw. działaczy polonijnych oraz lustracji działaczy stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Andrzeja Stelmachowskiego,  które przelewa z kasy Senatu RP miliony złotych na dziwaczną częstokroć działalność tych nie zlustrowanych jeszcze ludzi, którzy będąc w dobrej komitywie z tzw. Korporacją Gieremka w Konsulatach robią smutne wrażenie jednej, wielkiej sitwy korporacyjnej.  Mianowanie w lutym 2007 roku Andrzeja Stelmachowskiego Doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego zdaje się być takim samym trzymaniem Tatarzyna jak było przechowywanie w tej samej Kancelarii przez Prezydenta Kwaśniewskiego byłego ambasadora w Niemczech Andrzeja Byrta, którego podpis pod umową, astronomicznym kontraktem na budowę wirtualnej ambasady w Berlinie zbulwersował gazetę Rzeczpospolita.

 

Andrzej Stelmachowski oraz Lech Kaczyński doradzali Lechowi Wałęsie w Magdalence i przy okrągłym stole.  Naród Polski nie wybierał delegatów do Magdalenki i do przedstawienia okrągłego stołu. Zaproszenia wysyłał generał Służby Bezpieczeństwa, ubowiec Czesław Kiszczak.  Wiemy o Kuroniu, że współpracował z oficerami SB w zakresie przygotowań do tego fałszywego pojednania. Lech Wałęsa powiedział 17 lat po fakcie, że dał upoważnienie do takich rozmów jeszcze 20 innym osobom, takim jak Zbigniew Bujak, który tanio przecież nie sprzedał odznaki Solidarności.

 http://ma.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?5

Tymczasem oświadczenie opublikowane przez ROAD-BIS  z datą 3 maja 2007 roku wyraża: szacunek dla wielkiego zrywu „Solidarności" i jej przywódców oraz dla „okrągłego stołu" - jednego z największych w dziejach bezkrwawych dokonań naszego narodu.

Stąd już tylko jeden krok do budowy Frontu Jedności Narodu. Historia, jak wiadomo, lubi być obracana; zasiądą przywódcy przy okrągłym stole, eksperci przy podstolikach. Dla Polonii zrobi się dwa miejsca w Sejmie. Bublicysta Michałkiewicz plecie, żeby cztery, bo chce się wkupić w łaski Polonii. Zapomina, że kontynentów jest więcej, bo nie na darmo jest pięciobój olimpijski i polska stacja naukowa na Antarktydzie też nie za darmo.  Jest już kandydat na posła i nazywa się też Suski.  Jest delegatem USOPAL Jana Kobylańskiego w Meksyku. Jedna osoba wydelegowała drugą. Suski - takie ma NOMBRE MATERNO - czyli nazwisko panienskiego matki. Biskup Suski to w taki układzie dla nas NOMBRE PATERNO.  Przy pierwszym okrągłym stole błogosławił chyba biskup Jerzy Dąbrowski, zdrajca i sprzedawczyk, tajny agent służb mordujących księży w Polsce.

Wspominiany przez Widackiego w książce Lombroso jest m.in. autorem książki "Geniusz i obłąkanie",  grubej księgi wydanej w Polsce na dwa lata przed okrągłym stołem. Wspominam zaś o tym dlatego, że zaiste genialny to plan, który nakazał profesorowi meksykańskiego uniwersytetu drowi inżynierowi Zygmuntowi Haduch-Suskiemu opublikowanie swojego oświadczenia programowego, tak samo bałamutnego i naiwnie bredzącemu o jedności ponad podziałami na stronie internetowej Stowarzyszenia Trzeźwymi Bądźmy w Słupsku, które stawia sobie za cel walkę z onanizmem i alkoholizmem, a nie prowadzi żadnych działań, bo jak stwierdza:  Samorząd Lokalny Miasta Słupska nie dofinansował nam żadnego z celów statutowych w roku 2005 i nie otrzymaliśmy dotacji na rok 2006. Uważamy, że wynikiem takiej decyzji jest SLD-owskie szambo.  

 Andrzej Kondracki, prezes Trzeźwymi Bądźmy

Stowarzyszenie, którego jeszcze nie ma, bo go nikt nie założył, czyli stowarzyszenie Ruch na Rzecz Demokracji podaje do wiadomości:

W najbliższym czasie wystąpimy o rejestrację stowarzyszenia Ruch na Rzecz Demokracji. Termin rejestracji zależy od Sądu Rejestrowego. Zastanów się już dziś, czy chcesz być: Obserwatorem, Sympatykiem, Członkiem Wspierającym, Członkiem Rzeczywistym, czyli po prostu Członkiem, Członkiem Zagranicznym, Członkiem Honorowym. Do chwili zarejestrowania Stowarzyszenia możesz zostać jedynie Obserwatorem lub Sympatykiem. Rejestracja zostanie uruchomiona wkrótce. 

 Wystarczy teraz tylko spotkać się jak Polak z Polakiem, usiąść przy okrągłym stole, a reszta sama zadziała zgodnie z  zasadą szamb połączonych. W osiągnięciu stanu mistycznej Jedności Narodu jest bowiem pogrzebany tzw. KOD Suskiego ( Suski -to w gwarze dolnobeskidzkiej: słodki, od słowa suss).

KOR  także miał różne stopnie wtajemniczenia, Najwyższy był Członek, potem szedł Współpracownik, Korespondent, Sympatyk, Osoba Zaprzyjaźniona.  KOR-owcami są dzisiejsi: Prezydent, Premier, Marszałek Sejmu i Senatu, Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.  Bóg jeden zna wyższe stopnie wtajemniczenia.

Stowarzyszenie Trzeźwymi Bądźmy oraz jego lustrzane (na tym samym adresie internetowym)odbicie wirtualne Vox Populi, które jak Stowarzyszenie Miłośników Czeladzi ma w nosie REGON, NIP i Numer KRS, czyli jest zwarte, sprawne i gotowe,nie wskaże mecenasowi Widackiemu błędów merytotorycznych popełnionych  działań podejmowanych przy zakładaniu stowarzyszenia, bo trzeźwo myśląc popycha Suskiego z Meksyku w objęcia Suskiego na Wiejskiej, gdzie nie ma szamba, bo nawet jak już się odbywa Przystanek Włoszczowa, to z umiarem, albo i z zakąską. I wszysko jest  skanalizowane. A nad wszystkim panuje spokojnie Nombre Paterno Dorn.

Królowo Polski, Módl się za nami.

2 maja 2007 roku 

Z Frankfurtu nad Menem mówił

Stefan Kosiewski

Download this episode / ściągnij (7.79 MB)

http://sowa.mypodcast.com/2007/05/Stefan_Kosiewski_NOMBRE_PATERNO_Mdl_sie_za_nami_2_maja_2007_roku_w_Wigili_Swita_Najwitszej_Marii_Panny_Krlowej_Polski-14786.html

[Kommentare (0) | Permalink]


Sonntag, 29. April 2007

O nadanie osiedlu nazwy "KRESY", upamietniajacej Polaków pomordowanych i wypedzonych z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej

Von direktion, 07:38

10 listopada 2007 roku, w wigilię Swięta Odzyskania Niepodległości zaczyna działanie Galeria Fotografii upowszechnianych w latach 2004-2007 w Magazynie Europejskim SOWA, a zdeponowanych na serwerze koncernu angora Adama Michnika.

Decyzją antypolskiej cenzury zamknięto Polakom dostęp do wpisów i fotografii dokumentujących na http://czeladz.blox.pl oraz http://gurka.blox.pl.

Nie tylko Prokuratora ale i dla każdego Polaka zainteresuje stopień dokonanych zniszczeń w Czeladzi, zapraszamy serdecznie:
Jeżeli masz problemy z przeczytaniem tej wiadomości, skopiuj i wklej do swojej przeglądarki internetowej następujący adres:
http://picasaweb.google.com/sowa.magazyn/CzeladZniszczeniaZabytkW?authkey=yCE3gnO50E4

http://de.groups.yahoo.com/group/exclusiv/message/170

Jan Skalski, Burmistrz Miasta Czeladź

 wysłuchaj
Szanowny Panie Burmistrzu,
 
zaraz na zachód od Czeladzi leżą Siemianowice, w których będzie leżała była działaczka komunistyczna, posłanka kilku kadencji, minister budownictwa i szef Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, a wreszcie prezes prywatnej firmy budowlanej.  Dwukrotnie napadana przez mafię, ostrzeliwana i okradana z samochodów, miała zeznawać w  w śledztwie, dotyczącym korupcji w handlu węglem.
 
O aferach w Czeladzi związanych z prywatyzacją kopalni "Saturn", za komuny nazwanej "Czerwona Gwardia", pisał m.in. Jerzy Szczęsny w "Tygodniku Solidarność" nr.49 (116) z 7.12.1990.   Dzisiaj jest to już tylko historia prasy w Polsce i część życiorysu Lecha Kaczyńskiego, który pełnił wtedy funkcję Redaktora Naczelnego tego organu prasowego Solidarności.  Ci, którzy sprywatyzowali sobie w złodziejski sposób kopalnię, w której jako robotnik pracował przed wojną mój dziadek Konstanty, a po wojnie tak samo ciężko moja mama , chodzą dzisiaj bogaci po Czeladzi i śmieją się w nos ludziom takim jak Pan, zatrudnionym do sprzątania po nich w urzędach. Bawią ich kontrole z NIK-u, które nic nie mogą wykazać. Nie przejmuje ich to, co na ich temat ma do powiedzenia NIK-owi, czy nawet Prokuratorowi  zwykły obywatel, jak ja.
 
W piśmie z 22.2.2007 r. wnioskowałem do Premiera RP o odwołanie burmistrza Czeladzi Marka Mrozowskiego i  zawieszenie Rady Miasta Czeladź na okres 2 lat. Pan  objął stanowisko Burmistrza Czeladzi 27 marca br. , a 3 maja złoży Pan Burmistrz wiązankę kwiatów pod obeliskiem „Czeladzianom poległym za wolność i niepodległość Ojczyzny”. 
 
Proszę wyjrzeć za okno z Pańskiego gabinetu. Przed budynkiem Urzędu Miasta stoi wciąż pomnik poświęcony żydokomunistycznej bandzie, która zaledwie kilka lat po wojnie bolszewicko-polskiej, w 1927 roku, używając nazwy Blok Jedności Robotniczej, w zdradziecki, oszukańczy sposób przejęła na kilka miesięcy miasto w swoje posiadanie w tzw. demokratycznych wyborach.  Wojewoda Sląski zrobił wnet z tym porządek. 
 
Jeszcze w zeszłym roku były komunista Marek Mrozowski, wybrany na burmistrza przy użyciu nazwy bloku wyborczego "Nasza Czeladź",  składał 1 maja kwiatki pod tymże pomnikiem oraz pod drugim pomnikiem w Czeladzi, ku czci Sowieckiej Armii, która wkroczyła zdradziecko do Polski 17 września 1939 roku.  Towarzyszył mu Zbigniew Szaleniec, dokooptowany zastępca burmistrza, wypromowany  ostatnio przez Mrozowskiego na senatora, taki sam były komunista jak i on.   Szaleniec kopał latami piłkę na Grabku, a pensję otrzymywał jako górnik dołowy i nie rozumie do dzisiaj, że ludzie tacy jak moja mama ciężko pracowali na jego żydokomunistyczny dobrobyt. Mrozowski przyznał w życiorysie opublikowanym na oficjalnych stronach internetowych Urzędu Miasta Czeladź, że po likwidacji PZPR, której był członkiem, dorobił się majątku jako właściciel sieci punktów sprzedaży węgla w okolicach Torunia.
 
Wirtualny życiorys Mrozowskiego http://www.czeladz.pl/02_burmistrz.asp został już zlikwidowany i nikogo nie obciąża.  Każdy Polak i Katolik jest za ochroną życia do naturalnej śmierci, także i osób podejrzanych, czy oskarżanych w aferach węglowych i wszelkich innych, prywatyzacyjnych, korupcyjnych,  mafijnych sprawach. Katolik jest także za ochroną życia ludzi skazanych oraz osadzonych, bo Bóg tak przykazał: Nie zabijaj! Wszyscy obywatele mają w Polsce prawo do życia. Zaś życie człowieka zdesperowanego, do którego z jednej strony strzela mafia, kradnie mu auta i zaszczuwa  na swój sposób,  a z drugiej strony puka do jego drzwi prawo i sprawiedliwość, aby otrzymać zeznania w sprawie wielomiliardowych strat państwa. Takie życie chronione winno być w szczególny sposób.  Oficer, który ma dostarczyć człowieka, winien być dokładnie poinformowany, czy ma go dostarczyć żywego, czy umarłego.
 
Od lat upominam się o usunięcie symboli komunistycznej władzy w Polsce, pomników w Czeladzi i w Dąbrowie Górniczej. O przeniesienie pomnika Sowieckiej Armii z Placu Wolności w Katowicach na cmentarz wojskowy.  Od Pana Ministra Andrzeja Przewoźnika już sześć lat temu otrzymałem informację, że strona rosyjska wyraziła zgodę na takie przeniesienie pomnika w Katowicach.

W Czeladzi na starym cmentarzu są groby żołnierzy sowieckich, a na nowym cmentarzu komunalnym jest godne miejsce, żeby móc tam przenieść obelisk utrudniający ruch drogowy na osiedlu Piaski.
 
W Czeladzi jest jeszcze osiedle XXV-lecia PRL-u i osiedle Marcelego Nowotki, działacza żydokomunistycznej bojówki PPR, która zajmowała się głównie wykańczaniem swoich własnych ludzi, współpracą z Gestapo. Nie ma natomiast ulicy upamiętniającej Polaków wypędzonych przez Armię Sowiecką z Kresów Wschodnich, nie ma jeszcze w Czeladzi Osiedla Kresowian.
 

Szanowny Panie Burmistrzu,
 
nie jest łatwo dociec przyczyny, która kazała komuś kupić sobie w szczerym polu, między Będzinem a Czeladzią,  kawałek ziemi i pobudować w tym miejscu, za torami tramwajowymi, bez drogi i bez przejazdu przez te tory, drewniany dom na knajpę, czyli Zajazd.  Mądry by tego przecież nie zrobił.  Ale zrobił ktoś wtajemniczony, czyli dobrze poinformowany o tym, że burmistrz Mrozowski zaplanował tak rozwój Czeladzi, by główna, projektowana przez niego droga biegła za polskie i unijne pieniądze akurat wprost do tego Zajazdu. Służba Bezpieczeństwa upodobała sobie niegdyś zajazd na Pszczelniku,  między Czeladzią a Siemianowicami, dużo by o tym opowiadać. Dzisiaj w pobliżu jest wojskowy cmentarz niemiecki i miejskie wysypisko śmieci z Siemianowic.
 
Kremówki można dostać w Rynku, jak w każdym mieście w Polsce, zaszedłem więc i tam po spotkaniu z Panem, miło było, chociaż stoły zasłane jadem obecnym w ulotkach posła Grzegorza Dolniaka "nasze sprawy obywatelskie", a  Zbigniew Szaleniec zaczepia Pana w internecie w taki sam sposób.
 
A Pan był przecież członkiem Rady Krajowej AWS, od 1995 roku jest Prezesem dyrektoriatu  Światowego Kongresu Kresowian. Zaś  od 2005 r. jest Pan przewodniczącym Związku Wypędzonych z Kresów Wschodnich RP.  Przed kilka laty poznałem chłopca w Nowej Wilejce pod Wilnem, który miał mnie zaprowadzić do polskiej szkoły, gdzie miałem czytać swoje wiersze.  Jewgienij mówił po polsku, był z domu dziecka, inteligentny, bystry, miły chłopak. A nauczycielka przedstawiła mi się nazwiskiem podobnym do mojego.  Szlachetnych, prawych ludzi poznałem też na Białorusi.  Z Wołynia dostaję listy.
 
Chciałbym, żeby moja 83 letnia mama mogła jeszcze pomieszkać w Czeladzi na Kresach,  a nie musiała dłużej mieszkać  na osiedlu Marcelego Nowotki.  Wnioskuję niniejszym o nadanie osiedlu nazwy w brzmieniu "KRESY", upamiętniającej Polaków pomordowanych i wypędzonych z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej.
 
 
29 kwietnia 2007 roku z Frankfurt nad Menem mówił
 
Stefan Kosiewski
 
06:20, reakcja , Jan Skalski
Link Skomentuj »
piątek, 20 kwietnia 2007
20 kwietnia 2007, Agnieszki i Amalii. Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy
Stefan Kosiewski i Marian Lucjan Kita, Kierownik Zakładu Rehabilitacji Szpitala Miejskiego w Czeladzi, Wiceprzewodniczący Rady Miasta Czeladź, Członek Komisji Edukacji, Kultury i Sportu.
 
Szanowny Panie Przewodniczący,
 
dziękuję za miłą rozmowę 5 kwietnia i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja, by wrócić do podniesionych tematów.

Od 1999 r. w czasie kilku spotkań z przedstawicielami władz miasta wychodziłem z propozycją uruchomienia w Czeladzi wyższej uczelni. Nie chodziło przy tym o roztaczanie politycznie skutecznych miraży filii Uniwersytetu Warszawskiego, czym pasjonował się były burmistrz Marek Mrozowski, ani o szkołę średnią, rzemieślniczą, co było już jego okrojonym projektem przed wyborami w 2002 r.  Obserwacje zebrane przeze mnie jako prezesa Stowarzenia Europejskiego Pons Gauli, w licznych kontaktach z Partnerami w Polsce,  pozwalały żywić przekonanie, że Czeladź może stać się na swoją miarę takim samym potrzebnym i dobrym ośrodkiem akademickim jak Rawa Mazowiecka, czy Zyrardów.  Czas wprowadza korekty projektów, jednak dopóki na miejscu są: Kadry, Potrzeby i Młodzież, nie powinno się porzucać dobrych pomysłów.
 
Wielonarodowa przeszłość Czeladzi (Polacy i Zydzi) zachęcała natomiast do myślenia i planowania ścieżki edukacyjnej "Przeszłość dla Przyszłości". W towarzystwie dra Dariusza Rozmusa z Olkusza w swoim czasie przeprowadziłem w tej sprawie rozmowę z burmistrzem Mrozowskim oraz jego zastępcą Zbigniewem Szaleńcem. W trakcie tej rozmowy połączyłem się telefonicznie z dwoma Dyrektorami Departamentów (Ministerstwo Kultury i Ministerstwo Edukacji); burmistrz Mrozowski usłyszał od obu tych Osób wstępną zapowiedź poparcia projektowanych przez Stowarzyszenie działań. Równoległe prowadziłem rozmowy przygotowawcze do projektu z nauczycielami czeladzkich szkół. Odwiedziłem w tej sprawie szkolne władze powiatowe w Będzinie. 
 
W Niemczech boli mnie jak każdego Polaka zły stan polskich mogił wojennych na cmentarzach, a w Polsce zasmuca widok profanowanej, a uświęconej ziemi, niszczonych macew.  Jako Przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego "Oświata" robię we Frankfurcie w tej sprawie wszystko, co jest w mojej mocy. Taką samą, naturalną powinność odczuwam w Polsce w stosunku do zapuszczanych bezgłośnie, lub dewastowanych pamiątek sepulkralnych kultury żydowskiej.  Jednakowo w Czeladzi, Tomaszowie jak i w innych miastach.
 
Od razu trzeba jednak też powiedzieć, że nie taki sobie wyobrażałem charakter sugerowanej przeze mnie przed laty imprezy artystycznej, możliwej do wprowadzenia na stałe do górującego nad miastem niczym katedra z wiersza Rilkego, bryły kościoła pod wezwaniem dwojga świętych. Nie chodziło na pewno o wydawanie lekką ręką pieniędzy podatnika na sprowadzanie do Czeladzi na Festival Ave Maria piosenkarzy prosto z Festiwalu Kultury Zydowskiej w Krakowie, by w czarnych kapeluszach żydowskich na głowach śpiewali przed ołtarzem w kościele katolickim i czekali na oklaski biskupa Smigielskiego z  Sosnowca.
 
Grać i śpiewać miała młodzież, by Czeladź nie leżała brzuchem do góry nad morzem jak Sopot. Bo to z harcerstwa przecież wyniosłem tłumaczenie dwuwiersza Goethego, które teraz z pamięci przytaczam:
 
Gdy słyszysz pieśn tam wchodź, tam dobre serca mają.
Zli ludzie wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają.
 
Z najlepszymi pozdrowieniami
 
Stefan Kosiewski
 
czwartek, 19 kwietnia 2007
18.04.2007 Miedzynarodowy Dzien Ochrony Zabytków w Czeladzi ciągle jeszcze bez Prokuratora spoza Województwa Sląskiego

5.04.2007 r. o godz 16,22 w Czeladzi Straż Miejska dokonała zniszczeń w ramach rewitalizacji miasta, dokumentacja fotograficzna

ulica zagrodzona dla ruchu samochodów, bo rewitalizowana - sprawcy dokonanych zniszczeń  tu kliknij i zapamiętaj, kto jeździł po krawężnikach bez wyraźnej potrzeby i bez zlecenia śledzenia naszego fotoreportera

 

domy po lewej: Jasia Pałuchy i Marka Mrozowskiego (od niedawna)

   

a krawężniki wasze, zaś  niepotrzebnie zainstalowane setki żeliwnych studzienek kanalizacyjnych i chromowanych latarń,

które za opłatą kilkuset tysięcy złotych pomogła zaprojektować dla biednego miasteczka Czeladź FIRMA odpalaczowo-rozrywkowa z Krakowa, której związkami personalnymi z rodzinami: odwołanego burmistrza  Marka Mrozowskiego i jego byłego zastępcy Zbigniewa Szaleńca powinien wreszcie  zająć się jakiś PROKURATOR spoza Województwa Sląskiego, skoro do sporządzenia głupiego tekstu na temat Czeladzi, przyjętego w poprzedniej kadencji Uchwałą Rady Miejskiej 21 lipca 2005 roku jako Program Rewitalizacji Obszarów Miejskich Czeladzi (2.17 MB) burmistrz Marek Mrozowski zatrudnił prywatną Firmę z Krakowa, gdzie skończyła studia córka Mrozowskiego Magdalena Mrozowska, a dr hab. inż. arch. Zbigniew Białkiewicz jest profesorem Politechniki Krakowskiej i kierownikiem Zakładu Historii Architektury XIX i XX w. oraz Mod. Rekonstr. Obiektów, natomiast wspomniany "program rewitalizacji Czeladzi" jest skompilowanym z ogólnodostępnych w internecie wiadomości oraz danych statystycznych wypracowaniem szkolnym takim samym jak kilkadziesiąt innych planów rozwoju strategicznego, Planów Rozwoju Lokalnego oraz Programów Rewitalizacji Obszarów Miejskich i innych innowacyjnych programów lokalnych i regionalnych drogo sprzedanych przez Firmę z Krakowa.  

Taką samą uczniowską kompilacją był np. artykulik mgr Magdaleny Mrozowskiej wydrukowany na 9 stroniczkach 24 stronicowej książeczki "Na rozstajach dróg" (ISBN 83-921848-1-5), zawierający informacje pozbierane z 10 innych książek.  Burmistrz Marek Mrozowski zafundował swojej córce z kasy miasta Czeladź wydanie tej bezwartościowej pozycji książkowej.  Marek Mrozowski przy współudziale Grażyny Strączek oraz Iwony Szaleniec skompilował przed wyborami komunalnymi w 2002 r. książkę "Czeladź" (ISBN - 83-88974-00-9), w której jako znany w Czeladzi żydokomunista (członek b. PZPR) wydrukował sobie na otwarciu tej książki  Antykomunistyczny Poemat pochodzącego z Czeladzi Autora, emigranta politycznego, dziennikarza i poety, stałego współpracownika byłej Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, nie płacąc za to i nie tpytając o zgodę.  Marek Mrozowski nie odpowiedział na wezwanie do zapłacenia za tę kradzież praw autorskich, wysyłane mu za pośrednictwem Przewodniczącego Rady Miasta Czeladź i dlatego jego nazwisko wyląduje wkrótce w Krajowym Rejestrze Długów , który działając w oparciu o Ustawę o Udostępnianiu Informacji Gospodarczej świadczy na szeroką skalę usługi polegające na zbieraniu i udostępnianiu informacji o firmach i osobach fizycznych, które nie mają w zwyczaju regulowania swoich zobowiązań płatniczych.

linie energetyczne po "rewitalizacji" nad ziemią, a studzienek moc

"rewitalizacja" schodów z Rynku do ul. Dzierżyńskiego/ obecnie Staszica:

i pieczątka FIRMY odpalaczowo-rozrywkowej z Krakowa:

Gorlicki Ośrodek Wspierania Przedsiębiorczości
Instytut Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej
http://www.cds.krakow.pl/ludzie_cdsu/d/partnerzy.html

Bank Sląski sprywatyzowali sobie żydokomuniści, co stwierdza w Czeladzi pieczątka w zaułku między domem Jurka Chorzelskiego, a filią tegoż banku w Rynku

[Kommentare (0) | Permalink]


Samstag, 28. April 2007

Stefan Kosiewski: Felix maxima culpa

Von direktion, 02:56

na Jasnej Górze

Stefan Kosiewski: Felix maxima culpa

 wysłuchaj

Frankfurt nad Menem, 27 kwietnia 2007 roku

Do pułkownika rezerwy Edwarda Makowieckiego, Budowniczego Kościołów w Ziemi Polskiej.
 
Drogi Panie Pułkowniku,
 
podzielam zatroskanie o Autorytet Kościoła, wyrażone przez Pana w dyskusji o potrzebie tworzenia nowej w Polsce, prawdziwie polskiej partii narodowej
 
Podobać się powinno takie łączenie różnych na pozór wątków tematycznych, bowiem pozwala ono m.inn. na postrzeganie spraw w szerszym kontekście, niż zasygnalizowany prostą potrzebę dnia, czy to politycznej, społecznej, czy jeszcze innej natury.
 
Pamiętam jak dziś kazanie, które wygłosił mój Wielki Imiennik, Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze 26 sierpnia 1980 roku. Siedziałem w Czeladzi przed telwizorem i słuchałem każdego słowa z zapartym tchem, bo komunistyczna władza przyzwoliła akurat w Gdańsku na strajk, a do strajkujących robotników Wybrzeża dołączali lękliwi dotychczas i spolegliwi we wszystkim władzy, lewicowi i katoliccy doradcy (niech symbolizuje  tamten krąg słabych ludzi Tadeusz Mazowiecki, który zasłabł w Sejmie nad mównicą) oraz żydokomunistyczni trockiści-rewizjoniści z KOR-u, którzy chcieli, aby Polska i Swiat wzięły ich za ludzi odważnych.
 
Miałem wtedy 27 lat, kilka rozmów ze Służbą Bezpieczeństwa za sobą, kilka wyroków na Kolegiach ds. Wykroczeń, Wyrok Sądu Rejonowego w Sosnowcu, wyrzucenie mnie ze studiów "Za postawę niegodną Studenta PRL". Znalazło to wszystko wkrótce odbicie w tekście "Zostać człowiekiem", opublikowanym jako pierwsza w Polsce autolustracja w numerze 29 tygodnika "Solidarność Jastrzębie" w Katowicach 24 listopada1981 r. na pierwszej stronie. W internecie udostęniony został ten tekst niedawno, w środę, 07 marca 2007 roku. 
 
Częstochowa leży po drodze z Czeladzi do Gdańska, wówczas zaś wszystkie drogi w Polsce wiodły  na Wybrzeże, wszystkie nasze myśli. Polaków o młodych, rozpalonych głowach, kochających jak zawsze: Boga, Honor i Ojczyznę. Marzących nie o geszeftach, zbijaniu majątku kosztem innych ludzi (bo czyż można inaczej go zbijać?), ale wierzących w imponderabilia, rzeczy niezniszczalne, nie dające się odmierzyć wagą złotnika, nieprzeliczalne na liczydle lichwiarza, takie jak: Nienaruszalna Godność Człowieka i Złota Wolność Narodu Polskiego.
 
Jednak święty Człowiek dziwnie nas wtedy jakoś ostudził, mówił coś o "kopicach", zbożu stojącym miejscami na pniu, widzianym przez Niego po drodze z Warszawy do Częstochowy, o sumienności i rzetelnej pracy. Mam przed sobą teraz tekst tego przemówienia wygłoszonego do Narodu Polskiego przez ks. Prymasa, bo opublikowane zostało ono w grubej księdze podarowanej mi przez jej wydawcę "Stefan kardynał Wyszyński Nauczanie Społeczne 1946-1981" Warszawa 1990 Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych, s. 948-959. Nie ma w tej książce numeru ISBN, nie ma Imprimatur, ale jest Słowo Wstępne na 3 stronie, podpis + Józef Kardynał Glemp.
 
Pańskie głębokie i szczere zatroskanie, Panie Pułkowniku Makowiecki,  o Autorytet Kościoła Katolickiego w Polsce spowodowane zostało informacją zamieszczoną na serwerze Wirtualnej Polski w czwartek, 26 kwietnia:  "Abp Michalik pogodził PiS. Marek Jurek prawdopodobnie wróci do PiS i zachowa stanowisko marszałka Sejmu. Według informacji "Życia Warszawy", do porozumienia na prawicy przyczynił się abp Józef Michalik.
Przewodniczący Episkopatu Polski dzwonił wczoraj do Marka Jurka i przekonywał, że potrzebna jest silna, zjednoczona prawica".
 
Informacja tej treści  znajduje się na serwerze Wirtualnej Polski, ale nie można jej znaleźć po wpisaniu do wyszukiwarki "Zycia Warszawy" frazy: "abp. michalik pogodzil pis".
 
Wyskakuje za to szereg ogólnodostępnych informacji o agentach Służby Bezpieczeństwa w Kościele, pospolitych kapusiach i zdrajcach, judaszach, fałszywcach takich jak ksiądz Czajkowski, który umiał swoje żydowskie pochodzenia połączyć z odwagą zaiste ułańską, żeby móc niepostrzerzenie dla obu stron zasiadać jako Polak i Katolik w Komisji Dialogu żydowsko-katolickiego.
 
Nie obejmuje przeszłości tego księdza obowiązująca w Polsce wszystkich innych obywateli ustawa lustracyjna, gdyż był profesorem katolickiego uniwersytetu, szefem Katedry Moralności Katolickiej Uniwersytetu Stefana Wyszyńskiego. Tego samego Stefana Wyszyńskiego, który w sierpniu gorącym jak tegoroczny kwiecień upominał: "Musimy mieć roztropność kierowniczą, po łacinie nazywa się to prudentia gubernativa , czyli roztropność zarządzania. Wiemy, że w wielkim trudzie odbudowania Polski zrobiono już bardzo wiele, ale jeszcze dużo zostało do zrobienia. Trzeba ciągle zwielokratniać wysiłek pracy, pogłębiać jej poziom moralny, poczucie odpowiedzialności zawodowej, ażeby nastąpił należyty ład i porządek. Ład życia Narodowego".
  
Fałsz, nieuczciwość i prowokacja godzą w Naród Polski w szczególny sposób po tym jak do świadomości: Urbana, Rakowskiego, Jaruzelskiego i Kiszczaka przemówiła nareszcie koncepcja podzielenia się władzą i własnością w Polsce z kreowanymi publicznie na jedynych krytyków systemu władzy, rewizjonistami-trockistami z KOR-u, pochodzącymi nie z polskiej szlachty, ale  z takich samych,  proletariackich i żydokomunistycznych związków, jak ubecka i partyjna elita władzy w PRL-u .
 
W "Zyciu Warszawy" można więc przeczytać zapewnienia ks. Arcybiskupa Józefa Michalika, że nigdy nie atakował polityków.   Natomiast zawsze atakowałem fałsz, kłamstwo, błąd, nieuczciwość i prowokację dlatego, że jest to zagrożenie myśli i przekonań sumienia, które to zagrożenie potem wiąże się często z bytem narodu - powiedział arcybiskup.
 
Bo jest to święta prawda. Taka też winna być postawa Pasterza, autorytetu moralnego dla Polaków, którzy nie chcą żadnego bilingu z rózmów przeprowadzonych z komórki Arcybiskupa, czy z Sekretariatu Episkopatu Polski, bo nie nie chcą doprawdy wiedzieć, kto do kogo zadzwonił przedwczoraj i o czym rozmawiał ks. Arcybiskup Michalik z posłem Markiem Jurkiem, który w sierpniu 1980 roku nie był przecież nawet w wieku poborowym. Pan zaś był już czynnym oficerem Wojska Polskiego i dojrzewał w Panu trzeźwy osąd smutnej, antypolskiej rzeczywistości, który zaowocował wkrótce wyrzuceniem Pana z PZPR i odesłaniem do rezerwy.
 
 
 
Wystąpienie na Jasnej Górze w sierpniu 1980 roku Prymas Stefan kardynał Wyszyński zakończył wezwaniem Polaków do rachunku sumienia narodowego. " Przeprowadzamy go w obliczu Tej -przypominał ks. Stefan Wyszyński, która dana jest nam ku obronie narodu naszego. Brońmy samych siebie, a będą i inni nas bronić (...). Któż z nas nie jest bez grzechu. Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Zaglądajmy najpierw we własne sumienie, dowiedzmy się, w czym my sami nie dopisujemy, a wtedy zobaczymy, że ta bolesna dzisiejsza sytuacja jest jakąś szczęśliwą winą. To jest felix culpa, która doprowadza nas do zrozumienia naszych obowiązków wobec własnej ojczyzny i zadań, które są do wypełnienia".
 
W piątek, 27 kwietnia 2007 roku posłowie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej wypełnili zadanie wyboru Marszałka Sejmu. Został nim  KOR-owiec, socjolog Ludwik Dorn, urodzony w Warszawie 5 czerwca 1954 roku. Kolejny KOR-owiec na najwyższym stanowisku władzy w Polsce, obok Bogdana Borusewicza i braci Kaczyńskich. Jest to pochodną układu z Magdalenki, który biorąc tak oto wszystko, co było do wzięcia, nie zapomniał przy tym o wyrazistym dla telewidza odcięciu się od żydokomunisty Geremka i żydokatolika Mazowieckiego.
 
Natomiast jeśli chodzi o przewrotność Szatana i jego fałsze, prowokacje i gry, to ima się on wciąż sprawdzonych, szatańskich sztuczek, żeby obecność Kościoła w życiu Narodu Polskiego sprowadzić do roli zasługujących tylko na ośmieszenie gestów, słów bez pokrycia oraz pogańskiej adoracji stawianych masowo pomników człowieka, nibyreligią coraz bardziej rozwadnianą w erze wodnika.
 
Pilnym zadaniem dla Polaków jest rozmowa o potrzebie tworzenia nowej w Polsce, prawdziwie polskiej partii narodowej.  Zabiegajmy o modlitwy i błogosławieństwo księży i biskupów Kościoła Katolickiego słowami: Mea maxima culpa.
 
 
Z Frankfurtu nad Menem mówił
 
Stefan Kosiewski
Download this episode/ ściągnij plik (7.3 MB) 

http://sowa.mypodcast.com/2007/04/Stefan_Kosiewski_Felix_maxima_culpa-14045.html

[Kommentare (0) | Permalink]


Stefan Kosiewski: blokowany jest internet, a w potrzebie Ta, co Pan Bóg powierzyl ja na wlasnosc Polakom

Von direktion, 02:52

Stefan Kosiewski, do czytelni IPN w Katowicach

 wysłuchaj

Frankfurt nad Menem, 25.04.2007.

Szanowni Państwo,

nie mogę wejść z mojego komputera na moją stronę http://sowa.blogsource.com i nie mam czasu na ustalanie, dlaczego administrowana przeze mnie  http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt nie funkcjonuje dzisiaj jak dotychczas nie mam dostępu do informacji zawieszonych na tej stronie. Mam natomiast nadzieję, że w ubu wypadkach są to tylko przejściowe trudności techniczne i nic nie mają ze sobą wspólnego.

Członkowie grupy, w liczbie: 1156 mogą mieć utrudnioną komunikację, może nie dotrzeć do nich niniejsza informacja, którą zawieszam w formie tekstowej na serwerach w kilku państwach, a jako komunikat głosowy na http://sowa.mypodcast.com 

W szczególności zwracam się do Polaków zatroskanych sprawami naszej Ojczyzny. Ostatnio bowiem w sposób szczególny szery się w naszej Ojczyźnie Zło.

Szatan wyłączył spod lustracji teologów zatrudnionych na dobrze płatnych etatach w uczelniach Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce i Szatan podpowiedział żydokomuniście Geremkowi, żeby nie oddawał swojego oświadczenia lustracyjnego i nie tracił bardzo dobrze płatnej posady w Europie.

Szatana, czyli obecnego Piśmie Swiętym z imienia boga Mamona dotyczą rozważanie dra filozofii Marka Głogoczowskiego oparte na traktatach apologety chrześcijaństwa Teodoreta z Cyru,  Św. Augustyna oraz "Dziełach" przenajświętszych racjonalisów: Karola Marksa i Fryderyka Engelsa.  Uwagi Marka dotarły bez przeszkód do  2968 Członków kulturzentrum yahoo i są ogólnodostępne w internecie za darmo, jak za darmo powinien być dostępny internet na całym świecie, gdyż dawno już i po wielokroć zarobił na to reklamami. Właściciele serwerów przechowują dla siebie zazdrośnie tę tajemnicę, gdyż takie postępowanie podpowiada im Mamon.

Ten sam żydowski bóg podpowiedział drowi inż. Zygmuntowi Haduchowi Suskiemu emigrację z Polski do Meksyku w celach poprawienia sobie poziomu życia materialnego.

Ostatnio zaś już nie Mamon, ale chyba jakiś dobry duch żydopatriotyczny wstąpił w zadeklarowanego Wolnego Najmitę, zatrudnionego na wyśmienicie płatnej posadzie profesora meksykańskiego uniwersytetu, bo po tym jak razem z Janem Kobylańskim poparli Lecha Kaczyńskiego w staraniach o fotel prezydencki, a jeszcze w lutym nawoływali Patriotów w Polsce i poza jej granicami do bezwarunkowego poparcia braci Kaczyńskich we wszystkim, co tylko przyjdzie im do głowy, to już w ostatnich dniach Pan Krzysztof Cierpisz rozesłał ze Szwecji wezwanie Zygmunta Haducha zawierające ewangeliczny apel o konsolidację wysiłków Polonii całego świata wokół ukrytych zabiegów mających na celu obsadzenie 1 (słownie: jednego, czy dwóch) nowych etatów poselskich w Sejmie RP ( - czy dla Kobylańskiego i Haducha, pyta Stan David Ligoń ?), które mają symbolicznie reprezentować 15 milionową Polonię w kilkusetosobowym gremium symbolicznie reprezentującym Naród Polski.  Ze względu na szereg zastrzerzeń merytorycznych dalecy byliśmy od rozpowszeniała tej fałszywki Haducha.

Fałszywe w świetle nauczania Logiki Matematycznej jest założenie dokonane przez Bronisława Geremka, że jak się zmieni nazwisko albo i przynależność partyjną na liberalną z żydokomunistycznej, to można sobie bezkarnie kpić z Polaków, którzy tracili swój wolny czas na wybieranie byłego sekretarza PZPR na Uniwersytecie Warszawskim na lepiej płatną posadę eurodeputowanego.

Od czasów liberalnej Rewolucji we Francji Konstytucje całego świata zapewniają powszechnie ludzkości równość wobec prawa; chodzi głównie o równe płacenie podatków w różnych grupach podatkowych, o które dopomina się Mamon.

Powszechnie zaś obowiązujący na Swiecie od samego stworzenia Swiata Boży Ład, czyli porządek moralny jednakowo utrzymuje w pozycji wertykalnej  każdego Człowieka na Ziemi. Nie tylko więc profesor ale i magister każdej uczelni w Polsce, którego to dotyczy,  musi mieć odwagę powiedzieć: Byłem świnia i sprzedawczyk, bo nie umiałem inaczej żyć, a teraz róbcie sobie, co chcecie z tą informacją, która wam chleba nie da i nie da wam udziałów w prywatyzowanych dla siebie przez żydokomunistów będących niegdyś wspólną własnością narodu spółkach skarbu państwa.

Bronisław Geremek uczestniczył w 1989 roku w tajnych rozmowach w Magdalence z pozwanymi teraz do sądu przez Instytut Pamięci Narodowej Komisję Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oprawcami Polski i Polaków w stanie wojennym.  W tej samej grupie magdalenkowej był KOR-owiec Lech Kaczyński, który w opublikowanym wywiadzie prasowym  (Katolicki Tygodnik Społeczny "Ład" Nr. 35(309) z 2 września 1990 r. ) wyznał:  Uczestniczyłem w pracach Okrągłego Stołu - w zespole związkowym, bardzo blisko współpracując z Tadeuszem Mazowieckim. Byłem też członkiem grupy magdalenkowej - zapomnianej już komisji porozumiewawczej, która działała od kwietnia do czerwca zeszłego roku.

W tym samym wywiadzie wcześniej Lech Kaczyński mówi: proszę pamiętać, że byłem wówczas KOR-owcem, ściśle współpracującym z Gwiazdą, a przede wszystkim z Kuroniem.

http://lad.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?349901

Katolicka nauka moralna nie dostrzegła jeszcze tej konstelacji w aspekcie prakseologii Mamona, bo ręce ma związane Konkordatem, który zapewnia rozdział Kościoła od państwa.  Pan Jerzy z Czeladzi, jeden z liczącej 2156 Członków grupy sowa-frankfurt yahoo zauważa:

Panie Grzegorz, będzie dobrze jak wogóle prawica zginie z naszego kraju.

Pan Grzegorz Stypula z Puław zapytuje więc: tzn. co Pan proponuje w jej miejsce?

Na co Jerzy z Czeladzi odpowiada: Prawdzwą lewice nie pod dyktando episkopatu i całkowity roździał państwa od kościołów

Przytoczona tu została część Wielkiej Dysputy toczonej obecnie w internecie przez Polaków Patriotów, w której m. inn. zabrał już głos  Prof. dr hab. inż. Jan Szarliński z Krakowa, Prezes Stowarzyszenia "Nasza Przyszłość Polska", a winien się wypowiedzieć jeszcze szereg innych Osób, jeżeli prawdziwe ma się okazać stwierdzenie, zawarte w tej wypowiedzi: trzeba tworzyc nową ogólnopolską organizację  polityczną dla wygrania w przyszłości wyborów, na co jest szansa.

W sprawach publicznych takich jak stworzenie ogólnopolskiej organizacji politycznej Na Intencję Odrodzenia Polski nie wolno mieć tajemnic podpowiadanych przez Szatana. Wspomniany Andrzej Gwiazda mówi w jednym z filmów dostępnych w internecie do Kornela Morawieckiego, że Solidarność Walcząca, której ten przewodził była partią prawicową. Na co Kornel Morawiecki gwałtownie zaprzecza. Nie można robić takich błędów w ocenach politycznych, jeżeli się ma takiego doradcę jak Joanna Duda-Gwiazda. Także Pan Jerzy Tatol nie może robić tajemnic z otrzymanego sygnału od grupy posłów Marka Jurka i wspominać swojej współpracy z Janem Olszewskim i Kornelem Morawieckim oraz zabawiać się małośmiesznym personalizowaniem krytycznych uwag poczynionych pod adresem jego nagannych sondaży internetowych. Zwłaszcza, że w ocenie tych sondaży (zbieżnych w czasie z internentową inicjatywą Zygmunta Haducha)  panowie: Józef Bizoń z Boguchwały, Janusz Górzyński z Gorzowa Wielkopolskiego i ppłk rez. Edward Makowiecki nie są osamotnieni.  

Polska to nie jest prywatna rzecz jakiejś jednej osoby, czy grupy osób; może ją Mamon sprywatyzować na pewien czas dla wybranych, swoich ludzi, ale Pan Bóg nie na darmo powierzył ją na własność Polakom.

Z Frankfurtu nad Menem mówił

Stefan Kosiewski

Download this episode/ ściągnij (6.21 MB)

http://sowa.mypodcast.com

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.