Du befindest dich in der Kategorie: Politik - Standpunkt - OPINIE
18.Januar 2006 IANICULUM - plan stabilizacyjny
Bracia Kaczyńscy ogłosili plan stabilizacyjny na najbliższe pół roku i chcą pozyskać dla tego planu większość parlamentarną w Polsce, żeby móc dokonać destabilizacji tzw. układu okrągłego stołu i zbudować IV Rzeczpospolitą.
Janus ma dwa oblicza. Bóg wszelkiego początku, bóg drzwi i domów, miasta i całego państwa. Ma przydomek Pater, klucze i laskę za atrybuty. Na jego cześć nazwano pierwszy miesiąc roku Januarius.
18 stycznia (am 18. Januar) 2006 roku gazeta Obermärkische Zeitung poinformowała, że Polacy oraz inni obywatele 10 nowych państw Unii Europejskiej bądą musieli 3 lata dłużej pozostać ograniczeni w dostępie do rynków pracy w Niemczech i w Austrii; tak uzgodnili we wtorek w Berlinie ministrowie pracy obu tych państw: Franz Müntefering (SPD) i Martin Bartenstein (ÖVP).
Premier Kazimierz Marcinkiewicz może teraz sprawdzić, czy to prawda; polecić zadzwonić z MSZ do gazety, a potem publicznie stanowczo zaprotestować, bowiem Prawo i Sprawiedliwość tak jak i stronnictwa wszystkich innych obrządków w Polsce namawiały przecież do głosowania za wejściem do Unii na warunkach, które zostały jasno określone przed 18. stycznia/ Januara 2006 roku. A jeśli teraz jedne państwa unijne zaczną sobie dyskryminować drugie, to w tych dyskryminowanych trzeba będzie koniecznie wprowadzić wnet sądy doraźne, bolszewickie, do karania w przeciągu 24 godzin tych, którzy nie pójdą na tzw. wolne wybory zarządzone przez antybolszewickie koalicje rządzące.
W Polsce to jeszcze nie kłopot, bo są tradycje rodzinne i Wiceminister Sprawiedliwości Andrzej Kryże, wykreowany przez komunistyczne media i rządową telewizję TRWAM na pogromcę spod znaku FOZZ, może skorzystać z doświadczeń ojca Romana, Kryże (W latach 1945-1955 był sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego. W tym czasie brał udział w orzekaniu wyroków skazujących, w tym również na karę śmierci, w sprawach przeciwko działaczom podziemia niepodległościowego (m. in. rotmistrza Witolda Pileckiego czy majora Tadeusza Pleśniaka). W 1964 był przewodniczącym składu sędziowskiego, który wydał wyroki skazujące (w tym Stanisława Wawrzeckiego na karę śmierci) w sprawie tzw. "afery mięsnej". Wiele z wyroków wydanych przez sędziego Romana Kryżego została po 1989 uznanych za mordy sądowe.
Bezwzględność w wydawaniu wyroków śmierci w okresie stalinowskim przyczyniła się także do powstania przysłowia: Sędzia Kryże - będą krzyże oraz określenia ukryżować (określenia tego używał m.in. znany adwokat i obrońca w procesach politycznych Władysław Siła-Nowicki).
Jego syn, Andrzej jest sędzią, a od 2005 podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Źródło: "http://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Kry%C5%BCe" ).
Ale kto będzie zasiadał w tych nowatorskich, prounijnych Kolegiach Karno-Orzekających np. w takiej Republice Czeskiej, gdzie Radio Proglas nie ma takiego posłuchu jak rządowe Radio Maryja i nie ma tylu żydów, których mógłby przerobić na drutach na neokatehumenat?
Zbudować IV Rzeczpospolitą na terenach administrowanych od 1944 roku przez komunistów, ich agentów i popleczników - to zadanie o wiele bardziej trudniejsze od budowania II Rzeczpospolitej na terenach wyjętych spod administracji rozbiorowej. Zadanie bardziej skomplikowane, czego doświadczył w przykry sposób dr Jan Pyszko, którego media nie przyjęły tak, jak w 1918 r. gazety w Poznaniu powitały przyjazd Paderewskiego.
Błękitna Armia, ksiądz Skorupka i Cud nad Wisłą wystarczyły do odparcia bolszewików, a dzisiaj nie wystarcza, że Nuncjusz Apostolski ogłasza Komunikat przeciwko masonerii, tydzień po powołaniu żydów i ateistów do 19-osobowej Rady krakowskiego Centrum „Nie lękajcie się”, które według zapowiedzi jego przewodniczącego prof. Andrzeja Zolla winno powstać według planów sporządzonych przez „chrześcijanina, muzułmanina i żyda”, a które – zgodnie z tym, co powiedział Wiceprzewodniczący Rady Centrum ks. bp Józef Guzdek jest oddolną inicjatywą wielu środowisk „niekoniecznie katolików i chrześcijan”.
Można mieć większość w Sejmie przez pół roku, można mieć większość w Sejmie przez całą kadencję, można mieć Sejm na własność i można mieć własność Narodu Polskiego, ale nie będzie się nigdy miało Narodu Polskiego na własność.
Wielka, wielomilionowa część Narodu Polskiego - to Polonia i Polacy zamieszkali poza granicami Kraju. Premier Kazimierz Marcinkiewicz może sięgnąć po swoje expose i zapytać, co Polonia ma do dzieła budowy IV Rzeczypospolitej?
Nie uzyska właściwej odpowiedzi, jeżeli skieruje to pytanie do komunistycznego szpiega na posadzie Ambasadora RP w Niemczech, Andrzeja Byrta. Nie uzyska właściwej opinii od swojego doradcy ds. polityki zagranicznej, w osobie Ryszarda Schnepfa (zbieżność nazwisk: Oswald Sznepf - sędzia WSR Rzeszów, III. Sądownictwo prokuratura http://www.polonica.net/mordercy_Polakow.htm).
Od 1945 roku emigracyjne organizacje polskie poddawane są działaniom destrukcyjnym komunistycznych tajnych służb. Wpierani są - w tym bezbożnym dziele rozbijania Polonii i skłócania Polaków - szpiedzy i agenci z Polski, jak na każdym polu swojej trudnej pracy, przez aliantów i sojuszników ze służb i towarzystw utrzymywanych z innych środków, niż oficjalne budżety państw.
- Czy Polonia może doradzić coś tym, którzy chcą stabilizacji, by dokonać destabilizacji i na tym gruncie dopiero zbudować nowy porządek w Ojczyźnie?
- Tak, proszę Pani. Jeśli przyjąć za właściwą zasadę, że sprzątanie należy rozpoczynać od góry, to od nowego Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oczekuje Polonia powołania Zespołu, który przygotuje m.in. lustrację z urzędu wszystkich tych tzw. działaczy polonijnych, w szczególności lustracja ta winna objąć osoby, które zadeklarowały przy wyjeździe z Polski przynależność do innego narodu, niż polski, a po przyjeździe do kraju osiedlenia zaczęły podawać się za Polaków.
Dzisiaj ciągle bowiem mamy różne dziwne twory, Europejskie Rady Wspólnot Stelmachowskiego, uczestnika rozmów w Magdalence, w Niemczech jakiś Konwent Polonijny powołał sobie do występowania za Polaków szpieg Andrzej Byrt. W tych tzw. radach zasiadają żydowscy emigranci, którzy wyjechali z Polski po 1968 roku i później, a którzy nie mieli odwagi wyemigrować do Izraela, bo tam prawdziwa wojna, a nie jakieś podchody z Polakami na emigracji. I rzecz nie w tym, że nie ma miejsca w tych tzw. radach polonijnych dla tak Wybitnych Polaków, jak Prezes Jan Kobylański z Ameryki Południowej i dr Tadeusz Kruczkowski z Białorusi. Rzecz w tym, że Senat RP wspierał finansowo te antypolskie działania, a nie powinien więcej wspierać. Tak jak i Rząd premiera Kazimierza Marcinkiewicza nie powinien za żadną cenę wspierać antypolskiej polityki: Brukseli, NATO i światowej finansjery wymierzonej przeciwko działającemu legalnie na Białorusi stowarzyszeniu naszej mniejszości narodowej , Związkowi Polaków na Białorusi. http://by.blox.pl
Na koniec wypada przypomnieć: na początku był Ianus, zaczął budować na Ianiculum.
Stefan Kosiewski Einschränkung der Freizügigkeit für Arbeitnehmer aus den zehn
Beitrittsstaaten soll nun um drei weitere Jahre bis 2009 verlängert werden
eilte Bartenstein mit. Das sei ein Akzent, den sein Land im Rahmen der EU-Ratspräsidentschaft setzen wolle Beide Länder bräuchten die Verlängerung, um den Druck von Arbeitnehmern aus den neuen EU-Staaten auf die nationalen Arbeitsmärkte abzufedern, erklärte der Minister. Ein Sprecher des Berliner Arbeitsministeriums sagte der "Märkischen Oderzeitung", der Zugang zum Arbeitsmarkt müsse weiterhin gesteuert werden. Der Deutsche Gewerkschaftsbund begrüßte das Vorhaben. Einen ungebremsten Zugang könne der deutsche
Frankfurt nad Menem, 18.01.2006
Frankfurt (Oder). Arbeitnehm aus den neuen EU-Staaten sollen
auch weiterhin nur eingeschränkten Zugang zu den Arbeitsmärkten in
Deutschland und Österreich erhalten. Darauf haben sich die
Arbeitsminister beider Länder, Franz Müntefering (SPD) und Martin
Bartenstein (ÖVP), gestern in Berlin geeinigt.
Die seit der EU-Osterweiterung vom 1. Mai 2004 geltende
Arbeitsmarkt nicht vertragen, sagte ein Sprecher. +++
Rückfragen bitte an:
Märkische Oderzeitung
CvD Telefon: 0335/5530 563 cvd@moz.de
sekretariat.ipn@ipn.gov.pl
Dienstag, 10. Januar 2006
KEINE ANGST NUNCJATURA APOSTOLSKA W POLSCE N.12.121/06
Tydzień po powołaniu żydów i ateistów do 19-osobowej Rady krakowskiego Centrum „Nie lękajcie się”, które według zapowiedzi jego przewodniczącego prof. Andrzeja Zolla winno powstać według planów sporządzonych przez „chrześcijanina, muzułmanina i żyda”, a które – zgodnie z tym, co powiedział Wiceprzewodniczący Rady Centrum ks. bp Józef Guzdek jest oddolną inicjatywą wielu środowisk „niekoniecznie katolików i chrześcijan” – Nuncjatura Apostolska w Polsce wydała 9.1.2006 r. Komunikat , w którym expresis verbis powiedziane zostało, że
Prof. Zoll już zapowiedział, że w zarządzanym przez niego ośrodku planowane jest wybudowanie na 7 ha ziemi: hospicjum, centrum pomocy rodzinie, placówki wspierającej samotne matki, rodzinnych domów dziecka, szpitala dla wychodzących z nałogów, a także muzeum pontyfikatu Jana Pawła II, biblioteki, sali seminaryjnej i koncertowej. Akcja zbierania pieniędzy będzie miała niewątpliwie zasięg ogólnopolski i cała inicjatywa środowisk „niekoniecznie katolików i chrześcijan” bądzie musiała uzyskać jeszcze zgodę Konferencji Episkopatu Polski.
Biskupi Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce będą pewnie też chcieli dowiedzieć się o jakich to środowiskach „niekoniecznie chrześcijańskich i katolickich” mówi się dzisiaj w taki sam zawoalowany sposób, jak za czasów prześladowania Kościoła przez komunistów mówiło się o środowiskach wolnomularskich, masońskich, tzw. dziwnych towarzyszy.
Freitag, 23.09.2005 magazyn europejski sowa:
Papież nie błogosławił masonerii - dementi Radia Watykańskiego
Religion - 31.
11. września br. rozgłośnia watykańska przypomniała, że 6 bm. w wieczornym wydaniu niedzielnych "Wiadomości" telewizji polskiej przekazano informację o odradzającej się rodzimej masonerii, jak również o rzekomej zmianie stosunku Kościoła katolickiego do wolnomularstwa oraz o papieskim błogosławieństwie, udzielonym polskim masonom.
W związku z tym faktem Radio Watykańskie zakomunikowało, że powyższa wiadomość jest po prostu zwykłą manipulacją, podobną do praktyk tygodnika "NIE".
Oficjalne źródła w Stolicy Apostolskiej przypominają, że Ojciec św. z reguły nie udziela błogosławieństwa organizacjom wolnomularskim, czy też innym, które w swojej działalności zakładają walkę z Kościołem.

Jeśli zaś ktoś otrzymał personalnie grzecznościową odpowiedź na swój list, został potraktowany jako osoba prywatna - i nie można tego w żaden sposób interpretować jako odpowiedź czy błogosławieństwo dane organizacji.
Tą drogą redakcja polska przestrzega również ludzi wierzących w kraju przed każdą podobnie tendencyjną informacją, która zmierza do wprowadzenia w błąd opinii publicznej.
Słowo Powszechne Pismo Codzienne, Warszawa wtorek 15.09.1992 r. Cena 1000 zł
EMPIK
Komunikat N.12.121/06 wyraźnie stwierdza, że „działalność, o której wyżej, podejmowana z pominięciem lub wbrew przepisom prawa kościelnego, uważana jest za bezprawną, szkodliwą dla Kościoła i podlegającą sankcjom kanonicznym, a władzy kościelnej daje podstawy do domagania się naprawienia szkód. Sprawca tych działań pozostaje w konflikcie z prawem kanonicznym i ponosi wszelką odpowiedzialność za jej skutki, w tym również finansowe, cywilnoprawne, karne czy karno-skarbowe.
Dowolna interpretacja obowiązującego prawa kościelnego (np. że zdanie Kościoła nie ma nic do rzeczy w takich sytuacjach) wprowadza w błąd wiernych i jest współdziałaniem, a niekiedy zachętą do działań niezgodnych z prawem”.
Wypaczanie sensu Komunikatu Nuncjatury Apostolskiej, która wyraźnie wystąpiła w obronie zagrożonej egzystencji Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce, i sugerowanie Polakom, że Przedstawiciel Watykanu angażuje się w sprawy jakiegoś radiowęzła, jest grzechem ciężkim, jeżeli dokonuje tego prof. Broda w „Naszym Dzienniku”, a pospolitą podłością, kiedy robią to polskojęzyczne media.
Zastępowanie Ewangelii, Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa synkretycznymi nowinkami ekumenicznymi nie jest prostą i dobrą drogą dla Kościoła Rzymsko-Katolickiego w Polsce. Sobór Watykański II ustanowił wprawdzie instytucje Rad Parafialnych, duszpasterskich. W żadnym miejscu tekstu Konstytucji, Dekretów i Deklaracji Soboru Watykańskiego II , ogłoszonego drukiem przez Wydawnictwo Pallotinum w 1968 r. na 768 stronach nie ma mowy o żadnych „Radach Patronów” z udziałem żydów, ateistów i nieokreślonych jasno przedstawicieli środowisk „niekoniecznie katolików i chrześcijan”.
Kościół to MY, rzeczywistość złożona, bosko-ludzka, społeczność widzialna ustanowiona przez Boga żywego Jezusa Chrystusa.
Święty Piotr w pierwszym liście napomina: „Starszych więc, którzy są wśród was, proszę, ja również starszy, a przy tym świadek Chrystusowych cierpień oraz uczestnik tej chwały, która ma się objawić: paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli, jak Bóg chce; nie ze względu na niegodziwe zyski, ale z oddaniem; i nie jak ci, którzy ciemiężą gminy, ale jako żywe przykłady dla stada”. 5,1-3.
Katolicy w Polsce przyoblekają się w pokorę; starsi w Kościele to Biskupi, uczestnicy Konferencji Episkopatu Polski, do których należą decyzje w przypadku instytucji o zasięgu ogólnopolskim.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 10.01.2006
Sonntag, 08. Januar 2006
Nie lekajcie sie - KEINE ANGST
Metropolita krakowski ks. abp Stanisław Dziwisz podpisał dekret o powołaniu „kościelnej publicznej osoby prawnej” o nazwie Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się” i do Rady Patronów tej „kościelnej publicznej osoby prawnej” powołał ateistów i członków gminy żydowskiej, którzy do Kościoła Rzymsko-Katolickiego nie należą. W ten sposób żydzi zarządzać będą majątkiem, który Polacy wyznania rzymsko-katolickiego mają zacząć zbierać od wizyty w Polsce Benedykta XVI w maju 2006 roku.
Powołany na przewodniczącego Rady Centrum prof. Andrzej Zoll zapowiedział , że jedną z idei budowniczych jest by projekt stworzyli architekci różnych wyznań: chrześcijanin, muzułmanin i żyd.
Bo chodzi o to, że Andrzej Zoll, który przy okrągłym stole Kiszczaka i Jaruzelskiego zasiadał przy tzw. podstoliczku prawniczym napisał wprawdzie ok. 150 prac z zakresu prawa karnego, konstytucyjnego i folozofii prawa, ale na prawie budowlanym nie zna się nic a nic i nie musi np. wiedzieć, że architektów różnych obrządków różnią różne współczynniki bezpieczeństwa, a wyznanie chrześcijańskie dzieli się na lewo i prawoskrętne. Prawdziwi mordercy księdza Popiełuszki, którzy przed śmiercią wydłubali polskiemu męczennikowi oczy, obcięli język i zrywali płatami skórę z żywego ciała będą mieli się więc gdzie spotykać i dyskutować sobie w spokoju z tymi, którzy tylko porwali księdza, a odsiedzieli za morderstwo. I nie powinni się Polacy lękać, jeżeli Waldemar Łysiak, który w Gazecie Polskiej ogłosił w okresie Wigilijnym 2005 roku prawdę o prawdziwych mordercach księdza Popiełuszki, zmuszony będzie zasiąść w takiej, czy innej Radzie w roli muzułmanina, czy Palestyńczyka w Polsce. Bo wiceprzewodniczący krakowskiej Rady ks. bp Józef Guzdek ujawnił, że centrum jest nicjatywą wielu środowisk „niekoniecznie katolików i chrześcijan”
Przewodniczący Andrzej Zoll powiedział , że krakowskie Centrum „Nie lękajcie się”ma być miejscem łączącym ludzi o różnych poglądach, w którym nikt nie powinien się czuć odrzucony, "miejscem dialogu i rozmowy także z myślącymi inaczej w taki sposób, jak nas nauczył Jan Paweł II".

W 1975 roku odkryłem w Krakowie na jednym z domów przy ulicy Królowej Jadwigi wmurowaną tablicę z napisem: tu w styczniu 1945 roku trafił pocisk z sowieckiego czołgu. Chwała budowniczym.
W styczniu 1945 roku komunistyczne władze w Polsce ogłosiły, że w obozie na Majdanku zamordowanych zostało przez Niemców 1,5 mln (półtora miliona) żydów; od tego czasu kilkakrotnie zmniejszano liczbę ofiar. W Wigilię 2005 roku państwowa Polska Agencja Prasowa podała, iż szef działu naukowego Muzeum na Majdanku Tomasz Kranz wyliczył, że w hitlerowskim obozie koncentracyjnym na Majdanku w Lublinie zginęło 59 tys. żydów. Dziennik Rzeczpospolita http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/548 wyjaśnił, że gazeta wyborcza Michnika skorygowała w 2005 r. (za magazynem "Stern") liczbę ofiar holocaustu do 1.5 mln a wielki głód na Ukrainie holodomor zarządzony przez komunistów pochłonął 10 milionów ludzkich Ofiar.
Dlatego komunizm musi być osądzony przez Międzynarodowy Trybunał taki sam jak Norymberga. Polska i Europa mają prawo do poznania prawdy o swojej przeszłości. Komunistyczni złoczyńcy i kaci muszą być nazwani po nazwisku, a czyny ich muszą być osądzone jak przestępstwa zbrodniarzy hitlerowskich, jako zbrodnie przeciwko ludzkości
Stefan Kosiewski, Frankfurt nad Menem, 8.01.2006 jak http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/185: Herrn Dr. Antoni Winiarski Frankfurt am Main, 20.01.2005 Szanowny Panie Doktorze, Przewodniczący Episkopatu Słowacji, Biskup František Tondra poparł petycję w sprawie oczyszczenia wymiaru sprawiedliwości na Słowacji z komunistycznych złoczyńców. Europa pragnie osądzić komunizm. Portugalska posłanka do Parlamentu Europejskiego Manuela Aguiarová mówi, że nadeszła pora aby sporządzić listę komunistycznych złoczyńców. Z odtajnianych akt ujawnia się groza totalitarnych reżimów stworzonych przez sowietów, od Chin i Kambodżę czerwonych Khmerów po kraje wschodniej Europy. Miliony niewinnych ludzi zginęło pod władzą komunistyczną, dalsze miliony były prześladowane i męczone, deportowane, wysyłane do obozów pracy - przypomina Courtois. Polska rządzona przez komunistów była państwem zła. 15 lat tzw. przemian demokratycznych w państwach rządzonych niegdyś przez reżimy komunistyczne, to 15 lat tworzenia mechanizmów obronnych przez złoczyńców oraz ich agentów. Polska i Europa mają prawo do poznania prawdy o swojej przeszłości. Aby móc osądzić w Polsce złoczyńców komunistycznych, trzeba najpierw oczyścić z nich wymiar sprawiedliwości. Należy oczyścić państwo polskie z ludzi, którzy uczynili to państwo nieznośnym dla Polaków, jego obywateli. Na środowiskach inteligencji katolickiej w Polsce, współtwórcach społecznego ruchu Solidarności skupiona jest nasza uwaga, kiedy mówimy o tym, że Europa chce osądzić komunizm. Stefan Kosiewski
Datum:Di 20, Dez 2005
Katholikenverein in Katowice
Vorsitzender
W Polsce, w sprawie lustracji i dekomunizacji, wzmagany jest zamęt wyreżyserowany przez komunisytcznych złoczyńców, tajne służby oraz ich agentów:
czołowi działacze tzw. podziemnej Solidarności występują przeciwko lustracji,gazety powołują stowarzyszenia z udziałem osób o wątpliwych zasługach dla narodu polskiego, których celem ma być nadawanie tonu, kierowanie procesami koniecznymi historycznie.
Sowiecki dysydent Vladimir Bukovskij upomina świat, żeby nie robił rozróżnienia między dzisiejszymi światowymi terrorystami, a terrorystami komunistycznymi.
Stoimy wobec monstrualnego terroru, twarzą w twarz zbrodniarzom przeciwko ludzkości, którzy nigdy nie byli osądzeni przez narodowe ani międzynarodowe trybunały - stwierdza francuski historyk Stephane Courtois mówiąc o potrzebie osądzenia złoczyńców.
Bułgarski poseł Lačezar Tošev zaapelował, aby wszystkie 46 państw członków Rady Europy jednogłośnie osądziły zbrodnie komunizmu.
Zło narzucił Polsce Jaruzelski i nazwał je stanem wojennym.
Zło narzucił Polsce Kiszczak i nazwał je porozumieniem okrągłego stołu.
Urban zło nazwał dobrem. Dobrem władzy, która miała się wyżywić kosztem narodu polskiego.
15 lat potrzebowali komunistyczni złoczyńcy na dokonanie przejęcia na swoją prywatną własność majątku narodu polskiego, na zatarcie śladów swojej zbrodniczej działalności,
Milczenie w obliczu zła jest zgodą na zło. Katolik musi umieć rozróżniać między dobrem, a złem. Polski głos ma takie samo prawo do tego, aby być podniesiony, jak głosy dobiegające nas z innych krajów:
Komunizm musi być osądzony przez Trybunał taki jak Norymberga.
Komunistyczni złoczyńcy i kaci muszą być nazwani po nazwisku, a czyny ich muszą być osądzone jak przestępstwa zbrodniarzy hitlerowskich, jako zbrodnie przeciwko ludzkości.
Z szacunkiem.

SOWA pons gauli europäisches magazin
Stefan KOSIEWSKI
Journalist Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main
Germany
sowa-frankfurt@t-online.de
http://kulturzentrum.polonia-total.com
tel:
mobile: 0049-69-332845
+491731959843
Sonntag, 18. Dezember 2005
o zwrot mienia zagrabionego w stanie wojennym przez wojskowy regime Jaruzelskiego
Wniosek o zwrot mienia zagrabionego w stanie wojennym przez wojskowy reżim Jaruzelskiego Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach, Gabinet Wojewody, wpłynęło 07.KWI 2005 Śląski Urząd Wojewódzki, Wydział Spraw Obywatelskich i Migracji, wpłynęło 11.04.2005
Stefan Kosiewski, Postfach 800626 D-65906 Frankfurt am Main Polnisches Kulturzentrum e.V. http://arbeit.blox.pl sowa.blogg.de Czeladź, 6.04.2005
Wojewoda śląski Pan Lechosław Jarzębski Jagiellońska 25 40-032 Katowice Szanowny Panie Wojewodo, wnoszę o zwrot mienia zagrabionego w PRL przez komunistyczny reżim wojskowy generała Jaruzelskiego, reprezentowany przez Wojewodę Katowickiego, w szczególności – jako pracownik zawieszonego Dekretem o stanie wojennym NSZZ „Solidarność” Zarząd Regionu śląsko-Dąbrowskiego wnoszę o zwrot mojego wynagrodzenia za okres stanu wojennego w Polsce. Wartość zagrabionego mienia, tj. wysokość zaległego wynagrodzenia jest sumą 12 średnich płac miesięcznych dziennikarza w stosunku do średniej krajowego wynagrodzenia w Polsce (1.700 zł x 12); Rzeczpospolita. Prawo co dnia. 31.3.05. Uzasadnienie: 1. Jak we wniosku z 15.10.1982 r. (załącznik 1.) do terenowej Komisji Rozjemczej w Katowicach wyjaśniam, że strona pozwana bezprawnie odmówiła mi wypłaty wynagrodzenia za okres, w którym jako pracownik zawieszonego NSZZ „Solidarność” pozostawałem do dyspozycji wojskowego Komisarza, zgodnie z Dekretem o stanie wojennym na obszarze PRL, tj. W okresie od 1.01.1982 do 15.12.82. 2. Dekret o stanie wojennym zobowiązywał Komisarza wojskowego do wypłacania należności wynikających z posiadanej przeze mnie umowy o pracę z Zarządem Regionu śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.
3. Komisarz zastosował się częściowo do przepisów stanu wojennego – wypłacił mi podstawowe wynagrodzenie za miesiąc grudzień 1981 r.
4. Dekret o stanie wojennym mówił o możliwości skierowania mnie, w okresie zawieszenia działalności NSZZ „Solidarność”, do pracy zastępczej – nie skorzystano z tej możliwości.
5. Do represji zastosowanych w stosunku do mojej osoby przez Służbę Bezpieczeństwa i Prokuraturę Rejonową w Katowicach dołączyły działania wojskowego Komisarza zawieszonego NSZZ „Solidarność” i Urzędu Miejskiego w Katowicach – pozbawiono mnie środków do życia, zmuszono do emigracji z Polski; w piśmie z 3.12.1982 r. (zał.2.) działający z upoważnienia Prezydenta Katowic kierownik Urzędu Miejskiego skierował mnie na zesłanie „do U.S.A. co miało nastąpić w dniu 1.XII.br.” jednocześnie stwierdzał, że „w tym układzie stosunek pracy z wnioskodawcą wygasł w dniu 31.XII.81 na skutek porzucenia pracy”.
Działania komunistycznego Komisarza wojskowego zawieszonego NSZZ „Solidarność” były zbrodnicze tak jak i działania innych zbrodniczych agend i komunistycznych organizacji w PRL: prokuratury, Służby Bezpieczeństwa UB, tajnych służb, milicji i tzw. przedstawicieli władz państwowych PRL: Urzędu Miasta Katowic i Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Wnioskując o wyrównanie rachunku krzywd – wnoszę o sprawiedliwość dla Polaka w Polsce. Z szacunkiem. Stefan Kosiewski http://arbeit.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?119355
Freitag, 16. Dezember 2005
25 lat Solidarnosc - Andrzej Gwiazda i Joanna Duda-Gwiazda
Z Andrzejem Gwiazdą i Joanną Dudą-Gwiazdą rozmawiają Janusz P. Waluszko i Michał Błaut
JW.: Na 25 rocznicę powstania Solidarności organizuje się jakieś wielkie show za pieniądze Unii i rządu etc. Jak widzicie tę sytuację wy, jako ci, którzy tworzyli tamtą Solidarność?
AG.: Nie chcemy brać odpowiedzialności za to, co wyrabiała II-a Solidarność, czyli związek zawodowy typu leninowskiego, będący transmisją partii do mas. Na początku była transmisją Unii Demokratycznej / Wolności, potem AWS. Całe miasto było oklejone plakatami z parasolem – na parasolu Solidarność. Ochrona rządu przez Solidarność, prawda? Prawdopodobnie gdyby nie użycie tej nazwy, mam nadzieję, Polacy nie daliby się tak oszukać i nie pozwolili na zniszczenie miejsc pracy. Animatorom tego całego 16-letniego procesu szczególnie będzie zależało, aby podkreślić, że to jest ta sama organizacja i została zachowana ciągłość, bo wtedy jakby zrzucają z siebie odpowiedzialność na tą Solidarność założoną w 1980 r. Mają nadzieję, że uda im się w ten sposób wykręcić od odpowiedzialności. JDG.: Napisaliśmy list do Parlamentu Europejskiego prostujący kłamstwo, że to jedna-ciągła organizacja. Ten list tłumaczy to dość precyzyjnie, biorąc pod uwagę jego objętość. Dla wielu ludzi był wielkim odkryciem, mimo że uczestniczyli w tych wszystkich zdarzeniach, ale tu wypunktowano to po kolei, zarówno przyczyny formalne, jak i różnice w sposobie powstawania I-ej i II-ej Solidarności, te wszystkie różnice zasad, metod, którymi się kierowały. Chyba się udało dobrze to zrobić i wiele osób to zauważyło. Zrobiliśmy to właśnie teraz, na 25 rocznicę, bo już to się w tej chwili dało zrobić. Wydaje mi się, że tu zbiegło się kilka przyczyn, które wzajemnie dały ten efekt synergii, czyli lista Wildsztajna, sprawa agentury, Krzysztof Wyszkowski ujawnia Małgorzatę Niezabitowską. Wychodzą pierwsze opracowania historyków o tym okresie, zaczyna być widoczny obraz tych wszystkich sił destrukcji, które próbowały I-ą Solidarność wmontować w system, opanować, osłabić, co już po 8 latach skutecznie z II-ą Solidarnością się udało zrobić. W związku z tym próba odkłamania historii ma jakieś szanse powodzenia, bo w pierwszych latach po 1989 r. ludzie w ogóle nie chcieli słuchać niczego – jak było tak było, ale teraz już wszystko pójdzie dobrze do przodu i zobaczycie jak będzie pięknie. W tej chwili już widoczne są skutki nie rozliczenia się z komuną, nie ujawnienia powiązań bezpieki, całkowicie mafijnych, bo tajnych. Widać, jakie dało to skutki choćby w życiu gospodarczym. Kolejne afery i komisje śledcze też dają ludziom do myślenia. To jakby wspiera nasz pomysł, daje jakąś szansę, że może tym razem uda się coś powiedzieć. Oczywiście jest jeszcze powód zasadniczy. W momencie, gdyby nikt dziś nie zaprotestował przeciw takiemu fałszowaniu historii na forum europejskim, to właściwie już potem nie wiadomo, kiedy to odkręcać. Oczywiście Parlament Europejski nam nie odpowiedział, ale ten protest jest jednak dostrzegany. Rozesłaliśmy go po świecie, zachodni dziennikarze wiedzą o tym, no, w każdym razie jakoś ta informacja się rozchodzi. JW.: Jak oceniacie, co się zmieniło dzięki I-ej Solidarności, a co dzięki II-ej? Czy bez tych zdarzeń mogłoby być tak, jak w innych krajach socjalistycznych, gdzie przemiany niejako z urzędu zrobiono i efekt jest w gruncie rzeczy taki sam? JDG.: Czyli chcesz zapytać po cośmy się tak męczyli?
JW.: W pewnym sensie tak. Czy to, że była I-a, a potem II-a Solidarność, miało jakikolwiek wpływ? Czy była jakaś zmiana w związku z tym, że Polska szła drogą powiedzmy oddolna a nie odgórną?
AG.: Ewidentnie wyszliśmy na tym gorzej, dlatego, że Polska wśród tych krajów ciągnie się w ogonie, jeżeli chodzi o poziom życia i inne wskaźniki ekonomiczne. Jest to jednak efekt tego, że absolutne zaufanie społeczeństwa uzyskał agent, który mógł wykorzystać to przeciw państwu i społeczeństwu. Pod tym względem wyszliśmy gorzej. Natomiast przecież niewątpliwie zamiarem komuny było, aby I-a Solidarność była II-ą. To było oczekiwanie, że nawet jak ludzie się ruszą, to po miesiącu machną ręką, pobawią się trochę a potem zajmą się swoimi sprawami. Cały bunt społeczny, strajk sierpniowy posłużyć miały do realizacji programu – no i teraz jest pytanie, czyjego programu, bo był to program nie tylko ubecji, jak sądziliśmy w 1980 roku, czy grupy polskich przywódców partyjnych. Niewątpliwie w pierestrojkę był wówczas zaangażowany Związek Radziecki, były zaangażowane Stany Zjednoczone i można sobie snuć domysły, kto jeszcze i w jakim stopniu, ale jest to na pewno najściślejsza tajemnica tego systemu. Są gotowi ujawnić swoje zbrodnie, ale będą bronili tajemnicy pierestrojki. W czasie strajku w '80 dziennikarze poprosili mnie, bym w kilku słowach scharakteryzował sytuację. Wówczas powiedziałem im, że konkurencyjne grupy władzy rozgrywają partię szachów o najwyższe stołki i w tej rozgrywce użyły społeczeństwa, które okazało się figurą z własnym napędem i przewróciło im całą rozgrywkę. No i tu jest prawda w połowie, bo to nie tylko polskie elity, natomiast rzeczywiście Solidarność zepsuła im cały plan, bo nie zeszła ze sceny przez całe 16 miesięcy, słabła, ulegała prowokacjom i agenturze, ale utrzymała swoją linię. Uważam nawet, że od października '81 następował powrót do tej pierwotnej linii związku. Kierownictwo (jako kierownictwo mam na myśli agenturę w kierownictwie) już wyraźnie zeszło z tej linii i usiłowało przeciągnąć cały związek, lecz to się nie powiodło. Związek gdzieś tak w październiku zareagował strajkami. Kuroń to nazywał strajkami o pietruszkę, a to były strajki o linię Związku i dalszy sposób postępowania. Jaruzelski nie miał już na co czekać. Myślę, że w lutym/marcu odbyłby się zjazd nadzwyczajny, który byłby całkowitym powrotem do 1980 roku. ![]()
No i teraz mówimy o agenturze. Cała pierestrojka musiała się odbyć na zasadzie spisku i Solidarność pokazuje, jak słabe są spiski wobec demokracji. Mieliśmy agenta wykreowanego na populistycznego wodza, którego społeczeństwo uważało za demokratycznego przywódcę i okazało się, że ani on, ani cała agentura (którą IPN ocenia na 1800 osób w samych władzach Solidarności – mało pozostało wolnych miejsc), mimo że przeszkadzali nam okropnie, to nie byli w stanie wykonać swego zadania. Wprowadzenie stanu wojennego to chyba najbardziej spektakularna klęska spisku, przynajmniej ze znanych mi w historii przypadkach. Odtąd trzeba było 7 lat stanu wojennego i to nie tylko aresztowań, ale wydzielania ludziom kaszki dla dzieci, masła czy papierosów. Słowem 7 lat pacyfikacji społeczeństwa i zablokowania demokratycznych procedur. W stanie wojennym podziemna władza mogła mówić do społeczeństwa, ale społeczeństwo nie mogło swojej władzy udzielać instrukcji, co ma robić, więc nie można było dyskutować, co dało wyniki przerażające. Nie wiem, czy są to dane w pełni rzetelne, ale jeżeli nawet są jedynie nieco sfałszowane, to są przerażające, bo 60 % Polaków uznało, że stan wojenny był dobrodziejstwem, bo Jaruzelski w ten sposób nas obronił itd. Z drugiej strony pierestrojka na pewno poszła innym torem. Często postrzegamy władzę komunistyczną jako monolit, a to przecież nieprawda, szereg nielogiczności w stanie wojennym i przed nim, wskazuje, że tam się ścierały różne koncepcje i prawdopodobnie to przedłużenie i zawieszenie tego procesu pierestrojki przez Solidarność spowodowało zmiany – przebiegały w tym czasie różne procesy na świecie.
JDG.: Nie możemy odpowiedzieć na pytanie, co by było gdyby nie było I-ej Solidarności. Wiemy na pewno, że nie powstałoby społeczeństwo obywatelskie, bo taki był tego skutek, ludzie się nauczyli demokracji, współpracy itd., poczucia odpowiedzialności za państwo, przepraszam anarchistów, za los całego kraju i każdej branży, i zakładu pracy, i miasta. Można powiedzieć, że stan wojenny to cofnął, ale myślę, że takiego doświadczenia nie da się całkowicie wymazać. Bo to było jednak doświadczenie milionów ludzi i gdzieś tam pamięć o tym, że można się zorganizować, że można bez pozwolenia władz, a nawet wbrew nim organizować życie w kraju, gdzieś pozostała. Ta umiejętność może zostać przywrócona, nie jest powiedziane, że Polacy zapomnieli tego na zawsze. W świadomości zbiorowej i w świadomości historycznej to pozostaje. Jeśli chodzi o spojrzenie globalne, to jest bardzo trudno mówić jak wyglądałaby pierestrojka, gdyby nie została opóźniona o te 7-8 lat.
JW.: Co było celem pierestrojki?
JDG.: Celem pierestrojki było rozgrabienie tej schedy po komunizmie do spółki przez elity tutejszej władzy z zachodnim biznesem. W sferze politycznej były jednak, już później, uparte próby przywódców Rosji, aby z tych państw, które się odłączają, na powrót stworzyć Wspólnotę Niepodległych Państw. To się za bardzo nie powiodło… Nie jest wykluczone, że bez Solidarności bylibyśmy jednym z Niepodległych Państw Wspólnoty. Dziś, mimo wszystko mamy suwerenność zewnętrzną – możemy przystępować do paktów, tych czy innych, lub nie przystępować (a to, co robimy, to już jest inny problem). Jeśli mówimy, że pierestrojka była planowana na początku lat 80-tych, gdy właśnie u nas strajk były prowokowany (bo był on niewątpliwie prowokowany), to naiwnością byłoby mówić, że to Solidarność doprowadziła do zmiany tego systemu. Ta zmiana była przecież zaplanowana przez ten system. Jak jednak wyglądałaby, gdyby do tego nie doszło, nie da się odpowiedzieć.
JW.: Można zgadywać, patrząc na Chiny…
AG.: Nie, Chiny są cholernie daleko, ale możemy spojrzeć bliżej, na Bułgarię. Pierestrojka w Bułgarii przebiegała tak, jakby zrobić uproszczony film ze sceny polskiej i puścić go w przeciwnym kierunku. Tam najpierw, ponieważ za cholerę nie dało się zrobić opozycji, partia się podzieliła, a następnie powołała związek zawodowy pod nazwą Podkrepa i potem mieli ten związek, który przeprowadzał rewolucję, a partia była podzielona, więc nie mogła się przeciwstawić. Wszystko poszło gładko… (Bułgarzy żyją gorzej niż my).
JDG.: Powstanie I-ej Solidarności spowodowało, że zmiana systemu w Europie, aby wyglądać wiarygodnie, musiała powtarzać polski schemat. Jeśli chodzi jednak o pytanie, jak wyglądałyby te państwa, gdyby pierestrojka nie była opóźniona, gdyby nie było Solidarności, to wydaje mi się, że uwaga Janego, iż mogłoby to wyglądać, tak jak w Chinach, jest słuszna. Partia komunistyczna nie musiałaby się dzielić w ogóle ze społeczeństwem władzą…
AG.: Przecież u nas była taka próba, to były 2 wersje planu Messnera, pierwsza wersja, czyli szybkie zmiany i większe wyrzeczenia oraz druga – zmiany powolne i bez wyrzeczeń. Społeczeństwo wtedy kategorycznie odrzuciło tę szybką wersję. Więc u nas była próba robienia pierestrojki pod egidą partii i tych rządów. Choć społeczeństwo głupio się zachowało po 1989 roku, to jeszcze przedtem było na tyle mądre, że odrzuciło niezwykle kosztowny model reformy, no i musieli zrobić okrągły stół, bo okazało się, że Jaruzelskiemu i komuchom nie uda się tego przeprowadzić i trzeba kogoś, kto ma bardzo duże zaufanie w społeczeństwie. Trzeba było szczurołapa z fletem, któryby do rzeki zaprowadził, bo sami nie chcieli iść.
JDG.: Myślę, że bez Solidarności jedna rzecz nie byłaby możliwa. Polska jest jedynym krajem, który może zakwestionować otwarcie gospodarki na Zachód właśnie metodą szybkiej transformacji, wyprzedaży i ruiny majątku narodowego i przemysłu. Dlatego, że u nas widać, iż mogło iść inaczej, i widać, co trzeba było zrobić by utrzymać majątek narodowy. Bo była szansa na to, że społeczeństwo będzie robić to samodzielnie.
JW.: Chodzi o własność samorządową?
JDG.: Nie. Istniało absolutne przekonanie wszystkich, że to są nasze fabryki. Ja nie mówię własność państwowa…
AG.: No, państwowa, czyli społeczna…
JDG.: Czyli było oczywiste, że społeczeństwo będzie decydowało, co dalej z tym robić, jeśli prywatyzować, to, w jaki sposób. Nie byłoby możliwe, że biurokracja państwowa uznała się za właściciela. Polska to jedyne państwo, w którym występuje ta sprzeczność. Dlaczego nagle urzędnicy państwowi uznali, że mogą poza kontrolą społeczną sprzedawać wszystko? Gdzie indziej tego nie ma, tam pierestrojka, zmiana systemu, upadek komuny, to było coś, co na nich spadło deus ex machina i oni są zadowoleni albo nie, ale w każdym razie nie ma takiej świadomości, że coś im zabrano z rąk żeby napchać sobie kieszenie. U nas widać ten absurd, że Jaruzelski nie bronił socjalizmu, bo przecież takie było początkowo hasło. On powiedział, że będzie bronił socjalizmu jak niepodległości i w końcu, jak go już obronił, jak społeczeństwo spacyfikował…
AG.: …to został prezydentem i wprowadził kapitalizm, no i obalił komunizm całkowicie. Trzeba tu dodać, że po zniszczeniu PPS komuniści zawłaszczyli i skompromitowali słowo socjalizm.
JDG.: No, więc tylko w Polsce widać to piramidalne oszustwo. Myśmy to próbowali tłumaczyć Francuzom już wiele lat temu, że na przykładzie Polski można zobaczyć, na czym polega perfidia, oszustwo i rabunek wprowadzany przez ten turbokapitalizm. W innych państwach tego jakby nie widać.
JW.: A czy nie można było ujawnić agentury, typu Wałęsa, już wtedy, w latach 1980-81?
AG.: Żeby ujawnić trzeba było mieć dowody. Myśmy od pierwszego dnia strajku byli przekonani, że Wałęsa jest agentem, ale nie mieliśmy na to żadnych dowodów. Nasze przekonanie wynikało z tego, co Wałęsa mówi i robi, a to widzieli wszyscy i bili brawo, i klaskali, i się zachwycali, więc czym mieliśmy ich przekonać?
Po drugie Kościół. Przecież wiadomo było, że jeżeli byśmy próbowali oskarżyć Wałęsę, można powiedzieć gołosłownie, że z tego, jak on się zachowuje, widać, że jest agentem bezpieki (wytłumaczyć to 30 milionom jest bardzo trudno. Ludziom, którzy na przykład nie starali się rozgryźć tej agentury, bo im to do głowy nie przychodziło. Wiadomo było, że są kapusie, że donoszą, że z tym można gadać, a z tamtym nie, ale to wszystko), wszystkie ambony by podniosły alarm, że tutaj wspaniały Polak-katolik jest przez jakąś tam grupę sekowany. Mieliśmy przykład, przy nieporozumieniu warszawskim [chodzi o konflikt w marcu 1981 r. po prowokacji bydgoskiej – pobiciu przez milicję działaczy Solidarności zaproszonych na spotkanie przez lokalne władze] zostaliśmy, tzn. komisja krajowa i zarządy, zasypani lawiną teleksów, które, jak się okazało, przychodziły z plebanii i z komitetów partyjnych z poparciem dla Wałęsy.
JDG.: Myśmy czasami w rozmowach prywatnych próbowali przekonać ludzi z Solidarności, czy po prostu znajomych. Robiliśmy całe układanki, bo jak mówimy, nie mieliśmy przecież jakiegoś papieru, czy znajomych z bezpieki, którzy by przynajmniej taki papier opisali… Z tej układanki wynikało, że to wszystko może się tłumaczyć tylko faktem zasadniczym, że on jest Tajnym Współpracownikiem. A na końcu, gdy ci ludzie już dawali się przekonać, to mówili coś takiego: no, ale gdyby tak było, to niemożliwe, żeby go popierał Reagan-antykomunista, Zachód i Kościół. Więc to zaplanowanie pierestrojki w porozumieniu Zachodu, Kościoła i Kremla kompletnie nas blokowało w gruncie rzeczy. Ludziom się to nie mieściło w głowie i do tej pory się nie mieści. No, bo przecież gdyby był agentem, to nie dostałby Nagrody Nobla, papież by go nie przyjmował i nie popierał. Fundamentalne kłamstwo jest nie do obalenia wprost, bo to jest fundamentalne kłamstwo całego okresu pierestrojki. Ja to porównuje z kłamstwem katyńskim. Właściwie wszyscy wiedzieli, że to zrobiło NKWD, ale Niemcy nie protestowali, że im tą zbrodnię przypisano. Wszystkie encyklopedie i prace historyczne zachodnie, wbrew oczywistym faktom, podawały kłamstwa. Ludzie niby wiedzieli, ale mówili – to przecież chyba nie możliwe – i dopiero obalenie systemu komunistycznego pozwoliło to kłamstwo nazwać wprost i ono wtedy dopiero przestało działać w świadomości ludzi. AG.: Czyli gdyby nam się udało obalić globalizację, moglibyśmy się dowiedzieć prawdy o Solidarności. Bo tak naprawdę to Solidarność była pierwszym ruchem antyglobalistycznym, choć nie wiedziała jeszcze, że jest coś takiego. Wystąpiła z predykcją, bo przecież gdyby się utrzymała I-a Solidarność, nawet tylko z 1/3 energii, to globalizacja Polski byłaby niemożliwa. Nie możliwe byłoby zniszczenie przemysłu, wyłączenie nas z konkurencji i wyssanie z Polski w początkach lat 90-tych, jak ocenia wielu ekonomistów, ogromnej sumy 200-400 miliardów $. Tak więc, jakie interesy Zachód miał w Polsce? Tu chodziło o długi pociąg ze złotem.
JDG.: Gdy mówimy o roli agentury, to w innych krajach bloku nie została ona wylansowana na autorytety społeczne. I to jest zasadnicza różnica. My postrzegamy agentów, tajnych współpracowników SB, jako zdrajców – tych, którzy odgrywali role bojowników o wolność, demokrację, solidarność itd., a okazało się, że oni są po przeciwnej stronie. W innych krajach, jak nie było opozycji, to nie było i zdrady…
AG.: Solidarność dała szansę na wylansowanie fałszywych autorytetów i to pozwoliło pójść u nas z większym gazem w polityce antypaństwowej, antynarodowej i antyspołecznej. Komuniści jednak się zatruli własną propagandą klasy robotniczej i wydaje mi się, że duży ich odłam miał respekt dla społeczeństwa i bali się go. W Polsce dzięki swym agentom, którzy zdobyli pełne zaufanie społeczeństwa, mogli pójść znacznie dalej niż w innych krajach, bez strachu, że się społeczeństwo upomni o swoje i zrobi porządek po swojemu.
JW.: Chcę spytać jeszcze o odwrotną stronę – nie historię a przyszłość. Jak ją sobie wyobrażacie, jak chcielibyście żeby ona szła i jak to osiągnąć?
AG.: Można by snuć różne plany gdyby nie to, że 80 % Polaków chciałoby dostać dotacje unijne. Według Amerykanów 4 lata planu Balcerowicza dały większe straty niż II wojna światowa, ale po wojnie, mimo komunistów, odbudowaliśmy kraj i byliśmy na 10 miejscu, jeśli chodzi o potencjał przemysłowy. I po planie Balcerowicza też byśmy mogli Polskę odbudować, tylko nie zrobią tego zagraniczne koncerny. Do tego musiałoby się zaprząc całe społeczeństwo i rząd. UE na to nie pozwala i akces do UE zamknął nam drogę odbudowy gospodarki. Specjaliści unijni przewidują, że za 59 lat możemy dojść do obecnego średniego poziomu UE i prawdopodobnie nie pozwolą nam iść szybciej. Mają do tego narzędzia – dyrektywy, mechanizmy fiskalne i finansowe. Budowa rurociągu Rosja-Niemcy na dnie Bałtyku, omijającego Polskę, potwierdza intencje starej Unii.
JDG.: Myślę, że największym hamulcem dla pozytywnych zmian jest nawet może nie sam fakt zmonopolizowania środków masowego przekazu, lecz to, że ludzie nie są świadomi tego, iż nie mają komunikacji społecznej. O ile w komunie wszyscy wiedzieli, że telewizja kłamie to teraz pluralizm środków masowego przekazu, dostęp do różnych mediów (net, telewizja satelitarna), sprawia wrażenie, że wiedzą wszystko i to największy problem. W czasach komuny wiedzieli, że są odcięci od informacji z reszty świata, informacji o tym, co faktycznie się dzieje w kraju i wewnątrz władzy. Natomiast w tej chwili ludzie mają wrażenie, że wiedzą wszystko. A gdybyśmy np. spytali, co się w kraju dzieje, jeśli chodzi o opozycję przeciw systemowi – niezależną opozycję – nie wiedzą nic. Pokazuje się w mediach tylko opozycję koncesjonowaną, parlamentarną, jeśli opozycję w społeczeństwie, to są to organizacje pozarządowe finansowane przez jakieś siły z Zachodu, albo bezpośrednio przez rząd. Oczywiście nie jest to żadna opinia publiczna, to tylko ją markuje. Robi to jednak na tyle dobrze, że ludzie nie dostrzegają, że istnieje opozycja. Mieliśmy taki śmieszny przypadek, że przyszła do nas po wywiad nasza znajoma dziennikarka, którą znamy od lat, i która mieszka w Gdańsku. Jak zaczęliśmy jej mówić, np. o działalności p. Mariana Zagórnego, który gdzieś tam zboże wysypywał, o Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, o jakichś ekologach… ona w ogóle o niczym nie słyszała. Większość społeczeństwa w ogóle nie wie, że to istnieje. A to istnieje i w tym jest jakaś nadzieja. Po prostu Polacy ciągle chcą iść na skróty, zresztą to jest naturalne – wybierzmy wreszcie tych uczciwych ludzi i będzie dobrze – a żeby wybrać tych uczciwych ludzi to nie wystarczy jakąś tam partię powołać, bo się tego po prostu nie da zrobić w systemie, w którym ludzie sądzą, że ktoś im będzie finansował politykę i że ktoś im to sprawnie i profesjonalnie zorganizuje. Muszą się zorganizować sami, dotychczasowa lekcja Solidarności poszła w niepamięć – to jest najbardziej dramatyczne. Przecież Solidarność wyszła ze strajku goła i bosa. Nie mieliśmy nic, nawet maszyny do pisania, a dzięki pomocy i ofiarności ogromnej rzeszy ludzi, w krótkim czasie zdążyliśmy stworzyć sieć komunikacji między komisjami zakładowymi i regionami, obejmującą cały kraj. To jest pierwsza podstawowa sprawa. Są próby wydawania niezależnych gazet, ale wszystko się rozbija o to, że ludzie myślą, iż ci, którzy działają niezależnie, skądś muszą wziąć pieniądze, nie od nich, tylko gdzieś tam, skądś. Po prostu, dżentelmen o pieniądzach nie mówi, dżentelmen pieniądze ma. Jednak jest takie powiedzonko, że można małą grupę ludzi oszukiwać nieskończenie długo – był nawet taki film Kusturicy, Underground – można wielkie grupy utrzymywać w nieświadomości i oszukiwać, ale przez czas krótki, nie można natomiast w nieskończoność oszukiwać nieskończonych mas.
AG.: Np. 5 lat temu wyśmiany zostałby każdy, kto by powiedział, że Francuzi odrzucą europejską konstytucję. Francuzi, którzy byli motorem, a każdy Francuz tylko Unia i Unia. W 1988 roku, kiedy próbowałem rozmawiać ze związkami zawodowymi, to ich związkowe sprawy nie interesowały, tylko przekonywali, że Polska musi do Unii przystąpić. No i teraz odrzucają konstytucję. Pytanie drugie, jak daleko pójdzie lustracja? W tej chwili lustracja – wspomagana auto-lustracją – idzie błyskawicznie.
JDG.: Auto-lustracją Andrzej nazywa to, co wyrabia Wałęsa i spółka.
AG.: Np. list Bujaka, Lisa i Frasyniuka nie pozostawia żadnych wątpliwości, że jest to bezpieka… Więc ten układ teraz się sypie i nie wiemy, dlaczego. Gdy wszyscy bronili bezpieki, stali murem, aby tylko nie ujawniać, to było jasne. I teraz naraz komisje śledcze dostają teczki o zamieszanych decydentach i okazuje się, że to bezpieka.
JDG.: Warto jeszcze dodać, że sypie się bezpieka w Kościele. Ja uważam, że to jest decydująca sprawa, ponieważ Kościół był postrzegany przez ludzi jako taka enklawa gdzie, żadne złe moce nie mogą się dostać. Kościół się nie mógł mylić, a chodziło nie o sprawy wiary, tylko o decyzje polityczne i ocenę moralną tamtych osób i zdarzeń.
AG.: Właśnie upada ten argument, który stosował Wałęsa – ale przy okrągłym stole byli przecież księża, prawda? – My wiemy, którzy księża! Magdalenka
JDG.: I mam nadzieję, że jak ludzie zaczną dostrzegać fałsz, to właściwie obojętne, w którym miejscu go zauważą. Bo potem jest jak u Lema – jak sobie zaczęli po kolei odkręcać głowy, to się okazało, że wszystkie roboty są ludźmi. Coś takiego nastąpiło w Solidarności. Społeczeństwo, które się nie komunikowało, wszyscy byli przekonani, że ten ustrój jest wieczny i przez wszystkich akceptowany, a każdy z własnego otoczenia powinien mieć inne doświadczenia. Ale jakoś nie wolno było o tym mówić, bo – system jest niezmienny i nienaruszalny, i zbyt potężny, żeby go kwestionować. Jak się okazało, że więcej ludzi myśli i ma odwagę powiedzieć, że ten system im się nie podoba, to się okazało, że wszyscy mają odwagę. Tego typu zjawiska społeczne dojrzewają przez jakiś czas, ale potem zaczynają już przebiegać lawinowo.
JW.: Mam wrażenie, że człowiek za PRL był bardziej społeczny, kolektywny, a dziś bardziej egoistyczny, myśli o sobie i konsumpcji. Czy możliwe by przy takich ludziach rozpocząć Solidarność jeszcze raz, odtworzyć więzi, obieg informacji, samo-organizację itd.?
AG.: Komuna pod przymusem wprowadziła kolektywizm na wsi i w mieście, więc wszyscy byli przeciw. Społeczeństwo na kolektywizm odpowiadało w zasadzie ideą indywidualizmu. Solidarność nie odrzucała indywidualizmu, lecz wezwała do współpracy na rzecz wspólnego dobra.
JDG.: No tak, bo paradoksalnie, za komuny coś takiego jak prace społeczne były w straszliwej pogardzie, a potem, gdy zorganizowaliśmy Solidarność, wszyscy pracowali społecznie jakby amoku jakiegoś dostali.
AG.: Zwycięstwo Jaruzelskiego i rozbicie idei solidarności spowodowało, że ludzie w 1990 roku szukali ratunku przed kolektywizmem w egoizmie, chciwości i bezwzględności. Ale ponieważ dało to fatalne wyniki, więc wahadło powinno polecieć w drugą stronę. Jednak solidarność łatwo zniszczyć, a trudno odbudować.
JDG.: Sądzę, że to musi przebiegać trochę podobnie jak, przebiegało zdobywanie zaufania przez Wolne Związki Zawodowe. Tzn., musi być tak, że są jakieś drobne wygrane, sukcesy, właśnie m.in. materialne, które by wynikały z działania wspólnotowego (a nie egoistycznego), z porozumienia, ludzie muszą się przekonać, że działanie wspólne da lepsze korzyści niż postępowanie czysto egoistyczne, wyłącznie z nastawieniem na jakiś bezpośredni zysk. Już w tej chwili część biznesmenów, czyli ludzi, którzy zakładali jakąkolwiek działalność, choćby to był jakiś drobny handel, i opierali swoje pierwsze kroki na jakimś tam zwykłym oszustwie/rabunku (komuś czegoś nie dostarczyli itd.) dostrzega, że to się nie opłaca, że warto czasami dbać o dobry wizerunek, że szybkie pieniądze robi się raz… Teraz te biznesy są mocno zagrożone. Właściwie dopiero po paru latach ci drobni przedsiębiorcy dostrzegli, że jeszcze istnieje klient i jeśli społeczeństwo będzie całkowicie wygłodzone, ilość bezrobotnych będzie ciągle rosła a płace będą spadać, to oni też stracą rację bytu. Oczywiste spostrzeżenie z ekonomii dotarło do nich w tej chwili. To spowodowało, że zaczęli interesować się losem całego kraju.
AG.: I dostrzegli jeszcze, że trzeba dbać o swoich pracowników, że na lojalność pracodawcy, pracownicy również odpowiadają lojalnością i współpracą…
JDG.: Patrząc na mapę polityczną od tej strony, to mi się wydaje, że straszliwym problemem jest, że razem z upadkiem dużych zakładów pracy, upadła idea partii, stowarzyszeń i ugrupowań lewicowych. Łącznie z tym nastąpiło zredukowanie pojęcia lewicy do spraw obyczajowych. To pozwala typowo liberalnej partii, jak SLD, skręcić na lewo, bo np. promuje jakieś-tam ustawy obyczajowe. Te rzeczy zdominowały pojęcie lewicy. To problem światowy, bo np. Kerry przegrał z Bushem tylko z tego powodu, że on podkreślał lewicowość w tym sensie obyczajowym. Podczas gdy naturalną bazą lewicy są ludzi biedni, pracownicy najemni. Robotnicy nigdzie, ani w Polsce, ani na świecie, nie byli jakąś awangardą obyczajową. Raczej mają poglądy umiarkowanie konserwatywne, choć nie są ekstremistami w żadna stronę.
MB.: To chyba takie zacieranie podziałów, które w innym kierunku przebiegają i tworzenie zupełnie innej płaszczyzny – te rzeczy są promowane przez niektóre organizacje pozarządowe.
JDG.: Tak jest…
JW.: Nikt nie da kasy na NGOs'y jako związek zawodowy, natomiast na tematy obyczajowe i neutralne społecznie – chętnie.
AG.: To się odbywa tak jak w stanie wojennym. Było wówczas kilka tysięcy gazetek podziemnych, ale jedna dostawała kilkadziesiąt tysięcy $ a inne nie. I proszę bardzo – wolność prasy. Każdy może wydrukować sobie 15 sztuk na kartkach z zeszytu a inni 15 tysięcy nakładu. W tej chwili każdy może sobie założyć organizację niezależną, ale jedni dostaną na to pieniądze, tak, że nie będą musieli pracować, a inni muszą pracować i całe pieniądze wydać na organizację.
JDG.: Pomijam zaszłości historyczne, dzięki którym na słowa lewica i socjalizm ludzie w Polsce dostają wysypki. ![]()
![]()
>>> Gdańsk 1981, wybory przewodniczącego KK NSZZ Solidarność
Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.
Polonia-Polska
Stefan Kosiewski (2. z lewej)



