Du befindest dich in der Kategorie: Politik - Standpunkt - OPINIE
ekspiacje i ekspropriacje - zydzi zydom gotuja ten bigos: Stanislaw Michalkiewicz, ujawnic, ujawnic
Oficyna Konserwatystów i Liberałów Janusz Korwin-Mikke - Lista Wildsteina:
| IPN BU 00249/277 | KORWIN-MIKKE JERZY |
zapytuje, czy można to ujawnić, a następnie publikuje jakieś bajery, passenty i michałki, które mają udowodnić, że żyd i liberał Michałkiewicz, kolega żyda JK-M IPN BU 00249/277 to nie ten żyd, co objawił się Polakom za neokatechumenat w Radio Maryja i że nie są to porachunki żydów między sobą o rząd Polaków ale, że są to akcje ekspiacyjne dobrodusznych, żydowskich bohaterów.
----- Original Message -----
ul.3 maja 100 http://lad.blox.pl/2006/05/przerwa-sniadaniowa-eine-Pause-Mahlzeit.html
Ludzie odpowiednio wytresowani być może zgodzą się z tym bez zastrzeżeń, jednak takie stosowanie wypracowanych współcześnie kryteriów politycznej poprawności do sytuacji z przeszłości bywa zabiegiem ryzykownym. Oto fragment opowieści pana doktora Marka Edelmana o swoich bohaterskich czynach w warszawskim getcie: "Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy »eksy«, czyli ekspropriacje. Chodziło się do bogatych Żydów czy też żydowskich policjantów, terroryzowało ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu ograbiliśmy na setki tysięcy złotych, obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo aprowizacyjne. Lichtenbaum, przewodniczący Judenratu, odmówił nam pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna. Trzymaliśmy go przez dwanaście godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy chłopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą tak, że na pewno nabawi się choroby. Przyszli z pieniędzmi. Innym razem żydowski policjant, zresztą skurwysyn, nie chciał dać nam pieniędzy. Musieliśmy pokazać, że jesteśmy twardzi. Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum już upływał. »Nie chcesz dać?« - spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu wszyscy płacili. W sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą władzą w getcie. To my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w getcie. Nazywali nas »partią«. Gdy partia coś kazała, było to wykonywane".
Gdyby ktoś w ten sposób opowiadał o swojej dzisiejszej działalności, mógłby narazić się na krytykę, a może nawet zdecydowane potępienie. Tymczasem tak właśnie wygląda bohaterstwo, tyle że w okolicznościach zdecydowanie innych. Wydaje się, że jednak zawsze polega - po pierwsze - na umiejętności zdefiniowania własnego albo partyjnego interesu, uznaniu jego oczywistej wyższości i na pewnej bezwzględności w jego realizowaniu. Wymaga zatem zupełnie innych odruchów niż te, do których społeczeństwo nasze jest wdrażane poprzez tresurę. Nikt bowiem ani wtedy, ani teraz nie uznaje za bohaterów tych, którzy potulnie wykonywali to, co kazała partia. Bohaterami i wtedy, i teraz byli ci, którzy partię tworzyli. Którzy wiedzieli, skąd naprawdę wyrasta władza. Cóż więc w tej sytuacji przystoi nam czynić? Czy nie połamać bata i położyć kres tresurze? Bohaterowie pokazują drogę.
05-420 Józefów
NIP 532-001-65-77
tel. (+4822) 7894950
fax. (+4822) 7892108 http://www.nczas.com/?a=show_article&id=3106
Samstag, 6. Mai 2006 - 12:58 Uhr (CEST) 0 Kommentare | Permanenter Link
Freitag, 05. Mai 2006
Witold Tomczak, MdEP an Regierungspräsident Marcinkiewicz, gegen weitere Privatisation
Witold Tomczak - Nowa Myśl Polska z dnia 23 04. 2006, str.2.
Pan Kazimierz Marcinkiewicz
Prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej
Szanowny Panie Premierze!
Otrzymałem informację, że w ramach realizacji założeń strategii restrukturyzacji przemysłu chemicznego z 2003 roku (przyjętej przez rząd SLD) w dniu 3 kwietnia 2006 r. podpisano wstępną umowę w sprawie prywatyzacji Zakładów Azotowych w Tarnowie – Mościskach S.A. Nabywcą tego czołowego polskiego zakładu chemicznego ma być niemiecka firma PetroCarboChem (PCC). Sprzedaży podlegać ma aż 80% akcji Zakładów Azotowych. Aby umowa stała się ostateczna i prawomocna wymaga zatwierdzenia przez Radę Ministrów na wniosek Ministra Skarbu.
W związku z powyższym kieruje do Pana Premiera następujące pytania:
1.Czy wyprzedaż jednej z najcenniejszych polskich firm w istocie leży w planach Polskiego Rządu?
2. Czy wiadomo Panu Premierowi, że sprawa dotyczy przedsiębiorstwa z ogromną tradycją, rozwojowego, dysponującego wieloma kluczowymi dla rozwoju chemii patentami i znakomitą kadrą, z załogą liczącą około 11 tysięcy pracowników, że przedsiębiorstwo to w większości produkuje na eksport (ponad 60%) i to nie tylko do krajów obu Ameryk i Azji, że w 2005 roku przedsiębiorstwo to wypracowało dla Polski 70 mln zł czystego zysku?
3. Czy prawdą jest, że Pański Rząd pracuje także nad przygotowaniem prywatyzacji kolejnego wielkiego potentata polskiego przemysłu chemicznego, a mianowicie Zakładów Azotowych w Kędzierzynie – Koźlu i to tej samej niemieckiej firmie PCC?
4. Czy w przekonaniu Pańskiego Rządu firma PCC jest wiarogodnym partnerem tej transakcji? Czy do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego skierowano wniosek o zbadanie wiarygodności niemieckiej firmy PCC i jakie są ewentualne wyniki tego postępowania?
5. Czy nie sądzi Pan Premier, że z jakimikolwiek decyzjami w sprawie podobnych prywatyzacji – jeżeli w ogóle miałyby być przeprowadzone – należałoby wstrzymać się minimum do czasu obsadzenia rad nadzorczych i zarządów spółek Skarbu Państwa przez kadry, które nie będą prostą kontynuacją polityczno-gospodarczych układów lewicy?
6. W jaki sposób przejęcie kluczowych zakładów polskiego przemysłu chemicznego przez firmę niemiecką miałoby przyczynić się do rozwoju polskiej gospodarki?
7. Czy istotnie zamiarem Pańskiego Rządu jest kontynuacja polityki wyprzedaży polskiego majątku, realizowanej wcześniej przez lewicę?
Panie Premierze! Należę do tych, którzy pragną w dobrej wierze przyjąć deklaracje Pańskiego Rządu i Pańskiego środowiska politycznego – stania na straży dobra Polski. To jednak wymaga nie tylko słów, ale i czynów. Opisane w tej interpelacji okoliczności są okazją do udowodnienia Pańskiej i Pańskich Kolegów wiarygodności. Wyrażam nadzieję, że Pan nie zawiedzie.
Z wyrazami szacunku
Witold Tomczak
Poseł Rzeczpospolitej Polskiej do Parlamentu Europejskiego
Kilka słów komentarza do tego listu opublikowanego w Nowej Myśli Polskiej:
Wysokość plonów w rolnictwie zależy w ogromnym stopniu od nawożenia azotowego, każdy to wie, kto ma coś wspólnego z rolnictwem. Natomiast opłacalność produkcji rolnej zależy ogromnie od ceny nawozów azotowych. Jeśliby PCC stało się monopolistą, lub prawie monopolistą na naszym rynku nawozów azotowych tym samym nasze rolnictwo byłoby całkowicie uzależnione od dobrej a czasem mniej dobrej woli obcego kapitalisty. Gdy się o tym pomyśli skóra cierpnie - to byłby strzał w serce polskiego rolnictwa. Nie mamy już prawie polskiego przemysłu a tu jeszcze rolnictwo ma być prawie całkowicie uzależnione od obcych. Czy przyszłe pokolenia wybaczyłyby nam taki kardynalny błąd strategiczny? Czy PCC będzie pracować na rzecz rozwoju polskiego rolnictwa? Chyba tylko człowiek mało rozsądny mógłby tak pomyśleć – oni będą pracować we własnym interesie. Na pewno też jako monopoliści czy prawie-monopoliści ulegną pokusie znacznego zwiększenia ceny nawozów azotowych.
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy: Czy PCC będzie chciało utrzymywać produkcję w Zakładach Azotowych – a dlaczego by nie zlikwidować jej w Polsce i przenieść do Niemiec, aby zmniejszyć bezrobocie we własnym kraju? Ileż jest przykładów takiego postępowania zagranicznych firm w ostatnim czasie? Nawet gdyby były jakieś umowy na kilka lat o nie zmniejszaniu zatrudnienia, to przecież one wkrótce wygasną.... A wtedy nasze uzależnienie od obcego przemysłu (i tym razem od importu) jeszcze katastrofalnie wzrośnie. Trudno sobie wyobrazić szkody jakie dla polskiej gospodarki przyniosłoby oddanie Zakładów Azotowych w obce ręce.
Wreszcie trzeci aspekt – zaprzestanie wyprzedaży polskiego majątku to sprawdzian - papierek lakmusowy dla wiarygodności PiS i tworzonego pod jego przewodnictwem Rządu. Miliony ludzi w Polsce z nadzieją czekają na posunięcia Rządu, które byłyby zapowiedzią prawdziwych zmian w polityce wewnętrznej i zewnętrznej w Polsce. Te miliony nie czekają na kontynuację niszczenia polskiej gospodarki i zniewalania nas. To ostrzeżenie!
Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz
em. profesor Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach
Prof. dr hab. Roch Doruchowski
em. profesor Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach
Prof. dr hab. Olgierd Nowosielski
em. Kierownik Zakładu Nawożenia
Tytuł artykułu: Dlaczego kontynuujecie wyprzedaż?
----- Original Message -----
From: Krzysztof Cierpisz
To: sowa-frankfurt@t-online.de
Sent: Friday, May 05, 2006 9:23 AM
Subject: Fw: Pan Kazimierz Marcinkiewicz Prezes Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej
prosze to opublikowac
http://sowa.beeplog.de/17379_110123.htm
Radio Maryja glosem ludzi zydlaczacych w naszym polskim domu

Radio Maryja głosem ludzi żydłaczących w naszym polskim domu
Montag, 01. Mai 2006
LPR wystawia na liste, "gazeta wyborcza" lansuje: Stanislaw Kowalik, Tarnowskie Góry
Szefem LPR-u w mieście jest Stanisław Kowolik.
Stefan Kosiewski (z lewej) a z prawicy Stanisław Kowolik, zielony jeszcze w polityce
[...] Kowolik mówi, że czuje się związany z ideałami Sierpnia 1980 roku. Co mają z nimi wspólnego refleksje Bartyzela? Zadzwoniliśmy do Kowolika, by go o to zapytać. Przekonany, że telefonujemy w sprawie zbliżających się wyborów, nie chciał z nami rozmawiać. - W tym momencie za wcześnie. Miłego dnia - rzucił i rozłączył się. Nie odpowiedział też na mail.
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl
|
|
||||
|
|
|
|
||
|
|
When we were in the Senate together, John Kerry and I shared a lot more than a last name. We both came to public service after having served our country in Vietnam. And that experience caused us to make a fifteen year effort to bring peace to Cambodia, resolve the POW-MIA issue, write a road map to normalization with our former enemy, and follow that road map until a former prisoner of war returned as our ambassador in 1998. |
|||
That diplomatic voyage was long and very contentious. It began with President George Herbert Walker Bush and ended with President Clinton. It was not possible without the courageous leadership of Senator John McCain and many other Vietnam veterans who served in Congress. It was angrily opposed by many and reignited many of the bitter, personal debates surrounding the war itself.
It's among my proudest accomplishments. We were able -- Republicans and Democrats together -- to achieve a great foreign policy success at the site of our worst foreign policy mistake. We stood shoulder to shoulder for peace and reconciliation. Millions of Cambodians and Vietnamese are better off today because of it. For me this was an effort worthy of our sacrifices and reflects my strongest desire for America's destiny as a peace maker.
For those who have fought in war, decisions about war and peace and how you send men and women to war become personal in a hurry. Wars -- even when we agree they are necessary -- are not the result of our successes; they are the result of our failures.
Something more, though, was seared into both John and me by our Vietnam experiences. Half of the names on the Vietnam Veterans Memorial Wall are the names of Americans who died after the policy makers knew our nation was on the wrong course, after both political parties called for expeditious withdrawal. And yet the war dragged on for five more years.
"How do you ask a man to be the last man to die for a mistake?"
Thirty-five years ago, John Kerry asked that question as a recently returned Vietnam veteran testifying before the Senate Foreign Relations Committee. He acted because he believed it was right to dissent from a war he believed was wrong -- and he was willing to endure the attacks of the Nixon Administration which hated John for saying what he believed.
This testimony provoked more than partisan attacks. Even many of his fellow veterans were angry and some never forgave him. I remember this well because I nearly lost my first race for Governor because people thought I was John.
Say what you want about the content of that testimony, it was an act of profound courage. And say what you want about that testimony, there is little doubt that Vietnam and the United States would have been spared tens of thousands of its youth had John's advice been taken.
Ten days ago, in a powerful speech on Iraq and dissent at Boston's Faneuil Hall, John made it clear that those who disagree with President Bush's course in Iraq have a right and an obligation to challenge a President who they believe is wrong, a policy they believe is wrong, and a war in Iraq they believe weakens our nation.
John stood up and defended the dissenters -- whether retired generals or our fellow Vietnam veteran Congressman Jack Murtha.
In an age where those who speak out are too often vilified or worse, John spoke out about and acted on the real meaning of patriotism: having the courage to speak your mind, heart, and gut even when it's unpopular.
I urge you to watch this vitally important speech and to forward it to as many people as possible.
VIEW HIGHLIGHTS OF THE FANEUIL HALL SPEECH ON DISSENT AND IRAQ
We're at a big moment here - one where each and every one of us must reject attempts to silence criticism of the rudderless course Washington has charted, one in which each of us must absolutely refuse to let soldiers and civilians die to save face for politicians unwilling to admit their mistakes or change course.
I urge you to watch this speech and to join with John Kerry in speaking out and doing everything possible to make 2006 the year that we did what's right for our soldiers in Iraq, our nation's foreign policy values, and our national security.
Sincerely,
Senator Bob Kerrey
Friends of John Kerry, Inc., 511 C St. NE, Washington DC, 20002, U.S.A.
http://sowa.beeplog.de/blog.pl?blogid=17379&sess=&categoryid=28142
Freitag, 07. April 2006
UB-ecka ustawa antyspamowa w IV Rzeczpospolitej
sowa magazine
petak, 7.tra.2006
UB-ecka ustawa antyspamowa, czyli Dzierżyński i Beria podnoszą łeb

Poloczek i Ziobro chcą sądami doraźnymi ukarać Polaków za wysyłanie łańcuszków szczęścia. Koledzy adwokaci i koledzy prokuratorzy będą mieli - w myśl projektu ustawy - możliwość legalnego dorobienia się fortun majątkowych na klientach-Polakach skazywanych na drugą i trzecią zmianę, po południu i po nocach.
Z kawiarenenek internetowych czynnych 24 godziny na dobę wyciągana będzie polska młodzież i przewożona w sukach i budach nie do Kolegium Karno-Orzekającego (jak było za Gierka i SB z ludzką twarzą), ale przed oblicze żydo-komunistycznego wymiaru niesprawiedliwości, który nie przeszedł nawet lustracji pozorowanej, oczyszczenia choćby palców u rąk, którymi rozprawiano się z wolną, polską myślą za komuny.
Mocodawcy autorów projektu ustaw: antyspamowej i kolegialno-terrorystycznej, koledzy-politycy w Polsce rządzonej z tyłowego siedzenia nie wiedzą rzecz jasna, co to jest internet, przesyłanie danych i czym się karmi na świecie elektroniczna komunikacja oraz filtry antyspamowe. Niewiedzą swoją ignoranci dzielą się zazwyczaj publicznie i po tym poznajemy szczrość ich intencji. Poloczek dobrze chce dla Polaków i dlatego zlekceważył sobie przed kilku dniami kilku prezydentów wielkich, śląskich miast. Nie przyszedł na umówione z nimi spotkanie, bo spotkał się akurat z kolegą Lutym (Unia Wolności, Wolność i Spokój, były wiceprezydent wielkiego śląskiego miasta), którego trzeba było zagospodarować dla PiS-u jak wcześniej kolegę Sośnierza, za którym prokurator nawet nie trudzi się, że udaje(gromadzenie środków finansowych od producentów leków na prywatnym koncie Sośnierza-szefa Służby Zdrowia w województwie dawniej Stalinogród).
Obłędu można dostać, gdyby człowiek nie znał Freuda „Psychopatologii życia codziennego”, „Historii szaleństwa” Michela Foucault, albo chociaż „Odruchów mózgowych” Siecznowa. Na szczęście Henri Bergsona „Pamięć i życie” jest pracą, którą da się przeczytać w pociągu z Czeladzi do Katowic (dla niewtajemniczonych, którzy nie wiedzą, że kolej do Czeladzi nie dojeżdżą, podaje się dla wyjaśnienia, że przysiadka może mieć miejsce w Kobierzynie, albo w Rybniku-Tworkach). O! Tempora, o mores – chciało by się rzec.
Ale na szczęście święty Jan Pawł Wielki wskazał Polakom w porę drogę ucieczki od komunizmu pod płaszcz opieki prawa wyższego, niż krajowe. Bigos warzony przez przez kolegów z PiS-u będzie można reklamować w europejskich sądach. I o to właśnie się rozchodziło, pani Stasiu. Koledzy adwokaci zarobią na Polakach podwójnie, a przy okazji wyżywi se rodzinę tłumacz, taksiarz i krawcowa. A jak się komputer zarekwiruje, to będzie z czego pokryć koszta sądowe. Kazimierz Kutz nie napisałby lepszego scenariusza przemian demokratycznych dla tego kraju. Kogo jeszcze boli głowa?
Stanisław Dawid Ligoń
Zał. Nr 1 do notatki służbowej z dnia 7 kwietnia, Prywatna Służba Zdrowia (PPZ/2006.04.07/lss – lecz sie sam):
[...]Spamem byłoby także przesyłanie informacji o charakterze politycznym, religijnym czy tzw. łańcuszków szczęścia. Operatorzy krytykują takie rozwiązanie, argumentując, że definicja spamu jest zbyt szeroka. Według nich, wyeliminowanie pop-up windows spowoduje pogorszenie konkurencyjności polskich przedsiębiorców. Pop-upy są bowiem formą reklamy, z której w dużej mierze finansowany jest internet. Wątpliwości wzbudza możliwość uznania za spam informacji przesyłanych na czatach internetowych i komunikatorach – nie wiadomo, kto miałby oceniać, czy dana informacja jest spamem, czy próbą nawiązania kontaktu.
Surowe karanie
Założenia do ustawy o spamie przewidują również, że przesyłanie spamu nie byłoby wykroczeniem, ale czynem zagrożonym karą administracyjną w wysokości od 100 zł do 50 000 zł. Obecnie ściganie wykroczenia następuje na wniosek pokrzywdzonego, a nałożona grzywna nie może przekroczyć 5000 zł. Spamerzy nie są więc ścigani, gdyż osoby otrzymujące spamy nie zgłaszają tego na policji.
Planuje się, że kara administracyjna byłaby natychmiast wykonalna. Zdaniem operatorów, może to prowadzić do nieuzasadnionego karania osób, które nie są sprawcami niedozwolonych praktyk, związanych z przesyłaniem spamów [...]
http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=1688.29.861.2.20.1.0.1.htm
Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.




"I believed then, just as I believe now, that the best way to support the troops is to oppose a course that squanders their lives, dishonors their sacrifice, and disserves our people and our principles." 



