Donnerstag, 18. Mai 2006

"Solidarität " in Polen nach 25 Jahren - Dr. Leszek Skonka:

Von direktion, 16:02

----- Original Message -----
From: Pamiec Narodu
Sent: Thursday, May 18, 2006 9:19 AM
Subject: Czy już można mówić prawdę o Solidarności?
 
ROZLICZENIE „SOLIDARNOŚCI”
Wrocławska Telewizja zaproponowała mi udział w programie rozliczeniowym z działalnością „Solidarności” we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Wyraziłem chętnie zgodę, bo temat wydawał się ważny, potrzebny i oczekiwany od 25 lat przez społeczeństwo. Wciąż bowiem istnieją skrajne oceny roli  i wielorakich skutków tej organizacji i wydarzeń z nią związanych . Ewidentnym przykładem tego były w sierpniu 2005 alternatywne  obchody 25 rocznicy strajków i powstania „Solidarności”. Liczyłem więc na to, że może uda się wreszcie po 25 latach nakazu milczenia  powiedzieć prawdę, a przynajmniej zbliżyć się nieco do niej. Uważałem, że po 25 latach  dorosło i dojrzało  nowe  pokolenie, które powinno poznać prawdę o tamtych wydarzeniach, ich sprawcach, o ich osiągnięciach, sukcesach, a także o błędach i niepowodzeniach. M.in. dlatego, by nie popełniać podobnych błędów w przyszłości. (6) Niestety rozczarowałem się i chyba nie tylko ja.  Redakcja Telewizji  nie miała wcale zamiaru przybliżyć ludziom prawdy, ale utwierdzić w przekonaniu, że wszystko odbywało się w minionym ćwierćwieczu  prawidłowo, tak, jak powinno, tylko  byli przywódcy i działacze nie powinni się ze sobą tak głośno kłócić, wzajemnie obwiniać, zwalczać, bo to psuje pozytywny, sielankowy  obraz przeszłości.
Przypomniała mi się niedawna surowa, ale dość trafna ocena  mediów, a zwłaszcza  telewizji, że  nadal kłamie. Oto fragment tej oceny:
 „Jeśli chodzi o tzw. środki przekazu, to mamy tam do czynienia z różnymi rodzajami kłamstwa w rodzaju komunistycznym – a więc kłamstwo dla celów politycznych.(...) Ludzie, którzy nauczyli się za czasów rosyjskich, że praca w telewizorze polega na okłamywaniu tzw. ( przez komunistów) ludności. ( ...) kłamią jak się da i ile się da. W telewizorze kłamią nie tylko programy telewizyjne – także rozrywkowe, literackie, muzyczne, jakie tylko są. Gdyby w telewizorze powiedzieli, że Mickiewicz napisał Pana Tadeusza, a Chopin koncert f-mol , to też byłoby to kłamstwo. Telewizja ma w sobie coś z króla Midasa, tyle, że czego się dotknie, zmienia się nie w złoto, lecz w gówno. Ten rodzaj kłamstwa wydaje się zresztą  niezbyt ważny, ponieważ jest oczywiste, że telewizja kłamie. Ważniejsze i ciekawsze jest kłamstwo tych, którzy opisując Polskę – nie bardzo wiedzą, że kłamią .        IAR/PAP, MFi / 2003-11-11 16:15:00
Mimo tych krytycznych ocen wziąłem udział w audycji telewizyjnej. 
7 maja, w niedzielę,  w TV Wrocław odbyło się spotkania z byłymi działaczami wrocławskiej „Solidarności”  pod  roboczym tytułem „Rozliczenie „Solidarności”. Próbowano chyba poprosić więcej   działaczy „S”, tamtego okresu, m.in. Józefa Piniora, Leszka Budrewicza  i innych, ale się nie zjawili. W rezultacie w spotkaniu udział wzięli: Władysław Frasyniuk, dr Kornel Morawiecki i ja - Leszek Skonka. Na Sali była także publiczność. Prowadząca nagranie wyraźnie faworyzowała  Władysław Frasyniuka i  Kornela Morawieckiego. Najpierw dopuściła solo Frasyniuka  i pozwoliła mu na długi monolog  zakończony dialogiem z nim. Frasyniuk obszernie  mówił o sobie, to co zawsze, o osobistych osiągnięciach, wyolbrzymiając je i przypisując sobie zasługi innych działaczy np. że to on zorganizował i przewodził strajkiem sierpniowym, a następnie kierował całym Zarządem Regionu, jak walczył w stanie wojennym i odbudowywał Związek na Dolnym Śląsku… Przedstawił sielankowy obraz stosunków panujących w „Solidarności”, a  przemilczał  skrzętnie spory i  walki wewnętrznej, przyczyny konfliktów wśród członków i działaczy, błędy i niepowodzenia. Nie wspomniał o swoich w stanie wojennym związkach z gen. Czesławem Kiszczakiem i współpracy z SB w przygotowywaniu   rozmów w Magdalence i  przy „okrągłym stole”.  (8) Po zakończeniu wystąpienia Frasyniuka redaktor prowadząca nagranie dopuściła do głosu dra Kornela Morawieckiego i mnie. Najpierw pozwoliła Kornelowi Morawieckiemu odczytać oświadczenie z  KOR- owskiego Biuletynu Dolnośląskiego sprzed strajkiem przed 25 laty, które zawierało werbalne poparcie  strajku na Wybrzeżu. Nie wiadome było czemu to miało służyć, co miało to znaczyć? Czy tylko by zabrać czas. Mnie dopuszczono na krótko do głosu i przerywano, gdy chciałem udowodnić, że Frasyniuk kłamie i unika odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące przebiegu strajku w sierpniu 1980 we Wrocławiu, ludzi, którzy te strajki organizowali, nimi kierowali, a po ich zakończeniu  zostali brutalnie usunięci  za związkową działalność przez kierownictwo „Solidarności” opanowane przez KOR i inne siły antyrobotnicze i antyzwiązkowe. Redaktorka uważała, że podnoszenie przeze mnie tych spraw, zwłaszcza  genezy strajków i ich skutków, to  akcenty polityczne, a ona chce uniknąć polityki.  Byłem dobrze merytorycznie, na piśmie,  przygotowany do dyskusji, toteż próbowałem, ale bezskutecznie podnieść ważne problemy, m.in. przekonać na podstawie dowodów, że strajki w sierpniu miały  charakter wyłącznie ekonomiczno-społeczny i przebiegały pod hasłem – socjalizm tak, wypaczenia – nie; że po zakończeniu strajku kierownictwo „Solidarności” zaniechało realizacji owych 21 postulatów i przekształciło ruch związkowy w partie polityczną, że od początku było nastawione antyrobotnicza, anty pracowniczo, a po ustaleniach w Magdalence i przy ‘”okrągłym stole” stawała się coraz  jawniej antyspołeczne, antynarodowe, a nawet antypolskie. Właśnie dzisiejszy działacze polityczni wywodzący się z dawnego kierownictwa  „Solidarności” nie chcą dopuścić do ujawnienia prawdy o przeszłości, o przyczynach, przebiegu i celach strajków, przyznać, że ludzie pracy  domagali się wówczas polepszenia warunków życia, większego i faktycznego udziału w rządzeniu w państwem „robotniczo-chłopskim”, a nie anty-pracowniczego kapitalizmu. Dlatego  protestowali pod hasłem – „Socjalizm – tak, wypaczenie – nie; „więcej socjalizmu - mniej wypaczeń”. Natomiast kierownictwo „Solidarności” zmieniło to hasło, które w ich programie wyrażone było odwrotnie:„ więcej wypaczeń- mniej socjalizmu”.
Różnica między związkami pracowniczymi , a partiami politycznymi  jest diametralnie różna, co kierownictwo „Solidarności” uparcie przemilczało. Każdy związek zawodowy  był i jest zawsze tworzony przez ludzi pracy w celu obrony ich interesów przed pracodawcami, a każda partia, każdy ruch polityczny, zawsze powstaje i dąży do uczestniczenia w sprawowaniu władzy. Chciałem zacytować na poparcie tego stwierdzenia wypowiedź Jana Pawła II, który skrytykował „Solidarność” za wejście w politykę i tym samym poniechanie obrony ludzi pracy.
"
Solidarność"  popełniła błąd, zajmując się polityką - powiedział Jan Paweł II do dwóch tysięcy działaczy związku, którzy złożyli mu wizytę w Watykanie w dniu Święta Narodowego. ( w 2003 r. przyp. L.S) (5). Niestety, nie dano mi takiej możliwości, pod pretekstem, że to jest, nawet w ustach Ojca Świętego,  polityka (sic). (5) 
Leszek Skonka: bo wszystko zło w minionym 25-leciu odbywało się pod tym szyldem
 
Dawni działacze „S” wmawiali i nadal twierdzą, że to rzekomo ludzie pracy, domagali się  powrotu do kapitalizmu, do nędzy, głodu, bezrobocia, bezdomności, żebrania za chlebem u obcych, przekazania majątku wypracowanego przez wiele pokoleń rodzimym i obcym oszustom, złodziejom… Chciałem dowieść , że była to świadoma zbrodnia przeciw ludziom pracy i za nią powinno się surowo rozliczyć i ukarać sprawców.  Historia zna przykłady takich rozliczeń krzywd, choćby podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej 1789, Komuny Paryskiej 1870 czy   bliższej czasowo Wielkiej Rewolucji Bolszewickiej 1917r.  Zemsta i kara ludzi pracy może być okrutna.  Odmienną  ocenę transformacji ustrojowej niż  Frasyniuk wyraża  Janusz Korwin Mikre, jego zdaniem  „80 proc. obecnych tzw. polityków, to banda oszustów i złodziei. Powinni siedzieć w więzieniach a nie w ławach poselskich  czy senackich”.
"Ja naprawdę uważam, że rządzą nami bandyci, złodzieje, oszuści i agenci bezpieki " .
Zdaniem autora  właściwie rządzi w Polsce " trochę Rząd, trochę mafia, trochę Kościół  Rzymsko-katolicki, trochę związki zawodowe, trochę masoneria, trochę Sejm, trochę konfederacje pracodawców, trochę sądy, trochę Senat... Jeśli więc mówię, że jesteśmy rządzeni przez bandytów - to dotyczy to większości wymienionych powyżej ciał - nie tylko P.T. Członków Rządu!”  "Angora" ( nr 32/ 99) 
 Kandydaci PO do parlamentu –  przypadkowa zbieranina. Okrągły stół, –  Komu będzie przekazywana władza, decydował przy nim generał Czesław  Kiszczak i jego mocodawcy. I jak każdy dobry minister spraw wewnętrznych przekazywał władzę, po prostu swojej agenturze. Cała ich wspólna taktyka jest taka, że głupi Polacy mają glosować na zmianę: raz na komunistów, raz na ich agentów. Żeby wyborcom  się wydawało, że mają jakiś wybór.” Janusz Korwin Mikke o klasie politycznej (Magazyn Tygodniowy” 10.08,2001).
W innym miejscu tenże działacz stwierdza, „To jest bandycki ustrój, nienawidzę tego ustroju i ja z tym państwem będę walczyć! To nie jest moje państwo. (wywiad red Najsztubem z JK Mikke 12 sierpnia 2005 w „Przekroju)
 Nie umożliwiono mi  także przedstawienie  dowodów poparcia mojej wypowiedzi poprzez zacytowanie  własnej opinie i  znanych działaczy obywatelskich, którzy uważają że w ciągu minionych  25 lat, a zwłaszcza ostatnich 16,  od układów w Magdalence i przy „okrągłym stole”, Polska niczego pozytywnego nie osiągnęła, a przeciwnie  poniosła większą klęskę, niż w czasie 123 lat okresu rozbiorów, 6 lat wojny i okupacji hitlerowskie i 35 lat rządów PRL-u:  Straciła natomiast  największy skarb w życiu każdego człowieka, każdej społeczności, każdego państwa i narodu – NADZIEJĘ. Polaków nie potrafili zgnębić i pozbawić  nadziei przez 123 lata trzej zaborcy, Hitler i Stalin, władcy PRL…  Udało się to dopiero kierownictwu „Solidności”.(4)
Mówię wyraźnie – „SOLIDARNOŚCI” bo wszystko zło w minionym 25-leciu odbywało się pod tym szyldem i dziś nadal broni się tej nazwy oraz  wszystkiego złego co się z nią wiąże, a czynią to także tu  panowie Frasyniuk i  Kornel Morawiecki… Frasyniuk -  uczestnik „okrągłego stołu”, desygnowany, jak Wałęsa i im podobni przez gen. Czesława Kiszczaka, unikał tego tematu (7) Redaktor prowadząca  zadała też pytanie, co dała „Solidarność” i transformacja społeczeństwu i  konkretnie Frasyniukowi i mnie. Frasyniuk wykręcał się od konkretów, twierdził, że jego majątek nie jest tak wielki, jak się ludziom wydaje, że dorobił się dzięki pracowitości, ryzyku, szczęściu i jest zadowolony z ustrojowych przemian, do których się przyczynił. Ja stwierdziłem, że choć jestem w tu w mniejszości i w słabszej pozycji, to należę do tej części społeczeństwa, które przegrało, niczego III Rzeczypospolitej nie zawdzięcza – NICZEGO. Wszystko co, zdobyłem zawdzięczam Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, a ścisłej pracy społeczeństwu tamtego okresu, które na mnie łożyło i dzięki niemu, jako chłopiec ze środowiska robotniczego i robotnik. pracując i ucząc się  zdobyłem  maturę, ukończyłem studia uniwersyteckie,  doktorat, przygotowanie do habilitacji, otrzymałem mieszkanie, kupiłem samochód (syrenkę, fiata 125 i 126 p.). W okresie studiów uniwersyteckich, doktoranckich i habilitacji otrzymywałem cały czas  stypendium (oprócz płatnego urlopu). III RP nie dała mi nic, raczej zabrała i gnębiła bardziej niż komunistyczne władze PRL, a  dziś otrzymuje 800 złotych emerytury.       
Dlatego rozumiem tych, którzy ludzi pokroju Frasyniuka uważają za oszustów i zdrajców, którzy zostawił związkowców i stali się biznesmenami. (8) Nie udało mi się także  na tym spotkaniu poruszyć bardzo ważnego, wstydliwego i bolesnego problemu narodowego -  spraw ludzi pokrzywdzonych w przeszłości, najpierw w PRL , a następnie przez „okrągłostołową” +Solidarność+  oraz przedstawić  udziału SB  w wyznaczaniu składu  uczestników rozmów z ramienia „Solidarności”,  w Magdalence i przy „okrągłym stole”, zwłaszcza  ustalaniu przez SB kierownictwa  tworzonej na nowo „Solidarności  oraz sterowaniu  polityką kadrową w III RP,  np. przy obsadzaniu stanowisk w rządzie, administracji państwowej, samorządowej, parlamencie, w wojsku, policji, SB… Dzięki „Solidarności”, głównie układom po 1989 roku władza znalazła się w rękach jeszcze gorszych osób, niż przed sierpniem 1980 roku. Od 1989 roku do dziś, dobór kadry kierowniczej w kraju nie ma nic wspólnego z postulatami  wysuniętymi przez strajkujących w sierpniu 1980 r., by kadrę kierowniczą dobierać według kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej.  Nie ma żadnych zmian, nadal kierownicze stanowiska obsadzane są z klucza partyjnego, kwalifikacje nie mają żadnego znaczenia! Stanowiska zajmują kryminaliści, dyletanci, pospolici durnie!   ( 2, 3, 7)
Kierownictwo „Solidarności” brutalnie zwalczyło, metodami stalinowskimi działaczy o postawach związkowych, domagających się realizowania owych 21 postulatów, lub mających krytyczny stosunek do postępowania władz związkowych.   Z reguły tych ludzi uważano za wrogów, pomawiano bez jakichkolwiek podstaw, dowodów, poszlak o współpracę z SB. Teraz, kiedy okazało się , że byli niewinni, że mają certyfikat IPN o statusie pokrzywdzonego,  nikt z dawnych łajdaków nie chce  ich przeprosić i przyczynić się do naprawienie krzywd. Przeciwnie. Owi łajdacy mają pretensje i żal do skrzywdzonych, że okazali się niewinni. A ci łajdacy są nadal  na wysokich, ważnych i wpływowych stanowiskach.  Stąd smutny wniosek, że obecny czas nie sprzyja jeszcze ujawnianiu prawdy i rozliczaniu przeszłości. Być może, że także społeczeństwo, zwłaszcza część uwikłana  w niedawną, niechlubną  przeszłość nie jest zainteresowana i gotowa do  poznania wstydliwej i przykrej prawdy.  
Dr. Leszek Skonka
1.      Współorganizator i współkierujący strajkiem w sierpniu 1980 roku we Wrocła
2.      wiu .
3.      Członek prezydium w pierwszym składzie  Zarządu Regionu  Dolnośląskiego NSZZ. Organizator i prowadzący pierwsze kursy ( jeszcze w czasie strajku)   na temat organizowania i działania związkowego, a następnie  w MKZ po zakończeniu strajku, dla działaczy i  organizatorów nowych związków.
4.      Sprzeciwiał się wprowadzaniu KOR-u i upolitycznieniu Związku, zerwaniu Umowy Gdańskiej , awanturnictwu politycznemu. Chciał by związek nie wychodził poza  swój statut. Za swą postawę oskarżony został   publicznie bez jakichkolwiek podstaw o rzekome sprzyjanie PZPR, działanie na szkodę Związku ,  współpracę z SB .Usunięty ze  wszystkich funkcji , również  ze Związku i spotwarzony    publicznie, bez prawa do obrony , skazany na karę śmierci cywilnej.
5.      Założyciel i przewodniczący  istniejącego od 1988 roku Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce oraz Instytutu Badań Stalinizmu i Patologii Władzy, zbudował  w 1989 roku pierwszy w Polsce i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu. Założyciel w 1990 r. Stronnictwa Sprawiedliwości  Społecznej.

[Kommentare (0) | Permalink]


Dr. Leszek Skonka: SB rzadzila Solidarnocia

Von direktion, 15:37

   "Solidarität" in Polen nach 25 Jahren

----- Original Message -----
From: Pamiec Narodu
Sent: Thursday, May 18, 2006 9:19 AM
Subject: Czy już można mówić prawdę o Solidarności?

Leszek Skonka: SB RZADZIŁA SOLIDARNOŚCIĄ - ŹRÓDŁA

ŹRÓDŁA

1)  SB RZADZIŁA SOLIDARNOŚCIĄ

Czy istniała możliwość, by bez akceptacji SB ktoś mógł zajmować jakieś ważne kierownicze stanowisko w powstającej po sierpniu 1980 r. "Solidarności"? Czy w  czasie rozmów w Magdalence i przy "okrągłym stole" mogły brać udział osoby bez akceptacji gen. Kiszczaka i gen, Jaruzelskiego? Są to pytania retoryczne. Dlatego gen. Kiszczak dumnie powtarza, że faktycznie "Solidarnością" od początku kierowały  Służby Bezpieczeństwa. I trzeba mu wierzyć. Dr Leszek Skonka - b. działacz opozycji przedsierpniowej ( Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela i organizator Wolnych Związków Zawodowych) usunięty  we wrześniu 1980 r, ze ścisłego  kierownictwa  Dolnośląskiej "Solidarności", na żądanie  SB i KOR-o Solidarności 

( 2 ) Janusz Korwin Mikke o klasie politycznej (Magazyn Tygodniowy” 10.8,001)

80proc. obecnych tzw. polityków, to banda oszustów i złodziei. Powinni siedzieć w więzieniach a nie w ławach poselskich czy senackich. Kandydaci PO do parlamentu – „ Przypadkowa zbieranina”. Okrągły stół, – „ Komu będzie przekazywana władza, decydował przy nim generał Czesław  Kiszczak i jego mocodawcy. I jak każdy dobry minister spraw wewnętrznych przekazywał władzę, po prostu swojej agenturze. Cała ich wspólna taktyka jest taka, że głupi Polacy mają glosować na zmianę: raz na komunistów, raz na ich agentów. Żeby wyborcom  się wydawało, że mają jakiś wybór.”

(3)    OCENA TRANSFORMACJI USTROJOWEJ W POLSCE PRZEZ BOHGDANA PORĘBĘ  

(Społeczeństwo) „ oduczone myślenia państwowego, które było podstawą myślenia i walki poprzednich pokoleń Polaków, nie dostrzega faktu, iż walczyć przeciw PRL nie tyle poszerzała zakres wolności ile zamieniała podległość jednemu kolonizatorowi na drugiego. Widziało ono w ZSRR nie jego państwowy imperializm a wyłącznie ideologię. Polska Ludowa po 1956 roku i 68 wraz z wyzwalaniem sie z władzy żydokomuny stawała się coraz mniej ideologiczna a coraz bardziej państwowa.

Atak na to państwo nastąpił w czasie gdy nabierało coraz bardziej narodowego charakteru a więc coraz bardziej poszerzało zakres uniezależniania sie od ZSRR. To oczywiście było coraz mniej wygodne dla przegranych w 56 i 68. Toteż gdy USA przystąpiły do realizacji planu Brzezińskiego przebudowy świata w kierunku uczynienia USA jedynym hegemonem, dotychczasowi wykonawcy sowietyzacji Polski, przewerbowali sie w agenturę USA czyli dobrze płatny KOR. .

 Znając polskie tęsknoty niepodległościowe, stworzyli masową, narodową i katolicką Solidarność (nazwa narzucona przez Modzelewskiego zgodna z przedwojenną lożą masońską i nazwą żydowskich agend). Ani przez minutę w tych rachubach i planach nie odgrywał roli interes polskiej racji stanu. Narodowa i katolicka "S" miała być tylko trampoliną do powroty międzynarodówek do władzy. Tak tworzyła się przepojona nienawiścią do Polski elita, która przy okrągłym stole podzieliła się władzą z najbardziej kosmopolitycznymi kręgami PZPR ze szkoły Rakowskiego, którego beniaminkiem był jego wychowanek Kwaśniewski.

I ci ludzie zawsze nastawieni wrogo do polskiego patriotyzmu stali sie wraz z masońską częścią "S" wykonawcami planu kolonizacji Polski. Dlatego głównymi hasłami politycznymi "S" stały się proniemieckie hasło "precz z Jałtą" i prożydowskie: rehabilitacja  1968. Zresztą,  zaraz po zdobyciu władzy, siły korowskie zlikwidowały masową a więc mogącą być  grozną dla nich "S", po której została tylko mokra, ale nasycona miliardami dolarów plama na honorze Polaków: "Gazeta Wyborcza".  Żeby to zrozumieć, trzeba pojąć, jak zwodnicze są dziś hasła antykomunistyczne. Prawdziwym komunistom nie jest już do niczego potrzebny komunizm.

Oni zlikwidowali komunizm wtedy gdy stracili w nim oparcie w działaniu przeciw narodowi i gdy mieli już w rękach o wiele silniejszy instrument zniewolenia ludzkości: globalizm. Ideologię dążącą do nowego, bankierskiego ZSRR mającego powstać na gruzach państw narodowych. Stworzyli poligon doświadczalny dla swej idei: Wspólnotę Europejską. Dlatego jej największymi kompradorami stali się byli bolszewicy i ich potomkowie. Żeby ten mechanizm zrozumieć, trzeba położyć na ołtarzu Ojczyzny swój solidarnościowy triumfalizm.

Zrozumieć, że nasze najszczersze intencje posłużyły naszym odwiecznym wrogom do budowy podwalin rozbioru państwowego świadomościowego i moralnego Polski. Trudno to zrozumieć ludziom, którzy biorą od 16 lat udział w tzw." transformacji" Jednym z nich jest p.  Jackowski. Najlepiej rozumieją to założyciele "S", wyrzuceni przez kompradorski układ poza nawias. 

 Spotkałem takich sporo podczas pobytu w USA. Ci pierwsi zrozumieli oszukańczy mechanizm. Może teraz, gdy Polska ma być umieszczona w rdzeniu przyszłej wojny światowej poprzez zamianę obcych baz rosyjskich na obce amerykańskie ( podczas gdy białoruskie rakiety są wymierzone w Polskę) przyjdzie i dla innych moment otrzeźwienia.

A zwykle traktowani przez nas z ironią Czesi jak widać zrozumieli sytuację od dawna. Nie przejęli na swe terytorium więzień USA z Kuby. Myślę, że obronią się też przed obcymi bazami na swym terytorium. U nich nie było ogłupiających haseł ""jak nie Unia to Białoruś". I mimo zmiany ustroju nie pozrywali jak Geremek wszelkich więzi kooperatywnych z Rosją. I nie przeszkodzi im to też w członkostwie w NATO. Ale nie pchają się w nim na pierwszą linię. Piłsudski powiedział: "cała sztuka rządzenia Polakami polega na stałym podsycaniu pożądanych emocji". Wrogowie Polski opanowali te prawdę do końca. Warto o tym przypomnieć w rocznicę niepodległości.

Bohdan Poręba

Leszek Skonka: ZNISZCZONE NADZIEJE POLAKÓW
 
( 4  ) ZNISZCZONE NADZIEJE POLAKÓW
Wielu  pokoleniom  Polaków  od wieków towarzyszyła nadzieja. Przez wieki żyli i umierali z nią. W świadomości kolejnych pokoleń kształtowała się wizja wymarzonej ale wyidealizowanej Polski. Wyidealizowany obraz dawnej Polski przez Kraszewskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza,, Żeromskiego (Przedwiośnie, Szklane domy) Owa wizja w zderzeniu z rzeczywistością po odzyskania niepodległości po 1918  rozczarowała społeczeństwo ale tłumaczono wówczas jej niedoskonałość  długim letargiem państwa i nawałem trudnych problemów i zadań w jego tworzeniu po 123 lata niewoli. W końcowej fazie PRL wizji podobnie wyidealizowanej Polski roztaczały ruchy nacjonalistyczne, w których przewodził m. in. Leszek Moczulski. Twierdził, że Polacy to inteligentny, mądry i patriotyczny Naród, wystarczy tylko odzyskać niepodległość b stworzyć doskonałe państwo.  Wszystkiemu złu winni są inni, obcy,  a przede wszystkim  okupacja sowiecka i służący im gorliwie polskojęzyczni rodacy. Wystarczy pozbyć się sowieckiej kurateli, a  Polacy potrafią się tak zorganizować, wybrać takie władze,  takich przewodników, że kraj i Naród odrodzą  się  bardzo szybko, bo Polak potrafi…  Zakładał jednak, że warunki sprzyjające nie nastąpią w krótkim i możliwym do przewidzenia czasie, że może to nastąpić najkrócej w ciągu kilku dziesięcioleci .  Dlatego  dlatego odległego celu  Moczulski stworzył  Konfederację Polski Niepodległej. Zarówno Moczulski, jak i inni nacjonaliści, którzy sami określali się jako niepodległościowcy warunkowali odzyskanie niepodległości w momencie opuszczenie kraju przez ostatniego żołnierza radzieckiego. Jednakże po nastąpienia tego aktu  umilkły nagle tego typu głosy i zaczęto szukać nowych wykrętów np.  że potrzeba więcej czasu, że trzeba  zwalczyć bierność społeczeństwa, usunąć z życia publicznego b. członków PZPR, tropić agentury SB i KGB, wreszcie, że społeczeństwo jest do niczego, że z nim niczego zmienić się nie da  i należy  je wymienić. Toteż w ostatnich   latach zmagań ze złem Polacy zrezygnowali z dalszej walki o Polskę. Postanowili albo opuścić  Ją albo pozostać  ale na statucie emigrantów wewnętrznych. Fizycznie więc są obecni nadal w kraju ale  duchowo poza nim. I tak się skończyły marzenia o III Rzeczypospolitej  Szklanych Domów.  Leszek Skonka
 (5) Papież: "Solidarność" popełniła błąd
"Solidarność" popełniła błąd, zajmując się polityką - powiedział Jan Paweł II do dwóch tysięcy działaczy związku, którzy złożyli mu wizytę w Watykanie w dniu Święta Narodowego. ( w 2003 r. przyp. L.S)(…)
Zdaniem Jana Pawła II "Solidarność" zawiodła nadzieje świata pracy, gdy nastąpiło "upolitycznienie związku", co "doprowadziło do jego osłabienia".
"Niech mi wolno będzie powiedzieć - stwierdził na zakończenie - że dziś »Solidarność«, jeśli prawdziwie pragnie służyć narodowi, winna wrócić do swych korzeni, do ideałów, jakie przyświecały jej jako związkowi zawodowemu". (…)IAR/PAP, MFi / 2003-11-11 16:15:00
(6) A BYŁA ŚWIETOŚCIĄ!!
Dziesięć milionów członków, co najmniej dwadzieścia milionów sympatyków, sama nazwa była świętością, była!
Nigdy wcześniej i nigdy potem czegoś takiego nie było, nigdy w dziejach, z wyjątkiem odzyskania państwowości, nie byliśmy tak solidarni, tak zjednoczeni, jak w latach 80-tych!
To wszystko zniszczyli szemrani wodzowie, którzy wykreowali się na związkowych przywódców. Ci co walczyli, co stworzyli Solidarność, zostali usunięci w cień, wielu usunięto na margines życia, władztwo przejęła swołocz! To ci ludzie z mentalnością kryminalistów dążyli do przejęcia władzy nie mając pojęcia o jej sprawowaniu. Okrągły stół gwarantował im uczestnictwo w rządach, a to dawało możliwość zdobycia majątku za pomocą kradzieży, zawłaszczania, niewyobrażalnej korupcji! Do rozmów zasiedli nie ci, którzy powinni tam zasiadać. Wbrew opiniom wszystkich do niego niedopuszczonych, okrągły stół był doskonałym rozwiązaniem, przekreślał marzenia twardogłowych o krwawej rewolucji do ostatniego robotnika, którą oni kierowaliby z zagranicy! Okrągły stół to jedyny zdany egzamin z odpowiedzialności za Polskę! Od tego mementu rozpoczęła się degradacja Solidarności, a przejęcie przez nią władzy było nieszczęściem! Solidarność nie miała, i do tej pory nie ma kadr zdolnych do rządzenia państwem. Mazowiecki nie miał żadnych kwalifikacji, żadnego doświadczenia, żadnych predyspozycji, by zostać premierem. Fatalną decyzją było powołanie na ministra finansów Leszka Balcerowicza, który nie miał i nie ma, żadnego przygotowania, żadnej praktycznej wiedzy, do pełnienia takiego urzędu, to tylko teoretyk ekonomii! By było sprawiedliwie, Balcerowicz nie ukrywał braku kwalifikacji przed Mazowieckim, a mimo tego został powołany na ministra finansów! To był eksperyment na żywej tkance Narodu, który się kompletnie nie powiódł, a mimo to nadal jest kontynuowany!

To Balcerowicz nadał kierunek przemian gospodarczych, w jego wizji przekształceń były cyfry i prognozy, nie było i nie ma miejsca dla człowieka! Miliony ludzi straciło pracę, tysiące zakładów przeszło w prywatne ręce lub celowo zostały zrujnowane! Zyskiem zbrodniczego eksperymentu Balcerowicza było zduszenie ogromnej inflacji, kosztem, nie morze, a ocean biedy milionów ludzi! Nadany kierunek przemian trwa do dziś, zmieniają się tylko rządy i nazwiska kontynuatorów zbrodniczej polityki gospodarczej! Robotnicy podejmując walkę o lepsze, domagali się w postulatach od władz PRL prawa do godnego życia. W postulacie 8 żądali;Podnieść zasadnicze wynagrodzenie o 2 tysiące złotych na miesiąc jako rekompensatę wzrostu cen; dla przypomnienia za czasów Gierka pracownicy nie płacili żadnych podatków, również nie płacili ZUS! Dziś najniższa renta to 320 złotych, najniższa płaca to 630 złotych, żadne z tych dochodów nie pokrywa kosztów utrzymania nawet przez tydzień! Czy ktoś słyszał o podwyżkach rekompensujących wzrost kosztów utrzymania? W postulacie 13 żądali; Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej; Od 1989 roku do dziś, dobór kadry kierowniczej nie ma nic wspólnego z postulatem, nie ma żadnych zmian, nadal kierownicze stanowiska obsadzane są z klucza partyjnego, kwalifikacje nie mają żadnego znaczenia! Stanowiska zajmują kryminaliści, dyletanci, pospolici durnie! Postulat 14; Obniżyć wiek emerytalny kobiet do lat 50, mężczyzn do lat 55.
Trwają prace, by podnieść wiek emerytalny dla kobiet do 60 lat, dla mężczyzn do 68, są też plany by zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn na poziomie lat 65, bo tak podobno będzie sprawiedliwiej! Te postulaty obiecywali zrealizować przywódcy Solidarności, mieli zbudować II Japonię, miał być raj na ziemi! Po przejęciu władzy nie tylko niczego nie zrealizowali, ale ukradli wszystko. co dało się ukraść, kraj doprowadzili do ruiny, odebrali nam wszystkie ulgi i przywileje jakie dała nam PRL! Katastrofą była prezydentura Wałęsy, człowieka prymitywnego, absolwenta dwuletniej szkoły zawodowej bez pojęcia o jakimkolwiek rządzeniu! To za jego prezydentury rozpoczęła się ruina państwa! Rządy AWS i Unii Wolności to zbrodniczy eksperyment władzy związkowców, którzy postanowili zrealizować swoje chore ambicje kierowania państwem! Ignorant, cham, złodziej, debil, prymityw, pełnił urząd premiera, ministra, wojewody, był posłem i senatorem, wielu z nich nadal pełni urzędy! Pomysł Balcerowicza schłodzenia gospodarki, bo ponoć za szybko się rozwijała, okazał się kolejną katastrofą, w nagrodę za zrujnowanie gospodarki to prymitywne indywiduum zostało prezesem banku centralnego! Nie lepsze były rządy bękartów PZPR i ZSL, oni również nie mieli i nie mają pojęcia o rządzeniu, to piąty garnitur władz PZPR i ZSL przygotowywany do objęcia władzy w dalekiej przyszłości! Ich rządy to kontynuacja kierunku przemian gospodarczych wyznaczonych przez Balcerowicza! Jaki jest rzeczywisty powód kontynuacji przemian gospodarczych, który okazał się katastrofą dla milionów ludzi? Jest tylko jeden, jedyny! Przekształcenia własnościowe, prywatyzacja, to możliwość kradzieży, to możliwość uwłaszczenia się na tym majątku, to możliwość niewyobrażalnej korupcji wszystkich tych, którzy o tym decydują! To jest jedyny powód kontynuacji przemian gospodarczych zapoczątkowanych przez Mazowieckiego i Balcerowicza, możliwość bezkarnej kradzieży, bezkarnego uwłaszczenia się na państwowym majątku!
W PRL takiej możliwości nie było! III R.P okazała się rajem dla obcych i rodzimych złodziejów, rajem dla skorumpowanej i zdegenerowanej do cna władzy! Solidarność dzięki szemranym wodzom z mentalnością kryminalistów przegrała wszystko, dziś nazwa związku jest bardziej znienawidzona niż dawniej PZPR! 15 lat to szmat czasu, był czas na wcielenie w życie postulatów, był czas by uporządkować państwo, by zbudować bodaj trwałe fundamenty pod przyszły dobrobyt. Po 15 latach nic nie zostało zrobione, nic uporządkowane, ale ten czas wystarczył bohaterom i ich kompanom z lewej strony, by nas okraść, by zawłaszczyć majątki, by sprzedać wszystko co wybudowaliśmy w PRL. Dziś jest dla większości o wiele gorzej niż było w czasach PRL! Nie pomogą złodziejskie święta ochraniane przez dwa kordony policji przed gniewem okradzionych ofiar, ich milczący krzyk i tak usłyszał świat! Nie pomoże nachalna propaganda ośmieszająca czasy PRL. Bohaterowie Solidarności obchodzili święto złodzieja, dzień swojego tryumfu, świętowali swoje złodziejskie sukcesy ci, którzy nas okradli nawet ze złudzeń! Bohaterowie Solidarności twierdzą, że nas wyzwolili! Rzeczywiście wyzwolili ! Wyzwolili nas ze wszystkiego co przedstawiało jakąkolwiek wartość, zrobili to dokładniej niż III Rzesza przez lata okupacji i Armia Czerwona w 1945 roku! Dziś wielu z tych kryminalistów ubiega się o urząd prezydenta, o parlamentarne koryta, znamy ich, są na pierwszych miejscach list wyborczych, wiemy co za jedni, ich wybór będzie obelgą wobec ofiar, które okradli!  

Anna Kozłowska –Polska ( Podkr. L.Skonka, z: „wirtualnej polonii”: SZERSZEN 35 I 36)

Leszek Skonka: FRASYNIUK W SŁUŻBIE GEN. KISZCZAKA - SB RZADZIŁA SOLIDARNOŚCIĄ - 
 
 (7) FRASYNIUK W SŁUŻBIE GEN. KISZCZAKA
W emigracyjnym wydawnictwie w Kanadzie ukazały się relacje z okresu stanu wojennego internowanego wiceprzewodniczącego Komisji  Krajowej NSZZ „Solidarność” Mirosława M. Krupińskiego,  działającego  obecnie bardzo aktywnie w Australii. Autor w latach 1982/1983 przebywał wraz w Frasyniukiem w więzieniu w Łęczycy. Twierdzi on, że Frasyniuk agitował wówczas za współpracą ze Służbami Bezpieczeństwa,  kierowanymi przez gen. Kiszczaka. Służby te  usilnie zabiegały wówczas o pozyskiwanie wśród bardziej znaczących internowanych potencjalnych  uczestników do rozmów w Magdalence i przy  „Okrągłym Stole”.
Krupiński wyjaśnia dlaczego  nie od razu  ujawnił pewnych  faktów dotyczących działalności Frasyniuka:  
 (…) w czasie kiedy interesy „Solidarności „  jako całości były dla mnie pierwszoplanowe, tego aspektu „solidarności więziennej” nie poruszałem, aby obrazu „S” nie psuć. Teraz w roku 2001, zaczynają docierać do mnie, układające się w całość dalsze fragmenty politycznej prostytucji, których dalej maskować powodów nie mam. (…)
I dalej pisze o swoich podejrzeniach wobec agenturalnej roli Frasyniuka:
„Gdzieś na przełomie lat 82/83 przywieziono do Łęczycy Władysława Frasyniuka. Przez kilka dni trzymano go oddzielnie, a następnie „dokwaterowano” do nas. Było nas już wtedy ponad dziesięciu i od czasu do czasu zmieniano nam strategicznie cele. Po jednej z takich roszad znalazłem się sam na sam z Frasyniukiem w małej celi z czteroma pryczami. Zastanawiałem się nad celem takiej rozrzutności metrażowej – cele były zwykle przepełnione, tutaj, pomimo dwóch pustych prycz nie dokwaterowano nam nawet wtyczki ( byli tacy). Najmniej machiawelicznym wytłumaczeniem mogło być, że cela miała dobry podsłuch i chciano posłuchać naszych rozmów. Rozbawiony pomyślałem, że słuchających spotka raczej zwód, bo Frasyniuka za tytana intelektu raczej nie uważam, – zatem szans na ekstrawertyczne dyskusje z mojej strony nie było. W jakimś jednak stopniu się pomyliłem – Władek miał dziwnie wiele do powiedzenia. Nie mówił wprawdzie własnym językiem tylko cytatami z Michnika, Kuronia & Co, ale mówił zadziwiająco wiele, zadziwiająco płynnie. Wręcz recytował.
Nie było w tym „prawie monologu”, nic o „Solidarności”, członkach KK , której obaj byliśmy, ani o sytuacji Polski, której wykładnikiem była nasza obecność w Łęczycy. Było natomiast wiele o strategii dojścia do władzy i o władzy tej przyszłym składzie. A ów referowany skład był z grubsza, taki jak to dziś bym określił pomagdalenkowy -  czyli Frasyniuka idole, Frasyniuk  i ci, co z nimi trzymać będą. ( …) Do tej pory nie jestem pewien, co było powodem tej wylewności. (…) Może inspiracja Kiszczaka, & Co, którzy mogli uważać mnie za kandydata przyszłego magdalenkowca? Może wreszcie frasyniukowe mniemanie, że nikt okazji przyłączenia się do przyszłej władzy się nie oprze i będzie o jej względy czynem i lojalnością zabiegał? Najbardziej dziś prawdopodobna wydaje mi się mieszanina wszystkich trzech powodów, – bo przecież ktoś musiał nam to tet a’ tet w pół pustej celi zorganizować, a mój +wykładowca teorii dorwania się do przyszłej władzy+ mówił otwarcie, jak do swojego.  A Ja go nieszczęsny zbyłem, jak głupiego dzieciaka i wyśmiałem (nie zwracając  nawet uwagi na spodziewany podsłuch i Frasyniuka własne walory intelektualne ,  wywołując najpierw zdziwienie i konsternacje, następnie wyraźną wrogość. Musiał jakiś plan w stosunku do mnie się w tedy rypnąć. …Czyj?
Była jeszcze później jakaś próba z jego strony podsunięcia mi do podpisania deklaracji, że uważam TKK (Tajna Komisja Krajowa, przyp. LS) za jedyną siłę przewodnią i reprezentację „Solidarności” i społeczeństwa, a kiedy i to wyśmiałem, zostaliśmy wrogami, bo ja go po prostu lekceważyłem. Lekceważyłem niesłusznie – jak dowiodła późniejsza Magdalenka, której prescenariusz było mi dane wysłuchać w cztery oczy od Władysława Frasyniuka  w więzieniu w Łęczycy na początku roku 1983.    (s 92-.97), podkr. L.skonka
x/ Mirosław M. Krupiński, Zaułki zbrodni, Ottawa.2005, wydawca Anna Kozłowska
 (8) DLACZEGO FRASYNIUK BOI SIĘ LUSTRACJI ?
Jest kilka bardzo istotnych powodów skłaniających Frasyniuka do występowania przeciw lustracji  i ujawnianiu zawartości teczek. Dlatego nie stara się  sam w IPN o świadectwo pokrzywdzonego, bo chyba by go nie otrzymał. Oficjalnie twierdzi, że nie interesuje go, kto na niego donosił i co SB o nim pisała. W rzeczywistości  boi się, że społeczeństwo dowie się o jego prawdziwej  roli w "Solidarności", a także  przy okazji o takich jej filarów i przywódców Unii Wolności, jak Mazowiecki, Geremek, Modzelewski, Barbara Labuda, Pinior, Marcin Święcicki, Balcerowicz i o setkach im podobnych. Społeczeństwo może się dowiedzieć, dlaczego, z czyjej inicjatywy niektórzy działacze "Solidarności" i Unii Wolności zostawali po 1989 roku  wojewodami, prezydentami miast, posłami, ministrami? Skąd Frasyniuk, skromny związkowiec miał miliony na założenie własnej drogiej, o zasięgu międzynarodowej  firmy transportowej ? Czy i jakie  zlecenia wykonywał dla SB,dla KOR-u, Sorosa i jakie czerpał z tego korzyści? Frasyniuk to szmatława postać. Poznałem go w czasie sierpniowego strajku i sam go na początku lansowałem powierzając mu funkcję  rzecznika prasowego Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego  (byłem członkiem Prezydium Komitetu Strajkowego odpowiedzialnym za sprawy organizacyjne strajku). Po zakończeniu strajku zaproponowałem  go do  pierwszego składu Zarządu MKZ – (Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego) NSZZ. Jednakże już po kilku dniach pokumał  się  on z ludźmi KOR-u. Skaperował go do walki przeciw  działaczom o związkowych postawach, Karol  Modzelewski. Z polecenia i przy pomocy KOR-u, wyeliminował związkowego działacza – pierwszego przewodniczącego MKS i MKZ Jerzego Piórkowskiego. Następnie  usuwał wszystkich działaczy, którzy przejawiali gotowość realizowania Umowy Gdańskiej, sprzeciwiali się upolitycznieniu ruchu pracowniczego oraz przekształcaniu go w partię polityczną dla zdobywania władzy. Jaki to był związkowiec świadczy jego obecny stosunek do własnych pracowników, którym zabronił tworzenia związków w jego przedsiębiorstwie. A w ogóle ten  b.  pseudo "związkowiec" wypiął się na tych, dzięki, którym swego czasu tak się wzbogacił i  politycznie zaawansował.     ( L. Skonka)
1.      Współorganizator i współkierujący strajkiem w sierpniu 1980 roku we Wrocławiu .Członek prezydium w pierwszym składzie  Zarządu Regionu  Dolnośląskiego NSZZ. Organizator i prowadzący pierwsze kursy ( jeszcze w czasie strajku)   na temat organizowania i działania związkowego, a następnie  w MKZ po zakończeniu strajku, dla działaczy i  organizatorów nowych związków.
2.      Sprzeciwiał się wprowadzaniu KOR-u i upolitycznieniu Związku, zerwaniu Umowy Gdańskiej , awanturnictwu politycznemu. Chciał by związek nie wychodził poza  swój statut. Za swą postawę oskarżony został   publicznie bez jakichkolwiek podstaw o rzekome sprzyjanie PZPR, działanie na szkodę Związku ,  współpracę z SB .Usunięty ze  wszystkich funkcji , również  ze Związku i spotwarzony    publicznie, bez prawa do obrony , skazany na karę śmierci cywilnej.
Założyciel i przewodniczący  istniejącego od 1988 roku Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce oraz Instytutu Badań Stalinizmu i Patologii Władzy, zbudował  w 1989 roku pierwszy w Polsce i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu. Założyciel w 1990 r. Stronnictwa Sprawiedliwości  Społecznej.

 

 25-lecie NSZZ Solidarność

http://25lat.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?197929

[Kommentare (0) | Permalink]


Mittwoch, 17. Mai 2006

nie tylko swoja ojczyzne duchowa, swoja macierz religijna ale i czastke swojej ojczyzny mial Polak

Von direktion, 13:18

Szanowny Panie Inżynierze,

wdowie po zasłużonym działaczu polskim we Włoszech, prezesie tamtejszego oddzialu  Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Elżbiecie Witoldowej Zahorskiej zawdzięczam i dni parę przed dwudziestu prawie laty po raz pierwszy w Rzymie i możność odnajdywania się naówczas pośrod pamiątek związków polsko-włoskich, których obecność w Italii przyniosła Zahorskiemu  spostrzeżeń  moc pomieszczonych w jego książce "Polak we Włoszech", z których jedno chce być tu przywołanym :  

" przez wieki miał Polak  w Rzymie nie tylko swoją ojczyznę duchową, swoją macierz religijną ale i cząstkę swojej ojczyzny, w której elementy łacińskie i zachodnie zlały się nierozłącznie z elementami rodzinnymi".

Meksyk, Italia, czy Niemcy - gdzie przyszło mu zawędrować, Polak z tą cząstką duszy, którą pozostawia, wiąże też ślad widoczny dla drugiego Polaka, na taki sposób czyniąc nam świat przyjazny.  Pomniki Jana Pawła II wzniesione ostatnio na ziemi urugwajskiej przez Jana Kobylańskiego unaoczniają też tę więź  i przynależność naszą do tegoż właśnie, zachodniego typu cywilizacyjnego, narodzonego kilka tysięcy lat temu w basenie Morza Sródziemneego, do cywilizacji zbudowanej na wartościach duchowych bliskich Grekom i Rzymianom.

Szczęść Boże, z najlepszymi pozdrowieniami sk

         

From: Jerzy Skoryna  To: konserwa6@o2.pl Sent: Wednesday, May 17, 2006 1:36 AM
Subject: RE: prosze zwaracac uwage
AK, SPK, USOPAL Delegatura na Meksyk Szanowni Pañstwo, Bardzo uprzejmie dziekuje za laskawy list i pragne sprostowac nieporozumienie jakie zachodzi w sprawie materjalow jakie Palstwu transmituje. http://tinyurl.com/grny3
Ostatnie poprawki przy postawionym we wtorek pomniku papieża
Fot. Maciej Jarzębiński / AG 
Rok temu, tuż po śmierci Jana Pawła II, katowiccy radni postanowili wybudować Papieżowi pomnik. Wczoraj rzeźbę ustawiono na cokole z boku katedry. 
Zaprojektował go rzeźbiarz Gustaw Zemła. Jest to nieco zmieniona kopia dzieła, które artysta wykonał dla Montevideo, stolicy Urugwaju. http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3350043.html?nltxx=1077751&nltdt=2006-05-17-03-05
 gross machen / kliknij w pismo Prezydenta 


gross - und mehr kliknij po więcej Instytut Pamięci  Narodu Polskiego


 nawyki UB-eckie i komunistyczne muszą ustąpić miejsca postępowaniu określonemu przez KPA 

jeżeli Katowice stoją przed zadaniem postawienia pomnika Jana Pawla II
i przeniesienia pomnika Sowieckiej Armii z Placu Wolności na Cmentarz Wojenny (Urzędnicy są zobowiązani do wykonania odpowiedniej uchwały Rady Miasta w tej sprawie!)

  Londyn
gross - kliknij
 sowa um 01:34 | http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/372

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/338 

 http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/305   

Polnisches Kulturzentrum e.V. Frankfurt, 16.04.2005

Szanowny Panie Prezydencie,

decyzja Radnych miasta Katowic o postawieniu pomnika Jana Pawła II oraz zapewnienie z Pańskiej strony o otwartości na dyskusję o tym, w jaki inny sposób uczcić jeszcze pamięć Papieża ośmiela mnie do nawiązania do innej, wcześniejszej decyzji Radnych - o przeniesieniu pomnika Wdzięczności Armii Sowieckiej z Placu Wolności na cmentarz wojenny w Katowicach.

Do działań w tej sprawie wniosłem pismo, które otrzymałem od Pana Ministra Przewoźnika z datą 30.04.2002; Strona Rosyjska wyraziła zgodę na przeniesienie pomnika na cmentarz przy ulicy Kościuszki.

Wydaje się, że w tej sytuacji nie może być lepszego miejsca w Katowicach dla pomnika Świętego Jana Pawła Wiekiego, niż centralny punkt miasta, Plac Wolności usytuowany na zbiegu głównych ciągów komunikacyjnych: samochodowych i pieszych. Przypomnijmy w tym miejscu słowa Papieża: „Bez Wolności nie ma Solidarności – Bez Solidarności nie ma Miłości”.

W piśmie z 28.6.2002 r.  (GK III. 70900/8/00/01/02) Wiceprezydent Katowic wspominał o braku środków finansowych na wykonanie starej decyzji Rady Miasta;  znalezienie środków na wykonanie najnowszej decyzji Rady Miasta połączył Pan Prezydent z oczekiwanym  społecznym wsparciem (Gazeta Wyborcza  Sobota, 16 kwietnia 2005)

Klasa robotnicza Katowic zbudowała w czynie społecznym nie tylko Wojewódzki Park Kultury i Nauki; http://kanalizacja.blox.pl ; nie zabraknie zapewne i teraz chętnych do przenoszenia i wznoszenia pomników. Do sumy uzbieranej wśród katowickich Radnych dołoży zapewne swój wdowi grosz niejedna śląska artystka.

Jako poeta zobowiązuję się do wsparcia cennych inicjatyw katowickich Radnych skromną parabolą; planuję oddanie przed terminem stosownego wiersza do druku.

Szczęść Boże Dobrej Pracy

Stefan Kosiewski http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/270

Unia Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej - Unión de Sociedades y Organizaciones Polacas en America Latina - POLONIA na intencję Odrodzenia Polski
http://usopal.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?47123
http://sowa.blogsource.com/post.mhtml?post_id=328251

[Kommentare (0) | Permalink]


Dienstag, 16. Mai 2006

Dr. Marek GLOGOCZOWSKI: Slowo PaRDeS w jezyku hebrajskim

Von direktion, 20:37

   kliknij w fotografię, żeby powiększyć, - gross machen

Stefan Kosiewski, dr Marek Głogoczowski, Zakopane 2005

Izrael Szamir (ang. Israel Shamir)

PaRDeS – studium w zakresie Kabały

(Tytuł oryginału „PaRDeS – an etude in Cabbala”)

Wydawca: BookSurge, 2005; www.israelshamir.net

 

 Słowo PaRDeS w języku hebrajskim oznacza:

 1, Ogród, gaj pomarańczowy

 2. Raj (stąd ang. Paradise)

 3. W żydowskiej Kabale: jest to akronim dla czterech poziomów interpretacji tekstu; Peshat, czyli proste jego znaczenie; Remez, czyli zawarte w nim aluzje; Dersah, czyli jego opracowanie hermeneutyczne, oraz Sod, jego znaczenie ezoteryczne.

  ****

  „Wielka Żydowska Rewolucja Hiper-Burżuazyjna” --

czyli wprowadzenie M.G. do wydania polskiego „PaRDeS”

----- Original Message -----
From: Marek Glogoczowski
Sent: Sunday, May 14, 2006 5:14 PM
Subject: [sowa] Fw: PaRDeS : Wstep M.G. + ostatni (18) rozdz, + okladka (w zalacz.)
http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/694
 
Dr. Marek Głogoczowski: Izrael Szamir „PaRDeS – studium Kabały”. Wstęp.

Tytułową „kabałą” („spiskiem”) omawianym w tym zbiorze esejów Izraela Szamira jest żydowski sposób myślenia, czyli specyficzne ustawienie połączeń w korze mózgowej Żydów, co zdaniem Szamira powoduje, że zwykli oni widzieć świat w odmienny (według nich „lepszy”) od nie-Żydów sposób. Na poparcie tej swej tezy, wychowany w ateistycznym ZSRR przez pierwsze dwadzieścia lat swego życia IASHA (Izrael Adam Shamir), przytacza już na wstępie opinię sprzed stu lat wiedeńskiego filozofa Otto Weiningera, iż „żydowskość polega nie na rasie, na przynależności do narodu, ani nawet na wyznawanej wierze, ale na tendencji umysłowej”. A zatem, starając się wprowadzić polskiego czytelnika w egzotyczny dla dzisiejszych Polaków temat „mentalności Żydów” (z którymi to „prawdziwymi Żydami”, zwłaszcza tymi w jarmułkach, bardzo się dzisiaj trudno spotkać w naszym kraju), warto przypomnieć jak ludzka ‘tendencja umysłowa’ się formuje, poczynając od naszego wczesnego dzieciństwa.

            Otóż przeprowadzone w wieku XX-tym, bardzo szczegółowe badania psychologa Jeana Piageta na temat rozwoju osobowości dzieci wykazały, iż ich odruchy poznawcze osiągają formę dojrzałą tylko po wykonaniu przez te dzieci odpowiedniego zespołu czynności psychomotorocznych. Co więcej, nabyte w ciągu młodości odruchy myśli są uwarunkowane trwającą przez całe dekady interakcją młodych osób z ich otoczeniem. W odróżnieniu do przysłowiowego „żydowskiego haczykowatego kształtu nosa”, który się w znacznym stopniu dziedziczy, umysłowym „Żydem” można zrobić każdą osobę wychowaną od dziecka w „ulu”, jaką jest programowo izolująca się od innych narodów, społeczność czcicieli tekstów Starego Testamentu.

            W dawnej Polsce mieliśmy już okres zafascynowania się Starym Testamentem w okresie saskim, gdzieś dwieście pięćdziesiąt lat temu, kiedy to szlachta polska poczęła wyprowadzać swój rodowód od jednego z zaginionych plemion mitycznego Izraela. Kolejna fala zachwytu nad mądrością Starego Testamentu nawiedziła Polskę około ćwierć wieku temu i ten „polski zachwyt” nad ‘hebrajskim korzeniem’ katolickiej wiary trwa do dzisiaj, oficjalnie umacniany przez dyrektywy poznawcze nadchodzące z „zekumenizowanego” (czytaj ‘zjudaizowanego’) Watykanu. Otóż to, że Polacy z czasem zamienią się w „Żydów nowotestamentowych” (było to często wyrażanym marzeniem Czesława Miłosza), przewidywał już dwieście lat temu poeta i patriota polski Julian Ursyn Niemcewicz w napisanej przezeń satyrze politycznej „Rok 3333” ([1]). Także piszący w kilkadziesiąt lat po Niemcewiczu, niemiecki filozof Karol Marks w pamflecie „W kwestii żydowskiej” z 1844 roku przewidywał, że idąc za wzorem ówczesnych Stanów Zjednoczonych, w których „komercyjny duch żydowski całkowicie zatriumfował nad duchem chrześcijańskim”, także i Europa i Świat cały staną się z konieczności wyznawcami „Jedynego, prawdziwego boga Izraela jakim jest pieniądz, przed którym to bogiem wszyscy inni bogowie człowieka będą musieli się ugiąć”.

            W tej marksistowsko-niemcewiczowskiej perspektywie, najnowszy zbiór esejów Izraela Shamira, poświęcony studium nad mentalnością Żydów, dostarcza bardzo cennego materiału faktograficznego, który powinien znać każdy szanujący swą godność obywatelską dorosły mieszkaniec nie tylko Polski ale także i Europy – i to niezależnie od tego czy to będzie osoba wierząca, czy też „post-katolik” (jak niżej podpisany), czy (były zazwyczaj) ewangelik (jak większość przyjaciół niżej podpisanego z okresu, gdy mieszkał on w Genewie), czy też w końcu „ateista, ale prawosławny”, jak określił kiedyś siebie obecny prezydent Białorusi. Fakt postępującej judaizacji naszej (?) kultury jest faktem niezaprzeczalnym, a najlepszym tego dowodem jest pojawienie się, w niedawno otwartym, papieskim sanktuarium w Łagiewnikach w Krakowie… rzeźby „gorejącego mojżeszowego krzaka” przyozdabiającej w zasadzie pusty, główny tego kościoła ołtarz. (Według naszego, nieco już zjudaizowanego poety romantycznego, Juliusza Słowackiego, to właśnie „zza mojżeszowego krzaka wychylił się Bóg i zapytał „Polska? Ale jaka?”)

            Bo Polska dzisiaj jest przecież totalnie zjudaizowana, co widać szczególnie po jej dzisiejszym „duchu handlu”, dawniej kojarzonym, nie tylko przez Karola Marksa, z kulturą żydowską. Ten to „duch żydowski”, w I-szej Rzeczpospolitej zwany ‘frymarkiem’ względnie ‘frymarczeniem’ (od Frei Markt), najwyraźniej promieniuje dziś w Polsce nie tylko z niezliczonych sklepów, banków, giełdy, wydawnictw oraz zza kuluarów Sejmu, ale i ze „zreformowanych” polskich uczelni, gdzie dla filozofów prawie obowiązkowymi stały się kursy „zasad negocjacji”.

 

            Jak jednak do tego jednak doszło, że cały, trwający od momentu demontażu Związku Radzieckiego ([2]), cykl raptownych przemian na świecie można określić terminem „Wielkiej Żydowskiej Rewolucji Hiper-Burżuazyjnej” ([3])? W napisanej dokładnie sto lat temu powieści „Ziemia obiecana” Władysław Reymont przedstawił Rewolucję Przemysłową, jakiej byliśmy świadkami w dynamicznie się podówczas rozwijającej Łodzi, jako rodzaj „spisku” trzech młodych ambitnych szubrawców: chciwego Polaka wychowanego w tradycjach szlacheckich, Niemca pochodzącego z protestanckich warstw mieszczańskich, oraz Żyda, oczywiście powiązanego z lokalną żydowską gminą. Jak argumentuje Izrael Szamir w rozdziale 3 „Człowiek, który zrobił karierę”, podobne trzy typy charakterologiczne (ogarnięci żądzą pieniądza chrześcijańscy „pionierzy”, protestanccy„przedsięiorcy” i w końcu żydowscy „spekulanci”) kolonizowały, kilkanaście dekad temu, nie tylko Polskę ale i Stany Zjednoczone. I tak się złożyło, że finansowe ‘owoce’ ich poczynań, dzięki post-modernistycznej „ekonomice kasyna”, znalazły się obecnie prawie w całości w rękach bardzo wąskiej Światowej Oligarchii Żydowskiej, która to oligarchia w naszym (?) kraju reprezentowana jest przez „filantropijną” Fundację Batorego/Sorosa.

Gdzie jednak tkwi podstawowa przyczyna, dla której słowo ‘Żyd’, względnie „judaista’, ‘syjonista’ czy nawet tylko ‘filosemita’, kojarzą się – i to nie tylko I.A. Szamirowi – ze społecznością hiper-szubrawców? IASHA wskazuje, że tradycyjni Żydzi w swym „rodzinnym” gettcie wychowywani są w poczuciu, iż są oni zarówno obcy (‘wyalienowani’) jak i z definicji lepsi od otaczającej ich społeczności gojów, czyli nie-Żydów. Ten sławny ‘żydowski egoizm’ ma swe biologiczne ( a ściślej, zoologiczne) podłoże, jako iż według badań psychologa Jeana Piageta każde dziecko przechodzi etap rozwoju, w którym mu się wydaje, iż jest „pępkiem świata” i że należy do ‘narodu wybranego’ – dokładnie tak, jak to się w starożytności wydawało hebrajskim prorokom, według których wszystko co żyje, ma być Narodowi Wybranemu poddane.

Tak zatem jak dzieci, które nie zdając sobie z tego nawet sprawy, w swym egoizmie potrafią być po prostu okrutne wobec ich otoczenia, tak i wychowani od dzieciństwa w „oparach” Starego Testamentu Żydzi (oraz naśladujący ich ‘chrześcijańscy syjoniści’) zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z tego, iż ich postępowanie jest i aspołeczne i przeciwne Naturze. Stąd też i budowane przez tych sztucznie „udziecinnionych” Żydów (oraz wspierających ich sprawę „filosemitów”) Światowe Super-Państwo, przy bliższym się zapoznaniu z zasadami jego funkcjonowania, okazuje się być zgigantyzowanym (a)społecznym NOWOTWOREM, zdolnym li tylko do niezróżnicowanego wzrostu, kosztem dewastowanej przezeń Przyrody. Sprawie instynktownie popieranego przez ludzi wyrosłych w kręgu kultury judeo-amerykańskiej, coraz agresywniejszego „usztucznienia” warunków naszego życia, Izrael Szamir poświęca aż dwa długie eseje. nr. 14 oraz 16, zatytułowane „Apokalipsa dzisiaj” oraz „Sumud i Flux (Trwanie i Przepływ).

 

 Jaki rodzaj ‘odtrutki” proponuje mój ”towarzysz broni” (comrade-in-arms) na narastające zatrucie się „post-chrześcijańskiej” części ludzkości prymitywnymi ideami „panowania nad ziemią”, wywodzącymi się nie tylko ze stron Starego Testamentu, ale nawet i z niektórych sformułowań chrześcijańskich Ewangelii, zapowiadających nadejście proto-globalistycznego „państwa szczęścia”, kiedy to ‘nastanie jedna owczarnia, jeden będzie pasterz’ ([4])? Dla Izraela Szamira taką odtrutką jest bogactwo ducha religii chrześcijańskiej (którą to religię zna on tylko w jej prawosławnym wydaniu), połączone z siłą ducha znanej mu dobrze z Palestyny religii islamu. Co ciekawsze, według jego ‘prawosławnej’ opinii, zasady islamu nie odbiegają od niceańskiego (tego z roku 325) kanonu wiary chrześcijan ([5]). Czy jednak da się uratować ‘duchowość’ człowieka bez zupełnego odcięcia się od zaakceptowanych na tymże Soborze w Nicei tekstów Starego Testamentu, w których to tekstach wmontowana jest iście „kanibalistyczna” propozycja ‘odżywiania się’ kapłaństwa Izraela „bogactwem narodów, których dobra sobie przywłaszczycie, zażywając wiecznego szczęścia”, (Księga Izajasza 61, 6-7)?

To zasadnicze pytanie autor niniejszego wstępu – którego Izrael Szamir porównuje w „PaRDeS” z „nowym Marcjonem, który ma zastrzeżenia nawet do (wzorowanej na Izajaszu) teologii św. Pawła” – pozostawia czytelnikom do samodzielnej odpowiedzi.

 

 Marek Głogoczowski, Gdańsk maj 2006

www.marek.glogoczowski.zaprasza.net

 

Rozdział 18 (ostatni) Izrael Szamir „PaRDeS – studium Kabały” Żydzi i Imperium 
 
 (Mowa wygłoszona w Izbie Lordów, Westminster, 23 lutego, 2005)

             Panie i Panowie, Gentelmeni, Przyjaciele!

            Jako nieznany pisarz z dalekiej Jaffy, mam wieki zaszczyt mówić do was w tej starej siedzibie demokracji splecionej razem z arystokracją, i chcę podziękować gospodarzowi tego wieczoru, memu drogiemu bratu, Jego Lordowskiej Mości Nazirowi Ahmedowi of Rotheram z pokrytego wrzosami Yorkshire. Dałbym wiele, żeby był tutaj nasz inny drogi zmarły przyjaciel, Sir Robin, Lord Phillimore, którego przyjaźni zawdzięczam wiele mojej miłości oraz zrozumienia dla Anglii. Byłem zaledwie młodym człowiekiem, początkującym dziennikarzem, który przyszedł do pracy w waszej słynnej BBC, kiedy to Lord Phillimore służył mi za pośrednika i przewodnika po dobrej starej Anglii znanej z książki „Klub Pickwicka”, jako że pochodził on z najbardziej angielskiego kawałka ziemi w pobliżu Henley nad Tamizą. W ten sposób Anglia stała się miłością mojej młodości, ta Anglia pubów podających piwo warzone według starych angielskich receptur, Anglia schludnych zielonych skwerów Kensington, gdzie mieszkałem, rannych butelek mleka na schodkach domów, zapachu smakowitego bekonu z jajkami oraz przypalonych grzanek na śniadanie, przyjemnych w dotyku stron Guardiana, spokojnej jowialności Anglików, waszych uroczych dziewcząt, tak miło proponujących i przygotowujących filiżankę herbaty w najmniej odpowiednim momencie, Anglia waszych obywateli zawsze postępujących fair play, zielona słodka i cokolwiek małomiasteczkowa Anglia Blake’a, Hopkinsa, Waugha i G.K. Chestertona, Anglia będąca przeciwieństwem Imperium Brittanicum.

            Im więcej kochałem Anglię, tym większą czułem niechęć do Imperium. Imperium było podłym wynalazkiem XIX wieku. To Imperium zrujnowało Irak i użyło gazów trujących przeciwko swoim obywatelom, na długo przed obecną ofensywą Busha i Blaira w Iraku. Żaden ląd nie był zbyt daleko ani zbyt blisko, by czuć się bezpiecznym przed atakami Imperium: od Shimonoseki w południowej Japonii do Gondor w górach Etiopii, Od Pekinu do Archangielska, od Dublina do Kandaharu, od Drezna w Saksonii do Akki w Palestynie, Imperium bombardowało je wszystkie. I nie  mówię tu o dawno minionych dniach królowej Anny, lecz o ostatnich stu pięćdziesięciu latach, od czasów fatalnego akcentu waszego pierwszego syjonistycznego władcy, Lorda Beaconsfielda.

            W naszym kraju, w Palestynie, większość obecnych żalów jest rezultatem interwencji Imperium Brytyjskgo. Pierwsza Intifada, wielkie powstanie arabskie w latach 1936-1939, spowodowane pełzającym przejmowaniem ziemi przez syjonistów, była zgnieciona z wielkim okrucieństwem przez siły Imperium. Tysiące rdzennych Palestyńczyków zostało zamordowanych, straconych, powieszonych, wygnanych ze swojej ziemi. Arabskiej klęski al-Nakba z roku 1948 nie można zrozumieć, bez uwzględnienia kontekstu poprzedniej wojny imperialnej przeciwko Palestyńczykom. Armie syjonistyczne dobiły rozbrojoną, wykrwawioną, bezsilną wiejską ludność, której elita i najlepsi bojownicy zostali wyeliminowani przez Imperium.

            Och, powiecie, dlaczego powinniśmy pamiętać o tym teraz?. Niestety, nie możemy puścić tego w niepamięć, ponieważ Imperium nie jest rzeczą przeszłości. Jak monstrualny pasożyt zaczęło ono pełzać po wyssaniu soków z poddanych Brytyjskich. Jego stolica została przeniesiona do Waszyngtonu oraz Nowego Jorku, natomiast Anglia została służebną częścią Imperium, Grecją Nowego Rzymu, lub raczej Tyrem Nowej Kartaginy. Nie tylko wasz RAF pomaga Amerykanom, lecz także wasze BBC, niegdyś wzór obiektywności, stało się narzędziem propagandy Nowego Imperium.

            Nie przybyłem, aby was potępiać, ale aby złożyć kondolencje, ponieważ Anglia jest jedną z ofiar tego Imperium. Przybyłem po raz pierwszy na waszą ziemię jakieś trzydzieści lat temu, i od tego czasu Imperium konsumuje was w takim samym stopniu, jak konsumuje wszystkich innych. Londyn stał się kosmopolitycznym miastem bez własnego oblicza, wasze kino jest zniszczone, waszymi ulicami zawładnęły międzynarodowe sieci sklepów, wasze gazety należą do syjonistów i istnieje niebezpieczeństwo, że brzemię Imperium zamieni Anglików w ludzki proch, tak jak było to z Rzymianami oraz Macedończykami w starożytności, a nizadługo powtórzy się to z  Amerykanami.

 Imperium nie przynosi ludziom, łącznie z ludnością kraju macierzystego, niczego dobrego. Rozważmy przypadek Palestyny. Tysiące młodych Brytyjczyków poległo w imię podbicia Palestyny i oddania jej Żydom. Popełnili wiele okrucieństw, zamordowali wielu rodzimych mieszkańców, i narzucili w Palestynie żydowską supremację. Nie otrzymali za to wdzięczności. Starsi ludzie być może pamiętają późniejsze ataki terrorystyczne syjonistów na oddziały brytyjskie, zamach na Lorda Moyne. Być może pamiętają dwóch sierżantów brytyjskich, porwanych i powieszonych przez Żydów, ich martwe ciała zostały sprofanowane po  złapaniu w pułapkę przez morderców. Menachem Begin, nasz późniejszy premier, był szczególnie  dumny z tego. Młodsi ludzie nie będą nawet o tym wiedzieli, ponieważ wasze media, pamięć i system nerwowy narodu, zostały zrabowane przez syjonistów, takich jak Conrad Black i Murdock, a oni nie pozwolą, aby o tym fakcie pamiętano.

            Lecz pamięć jest bardzo ważna, ponieważ Nowe Imperium powtarza metody Starego. Obecnie w Iraku, Stany Zjednoczone i podlegli im Brytyjczycy kontynuują tą samą starą walkę o zapewnienie żydowskiej supremacji na Bliskim Wschodzie, ponieważ sama Anglia - lub nawet angielski biznes - nie ma potrzeby przebywania w Bagdadzie i w Basrze. Wszak na Bliskim Wschodzie mamy tylko jeden powód do wojen, terroru i problemów - i jest nim narzucenie żydowskiej supremacji. W naszym kraju, Izraelu oraz Palestynie, moglibyśmy mieć pokój już dzisiaj, gdybyśmy zgodzili się na równouprawnienie Żydów i nie-Żydów. Lecz zasada ta, tak dokładnie przestrzegana w Europie, jest wyklęta przez Żydów w Izraelu. Podobnie było w Anglii, przed reformami z roku 1832, kiedy to wasi poprzednicy nie zgadzali się na zrównanie, w obliczu prawa, lorda z człowiekiem z ludu; lub w Rodezji Iana Smitha – gdzie biali osadnicy nie chcieli zrównać się w prawach z czarnymi.

           

      Zatem Żydzi nie chcą być równi. Lecz dlaczego powinniście pomagać im w ich dążeniu do supremacji? Istnieje taki dowcip amerykański [autorstwa Jay Leno]: „Jeśli Bóg nie zniszczy Hollywood, to powinien przeprosić za Sodomę i Gomorę". Rzeczywiście, jeżeli Anglia wspiera państwo żydowskie, w którym panuje apartheid, to powinna przeprosić Rodezję oraz Południową Afrykę za udział likwidacji ich apartheidu. Dlaczego tak jest? Nie jest to pytanie retoryczne. Dlaczego Nowe Imperium dąży do wojny, narzucając sobie ogromne wydatki i narażając się na niebezpieczeństwa, antagonizując przeciw sobie większą część świata - i wszystko to w interesie żydowskiej supremacji?

           

           W mojej książce - z  promocją której przyjechałem do Anglii - staram się wyjaśnić, dlaczego Żydzi mają specjalne miejsce w sumieniu imperialnym. Powierzchownie można to wyjaśnić cechami osobowości, specjalną pozycją neokonserwatystów w Waszyngtonie i pozycją żydowskich magnatów medialnych w USA oraz wszędzie indziej. Żydzi rzeczywiście są właścicielami, kontrolują i wydają wielką część mediów masowych, tej ostoi imperialnego myślenia; właśnie w ostatnim miesiącu Rotszyld kupił francuski dziennik La Liberation, a obywatel Izraela kupił kanał TV 4 w Szwecji. Jest to ważne spostrzeżenie, ale nie wystarczające.

           

             Nowe Imperium, nawet bardziej niż to stare, jest przesycone wartościami judaistycznymi na poziomie ideologicznym i teologicznym. To jest kwestia, którą próbuję się zajmować, ponieważ uprzedzenie co do etnicznego i religijnego pochodzenia jakiejś osoby jest nie tylko niewłaściwe, lecz często wprowadza w błąd. Tak naprawdę, największymi wrogami wartości judaistycznych są często ludzie pochodzenia żydowskiego, że wspomnę tu świętego Pawła, Karola Marksa i Simone Weil, aby uczynić swój wywód bardziej zrozumiałym. Innego przykładu może dostarczyć Sir Carl Popper, wasz kolega, który określił judaistyczną koncepcję wybraństwa jako ‘podłą’. Odrzucił także propozycję zamieszczenia swojego nazwiska w „Żydowskiej Księgdze Roku”, ponieważ, jak powiedział, nie wierzy w rasę i nie ma nic wspólnego z żydowską wiarą i wartościami - pomimo swojego żydowskiego pochodzenia. Nie można koncentrować się na narodowości, należy spojrzeć na ideologię. W Waszym przypadku, Michael Howard jest mniej judaistyczny od Tony Blaira, ponieważ ten pierwszy sprzeciwia się zniesieniu swobód brytyjskich i wprowadzeniu ustawodawstwa antymuzułmańskiego, natomiast drugi wmanewrował Wasz kraj w iracką wojnę w interesach Izraela.

            Podczas gdy tendencja judaistyczna jest po prostu tendencją ideologiczną, to specjalne uczucia względem Żydów są oznaką pewnej pro-imperialnej predyspozycji. Na przykład Tony Blair jest wielkim zwolennikiem Imperium. Lecz nawet gdybyśmy o tym nie wiedzieli, moglibyśmy się tego domyślać, ponieważ wyrażał on nieograniczone poparcie państwu żydowskiemu. Państwo żydowskie jest państwem, w którym Żyd ma więcej praw niż nie-Żyd. Trzy do czterech milionów naszych rodowitych mieszkańców nie ma ani praw wyborczych ani praw obywatelskich ponieważ mają jedną wadę: nie są Żydami. Nie zapominajcie, Rodezja została zdemontowana z powodu tego samego grzechu etnicznej oraz rasowej supremacji ([96]).

            Jakiś czas temu oglądałem „Hard Talk” ("twarde rozmowy") z Tomem Sebastianem na BBC. Tom wyciągał zeznania z ugandyjskiego biznesmena pochodzenia azjatyckiego, żyjącego w Anglii. Mówił mu: „No tak, wy Azjaci w Ugandzie byliście bardzo zaangażowani w działania czarnego rynku i przemyt twardej waluty za granicę, pogardzaliście ludnością rodzimą i wzbranialiście się przed związkami małżeńskimi z nimi.” Faktycznie te same oskarżenia były tradycyjnie kierowane przeciwko Żydom. Gdyby Tim spróbował powiedzieć to Żydowi, byłby wylany z roboty tego samego dnia. Lecz gdy chodzi o muzułmanów - oni nie zrobią zamieszania. Była to tylko „twarda rozmowa”. Nie jest to więc ‘antyrasizm’. Według mnie, takie coś ponownie wskazuje na tajemnicze powiązania Żydów z nowym Imperium.

           

         Jedną z przyczyn jest to, że Żydzi po prostu lubią Imperium. Jeśli trzeba wybierać pomiędzy Anglią i Imperium, Żydzi wybiorą Imperium. Benjamin Ginsberg, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Johna Hopkinsa, napisał książkę na ten temat pod tytułem „Żydzi i państwo: Śmiertelny uścisk”, gdzie udowadnia miłość Żydów do Imperium, każdego Imperium: Franciszek Józef, ostatni cesarz Cesarstwa Austro-Węgierskiego, zwykł mawiać, że Żydzi są najbardziej lojalnymi jego poddanymi. W waszym kraju Disraeli był jednocześnie dumny ze swego żydowskiego pochodzenia i oddany budowie Imperium.

            Żydowski kawał opowiada o dwóch Żydach, braciach z rewolucyjnej Odessy. Jeden z nich wyemigrował do Anglii i stał się członkiem Izby Lordów, drugi pozostał w Rosji cierpiąc tak samo jak inni. W końcu rosyjski brat został zaproszony przez swego brytyjskiego brata do Londynu. Przybył  do Anglii, otrzymał jej obywatelstwo, mając dużo czasu poszedł na Covent Garden, być może do Pałacu. Nocą bracia wrócili do domu i rosyjski brat zaczął płakać. „Och nie płacz" -  powiedział angielski brat  "ty przeżyłeś swoje życie, ja swoje, mogłoby zdarzyć się całkiem na odwrót.” „Nie rozumiesz mnie - mówi rosyjski brat - opłakuję Indie, które utraciliśmy”.

 

            Ta miłość do Imperium wyjaśnia łatwość z jaką Żydzi zmieniają swoje sympatie do jakiegoś państwa - faktycznie, ci sami ludzie, którzy robili wszystko dla Imperium rosyjskiego, francuskiego lub brytyjskiego, obecnie zostali gorącymi zwolennikami nowego Imperium Amerykańskiego. Potoczna opinia nazywa to ‘zachowaniem zdradzieckim’, lecz w rzeczywistości jest to miłość do Imperium per se, i nie ma znaczenia kto jest tytularną głową tego Imperium: Żydzi są dobrzy dla Imperium tak długo, jak czują, że Imperium jest dobre dla nich.
 

            Obecnie w Anglii istnieje duża i kwitnąca społeczność muzułmańska. Według mnie Islam jest formą chrześcijaństwa, jest nawet bliższy credo nicejskiemu niż jacyś Zielonoświątkowcy lub inne amerykańskie sekty. A co ważniejsze, muzułmanie obecnie są  po stronie wolności, przeciwko Imperium, i nie boją się Żydów lub nie-Żydów narzucających wartości judaistyczne. Społeczność ta jest bardzo ważna dla odwrócenia tendencji. Miejmy nadzieję, że zapoznane się z nią będzie bardzo ważne dla przyszłości Anglii.

            Jest to właściwy czas do przezwyciężenia podziału na lewicę i prawicę: jeśli Michael Howard jest na prawicy - za wolnością - a Blair jest na lewicy - za antymuzułmańskim ustawodawstwem, za kontrolą polityczną i za wojną, to terminy te dzisiaj dużo straciły ze swego znaczenia. We wszystkich waszych partiach politycznych są przyjaciele i wrogowie Imperium, a równocześnie wszystkie partie są tak samo infiltrowane przez syjonistów. Istnieje potrzeba nowego przeorientowania w celu zjednoczenia sił antyimperialnych, aby zupełnie wycofać brytyjskie oddziały z zagranicy, aby uniezależnić Anglię od amerykańskiego Imperium, aby w sposób „symetryczny” odpowiedzieć bostońskiej ‘Partii Herbaty’ ([97]).

 

 ***

 

[1] Dane z artykułu Silke Lent “Obcy, ale swoi”, przedrukowanego przez Forum, nr 15/2001. Autorka pisze: Niemcewicza prześladował pewien koszmar, w swej satyrze “Rok 3333” –  którą później polscy antysemici mieli powielać jako czarną wizję Judeopoloni – naszkicował on kraj, w którym to nie Żydzi przeistoczyli się w Polaków, lecz Polacy stali się Żydami. Możemy w tym dostrzec (...) rozkład polskiej kultury i tożsamości w wyniku jej stopienia się z kulturą i tożsamością żydowskich sąsiadów. Warto tu dodać, że dokładnie tak widział obecną polską rzeczywistość zmarły rok temu w wieku lat 80, góralski krewny autora tej pracy. Spotkany raz na Bachledzkim Wierchu koło Zakopanego, gdy wypasał resztki swych owiec, pożalił się autorowi: “Co to dzisiaj się porobiło. Dawniej handlowali Żydzi, a górale zajmowali się gospodarką, dzisiaj handlują górale, a ich pola leżą odłogiem”.

[2] Interesującym jest, że Izrael Adam jako cezurę, markującą rozpoczęcie budowy Tysiącletniego Imperium Izraela, traktuje rok 1968, rok sławnej „rewolucji studenckiej” w praktycznie całej Europie. W tym 1968 roku nastąpiła także inwazja „zbuntowanej” Czechosłowacji przez wojska Paktu Warszawskiego i mój, rosyjski podówczas kolega, jak mi opowiadał, brał udział w Moskwie w demonstracji przeciw tej inwazji, za co na krótko został w ZSRR uwięziony, by w 1969 emigrować do Izraela. A jeśli chodzi o autora niniejszego „Wstępu”, to wskutek udziału, w tymże 1969 roku, w organizacji przerzutów paryskich „Kultur” przez Tatry do Polski, został zmuszony do pozostania na Zachodzie przez aż 14 lat, przy czym bardzo szybko na studiach w Berkeley (USA) zmienił charakterystyczne dla Polaków zdanie na temat tego, gdzie znajduje się największe zagrożenie nie tylko dla narodów, ale i dla najzwyklejszego życia na naszej Planecie.

[3] Patrz tekst M.Głogoczowskiego „Biblia i globalizm” napisany oryginalnie w języku francuskim i publikowany w jezyku polskim w periodyku „Ojczyzna” nr. 2/2001, oraz w języku włoskim pod tytułem „Genesi biblica della rivoluzione iperborghese” w kwartalniku „EUROASIA - rivista degli studi geopolitici”, no 2, 2005. Termin „rewolucja hiperburżuazyjna” został po raz pierwszy użyty przez publicystę Denisa Duclos w artykule “La naissance de l’hyperbourgeoisie”, opublikowanym w Le Monde diplomatique, sierpień 1998.

[4] Są to przytoczone przez Izraela Szamira, odnotowane przez ewangelistę Jana, słowa Jezusa Chrystusa w trakcie Ostatniej Wieczerzy. Szamir zauważa, iż słowa te brzmią podobnie do hasła „Ein Volk, ein Führer“ znanego z czasów budowy Tysiącletniej Rzeszy.Niemieckiej. (Patrz  cytowany przez niego tekst  M.G. „Globalizacja: projekt ‘płaskiej ziemi’ i płaskiej kory mózgowej, ale nie Dialog Cywilizacji” w „World Affairs”, New Delhi, no. 1/2004.

[5] W przytoczonej na końcu niniejszego zbioru esejów, mowie przed angielską Izbą Lordów, I. Szamir stwierdza dosłownie „Według mnie Islam jest formą chrześcijaństwa, jest nawet bliższy credo nicejskiemu niż jacyś Zielonoświątkowcy lub inne amerykańskie sekty. A co ważniejsze, muzułmanie obecnie są  po stronie wolności, przeciwko Imperium, i nie boją się Żydów lub nie-Żydów narzucających wartości judaistyczne.” Podobne opinie wygłasza ponad dziewięćdziesięcioletni, kiedyś bardzo znany, ale dzisiaj prześladowany w swym kraju, filozof francuski Roger Garaudy, który przed II Wojną Światową był aktywnym politycznie katolikiem, potem komunistą, a w latach 1980 przeszedł na Islam i obecnie ukrywa się przed ‘globalistami’ w jakiejś średniowiecznej wieży w Hiszpanii.

 

[96] W tym miejscu, w tłumaczeniu na język polski opuszczony został cały akapit o „represjach” na jakie niedawno narazili się burmistrz Londynu Ken Livingstone, oraz młodociany angielski książę Harry, po ich, śladowych wręcz, aluzjach antysemickich względnie filo-nazistowskich, Bez dodatkowych objaśnień polski czytelnik nie zrozumie tutaj niczego – przyp. tłumacza.

[97] Wojna o Niepodległość USA rozpoczęła się od zatopienia w Bostonie w 1773 roku, przez przebranych za Indian osadników amerykańskich, brytyjskiego statku z herbatą – przyp. M.G.

 

[Kommentare (0) | Permalink]


Kaczynski popiera Kwasniewskiego, bo w IV Rzeczpospolitej rzadza zydzi, którzy kontroluja USA

Von direktion, 13:23

 "Rz": Kwaśniewski do ONZ z poparciem L. Kaczyńskiego

TVN24
"Rzeczpospolita": Lech Kaczyński spotkał się z Aleksandrem Kwaśniewskim. Według dziennika, rozmowa miała miejsce pod koniec kwietnia z inicjatywy obecnego prezydenta.

Były i obecny prezydenci spotkali się pod koniec kwietnia - ustalił dziennik. Spotkanie odbyło się w Belwederze i przebiegało w bardzo ciepłej atmosferze. Politycy rozmawiali kilka godzin. Przede wszystkim o polityce międzynarodowej. Lech Kaczyński miał obiecać Kwaśniewskiemu, że polska dyplomacja na pewno poprze jego kandydaturę na stanowisko sekretarza generalnego ONZ.

"To była bardzo interesująca wymiana poglądów" - powiedział gazecie Aleksander Kwaśniewski, potwierdzając informację o spotkaniu. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy prawdziwa jest wiadomość, że od tamtej chwili obaj panowie mówią sobie po imieniu.

  

Żaden tekst pisany przez naukowców od lat nie wywołał w USA tak gigantycznej burzy. Dwaj renomowani politolodzy - prof. John J. Mearsheimer z Uniwersytetu Chicago i prof. Stephen M. Walt z Uniwersytetu Harvarda - oskarżyli Żydów o to, że przejęli kontrolę nad amerykańską polityką zagraniczną. W artykule opublikowanym w kwietniowym "London Review of Books" piszą, że począwszy od lat 60. wszyscy prezydenci USA ulegali wpływom potężnego lobby żydowskiego, które stawia interesy Izraela ponad amerykańskimi.
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3341707.html?as=1&ias=2  

Żydzi rządzą Ameryką 13:05, kultur , rządy w Polsce
Link Skomentuj »  
http://unsinn.blox.pl/2006/05/Kaczynski-popiera-Kwasniewskiego-bo-w-IV.html
Unsinn nonsens wtorek, 16 maja 2006  http://unsinn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?69998 

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.