Montag, 17. Juli 2006

27th annual World FOOTBAG Championships 2006 in Frankfurt am Main

Von direktion, 04:21

Playlist: FOOTBAG
Description: 27th annual World Footbag Championships 2006 Frankfurt am Main
Creator:
kulturzentrum
More playlists by kulturzentrum

  Play All Videos        Email Playlist


http://www.youtube.com/view_play_list?p=38C8B026E9048725

Videos: 3
Playlist: FOOTBAG
27th World FOOTBAG Championships 2006 in Frankfurt am Main, von 16. to 20 Juli
Tags: footbag
Added: 5 hours ago
From:
kulturzentrum
27th World FOOTBAG Championships 2006 in Frankfurt am Main, von 16. to 20. Juli
Tags: footbag
Added: 4 hours ago
From:
kulturzentrum
27th annual World FOOTBAG Championships 2006 Frankfurt am Main
Tags: footbag
Added: 6 hours ago
From:
kulturzentrum
niedziela, 16 lipca 2006
Gosia Nycz i Wiktor Dębski - Warszawa. 27 Mistrzostwa Swiata w zośkę - World FOOTBAG Championship 2006 in Frankfurt am Main

 

   

   

   

   

   

   

   

   

   

   

   

Strzelin:Gosia Olędzka i Sylwia Kocyk oraz bracia Michał & Tomek Ostrowski, którzy byli już wicemistrzami świata

     

   

   

   

   

27th annual World FOOTBAG Championships 2006 in Frankfurt am Main - ponad 20 sportowców z Polski - Kraków jest mocny w zośce

   

   

   

   

 

środa, 05 lipca 2006

 

w Małopolsce gramy w zośkę "na polu" - reszta Polski gra "na dworze"

http://nowaruda.blox.pl/2006/07/w-Malopolsce-gramy-w-Zoske.html

 Stowarzyszenie MANIAC Footbag Team zaprasza do czynnego trenowania zośki na ziemiach małopolskich a Stowarzyszenie Europejskie PONS GALI wspierać będzie m.in. starania o uznanie zośki za dyscyplinę olimpijską.

   

     

Stefan Kosiewski:  Program sportowy igrzysk olimpijskich w Pekinie jest ustalony i nie ulegnie zmianie, natomiast w lipcu przyszłego roku, w Singapurze Międzynarodowy Komitet Olimpijski rozważał będzie sprawę wprowadzenia nowych dyscyplin: basseball i softball ustąpią być może miejsca golfowi i rugby,  a jeśli sportowcy uprawiający squash, karate i wrotkarstwo mają nadzieję na sukcesy olimpijskie, to Polski Komitet Olimpijski może np.  lobbować na arenie międzynarodowej na rzecz szans dla graczy w zośkę.

Polski Footbag bardziej chyba znany i ceniony jest  dzisiaj na świecie, aniżeli w kraju,  a tak być przecież nie powinno,  bo młodzież mamy w Polsce utalentowaną i przepiękną, a możliwości sportowej realizacji zamykają jej tylko często zwapniałe dywany na urzędach. 

Zarówno Polski Komitet Olimpijski jak i Minister Sportu winni spojrzeć życzliwym okiem na zośkę, bo z wielu względów po prostu warto. Jest to szansa dla Polski, na osiągnięcia nie tylko w sporcie.

A tu sprawa jest bardzo pilna, bo akurat  we Frankfurcie odbywają się 27 Mistrzostwa Swiata w FOOTBAG i czołowy polski zawodnik, wicemistrz świata,  uległ kontuzji, a w ekipie nie ma lekarza.  Młodzieńcowi spuchła noga, zaś najbliższy Konsulat RP w odległej 200 km Kolonii; niezbędny jest jakiś masaż, może opatrunek. Kostkę trzeba rozgrzać, żeby ruszała się przynajmniej tak, jak na ostatnich mistrzostwach.

niedziela, 16 lipca we Frankfurcie

[Kommentare (0) | Permalink]


Sonntag, 16. Juli 2006

778 MILIARDOW dolarów dla BOGACZY - 2 mln wyborców Busha - amerykanskich milionerów bez podatku od dziedziczenia? orwell, animal farm

Von direktion, 12:40

      

778 MILIARDOW dolarów dla BOGACZY - 2 mln wyborców Busha - amerykańskich milionerów bez podatku od dziedziczenia?  orwell, animal farm

http://galeriapies.blox.pl/2006/07/778-MILIARDOW-dolarow-dla-BOGACZY-2-mln-wyborcow.html

Bez wątpienia Polska dzisiaj znajduje się pod gigantyczną presją kulturową nie tyle Zjednoczonej Europy, na której terytorium znajduje się kilkadziesiąt baz amerykańskich, ale właśnie wciąż rozpychających się na świecie Stanów Zjednoczonych. Prowadzone od lat 16 programy „prywatyzacyjne” naszego (?) kraju są repliką programów „globalizacji”, jakie zostały przygotowane – i to w detalach – w odpowiednich „kulturotwórczych” instytucjach Waszyngtonu, Bretton Woods, Chicago oraz Londynu. Stąd przecież przyjechał do Polski obecny minister obrony (USA) w Polsce, pan Radek Sikorski, mąż znanej dziennikarki Anne Appelbaum, pracującej dla „Washington Post”. Ta dziennikarka, jako pisarz ewidentnie „robiący dobrze” Niewidzialnemu Władcy Świata, została niedawno wyróżniona nagrodą Pullitzera za książkę odwracającą uwagę czytelników od faktu, że USA dzisiaj to największy „Gułag” naszej planety, z prawie 3 milionową populacją więźniów, stanowiącą czwartą część populacji wszystkich więźniów na całym świecie!

 
wszystkie zwierzęta są sobie równe ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych

 

  http://sowa.blogsource.com/post.mhtml?post_id=362168  

http://sowa.blogsource.com/?tag_text=work

[Kommentare (0) | Permalink]


Samstag, 15. Juli 2006

Dr. Marek Glogoczowski: Po co Polakom dzisiaj jakis Zwiazek Zawodowy Literatów?

Von direktion, 12:51

 I.A. Szamir i M.G. nad potokiem Bystrym w Tatrach;

 Sytuacja „robiącego dobrze” pisarza dzisiaj

 dr Marek Głogoczowski

          11 lipca br. w uroczym ogródku „Café Piano” w Zakopanem, odbyło się zebranie liczącej pięć osób Grupy Inicjatywnej projektowanego Oddziału Małopolskiego Związku Literatów Polskich. Spotkanie to zaszczycił, przebywający z wizytą w naszym kraju, prawosławny pisarz z Jaffy, Izrael Adam Szamir.  który w swych „antysystemowych” książkach (Flowers of Galilee, oraz PaRDeS – tę ostatnią staramy się wydać w Polsce), głosi idee otwarcie wrogiego (pan)syjonizmowi alterglobalizmu. W jego koncepcji ten pożądany, sprawiedliwszy od obecnego, ustrój świata polegałby na egzotycznym dla Polaków sojuszu „antymamonistycznego” prawosławia z islamem.

 W trakcie rozmowy z naszym gościem – prowadzonej, jak przystało na alterglobalistów, w języku rosyjskim – na temat sytuacji pisarzy w krajach byłej demokracji ludowej, dowiedzieliśmy się, iż w Rosji, w środowiskach literackich mówi się, iż „Za sowietskoj własti było sto tysięcy zawodowych pisarzy, zaś obecnie Rosja ma zawodowych pisarzy tylko dwóch, takich którzy dobrze robią minetę”. Ta uwaga wzbudziła wesołość doświadczonych życiem krakowsko-zakopiańskich literatów, jako iż bez zbędnych słów wszyscy się domyśliliśmy, kto jest tym „Niewidzialnym Panem” Rosji, któremu to „Panu” pisarze, chcący dobrze przystosować się do otrzymanej wolności, „robią dobrze”.

 Powyższe zdanie gościa z „walczącego o swój byt” Izraela mogłoby być mottem dla mej wypowiedzi na temat przyczyn, dla których w Małopolsce próbuje się powołać już drugi „niezależny” Oddział, tracącego coraz bardziej swą rację bytu, ZLP. Otóż podobne do tego w Krakowie „rozdwojenie” naszego Związku Literatów nastąpiło w ciągu ostatniego roku także w Poznaniu oraz w Łodzi, co jest rodzajem signum temporis obecnego okresu, kiedy to wszystkie oddziedziczone po PRL struktury uznane zostały za prawie przestępcze – co dotyczy oczywiście także powstałego w okresie stalinizmu Związku Literatów (1). „Gwoździem do trumny” Oddziału Krakowskiego było publiczne wystąpienie, już prawie dwa lata temu, prezesa Konrada Strzelewicza z protestem przeciw pochowaniu, w kościele oo. Paulinów na Skałce, zmarłego podówczas Czesława Miłosza, jednego z czterech polskich „noblistów” w zakresie literatury.

 Otóż ja w roku 1970 miałem możność chodzić na wykłady w zakresie literatury słowiańskiej, prowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, przez naszego przyszłego noblistę. Wtedy to nie „czułem” w ogóle jego anty-polskich uprzedzeń. Natomiast Miłosz zawsze podkreślał (także w języku angielskim), że nie lubi polskiego „bogoojczyźnianego” katolicyzmu, co zresztą było cechą całej lewicowej formacji jego pokolenia Polaków (w tym i spolonizowanych „Litwinów”, z którymi się on utożsamiał). Z tego powodu i ja złożyłem podpis pod „trefnym” protestem w sprawie umieszczenia prochów Miłosza na Skałce. Co więcej, dopiero bardzo niedawno przejrzałem opublikowaną w 2005 roku książeczkę profesora polonistyki Jana Majdy z Uniwersytetu Jagiellońskiego p.t. „Antypolskie oblicze Czesława Miłosza”, w której znalazłem ciekawe cytaty z książki „Prywatne obowiązki” naszego noblisty. Jeden z tych cytatów rzeczywiście mnie poraził: „POLAK MUSI BYĆ ŚWINIĄ, PONIEWAŻ SIĘ POLAKIEM URODZIŁ” (s. 36). Gdy bowiem zestawimy ten pogląd Czesława Miłosza, z poglądem wychwalanego przez tegoż Miłosza, szwedzkiego myśliciela religijnego Swedeborga, że „TO WIDZISZ KIM JESTEŚ”, to od razu możemy  się domyślić, jakiego to gatunku osobnika zgodzili się pochować, w swym kościele na Skałce, bogoojczyźniani księża Paulini...

 Według mnie ‘antypolskość’ Miłosza, która według prof. Majdy nasiliła się dopiero po tegoż Miłosza „zdradzie” ideałów PRL w 1951 roku, to był w miarę normalny „odruch przystosowawczy”, konieczny do zrobienia przezeń kariery uniwersyteckiej w USA: kluczem do tej kariery stała się opublikowana wtedy książka „Umysł zniewolony”, traktująca o pozostałych w Polsce Ludowej członkach ZLP. Także i inni pisarze, pragnący „zrobić dobrze” Niewidzialnemu „Panu” USA, postępowali podobnie: były węgiersko-niemiecki komunista, Arthur Koestler wspomina w swej „Autobiografii”, jak szybko CIA rozpropagowała jego paszkwil antykomunistyczny „Ciemność w południe”, która to „chałtura” uczyniła zeń pisarza światowej sławy; dla pisarzy pochodzących z Polski, takimi „przepustkami” do światowego sukcesu stały się książki celowo oczerniające nasz kraj, by przypomnieć tutaj „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego czy „Sąsiadów” Tomasza Grossa. (W tej to ostatniej „chałturze historycznej”, mój były kolega z Klubu Wysokogórskiego w Warszawie w 1968 roku, potrafił zmieścić w zwykłej chłopskiej stodole w Jedwabnem aż 1600 Żydów – czyli 16 osób na metr kwadratowy – wraz z czczonym przez nich popiersiem Lenina!)

 Bez wątpienia Polska dzisiaj znajduje się pod gigantyczną presją kulturową nie tyle Zjednoczonej Europy, na której terytorium znajduje się kilkadziesiąt baz amerykańskich, ale właśnie wciąż rozpychających się na świecie Stanów Zjednoczonych. Prowadzone od lat 16 programy „prywatyzacyjne” naszego (?) kraju są repliką programów „globalizacji”, jakie zostały przygotowane – i to w detalach – w odpowiednich „kulturotwórczych” instytucjach Waszyngtonu, Bretton Woods, Chicago oraz Londynu. Stąd przecież przyjechał do Polski obecny minister obrony (USA) w Polsce, pan Radek Sikorski, mąż znanej dziennikarki Anne Appelbaum, pracującej dla „Washington Post”. Ta dziennikarka, jako pisarz ewidentnie „robiący dobrze” Niewidzialnemu Władcy Świata, została niedawno wyróżniona nagrodą Pullitzera za książkę odwracającą uwagę czytelników od faktu, że USA dzisiaj to największy „Gułag” naszej planety, z prawie 3 milionową populacją więźniów, stanowiącą czwartą część populacji wszystkich więźniów na całym świecie!

 

I.A.S. w towarzystwie radnej z Gdańska Elżbiety G. oraz „trefnego” prezesa OK ZLP Konrada Strzelewicza w Cafe Piano w Zakopanem.

I tutaj przechodzę do meritum sprawy. Po co Polakom dzisiaj jakiś Związek Zawodowy Literatów? Czy zadaniem literatury w obecnych czasach jest, jak to miało miejsce przez cały wiek XIX, „rozjaśnianie rzeczywistości” w głowach mieszkańców krajów, do których adresowane jest słowo pisane, czy też dokładnie na odwrót, zadaniem „intelektualistów” dzisiaj stało się zaciemnianie i kamuflaż stanu faktycznego, w którym rozeznanie się, na „zdrowy rozum”, jest banalnie proste.

 Otóż na „zdrowy rozum” to myśmy 4 czerwca 1989 roku, masowo głosując na „Solidarność”, po prostu zakończyli autonomiczną historię Polski. Samuel Huntinton, czołowy ideolog amerykańskiego „zderzenia cywilizacji” celnie zauważył, że naród, aby móc egzystować, musi mieć ku temu podstawy ekonomiczne. Polska zaś, poprzez entuzjastyczne zaakceptowanie przez jej „inteligencję” w 1990 roku „Planu Balcerowicza”, przygotowanego przez „tandem” BŚ i MFW, po prostu podcięła sobie ekonomiczne podstawy samodzielnego bytu. Skutki tego „narodowego samobójstwa z miłości do USA” świetnie widać. Młodzież polska, wskutek planowej dezindustrializacji naszego kraju, musi zeń masowo emigrować, moi byli studenci z Pomorskiej Akademii Pedagogicznej zrobili ankietę, z której wynikło, że aż 30 z 40 magistrów geografii, którzy ukończyli studia w 2002 roku, zarabia na życie obecnie – głównie w barach i supermarketach – w Anglii oraz w USA.

 Jak się nic nie zmieni, to Polsce – jak i innym krajom Europy Wschodniej – grozi depopulacja podobna do tej jakiej dokonali w połowie wieku XIX Anglicy w kolonizowanej podówczas przez nich Irlandii. Wskutek sztucznego głodu, zorganizowanego na tej celtyckiej, katolickiej wyspie przez „postępowy” Rząd Brytyjski, z 6 milionów mieszkańców pozostało tylko trzy miliony nie znających już języka Irów (Ariów) ludzi, reszta emigrowała „z głodu”, głównie do Stanów Zjednoczonych, gdzie Irlandczycy się zasłużyli jako wojsko likwidujące resztki ludności autochtonicznej USA. Podobny „plan de-polonizacji” został zaakceptowany przez kolejne ekipy rządzące od 1989 roku Polską, zamiast „sztucznego głodu” mamy obecnie „sztuczny brak miejsc pracy” i ludność masowo musi emigrować do „sponsorujących” polskie reformy krajów, głównie zresztą anglosaskich. Zdziesiątkowane (prawie dosłownie) Polskie Wojsko Najemne bierze dziś udział w „rozrzedzaniu” ludności autochtonicznej strategicznego dla geopolityki USA Iraku.

 I tutaj moja ostatnia uwaga, jako inicjatora „Małopolskiego Oddziału” ZLP. Na zebraniu Zarządu Głównego ZLP, w którym uczestniczyłem w dniu 19 czerwca w Warszawie, jeden z jego ambitnych – oczywiście w „robieniu dobrze” – wice-prezesów, dr Jacek Kajtoch z Krakowa przedstawił wniosek, by ZLP w żadnym wypadku nie angażował się w politykę. Innymi słowy, by nasz Związek Literatów programowo odwracał głowę od wszystkich istotnych spraw gigantycznego „polis” jakim jest nasza, coraz bardziej zamerykanizowana, Polska. Na całe szczęście ten wniosek, domagający się „samokastracji” pisarzy polskich na żądanie Niewidzialnego Pana Zachodu, nie uzyskał aprobaty członków Zarządu. Wyraźnie zaś „antysystemowa” działalność pisarska naszego kolegi z Jaffy, Izraela Adama Szamira może dla nas być wskazówką, że da się – pomimo żądań „Pana Świata” – iść na przekór dyrektywom globalizacji dzisiaj. Czyli iść na przekór nakazowi „odnarodowienia się narodów” dla „boga”, jakim jest żydo-anglosaska (w swej znakomitej większości) oligarchia finansowa tandemu USA+Izrael, przez pisarza Iana Buckley’a nazwanego w skrócie USrael.

 Na zakończenie tego sprawozdania, by podbudować trochę „ducha społecznego” Polaków, pragnąłbym powiadomić ewentualnych czytelników, że w trakcie naszego spotkania dowiedzieliśmy się od Izraela Adama, że sławne kibuce, którymi to socjalistycznymi miejscami pracy Izrael się szczycił przez pierwsze dziesięciolecia swego istnienia, praktycznie już nie istnieją. Do tych „żydowskich kołchozów”, których mieszkańcy żyli na poziomie materialnym porównywalnym z analogicznymi, bardzo bogatymi kolektywnymi gospodarstwami rolnymi w nie istniejącej już Czechosłowacji, przybyli (zapewne z USA) „misjonarze” liberalizmu i przekonali żydowskich naiwnych „kołchoźników”, że żyć się im będzie jeszcze lepiej, jak się sprywatyzują. Dalszy ciąg wyglądał podobnie jak w Polsce przed kilkunastu laty: znakomita większość „kibucników” poszła z torbami, zaś ich co bardziej „przedsiębiorczy” dyrektorzy zostali milionerami. A zatem i Izrael stanął przed rzeczywistością podziału społeczeństwa na super-biednych i na tych, super bogatych. Stanął zatem dokładnie wobec takiej samej sytuacji społecznej jaka, według badań prof. Izabeli Jaruzelskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, już kiedyś istniała na tych terenach, w okresie gdy działał tam Jezus z Nazaretu.

 (1) O tym przestępczym, w przeszłości, charakterze Oddziału Krakowskiego ZLP może świadczyć fakt, że aż 53 jego członków podpisało się w 1953 roku pod listem aprobującym wyrok śmierci na kilku, kolaborujących z CIA, krakowskich księży. Znamienną jest tutaj sprawa sprawa, że dwojgu dotąd żyjących sygnatariuszom tego haniebnego listu – mianowicie Sławomirowi Mrożkowi i Wisławie Szymborskiej – nadano, już w antykomunistycznej Polsce, honorowe obywatelstwo Miasta Krakowa.

----- Original Message -----
From: Marek Glogoczowski
Sent: Saturday, July 15, 2006 11:32 AM
Subject: Fw: Sytuacja "robiącego dobrze" pisarza dzisiaj
Jako biuletyn od 1999 - ISSN 1773-3946

[Kommentare (0) | Permalink]


WANDEA - Stefan Kosiewski: Wakacyjnie. Warszawa Katolicki Tygodnik Spoleczny LAD nr 34(412) 23 sierpnia 1992

Von direktion, 11:23

10:56, reakcja , 1992
Link Skomentuj »
sobota, 15 lipca 2006
Stefan Kosiewski: Wakacyjnie. Warszawa Katolicki Tygodnik Społeczny ŁAD nr 34(412) 23 sierpnia 1992
Stefan KOSIEWSKI Katolicki Tygodnik Społeczny ŁAD archiwum jest dopiero w trakcie organizowania, ulegnie przebudowie, informacje o dokonanych zmianach zostaną umieszczone tutaj

[Kommentare (0) | Permalink]


Donnerstag, 13. Juli 2006

Stefan KOSIEWSKI:POMIDOR. Wydawnictwo Slask. Katowice 1983

Von direktion, 17:23

        

09:20, reakcja , Pomidor
Link Skomentuj »
   
 
09:17, reakcja , Pomidor
Link Skomentuj »

  

09:15, reakcja , Pomidor
Link Skomentuj »
 
09:13, reakcja , Pomidor
Stefan KOSIEWSKI:POMIDOR.Wydawnictwo Sląsk.Katowice 1983
sobota, 15 lipca 2006
Stefan Kosiewski: Pomidor (1979). Wydawnictwo Slask. Katowice 1983
               

              GRY I ZABAWY RUCHOWE

              mamy piękny zameczek
              pani Róża z różami
             
              ale my go zburzymy
              a czymże go zburzycie
             
              a weźmiemy kamienia
              a jakiego kamienia
             
              a białego, czarnego
              czerwonego kamienia


               1974

                                                      Stefan Kosiewski

 

 2001 SK 24 5746, eine Taube, pigeon, holub Thumbnail 

00:06, reakcja , gołębie
Link Skomentuj »

 http://tauben.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?226843

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.