Donnerstag, 13. Juli 2006

Nie bedziesz zabijal dzieci - Exodus 20,13.

Von direktion, 15:04

  

Nie wolno dzieci zabijać.

 
Izraelscy żołnierze wczoraj tylko zabili dziesięcioro dzieci w Libanie i dużo więcej osób dorosłych. Władze państwa żydowskiego wybrały sobie zakładników, wybrane wcześniej w Strefie Gazy elity, kwiat narodu palestyńskiego, arabskich posłów i ministrów wykorzystując do tego aktu bezprawia jako pretekst porwanie zaginionego jeszcze wcześniej żołnierza.
 
A prawda jest taka, że Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych nie protestuje, prezydent Kaczyński nie zaprasza rabina do pałacu, nie wyraża ambasadorowi swojego zaniepokojenia, nie pyta o zaświadczenia lekarskie z obozu internowania arabskich intelektualistów, nie solidaryzuje się z internowanymi, nie kręci się świat per analogiam. Lauret Pokojowej Nagrody Nobla ugania się po sądach z małpami, zaś lauretka literrackiej nagrody, autorytet motalny,  nie umie napisać w prostych paru słowach jasno, czy chce spocząć na Skałce,  czy na laurach,?
 
Polityk żaden, żadna partia, ochotnicza straż pożarna, żadna Liga Kobiet, nikt nie protestuje przeciwko temu, co król nago wyprawia, a tu we Frankfurcie wystawia się na widok publiczny, za państwowe pieniądze i każe płacić wstęp 6 euro za NIC, które wystawia największa galeria w mieście do 1 października na pokaz: 23 obrazy oraz instalacje wideo jeszcze  z lat sześćdziesiątych. Joseph Beuys  i Joseph Kossuth, Nam June Paik i cała reszta. Działalność, która nie jest sztuką, ale z racji możnych tego świata wyparła sztukę z galerii i z myślenia ludzi, żeby niesztuką ludzi obrażać. Klo-Art, albo Scheiß-ART, sztuka kloaczna, robienie ludziom sracza z mózgu.
 
W Polsce młody adwokat a w polityce lider parti, która zajęła w Sejmie ławy poselskie po prawej stronie, przeczy tradycji, na której się wywinował, zwalcza tożsamość swoich własnych wyborców, nieproszony przez nikogo kaja się za głoszoną nie przez swoich przodków niechęć do żydowskich elit zasiadających w ławkach szkolnych na uniwersytecie każdego większego miasta w II Rzeczypospolitej, gdzie uczono żydów za polskie pieniądze: medycyny i prawa a także innych, popłatnych zawodów.
 
Szczurołap zagrał na flecie i oczarował urodą, wyprowadził z miasta wygłodzone gryzonie a teraz chciałby otrzymać sowitą zapłatę za to, czego z własnej woli dokonał w cudzym interesie.
 
Polacy, którzy bronią prześladowanych żydów w czasach pogardy, mają odwagę protestować przeciwko nieludzkiej segregacji i tyranii, zaskarbiają sobie wdzięczną pamięć potomnych, bo budują morale, most po którym przechadza się zdrowy rozsądek i przekazuje narodom od pokoleń do pokoleń wiarę w Boga i przekonanie, że prawo i sprawiedliwość to nie tylko czcze słowa, na których można oprzeć zwycięską kampanię, morale mówi do żołnierzy w czołgach: nie wolno dzieci zabijać.
  
Stefan Kosiewski
 
Frankfurt nad Menem, 13 lipca 2006
 
Nichts in der Schirn - za publiczne pieniędze wystawia się NIC, a za prywatne 6 euro widz ma to NIC oglądać

 

Alles so schön weiß hier
Von Dierk Wolters

Bis zum 1. Oktober beschäftigt sich die Frankfurter Schirn mit dem „Nichts“ in der Kunst.
http://www.rhein-main.net/sixcms/list.php?page=fnp2_news_article&id=3073910

[Kommentare (0) | Permalink]


Dienstag, 11. Juli 2006

Kazdy, kto ogladal filmy krecone na podstawie prozy Haška.

Von direktion, 19:41

Foto: Krzysztof Raczkowiak

W stanie wojennym, wyjątkowych czasach zdarza się, że udajemy chorych, nawet niepoczytalnych, jeżeli tylko może to posłużyć wyższym celom, dobrej sprawie, albo chociażby poprawie samopoczucia zainteresowanej osoby, co ma w pamięci każdy, kto oglądał filmy kręcone na podstawie prozy Haška.

Po ogłoszeniu stanu wojennego  zbieraliśmy recepty od znajomych lekarzy wypisywane na różne nazwiska, środki uspokajające i opatrunkowe, plastry, bandaże, chodziliśmy po różnych aptekach, żeby nie ściągać na siebie uwagi, a potem szło to wszystko do  Huty Katowice, na strajk, w kilku rzutach razem z pękatą butlą spirytusu, którego nikt z nas nie śmiał nawet myślą dotknąć w innych celach, niż zapisane dobrej sprawie, służące dobru innych ludzi, dezynfekcyjne, do przemywania ran, których nie daj Boże. Wokół huty tymczasem złoczyńcy komunistyczni posadzili  w czołgach polską młodzież.

Po wojnie piszemy prozę, książki, wspominamy piękną młodość: Alek, Zośka, Szwejk, Twardy, ksiądz Jerzy, Młot - bohaterscy, tak niebywale odważni Polacy. Boże, w pamięci dzieci naszych zachowaj, pozwól przetrwać w polskiej krwi tej miłości Prawdy, Ojczyzny i Boga.

Poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej  jest być może czymś, co połączyło dziś dwóch profesorów na szczytach władzy w III, albo już IV Rzeczypospolitej; jeden profesor prawa, drugi lekarz.  Obaj mają tyle samo dobrych chęci co i obowiązków na głowie, więc jakiś minister od zawieszania plików w dziale IPN na stronach www lechkaczynski.pl  odpowie za alarmowanie Polaków nieprawdziwą dokumentacją dotyczącą stanu zdrowia Prezydenta RP, jak miało to miejsce niedawno z sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, który zawiesił coś nie tak  i rozejdzie się tak samo po gościach.

Ważne, żeby nie chorował.

Stefan Kosiewski

Frankfurt nad Menem, 11 lipca 2006

 kliknij w dokument, żeby powiększyć

http://ipn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?37279

 
 
Religa poinformował, że L.Kaczyński przeszedł we wtorek badania serca. "Prezydent nie ma żadnej choroby serca, nie ma żadnej choroby wieńcowej i z tego powodu nie zagraża mu niebezpieczeństwo, bo ma zdrowe serce" - dodał.

Religa powiedział także, że jeśli chodzi o inne "narządy" to prezydent ma wyleczoną chorobę wrzodową.

"Stan zdrowia prezydenta uważam, że jest w pełni normalny, dobry i nie ma żadnych problemów" - zapewnił minister.

Religa ocenił, że zaświadczenie o stanie zdrowia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na które powołuje się "Super Express", może być nieprawdziwe.

"Super Express" powołuje się na zaświadczenie lekarskie, które można znaleźć w teczce L.Kaczyńskiego w IPN. Zostało ono wystawione podczas stanu wojennego. W zaświadczeniu lekarskim napisano, że L.Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową.

Religa zaznaczył, że w stanie wojennym wielu lekarzy wystawiało nieprawdziwe zaświadczenia osobom represjonowanym. "Każdy z nas, kto wydawał tego typu zaświadczenia, jest usprawiedliwiony" - podkreślił Religa.
http://wiadomosci.onet.pl/1354278,11,item.html
19:38, reakcja , odtajnione  Link Skomentuj »
Kategorie: Wszystkie | KATYŃ | do odtajania | nie odtajnione | odtajnione | ujawnione 
magazyn europejski sowa - frankfurt am main - sowa european magazine

[Kommentare (0) | Permalink]


Diethmar Brehmer, Deutsche Minderheit in Polen - ein Besuch: Stefan Kosiewski aus Frankfurt in Radio Katowice

Von direktion, 14:58

Andreas Painta,  Małgorzata Laschek, Dietmar Brehmer, Stefan Kosiewski

na falach Polskiego Radia Katowice - "Górnośląski Magazyn Mniejszości Niemieckiej Pojednanie i Przyszłość" - godzinna, dwujęzyczna audycja emitowana jest nieprzerwanie od czerwca 2001 roku w każdy poniedziałek o godz. 20.05 na falach Polskiego Radia Katowice FM(UKW) - 102,2 i 103,0.

Der Chef der Deutschen Gemeinschaft „Versöhnung und Zukunft”, Dietmar Brehmer, der 1991 beim Zentralrat der deutschen Vereinigungen in Polen als Sekretär fungierte, erinnert daran, dass der Rat damals 50 Forderungspunkte für beide Regierungen entwarf. „Leider wurde die positive Aufnahme unserer Postulate durch ein Eingreifen des BdV beeinträchtigt. Später entstand ein neues Projekt mit Hilfe des BdV; die berühmten 16 Punkte waren auf Konfrontation ausgerichtet. Damit begann eine Zeit, in der die Minderheit unter dem Einfluss der Vertriebenen stand. Ich protestierte dagegen und wurde ausgeschlossen. Man erklärte mich zu einem polnischen Agenten. Dabei war damals eine loyale Haltung gegenüber dem Staat, in dem wir leben, eine unabdingbare Voraussetzung. Heute ist das normal, aber damals war das der Minderheit nicht so klar. Diese Haltung hat meiner Meinung nach zu Verzögerungen geführt. Man musste dann alles wieder von vorn beginnen, inzwischen aber hat sich die Minderheit weitgehend verselbstständigt“.
Wären vor fünfzehn Jahren die 50 Postulate angenommen worden, wären damit, so Dietmar Brehmer, schon damals zweisprachige Ortsnamen und amtliche Hilfssprachen garantiert, und auch beim Thema Bildung wäre man inzwischen weiter vorangekommen. Diese Chance sei vertan worden. „Ich denke, wir sind der Rolle, die der Vertrag uns auferlegt hat, nicht gerecht geworden. Jetzt wird es immer schwieriger, die Rückstände nachzuholen. Wir werden der neuen politischen Elite von neuem unsere Bedürfnisse erklären müssen.
Was erwarten wir heute? Lidia Burdzik, eine führende Vertreterin der deutschen Minderheit in der Woiwodschaft Schlesien, antwortet kurz: mehr Deutschstunden vom Kindergarten bis hin zu allen Schultypen, eine Gleichbehandlung mit anderen nationalen Minderheiten in Polen im Bereich der Finanzierung kultureller Vorhaben, einen unentgeltlichen Zugang zu den Medien (die deutsche Minderheit in Ratibor muss für die ihr zur Verfügung gestellte Rundfunkbandbreite zahlen), eine mehrsprachige Ausschilderung von gemeinnützigen Objekten in grenznahen Städten und solchen mit ausländischen Partnerstädten, ohne dass der gesetzliche Minderheitsanteil von 20 Prozent eingehalten werden muss. „Wir dürfen nicht vergessen, dass mit der offiziellen Anerkennung der deutschen Minderheit sehr viel Gutes erreicht worden ist.

W. Dobrowolski



http://kulturzentrum.w.interia.pl/6.html

http://sowa.blogsource.com/post.mhtml?post_id=360610

[Kommentare (0) | Permalink]


Lech Kaczynski Herzkrank , ukryl przed wyborcami - superexpresss ujawnia: Prezydent RP to WRAK, ciezko chory na chorobe wiencowa serca

Von direktion, 05:12

 

 Ciężka choroba prezydenta

Ciągły stres może nawet zabić Lecha Kaczyńskiego

Prezydent Lech Kaczyński jest chory. I to jest poważniejsza choroba niż zwykłe problemy z układem pokarmowym. "Super Express" dotarł do zaświadczenie lekarskiego, w którym czytamy, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową serca.

Wszystko wskazuje na to, że to nie zaburzenia układu pokarmowego były ostatnio przyczyną wielu niedyspozycji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wyjątkowo niebezpieczna choroba wieńcowa serca, która może doprowadzić do nagłego zgonu, zawału czy udaru mózgu.

Chory raz na zawsze

Chorobę u Kaczyńskiego odkryto z końcem lat 70. Stawiający diagnozę ordynator szpitala w Gdańsku napisał, że Lech Kaczyński jest leczony ambulatoryjnie, przyjmuje stale propranolol. Winien być pod stałą obserwacją lekarską, w wypadku wystąpienia częstoskurczu wymaga hospitalizacji.

- Choroby wieńcowej nie potrafimy odwrócić - twierdzi dr Stefan Karczmarewicz z Kliniki Kardiologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. - Jeśli pacjent zmieni tryb życia: przestanie palić, nie będzie miał nadwagi, będzie unikał przewlekłego stresu, będzie regularnie uprawiał ćwiczenia fizyczne, to możemy spowolnić rozwój choroby. Choroba wieńcowa jest raz na zawsze.

Seks też może być groźny

W każdym przypadku kardiolodzy ustalają, co chory powinien robić, a czego robić mu nie wolno.

- Niektórzy mogą sobie pozwolić na znaczny wysiłek fizyczny, a dla niektórych zwykła aktywność seksualna może być śmiertelnym zagrożeniem - dodaje dr Karczmarewicz.

Bardzo groźny przy chorobie wieńcowej jest przewlekły stres. Polega na tym, że po jednym dużym stresie przechodzimy następny. Organizm nie ma wtedy czasu na regenerację. - Przy chorobie wieńcowej taki stres szkodzi dramatycznie - mówi dr Karczmarewicz.

Z pewnością artykuł w niemieckim "Die Tageszeitung" dostarczył prezydentowi dużej dawki stresu.

Dr Stefan Karczmarewicz nie wiedział, kim jest osoba, którą diagnozuje na podstawie zaświadczenia lekarskiego.

Zobacz, co dolega prezydentowi

Zaświadczenie lekarskie można odnaleźć w teczce IPN Lecha Kaczyńskiego, opublikowanej na jego stronie internetowej (...)

Mamy prawo wiedzieć, co się dzieje z naszym prezydentem. Co mu dolega i co jest powodem jego dziwnego zachowania. Wiemy już dlaczego w październiku, kiedy podstawiliśmy wspólnie z kolegami z RMF FM pod Sejm karetkę pogotowia i zaproponowaliśmy, aby kandydaci na prezydenta się przebadali, Lech Kaczyński powiedział "To przesada i niesmaczny żart". Bał się, że informacja o chorobie może przekreślić jego wygraną. Panie prezydencie, kampania wyborcza się skończyła! Najwyższy czas ujawnić dane na temat Pańskiego zdrowia! Apelujemy: w kolejnych wyborach prezydenckich każdy kandydat powinien przedstawić raport o swoim stanie zdrowia!

Objawy choroby Kaczyńskiego widać gołym okiem

Ból gniotąco-palący za mostkiem, pojawia się po wysiłku, szybko ustępuje w spoczynku.

Jeśli chorego złapie taki ból, może on wolniej mówić, na czole występują kropelki potu.

Znacznie wolniej się wtedy porusza, podczas przemówienia może podpierać się rękoma. Chorzy na chorobę wieńcową przy upałach mogą być osłabieni. Także napady duszności mogą sugerować chorobę serca, jednak wymaga to dodatkowych badań lekarskich. Dodatkową uciążliwością dla chorych są upały.

Chorzy powinni wtedy pić dużo płynów i często się schładzać, np. prysznicem.

Doktor Karczmarewicz uważa, że w czasie największego upału chorzy nie powinni wychodzić z domu.

http://tinyurl.com/msv9v

 
wtorek, 11 lipca 2006
Kaczyński ukrył przed wyborcami - superexpresss ujawnia: Prezydent RP to WRAK, ciężko chory na chorobę wieńcową serca

 

"Super Express" dotarł do zaświadczenie lekarskiego, w którym czytamy, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową serca.

Wszystko wskazuje na to, że to nie zaburzenia układu pokarmowego były ostatnio przyczyną wielu niedyspozycji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wyjątkowo niebezpieczna choroba wieńcowa serca, która może doprowadzić do nagłego zgonu, zawału czy udaru mózgu.

Chory raz na zawsze

Chorobę u Kaczyńskiego odkryto z końcem lat 70. Stawiający diagnozę ordynator szpitala w Gdańsku napisał, że Lech Kaczyński jest leczony ambulatoryjnie, przyjmuje stale propranolol. Winien być pod stałą obserwacją lekarską, w wypadku wystąpienia częstoskurczu wymaga hospitalizacji.

Ujawnijcie stan zdrowia prezydenta!

Mamy prawo wiedzieć, co się dzieje z naszym prezydentem. Co mu dolega i co jest powodem jego dziwnego zachowania. Wiemy już dlaczego w październiku, kiedy podstawiliśmy wspólnie z kolegami z RMF FM pod Sejm karetkę pogotowia i zaproponowaliśmy, aby kandydaci na prezydenta się przebadali, Lech Kaczyński powiedział "To przesada i niesmaczny żart". Bał się, że informacja o chorobie może przekreślić jego wygraną. Panie prezydencie, kampania wyborcza się skończyła! Najwyższy czas ujawnić dane na temat Pańskiego zdrowia! Apelujemy: w kolejnych wyborach prezydenckich każdy kandydat powinien przedstawić raport o swoim stanie zdrowia!

Objawy choroby Kaczyńskiego widać gołym okiem

 

 Czy jako prezydent będzie Pan wspierał rząd lub samodzielnie zabiegał o przeprowadzenie w Polsce dekomunizacji?

Lech Kaczyński: Musimy mieć świadomość, iż największe efekty dekomunizacja mogła przynieść kilkanaście lat temu. Wówczas doszło do antyteczkowego zamachu stanu, a mój brat i ja - jako gorący jej zwolennicy - byliśmy obiektami zaciekłych ataków. Z przykrością stwierdzam, że również ze strony części obozu postsolidarnościowego. Dziś dekomunizacja przyniesie znacznie mniej efektów. Liczę jednak na to, że uda się ją przeprowadzić. Będzie szczególnie mało skuteczna w sferze gospodarki. W 1992 roku olbrzymia część przedsiębiorstw należała do skarbu państwa. Odcięcie od nich wówczas ludzi budujących PRL całkowicie zmieniłoby kształt naszej grupy najbogatszych. Niestety stało się inaczej. Wielu tego po czasie żałuje. Oczywiście podejmiemy starania, by dekomunizacja w Polsce jednak dokonała się,

Lech Kaczyński Prezydent IV Rzeczypospolitej.

 http://safari.blox.pl/html

 11:31, reakcja , odtajnione
Link Skomentuj »

Kategorie: Wszystkie | KATYŃ | do odtajania | nie odtajnione | odtajnione | ujawnione
wtorek, 11 lipca 2006
Kaczyński ukrył przed wyborcami - superexpresss ujawnia: Prezydent RP to WRAK, ciężko chory na chorobę wieńcową serca
Przeczytamy tam również o załamaniu nerwowym, jakie w latach 80. przeszedł Lech Kaczyński.
magazyn europejski sowa - frankfurt am main - sowa european magazine

[Kommentare (0) | Permalink]


sprzezenia zwrotne zwierzen dla swietego spokoju, albo: arcybiskup Zycinski o moralnosci

Von direktion, 01:06

List Metropolity Lubelskiego "Narodowy rachunek sumień. O moralnej odpowiedzialności za historię" należy odczytać w niedzielę 16 lipca 2006 roku. Dwa dni po rocznicy oddania Bastylii, siedemnaście lat po spotkaniach odbytych przez komunistycznych generałów z wystawioną przez tych samych generałów reprezentacją, którą zechcieli oni sobie uznać za reprezentację społeczeństwa polskiego, a którą wybrani przez nich i zaakceptowani przez Episkopat Polski reprezentanci Kościoła przyjęli w Magdalence na wiarę za reprezentację Narodu Polskiego.

Listy biskupie dzielą się normalnie na: dobre i złe. List biskupa Zycińskiego nie należy do żadnej z tych kategorii, jest wyjątkowo niedobry, arcybałamutny.  Także i dlatego, że zamiast pomóc wyjaśnić trudną przeszłość Kościoła Katolickiego w PRL-u tym, którzy podjęli się już dzieła naprawy Kościoła w Polsce, mitologizuje nieludzką rzeczywistość ubecką, w której mordowanie księży należało jednak do zwykłych zadań służbowych. 

 Jeśli ktoś z dawnych pracowników resortu nie potrafi zdobyć się na publiczne wyznanie prawdy, może to uczynić dyskretnie, korzystając z pośrednictwa ludzi Kościoła - zachęca tymczasem w liście Pasterz Kościoła Lubelskiego, któremu nie wydaje się przecież, by dla osiągnięcia stanu doskonałości moralnej wystarczyło proste odwrócenie ról. Biskup Zyciński wie,  że nie wystarczy aby złoczyńcy, którzy dotychczas wysłuchiwali zwierzeń księży, tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa,  zwierzyli się teraz tym, którzy wcześniej sami się im zwierzali. Bo nie idzie o zwierzenia i sprzężenie zwrotne zwierzeń dla świętego spokoju, na którym miałby się opierać w Polsce Ład Boży potrzebny do rachunku sumień. 

 Złoczyńcy i zbrodniarze komunistyczni, którzy bezpośrednio i pośrednio mogą czuć na swoich rękach krew nie jednego księdza Niedzialaka czy księdza Suchowolca, ścigani są z mocy ustawy i nie przedawni ich odpowiedzialności żadna rozmowa w zaciszu plebanii, natomiast ujawnienie komukolwiek  czegokolwiek z morderczej przeszlości, zamiast spokoju ducha przynieść może tylko braterski pocałunek mafii, którą zresztą ksiądz Biskup w omawianym liście wspomina.

 SB-ecy byli poza tym agnostykami i nie wiadomo, czy pięć warunków Sakramentu Pokuty więcej dla nich dziś znaczy, niż zmowa milczenia, która złoczyńców na całym świecie wiąże normalnie do grobowej deski?  Nie wiadomo, czy wszystkim tym szurkom udało się przeniknąć do struktur Akcji Katolickiej? Czy znalazło się dla nich miejsce w Rodzinach Radia Maryja, Opus Dei, działka społeczna w polskich parafiach? Gdzie to po zwierzeniu się a także po rachunku sumienia, żalu za grzechy, mocnym postanowieniu poprawy, spowiedzi szczerej i zadośćuczynieniu ofiarom, lub rodzinom ofiar mogliby sobie oni żyć skruszeni w spokoju i w nadziei pojednania z Bogiem.

UB-ecy jak wiadomo agnostykami nie byli, bo inne były czasy i wystarczało, że każdy UB-ek nałeżał do partii, jak do partii należał później każdy SB-ek. UB-ecy nie chodzili do kościoła, bo byli bezbożnikami i magnetofonów jeszcze na świecie nie było, które w późniejszych czasach służyły do sporządzania jednostronnych  raportów funkcjonariuszy SB.

Nie może być jednak przedmiotem sporu, czy lepsza prawda o haniebnej przeszłości księży-kapusiów udokumentowana jednoznacznie przez Służbę Bezpieczeństwa, która tychże kapusiów instalowała częstokroć w strukturze Kościoła Katolickiego, wspierała w możliwościach i awansach, motywowała moralnie na swój sposób i nie opuszczała w materialnej potrzebie. Czy też przyjmujemy głoszony Na Wschodzie Polski aksjomat, że każdy kościelny kapuś SB to ofiara łamania przez SB, stosowania tortur i nieludzkich metod.  Polakom młodym, którzy o PRL-u uczą się na studiach, a o żydokomunie dowiedzieć mogą się co najwyżej z internetu, należy wspomnieć w tym miejscu, że szatan nie torturuje, lecz kusi. A rzeczywistość, którą opisujemy w różnych meilach i listach, pyszni się na wyżynach cynizmu i braku moralności, przy których jakaś jedna fałszywka Kinaszeskiej to po prostu bzdeta.  Tym niemniej chciało by się i na ten temat coś więcej poczytać w kolejnym liście pasterskim, chyba że rozpowszechniane w prasie polskojęzycznej pogłoski o możliwym wezwaniu księdza Arcybiskupa na Urząd do Stolicy Apostolskiej jednostronnie nabiorą mocy, to wtedy zapomnimy wszyscy o tej plotce przypomnianej przez Biskupa nie wiadomo po co, bo łączącej w ohydny sposób Papieża-Polaka i jakąś babę Kinaszewską, o której rachubach, narodowości i sumieniu nawet nie chcemy wiedzieć.

Stefan Kosiewski

Frankfurt nad Menem, 11 lipca 2006

00:46diabeł nie śpi                 http://gurka.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?188183
Link     
wtorek, 11 lipca 2006
w rozumieniu teologii chrześcijańskiej SZATAN nie jest tylko mitologiczną personifikacją zła w świecie, ale istniejącym bytem   
 
Sprzężenie zwrotne zwierzeń dla świętego spokoju, albo: arcybiskup Życiński o moralności.

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.