Nie bedziesz zabijal dzieci - Exodus 20,13.
Nie wolno dzieci zabijać.
Link http://ochaby.blox.pl/2006/07/Nie-wolno-dzieci-zabijac.html
Bis zum 1. Oktober beschäftigt sich die Frankfurter Schirn mit dem „Nichts“ in der Kunst.
Link http://ochaby.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?226073
|
Kategorie: Wszystkie | Klo-Kultur in Deutschland - Kultura sracza w Niemczech | Nie wolno dzieci zabijać | Switoń i żydzi w Kościele Katolickim | bardach w Polsce | kulisy prywatyzacji stadniny Państwowej Stadniny w Ochabach Wielkich | normy unijne
|
Dienstag, 11. Juli 2006
Kazdy, kto ogladal filmy krecone na podstawie prozy Haka.
Foto: Krzysztof Raczkowiak
W stanie wojennym, wyjątkowych czasach zdarza się, że udajemy chorych, nawet niepoczytalnych, jeżeli tylko może to posłużyć wyższym celom, dobrej sprawie, albo chociażby poprawie samopoczucia zainteresowanej osoby, co ma w pamięci każdy, kto oglądał filmy kręcone na podstawie prozy Haška.
Po ogłoszeniu stanu wojennego zbieraliśmy recepty od znajomych lekarzy wypisywane na różne nazwiska, środki uspokajające i opatrunkowe, plastry, bandaże, chodziliśmy po różnych aptekach, żeby nie ściągać na siebie uwagi, a potem szło to wszystko do Huty Katowice, na strajk, w kilku rzutach razem z pękatą butlą spirytusu, którego nikt z nas nie śmiał nawet myślą dotknąć w innych celach, niż zapisane dobrej sprawie, służące dobru innych ludzi, dezynfekcyjne, do przemywania ran, których nie daj Boże. Wokół huty tymczasem złoczyńcy komunistyczni posadzili w czołgach polską młodzież.
Po wojnie piszemy prozę, książki, wspominamy piękną młodość: Alek, Zośka, Szwejk, Twardy, ksiądz Jerzy, Młot - bohaterscy, tak niebywale odważni Polacy. Boże, w pamięci dzieci naszych zachowaj, pozwól przetrwać w polskiej krwi tej miłości Prawdy, Ojczyzny i Boga.
Poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej jest być może czymś, co połączyło dziś dwóch profesorów na szczytach władzy w III, albo już IV Rzeczypospolitej; jeden profesor prawa, drugi lekarz. Obaj mają tyle samo dobrych chęci co i obowiązków na głowie, więc jakiś minister od zawieszania plików w dziale IPN na stronach www lechkaczynski.pl odpowie za alarmowanie Polaków nieprawdziwą dokumentacją dotyczącą stanu zdrowia Prezydenta RP, jak miało to miejsce niedawno z sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, który zawiesił coś nie tak i rozejdzie się tak samo po gościach.
Ważne, żeby nie chorował.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 11 lipca 2006
Religa powiedział także, że jeśli chodzi o inne "narządy" to prezydent ma wyleczoną chorobę wrzodową.
"Stan zdrowia prezydenta uważam, że jest w pełni normalny, dobry i nie ma żadnych problemów" - zapewnił minister.
Religa ocenił, że zaświadczenie o stanie zdrowia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na które powołuje się "Super Express", może być nieprawdziwe.
"Super Express" powołuje się na zaświadczenie lekarskie, które można znaleźć w teczce L.Kaczyńskiego w IPN. Zostało ono wystawione podczas stanu wojennego. W zaświadczeniu lekarskim napisano, że L.Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową.
Religa zaznaczył, że w stanie wojennym wielu lekarzy wystawiało nieprawdziwe zaświadczenia osobom represjonowanym. "Każdy z nas, kto wydawał tego typu zaświadczenia, jest usprawiedliwiony" - podkreślił Religa.
Diethmar Brehmer, Deutsche Minderheit in Polen - ein Besuch: Stefan Kosiewski aus Frankfurt in Radio Katowice
Andreas Painta, Małgorzata Laschek, Dietmar Brehmer, Stefan Kosiewski
na falach Polskiego Radia Katowice - "Górnośląski Magazyn Mniejszości Niemieckiej Pojednanie i Przyszłość" - godzinna, dwujęzyczna audycja emitowana jest nieprzerwanie od czerwca 2001 roku w każdy poniedziałek o godz. 20.05 na falach Polskiego Radia Katowice FM(UKW) - 102,2 i 103,0.
Der Chef der Deutschen Gemeinschaft „Versöhnung und Zukunft”, Dietmar Brehmer, der 1991 beim Zentralrat der deutschen Vereinigungen in Polen als Sekretär fungierte, erinnert daran, dass der Rat damals 50 Forderungspunkte für beide Regierungen entwarf. „Leider wurde die positive Aufnahme unserer Postulate durch ein Eingreifen des BdV beeinträchtigt. Später entstand ein neues Projekt mit Hilfe des BdV; die berühmten 16 Punkte waren auf Konfrontation ausgerichtet. Damit begann eine Zeit, in der die Minderheit unter dem Einfluss der Vertriebenen stand. Ich protestierte dagegen und wurde ausgeschlossen. Man erklärte mich zu einem polnischen Agenten. Dabei war damals eine loyale Haltung gegenüber dem Staat, in dem wir leben, eine unabdingbare Voraussetzung. Heute ist das normal, aber damals war das der Minderheit nicht so klar. Diese Haltung hat meiner Meinung nach zu Verzögerungen geführt. Man musste dann alles wieder von vorn beginnen, inzwischen aber hat sich die Minderheit weitgehend verselbstständigt“.
Wären vor fünfzehn Jahren die 50 Postulate angenommen worden, wären damit, so Dietmar Brehmer, schon damals zweisprachige Ortsnamen und amtliche Hilfssprachen garantiert, und auch beim Thema Bildung wäre man inzwischen weiter vorangekommen. Diese Chance sei vertan worden. „Ich denke, wir sind der Rolle, die der Vertrag uns auferlegt hat, nicht gerecht geworden. Jetzt wird es immer schwieriger, die Rückstände nachzuholen. Wir werden der neuen politischen Elite von neuem unsere Bedürfnisse erklären müssen.
Was erwarten wir heute? Lidia Burdzik, eine führende Vertreterin der deutschen Minderheit in der Woiwodschaft Schlesien, antwortet kurz: mehr Deutschstunden vom Kindergarten bis hin zu allen Schultypen, eine Gleichbehandlung mit anderen nationalen Minderheiten in Polen im Bereich der Finanzierung kultureller Vorhaben, einen unentgeltlichen Zugang zu den Medien (die deutsche Minderheit in Ratibor muss für die ihr zur Verfügung gestellte Rundfunkbandbreite zahlen), eine mehrsprachige Ausschilderung von gemeinnützigen Objekten in grenznahen Städten und solchen mit ausländischen Partnerstädten, ohne dass der gesetzliche Minderheitsanteil von 20 Prozent eingehalten werden muss. „Wir dürfen nicht vergessen, dass mit der offiziellen Anerkennung der deutschen Minderheit sehr viel Gutes erreicht worden ist.
W. Dobrowolski

Lech Kaczynski Herzkrank , ukryl przed wyborcami - superexpresss ujawnia: Prezydent RP to WRAK, ciezko chory na chorobe wiencowa serca

Ciągły stres może nawet zabić Lecha Kaczyńskiego
Prezydent Lech Kaczyński jest chory. I to jest poważniejsza choroba niż zwykłe problemy z układem pokarmowym. "Super Express" dotarł do zaświadczenie lekarskiego, w którym czytamy, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową serca.
Wszystko wskazuje na to, że to nie zaburzenia układu pokarmowego były ostatnio przyczyną wielu niedyspozycji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wyjątkowo niebezpieczna choroba wieńcowa serca, która może doprowadzić do nagłego zgonu, zawału czy udaru mózgu.
Chory raz na zawsze
Chorobę u Kaczyńskiego odkryto z końcem lat 70. Stawiający diagnozę ordynator szpitala w Gdańsku napisał, że Lech Kaczyński jest leczony ambulatoryjnie, przyjmuje stale propranolol. Winien być pod stałą obserwacją lekarską, w wypadku wystąpienia częstoskurczu wymaga hospitalizacji.
- Choroby wieńcowej nie potrafimy odwrócić - twierdzi dr Stefan Karczmarewicz z Kliniki Kardiologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. - Jeśli pacjent zmieni tryb życia: przestanie palić, nie będzie miał nadwagi, będzie unikał przewlekłego stresu, będzie regularnie uprawiał ćwiczenia fizyczne, to możemy spowolnić rozwój choroby. Choroba wieńcowa jest raz na zawsze.
Seks też może być groźny
W każdym przypadku kardiolodzy ustalają, co chory powinien robić, a czego robić mu nie wolno.
- Niektórzy mogą sobie pozwolić na znaczny wysiłek fizyczny, a dla niektórych zwykła aktywność seksualna może być śmiertelnym zagrożeniem - dodaje dr Karczmarewicz.
Bardzo groźny przy chorobie wieńcowej jest przewlekły stres. Polega na tym, że po jednym dużym stresie przechodzimy następny. Organizm nie ma wtedy czasu na regenerację. - Przy chorobie wieńcowej taki stres szkodzi dramatycznie - mówi dr Karczmarewicz.
Z pewnością artykuł w niemieckim "Die Tageszeitung" dostarczył prezydentowi dużej dawki stresu.
Dr Stefan Karczmarewicz nie wiedział, kim jest osoba, którą diagnozuje na podstawie zaświadczenia lekarskiego.
Zobacz, co dolega prezydentowi
Zaświadczenie lekarskie można odnaleźć w teczce IPN Lecha Kaczyńskiego, opublikowanej na jego stronie internetowej (...)
Mamy prawo wiedzieć, co się dzieje z naszym prezydentem. Co mu dolega i co jest powodem jego dziwnego zachowania. Wiemy już dlaczego w październiku, kiedy podstawiliśmy wspólnie z kolegami z RMF FM pod Sejm karetkę pogotowia i zaproponowaliśmy, aby kandydaci na prezydenta się przebadali, Lech Kaczyński powiedział "To przesada i niesmaczny żart". Bał się, że informacja o chorobie może przekreślić jego wygraną. Panie prezydencie, kampania wyborcza się skończyła! Najwyższy czas ujawnić dane na temat Pańskiego zdrowia! Apelujemy: w kolejnych wyborach prezydenckich każdy kandydat powinien przedstawić raport o swoim stanie zdrowia!
Objawy choroby Kaczyńskiego widać gołym okiem
Ból gniotąco-palący za mostkiem, pojawia się po wysiłku, szybko ustępuje w spoczynku.
Jeśli chorego złapie taki ból, może on wolniej mówić, na czole występują kropelki potu.
Znacznie wolniej się wtedy porusza, podczas przemówienia może podpierać się rękoma. Chorzy na chorobę wieńcową przy upałach mogą być osłabieni. Także napady duszności mogą sugerować chorobę serca, jednak wymaga to dodatkowych badań lekarskich. Dodatkową uciążliwością dla chorych są upały.
Chorzy powinni wtedy pić dużo płynów i często się schładzać, np. prysznicem.
Doktor Karczmarewicz uważa, że w czasie największego upału chorzy nie powinni wychodzić z domu.
"Super Express" dotarł do zaświadczenie lekarskiego, w którym czytamy, że Lech Kaczyński cierpi na chorobę wieńcową serca.
Wszystko wskazuje na to, że to nie zaburzenia układu pokarmowego były ostatnio przyczyną wielu niedyspozycji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale wyjątkowo niebezpieczna choroba wieńcowa serca, która może doprowadzić do nagłego zgonu, zawału czy udaru mózgu.
Chory raz na zawsze
Chorobę u Kaczyńskiego odkryto z końcem lat 70. Stawiający diagnozę ordynator szpitala w Gdańsku napisał, że Lech Kaczyński jest leczony ambulatoryjnie, przyjmuje stale propranolol. Winien być pod stałą obserwacją lekarską, w wypadku wystąpienia częstoskurczu wymaga hospitalizacji.
Ujawnijcie stan zdrowia prezydenta!
Mamy prawo wiedzieć, co się dzieje z naszym prezydentem. Co mu dolega i co jest powodem jego dziwnego zachowania. Wiemy już dlaczego w październiku, kiedy podstawiliśmy wspólnie z kolegami z RMF FM pod Sejm karetkę pogotowia i zaproponowaliśmy, aby kandydaci na prezydenta się przebadali, Lech Kaczyński powiedział "To przesada i niesmaczny żart". Bał się, że informacja o chorobie może przekreślić jego wygraną. Panie prezydencie, kampania wyborcza się skończyła! Najwyższy czas ujawnić dane na temat Pańskiego zdrowia! Apelujemy: w kolejnych wyborach prezydenckich każdy kandydat powinien przedstawić raport o swoim stanie zdrowia!
Objawy choroby Kaczyńskiego widać gołym okiem
Czy jako prezydent będzie Pan wspierał rząd lub samodzielnie zabiegał o przeprowadzenie w Polsce dekomunizacji?
Lech Kaczyński: Musimy mieć świadomość, iż największe efekty dekomunizacja mogła przynieść kilkanaście lat temu. Wówczas doszło do antyteczkowego zamachu stanu, a mój brat i ja - jako gorący jej zwolennicy - byliśmy obiektami zaciekłych ataków. Z przykrością stwierdzam, że również ze strony części obozu postsolidarnościowego. Dziś dekomunizacja przyniesie znacznie mniej efektów. Liczę jednak na to, że uda się ją przeprowadzić. Będzie szczególnie mało skuteczna w sferze gospodarki. W 1992 roku olbrzymia część przedsiębiorstw należała do skarbu państwa. Odcięcie od nich wówczas ludzi budujących PRL całkowicie zmieniłoby kształt naszej grupy najbogatszych. Niestety stało się inaczej. Wielu tego po czasie żałuje. Oczywiście podejmiemy starania, by dekomunizacja w Polsce jednak dokonała się,
Lech Kaczyński Prezydent IV Rzeczypospolitej.
11:31, reakcja , odtajnione
Link Skomentuj »
sprzezenia zwrotne zwierzen dla swietego spokoju, albo: arcybiskup Zycinski o moralnosci
Listy biskupie dzielą się normalnie na: dobre i złe. List biskupa Zycińskiego nie należy do żadnej z tych kategorii, jest wyjątkowo niedobry, arcybałamutny. Także i dlatego, że zamiast pomóc wyjaśnić trudną przeszłość Kościoła Katolickiego w PRL-u tym, którzy podjęli się już dzieła naprawy Kościoła w Polsce, mitologizuje nieludzką rzeczywistość ubecką, w której mordowanie księży należało jednak do zwykłych zadań służbowych.
Jeśli ktoś z dawnych pracowników resortu nie potrafi zdobyć się na publiczne wyznanie prawdy, może to uczynić dyskretnie, korzystając z pośrednictwa ludzi Kościoła - zachęca tymczasem w liście Pasterz Kościoła Lubelskiego, któremu nie wydaje się przecież, by dla osiągnięcia stanu doskonałości moralnej wystarczyło proste odwrócenie ról. Biskup Zyciński wie, że nie wystarczy aby złoczyńcy, którzy dotychczas wysłuchiwali zwierzeń księży, tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, zwierzyli się teraz tym, którzy wcześniej sami się im zwierzali. Bo nie idzie o zwierzenia i sprzężenie zwrotne zwierzeń dla świętego spokoju, na którym miałby się opierać w Polsce Ład Boży potrzebny do rachunku sumień.
Złoczyńcy i zbrodniarze komunistyczni, którzy bezpośrednio i pośrednio mogą czuć na swoich rękach krew nie jednego księdza Niedzialaka czy księdza Suchowolca, ścigani są z mocy ustawy i nie przedawni ich odpowiedzialności żadna rozmowa w zaciszu plebanii, natomiast ujawnienie komukolwiek czegokolwiek z morderczej przeszlości, zamiast spokoju ducha przynieść może tylko braterski pocałunek mafii, którą zresztą ksiądz Biskup w omawianym liście wspomina.
SB-ecy byli poza tym agnostykami i nie wiadomo, czy pięć warunków Sakramentu Pokuty więcej dla nich dziś znaczy, niż zmowa milczenia, która złoczyńców na całym świecie wiąże normalnie do grobowej deski? Nie wiadomo, czy wszystkim tym szurkom udało się przeniknąć do struktur Akcji Katolickiej? Czy znalazło się dla nich miejsce w Rodzinach Radia Maryja, Opus Dei, działka społeczna w polskich parafiach? Gdzie to po zwierzeniu się a także po rachunku sumienia, żalu za grzechy, mocnym postanowieniu poprawy, spowiedzi szczerej i zadośćuczynieniu ofiarom, lub rodzinom ofiar mogliby sobie oni żyć skruszeni w spokoju i w nadziei pojednania z Bogiem.
UB-ecy jak wiadomo agnostykami nie byli, bo inne były czasy i wystarczało, że każdy UB-ek nałeżał do partii, jak do partii należał później każdy SB-ek. UB-ecy nie chodzili do kościoła, bo byli bezbożnikami i magnetofonów jeszcze na świecie nie było, które w późniejszych czasach służyły do sporządzania jednostronnych raportów funkcjonariuszy SB.
Nie może być jednak przedmiotem sporu, czy lepsza prawda o haniebnej przeszłości księży-kapusiów udokumentowana jednoznacznie przez Służbę Bezpieczeństwa, która tychże kapusiów instalowała częstokroć w strukturze Kościoła Katolickiego, wspierała w możliwościach i awansach, motywowała moralnie na swój sposób i nie opuszczała w materialnej potrzebie. Czy też przyjmujemy głoszony Na Wschodzie Polski aksjomat, że każdy kościelny kapuś SB to ofiara łamania przez SB, stosowania tortur i nieludzkich metod. Polakom młodym, którzy o PRL-u uczą się na studiach, a o żydokomunie dowiedzieć mogą się co najwyżej z internetu, należy wspomnieć w tym miejscu, że szatan nie torturuje, lecz kusi. A rzeczywistość, którą opisujemy w różnych meilach i listach, pyszni się na wyżynach cynizmu i braku moralności, przy których jakaś jedna fałszywka Kinaszeskiej to po prostu bzdeta. Tym niemniej chciało by się i na ten temat coś więcej poczytać w kolejnym liście pasterskim, chyba że rozpowszechniane w prasie polskojęzycznej pogłoski o możliwym wezwaniu księdza Arcybiskupa na Urząd do Stolicy Apostolskiej jednostronnie nabiorą mocy, to wtedy zapomnimy wszyscy o tej plotce przypomnianej przez Biskupa nie wiadomo po co, bo łączącej w ohydny sposób Papieża-Polaka i jakąś babę Kinaszewską, o której rachubach, narodowości i sumieniu nawet nie chcemy wiedzieć.
Stefan Kosiewski
Frankfurt nad Menem, 11 lipca 2006
Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.















