Mittwoch, 05. Juli 2006

czy bracia Kaczynscy, Prezydent RP, premier i minister Anna Fotyga dekomunizuja berlinska gazete? bo obiecywali Polakom dekomunizacje w Polsce

Von direktion, 13:54

  

Czy jako prezydent będzie Pan wspierał rząd lub samodzielnie zabiegał o przeprowadzenie w Polsce dekomunizacji?

Lech Kaczyński: Musimy mieć świadomość, iż największe efekty dekomunizacja mogła przynieść kilkanaście lat temu. Wówczas doszło do antyteczkowego zamachu stanu, a mój brat i ja - jako gorący jej zwolennicy - byliśmy obiektami zaciekłych ataków. Z przykrością stwierdzam, że również ze strony części obozu postsolidarnościowego. Dziś dekomunizacja przyniesie znacznie mniej efektów. Liczę jednak na to, że uda się ją przeprowadzić. Będzie szczególnie mało skuteczna w sferze gospodarki. W 1992 roku olbrzymia część przedsiębiorstw należała do skarbu państwa. Odcięcie od nich wówczas ludzi budujących PRL całkowicie zmieniłoby kształt naszej grupy najbogatszych. Niestety stało się inaczej. Wielu tego po czasie żałuje. Oczywiście podejmiemy starania, by dekomunizacja w Polsce jednak dokonała się,

Lech Kaczyński Prezydent IV Rzeczypospolitej.  11.08.2005 | Wywiad | źródło: Gazeta Polska  Lech Kaczyński - wywiad dla „Gazety Polskiej” http://www.lechkaczynski.pl/article.php?id=59

a Genossinnen - to: Towarzyszki od słowa: Genosse  - towarzysz

i gazeta ma jednoznaczny profil

Polacy stawiają pytanie o kierunek dekomunizacji dokonywanej przez braci Kaczyńskich:

- czy jutro politycy partii Prawo i Sprawiedliwość, zatrudnieni na posadach w Polsce, będą zwalczali komunistyczne gazety na Madagaskarze?

(...)"Das kann so nicht stehen bleiben", klagte etwa Premier Marcinkiewicz im polnischen Fernsehen. Der taz-Artikel sei ordinär und beleidigend für das polnische Staatsoberhaupt. "Es ist kaum vorstellbar, dass in Polen sich jemand erlauben würde, so über ein Staatsoberhaupt herzuziehen." Die polnische Botschaft in Berlin habe bereits interveniert. "Es muss eine Reaktion geben!", so Marcinkiewicz.

Außenministerin Anna Fotyga nannte es "beunruhigend und sehr enttäuschend", dass eine Reaktion der deutschen Behörden auf den Artikel völlig ausgeblieben sei (...)

In Berlin gab man sich indes zurückhaltend. "Unter Verweis auf die in Deutschland geltende Pressefreiheit kommentieren wir diesen Vorgang nicht", sagte ein Sprecher des Auswärtigen Amtes zur taz. Es komme in Deutschland häufig vor, dass man über einen journalistischen Artikel oder auch eine Karikatur geteilter Meinung ist.

Eine Aufregung, die zudem ganz praktische Konsequenzen hatte. So feuerte Außenministerin Fogyta, enge Vertraute des Präsidenten, ihren Pressesprecher, der die taz-Satire im Internet-Pressespiegel des Ministeriums veröffentlicht hatte.

Auch die taz-Korrespondentin kann nun eigentlich ihre Koffer packen. "Das polnische Außenministerium wird nie wieder mit einem Journalisten der tageszeitung reden", so Andrzej Sados, der neue Pressesprecher des Ministeriums. Dafür rufen bei der taz-Korrespondentin permanent anonyme Anrufer an und stoßen wüste Beleidigungen und Drohungen aus.

taz Nr. 8013 vom 5.7.2006, Seite 2, 138 TAZ-Bericht GABRIELE LESSER, veränderter Artikel in taz-Teilauflage http://www.taz.de/pt/2006/07/05/a0057.1/textdruck

Podniecenie, które miało przy tym praktyczne konsekwencje. Tak oto minister spraw zagranicznych Anna Fotyga wyrzuciła swojego rzecznika prasowego, który był zaufaną osobą prezydenta, za opublikowanie na stronach MSZ satyry taz.

Także korespondentka gazety może pakować walizki. "Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie będzie nigdy więcej rozmawiać z korespondentem tageszeitung" - oznajmił Andrzej Sados, nowy rzecznik prasowy ministerstwa.  Za to dzwonią nieustannie anonimowi rozmówcy i zarzucają  dzikimi wyzwiskami i groźbami.

http://safari.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?155203

http://sowa.beeplog.de/17379_140549.htm

http://sowa.beeplog.de/17379_133605.htm

   http://unsinn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?69998

[Kommentare (0) | Permalink]


NIEBO - PIEKLO: do premiera Marcinkiewicza - obowiazek godnego uczczenia pamieci niewinnych ofiar nazizmu i komunizmu.

Von direktion, 00:36


Szanowny Panie Premierze,

nie wystarczą pocałunki Mazowieckiego z Kohlem; do poprawy stosunków z Niemcami potrzeba w Polsce dużo więcej takich domów spotkań młodzieży jak w Oświęcimiu i w Krzyżowej.  Potrzebne jest dużo większe wsparcie dla europejskich kontaktów młodzieży, programów stypendialnych i stażowych.

Młodzi Polacy mają też obowiązek moralny budowania swojej przyszłości z Niemcami nie tylko w oparciu o wspólnotę spodziewanego  zysku, który może popłynąć z podejmowanych zobowiązań; spoczywa na nas obowiązek godnego uczczenia pamięci niewinnych ofiar nazizmu i komunizmu.

Na Ziemi Kieleckiej, w rejonie działań Wydzielonego Oddziału Wojska Polskiego majora Hubala, we wsiach: Niebo, Piekło, Sielpia i Stadnicka Wola zostali zamordowani przez żołnierzy niemieckich niewinni Polacy, mieszkańcy tych wiosek. 

Zbudowanie w tym miejscu nowoczesnego  Centrum Spotkań Europejskich może być  szansą dla tych wszystkich młodych Polaków, przede wszystkim z Kielecczyzny, którzy w kontaktach europejskich nie będą chcieli upatrywać tylko szansy na ucieczkę z kraju.

Yes-POLAND , rejestracja sądowa tytułu: 31. sierpnia 2000

Stowarzyszenie Europejskie PONS GAULI

 
 do Premiera RP Pana Kazimierza Marcinkiewicza; Frankfurt, 9.11.2005 r.

 Verbrechen der deutschen Wehrmacht in Polen nach 1939 - zbrodnie Wehrmachtu na narodzie polskim - Panie Premierze, NIEBO - PIEKŁO

Genocide - 48. Mittwoch, 09.11.2005



Polnisches Kulturzentrum e.V.
Postfach 800 626
65906 Frankfurt am Main

Pan Premier Kazimierz Marcinkiewicz,

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Frankfurt, 9 listopada 2005 r.

Szanowny Panie Premierze,
prosze przyjąć najlepsze życzenia sukcesów w pracy dla Polski, które składam Panu Premierowi w imieniu swoim i Polaków żyjących w Niemczech.

W traktacie zawartym 17.6.1991 r. między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec przypisano nam funkcję pomostu między obydwoma krajami i narodami.

Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce i na narodzie polskim należą do wydarzeń, o których mowa w Art. 28. traktatu.

W miejscu zbrodni dokonanej 6 kwietnia 1940 roku na Polakach, mieszkańcach wsi: Niebo, Piekło, Sielpia i Stadnicka Wola pragniemy postawić znak porozumienia i pojednania między naszymi narodami. Wielofunkcyjna stanica, międzynarodowy dom spotkań młodzieży, kaplica i skomputeryzowana izba pamięci mają być znakiem pojednania.

Prosimy Pana Premiera o pomoc dla naszej inicjatywy.

Z szacunkiem.

Stefan Kosiewski
Prezes Polskiego Ośrodka Kultury
we Frankfurcie nad Menem



NIEBO - PIEKŁO


http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/504

kultur, środa, 09 listopada 2005 Archiwalny
 
 
 
23:32, kultur , NIEBO
Link Skomentuj »
PIEKŁO    http://himmel.blox.pl

[Kommentare (0) | Permalink]


Dienstag, 04. Juli 2006

Schurken, die die Welt beherrschen wollen. Heute:ech "Katsche" Kaczyski , lajdaki, które chca opanowac swiat. Dzisiaj: Kaczynski, Lech

Von direktion, 13:33

 
PETR DAVID JOSEK AP
Prezydent i premier
na miejscu katastrofy
- prezydent w kasku,
 premier z boku

Schurken, die die Welt beherrschen wollen. Heute: ech "Katsche" Kaczyski
26.6.2006 taz Die Wahrheit 177 Zeilen, PETER KÖHLER S. 20

Edat:26.06.2006 221; Titel:kartoffel 75

http://www.taz.de/pt/.1/archiv/suche?demo=1&dos=1&tx=katsche

Łajdaki, które chcą opanować świat. Dzisiaj: ech "Katsche" Kaczyski...

Jako "obrzydliwy" określił Kazimierz Marcinkiewicz opublikowany pod koniec czerwca artykuł o prezydencie Kaczyńskim w niemieckiej gazecie "Die Tageszeitung". Premier oświadczył, że reakcja polskiej ambasady w Berlinie w tej sprawie "jest nieodzowna".

"Tak się nie robi, to jest zupełnie zadziwiająca sytuacja. Trudno sobie wyobrazić, aby w Polsce ktokolwiek pozwolił sobie na tego typu teksty o prezydentach innych państw. Reakcja musi być" - powiedział Marcinkiewicz, który we wtorek rano był gościem programu "Kwadrans po ósmej" w TVP1 -

informuje ONET, który tak samo jak premier Marcinkiewicz jest bardzo młody i nie wie,  że wolna prasa w Niemczech nie jest pod kontrolą rządu federalnego, a Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Cyrkowisk nie może przecież wszystkiego sam tak dobrze skontrolować jak w Polsce. 

Onet tłumaczy tytuł artykułu w literacki sposób, w którym  OPANOWANIE świata zastąpiono słowem rządzenie

Tekst pod tytułem "Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem" niemiecka gazeta opublikowała 26 czerwca - na kilka dni przed planowanym w Weimarze szczycie z okazji 15-lecia Trójkąta Weimarskiego. Według wtorkowej "Gazety Wyborczej", artykuł był jedną z przyczyn pogorszenia zdrowia polskiego prezydenta, który w niedzielę odwołał swój udział w planowanym na 3 lipca szczycie. Także według "Rzeczpospolitej" publikacja mogła być powodem przełożenia szczytu. W spotkaniu mieli wziąć udział - poza polskim prezydentem - niemiecka kanclerz Angela Merkel i prezydent Francji Jacques Chirac.

Premier, pytany, czy to publikacja niemieckiej gazety była powodem odwołania szczytu w Weimarze, odparł: "ja bym jednak tych dwóch rzeczy ze sobą nie łączył". Marcinkiewicz podkreślił, że to względy zdrowotne wykluczyły udział prezydenta w weimarskim szczycie.

Marcinkiewicz był też pytany o odwołanie ze stanowiska dyrektora Departamentu Systemu Informacji MSZ Pawła Dobrowolskiego. "Życie Warszawy" poinformowało w sobotę, że przyczyną dymisji Dobrowolskiego było prawdopodobnie opublikowanie na stronie internetowej MSZ skrótu artykułu z "Die Tageszeitung".

"To sytuacja troszkę zadziwiająca. Jeśli obrzydliwy artykuł jest wywieszany na stronach MSZ, to chyba sytuacja niedopuszczalna i reakcja musi być w takim przypadku natychmiastowa" - powiedział premier.
http://wiadomosci.onet.pl/1350440,11,item.html

Rzeczpospolity rzuca więcej światła na ściemnianie w sprawie choroby braci Kaczyńskich i premiera Marcinkiewicza:

Zdumiewająca była też sekwencja zdarzeń - dopiero w niedzielę po południu prezydent stwierdził, że nie może jechać, i usiłował namówić premiera Kazimierza Marcinkiewicza, żeby go zastąpił. Na to jednak mieli nie zgodzić się niemieccy i francuscy partnerzy.

Lekarz zalecił odpoczynek

Oficjalny powód rezygnacji Kaczyńskiego z udziału w szczycie to choroba. Jak zapewniał wczoraj rzecznik prezydenta Maciej Łopiński, chodzi o "zaburzenia czynnościowe przewodu pokarmowego". Prezydent źle się poczuł podczas weekendowego pobytu w ośrodku na Helu. Wezwany lekarz miał zalecić 2 - 3 dni odpoczynku.

W ten sam sposób tłumaczył brata Jarosław Kaczyński. - Prezydent ma pewne kłopoty ze zdrowiem, takie jakie miał jeszcze jako prezydent elekt, a później na samym początku prezydentury - mówił w Tarnowie. Jednak niedawno, podczas wywiadu dla "Rz", prezes PiS zapewniał, że dolegliwości brata już minęły.

Prawdziwa choroba niezwykle rzadko jest powodem odwoływania ważnych spotkań. Dlatego w kręgach rządowych pojawiło się inne, choć nieoficjalne, wyjaśnienie nagłej absencji prezydenta.

Satyra na bliźniaków

Od kilku wysokich urzędników MSZ dowiedzieliśmy się, że może chodzić o artykuł opublikowany w ubiegłym tygodniu na satyrycznych stronach dziennika "Der Tageszeitung". Artykuł ten znalazł się, jak wszystkie zagraniczne materiały prasowe na temat Polski, w internetowym biuletynie MSZ. Szybko jednak został zdjęty, a odpowiadający za biuletyn dyrektor Departamentu Systemu Informacji Paweł Dobrowolski stracił stanowisko. W artykule w bardzo niewybredny sposób podsumowano braci Kaczyńskich. Znalazły się tam np. sformułowania, że "polski prezydent nie sięga niemieckiej głowie państwa do kolan", Lech Kaczyński zabronił warszawiakom "publicznego pokazywania męskich tyłków". W tytule znalazło się sformułowanie "Dranie, które chcą rządzić światem". - Nie jest wykluczone, że prezydenta ubodło, że rząd niemiecki w żaden sposób nie zareagował na tę obraźliwą publikację, nawet się do niej nie odniósł - usłyszeliśmy w MSZ.

Majkowski: to brak profesjonalizmu

W resorcie spraw zagranicznych słychać opinie, że odwołanie szczytu nie jest w polskim interesie, szczególnie wobec ostatniego zacieśniania relacji niemiecko-rosyjskich. Tym bardziej że kolejny termin ewentualnego spotkania może przypaść najwcześniej na jesieni.

Podobny pogląd ma Andrzej Majkowski, który odpowiadał za sprawy międzynarodowe w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Jego zdaniem odwołanie przezstronę polską szczytu Trójkąta Weimarskiego bez podania istotnego powodu to niedobry sygnał dla Francji i Niemiec. - Na dodatek zrobiono bardzo nieprofesjonalnie. Nie można w tak enigmatyczny sposób tłumaczyć niedyspozycji prezydenta. Skoro jest ona powodem odwołania tak ważnego wydarzenia politycznego, powinien zostać wydany komunikat lekarski - mówi Majkowski.

Zalewski: nieszczęśliwy zbieg okoliczności

Nieco inaczej na sprawę patrzy Paweł Zalewski, szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych (PiS). - Nie mam powodu nie wierzyć w przyczyny odwołania spotkania podawane przez Kancelarię Prezydenta. To jest nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale tak się czasem zdarza - mówi Zalewski. Nie daje on wiary, że prawdziwą przyczyną była publikacja w "Der Tageszeitung".

http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060704/kraj/kraj_a_2.html

Rzeczpospolita wylicza też inne choroby, na które zapadał  prezydent Lech Kaczyński:

Niedyplomatyczne przypadki prezydenta

Choć Lech Kaczyński jest głową państwa zaledwie pół roku, już kilka razy zdążył dyplomatycznie zachorować. Ostatni przypadek jest chyba najbardziej spektakularny, niezależnie od tego, czy choroba jest tym razem prawdziwa, czy dyplomatyczna odwołanie szczytu Trójkąta Weimarskiego nie zdarza się często. Zdrowie prezydenta szwankuje od początku kadencji. Niedawno jego brat Jarosław właśnie kłopotami zdrowotnymi tłumaczył małą aktywność Lecha Kaczyńskiego w pierwszych tygodniach urzędowania.

Szczęścia do spotkań z chorym prezydentem nie mieli np. sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Nie pojawił się na ich corocznym zgromadzeniu, choć jego poprzednik zawsze to robił. Pod koniec maja Lecha Kaczyńskiego zabrakło także na uroczystościach 20-lecia Trybunału. Sekretarz stanu w jego kancelarii Robert Draba tłumaczył wtedy, że szef "jest przeziębiony, ma wysoką gorączkę i jest w domu". Niemal w tym samym czasie Kaczyński przyjmował naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, który dzień wcześniej padł ofiarą antysemickiego napadu.

Zgrzytem było też odwołanie wizyty prezydenta w Wielkiej Brytanii. Zaczęło się od Brytyjczyków, którzy nie chcieli, by wizyta pokrywała się z uroczystościami urodzinowymi królowej. Gdy jednak zaproponowali niewielką korektę terminu, Kancelaria Prezydenta w ogóle odłożyła podróż. p.ś.

Rzeczpospolita zapomina o śwince, na którą zapadł Lech Kaczyński 1.03.2006 r. podczas podróży na Ukrainę, kiedy na skutek jakiejś amnezji pogodowej prezydent wszystkich Polaków - żywych i umarłych - olał Polaków zamordowanych przez żydokomunistyczne  NKWD w Charkowie strzałem w tył głowy, nie zmówił za nich Wieczny Odpoczynek,  nie odmówił Kadisz. 

Prezydent Kaczynski wyglosi na uniwersytecie w Charkowie wyklad na temat: Idee Solidarnosci w zjednoczonej Europie. Kwiaty, ktore zlozy na na grobach polskich oficerow, beda bialo-czerwone. 

read more      http://wiadomosci.onet.pl/19719,film.rd

http://get.rssgenerator.de/?f=164

wtorek, 04 lipca 2006, reakcja
 
onet.pl /12:40  Ukąszeni przez Niemcy
"Szubrawcy, którzy chcą zawładnąć światem. Dzisiaj: Lech »Katsche« Kaczyński (katschen – żuć, mlaskać) – to pierwsze słowa opublikowanego w "Tageszeitung" artykułu "Nowy polski kartofel" autorstwa Petera Köhlera.
Köhler za cel drwin obrał sobie braci Kaczyńskich, a w szczególności prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
"Niemiecka opinia publiczna nie mogła w to uwierzyć – polski prezydent, który nie sięga niemieckiemu do kolan!" – pisze o pierwszej wizycie polskiego prezydenta w Niemczech.
Zwracając uwagę na nieznajomość Niemiec ("często powtarzał, że w Niemczech nie zna nic więcej poza spluwaczką w męskiej toalecie na lotnisku we Frankfurcie") i niechęć Lecha Kaczyńskiego do Niemców, autor przypomina jego stosunek do Centrum przeciw Wypędzeniom czy Gazociągu Północnego. Wspomina też o wyliczeniu strat poniesionych przez Warszawę podczas II wojny światowej sporządzonym na życzenie Kaczyńskiego, wówczas prezydenta stolicy.
Tę niechęć do Niemiec autor artykułu w "Tageszeitung" tłumaczy datą urodzenia polskiego prezydenta.
"Kaczyński reprezentuje to trudne pokolenie, które jeszcze przed swoimi narodzinami zostało przez Niemcy ukąszone".
Braciom Kaczyńskim autor przypomina "odstawienie wielu błazeństw" w filmie »O dwóch takich, co ukradli księżyc«, o zarzutach Janusza Pineiro i wspomina, że "Jarosław mieszka z własną matką, ale przynajmniej bez ślubu"(...)
*
 "szurke / Schurke" - to w żydowskim języku jidysz słowo, które znaczy: ŁAJDAK, ŁOTR

[Kommentare (0) | Permalink]


Lech Walesa do: red. Piotr Jakucki, Tygodnika „NASZA POLSKA” - wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim zamieszczony w Naszej Polsce z dnia 27.VI.2006 r.

Von direktion, 06:28

Lech Wałęsa: Ja, urodziłem się wolnym człowiekiem, nie byłem i nie jestem konspiratorem, donosicielem ani małym kombinatorem

 

Lech Wałęsa

                                                                                              Gdańsk 2006-07-02

 

                                                                      

                                                                       Pan

                                                                       Piotr Jakucki

                                                                       Redaktor Naczelny

                                                                       Tygodnika „NASZA POLSKA”

                                                                       Ul. Dobra  5  m.1

00-384         Warszawa

 

Szanowny Panie Redaktorze,

 

            Pański wywiad z Krzysztofem Wyszkowskim zamieszczony w Naszej Polsce z dnia 27.VI.2006 r. sprawił mi wielką przykrość. Określanie mnie przydomkami: TW „Bolek”, nieujawnionym agentem, niewyszkolonym koniem – na twardej uździe, chytrym Lesiem i wielkim zdrajcą, są wielce krzywdzące. Wszystkim tym epitetom przeczą dołączone: 1. Certyfikat pokrzywdzonego wydany przez IPN  i  2. Postanowienie Sądu Lustracyjnego, które to dokumenty, wbrew obiegowym opiniom ludzi nie dokształconych, można wprawdzie dowolnie krytykować, tylko nie można ich wzruszyć, poza sądem. Dlatego smutne to jest, gdy tak znani dziennikarze, w celu utwierdzenia się w swoich wysublimowanych odczuciach moralnych i prawdach fundamentalnych, uciekają się do działań bezprawnych oraz zachowań nieobyczajnych.

            A w ogóle, to tak misternie spreparowanego wywiadu, nie skojarzył bym ze swoją osobą, gdyby z tymi paranoicznymi wymysłami nie mieszano równocześnie mojego imienia. We wszystkich encyklopediach, przy prezentowaniu moich osiągnięć, prócz wielu dokonań przypisuje mi się: Pokojową Nagrodę Nobla, przewodnictwo Solidarności, prezydenturę RP, około 100 doktoratów honorowych (kilka tytułów profesora) i posiadanie bardzo wielu różnych tytułów, medali oraz odznaczeń, a przede wszystkim miano pogromcy komunizmu. Oczywiście, za tym wszystkim, spłynął na mnie deszcz nagród i strumień pieniędzy. Wiele w życiu osiągnąłem dzięki temu, że nigdy nie byłem niewolnikiem i bezkrytycznym wielbicielem pieniędzy, służb specjalnych (SB) oraz wielu innych pokus, z komunizmem na czele.

            Problem deszczu pieniędzy spadającego na Solidarnościową Rewolucję, definitywnie zamknął ks. Henryk Jankowski (mimowolny kasjer Solidarności), na Pierwszym Zjeździe. Ks. Henryk Jankowski zdając sprawozdanie ze stanu kasy oznajmił, że finanse prowadzone były zgodnie z prawem i obyczajem, z najlepszą wiedzą oraz należytą starannością – po bożemu – co on potwierdza słowem kapłańskim. Zjazd przez aklamację przyjął sprawozdanie a żaden następny go nie podważał.

            Tak więc urojenia p. Wyszkowskiego, powstałe w wyniku chorobliwych omamów po 25 latach, o tzw. pieniądzach paryskich, należy między bajki włożyć. A już twierdzenie, że on lepiej wszystko widział, bo zawsze trzymał się blisko mnie, że względu na przemycanie ważnych dokumentów, cieszących się rzekomo szczególnym zainteresowaniem służb specjalnych, brzmi dość dwuznacznie. I robienie ze mnie, przewodniczącego 10 milionowego Ruchu Społecznego Solidarność, „balzakowskiego skąpca” to rzeczywiście pomysł na Panów miarę i telewizji 2 TVP, w programie „Warto rozmawiać” dnia 22 maja 2005 r.

            Gdy ja jako ofiara gwałtu, w obronnym odruchu, zwróciłem się do gen. Jaruzelskiego o odrobinę empatii dla swojej ofiary, to potraktowany zostałem zgodnie z lepperowską wykładnią pojęcia gwałtu, i to przez wszystkich obecnych w telewizji intelektualistów z senatorem Z. Romaszewskim na czele, prócz red. Pawła Wrońskiego, który jako jedyny odważył się zaprotestować, że coś tu nie tak. Szczególnie okrutnie zachował się wyedukowany w Moskwie senator RP Z. Romaszewski, demonstrując wręcz ostentacyjne obrzydzenie do ofiary komunistycznego gwałtu, czyli do mnie. A co ja złego uczyniłem, oczekując ludzkiego odruchu w postaci potwierdzenia swojej niewinności, od swojego gwałciciela – gentlemana, udającego heglowskiego herosa. Natknąłem się na duże potępienie otoczenia i zimne (obojętne) oblicze gen. Jaruzelskiego, człowieka o kamiennej twarzy i krzemiennym sercu funkcjonariusza. I tym razem, w katolickiej Polsce, ofiara okazała się winna a nie powszechnie szanowany rezydent radziecki.

            W prezentowany w wywiadzie, mój wizerunek, człowieka żyjącego „z kieszonkowego” od Solidarności oraz napiwków, widocznie odpowiada pracownikom naukowym IPN, a także dobrze wpisuje się w historię rozmów z pułkownikami SB. Ale nawet wówczas (14 listopada 1982 r.), dla mnie to nie byli partnerzy do rozmów o Polsce. Byłem jednak w ich mocy (jako zakładnik) i  to oni przyszli do mnie by mi podyktować warunki. Ja się im nie zwierzałem i nic od nich nie chciałem, nie było więc żadnego handlu. A, że z tych „gadek” zrodziła się III RP,  to widocznie takie było zrządzenie losu. Wyszło przy tym, jak z tym mitycznym Midasem, czego się nie tknąłem zamieniało się, wprawdzie nie w złoto, ale w wielką politykę.

            Przypisywanie mi przez Panów Redaktorów nienawiści do Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy to jakieś kosmiczne nieporozumienie. Nigdy nie ukrywałem, że dzięki ich zaangażowaniu i poświęceniu zwyciężyłem oraz spadł na mnie ten deszcz obfitości, który wyżej wyszczególniłem. I chwała im za to, oraz innym podobnym – mówię to w imieniu Wolnej Polski. Będąc ze mną, byli Oni wielkimi ludźmi, ale za to co zrobili ze swoim życiem później, nie mogę odpowiadać. Nic na to nie poradzę, że nikt ich już do niczego nie potrzebuje, prócz snucia prymitywnych intryg.

            Ja, urodziłem się wolnym człowiekiem, nie byłem i nie jestem konspiratorem, donosicielem ani małym kombinatorem (co poniektórzy chcą mi przypisać), nie mam też psychicznego zeza, ale mam za to sprawną busolę moralną oraz instynkt uczciwego człowieka. Dlatego za użyte w wywiadzie, pod moim adresem epitety, naruszające dobre obyczaje, żądam moralnego zadośćuczynienia. W innym bowiem przypadku będę zmuszony zwrócić się do sądu powszechnego o obronę dobrego imienia oraz ochronę dóbr osobistych.

 

                                   Pozostaje z szacunkiem

 

                                                                                                          Lech Wałęsa  

    

1.      2.

Od:
Lech Wałęsa lwprezydent@wp.pl

Data: 3 lipca 2006 15:05
     22:48, reakcja , Lech WAŁĘSA
Link Skomentuj »

, ,

[Kommentare (0) | Permalink]


Sonntag, 02. Juli 2006

Lech WALESA: oto dowody na ich nikczemna dzialalnosc

Von direktion, 00:13

Wysoki Sądzie

 Pozwany jak i jego kilku świadkowi  to grupa ludzi która ma swoją prawdę i szuka do tej tylko prawdy dowodów .Nikt i nic nie jest w stanie ich przekonać , nie przyjmują od zawsze do wiadomości faktów ,argumentacji racjonalnej , wyroków Sądów .W związku z tym nie będę starał się przekonywać do oczywistości a tylko dostarczę  niepodważalnych  dowodów i faktów ..na absurdy tych obrzydliwych pomówień na niszczenie dobrego imienia ,honoru tak indywidualnego jak i zbiorowego- Polskiego .Bo przecież to jest publiczne szkalowanie przewodniczącego solidarności i szkalowanie największego Polskiego pokojowego zwycięstwa pod moim przewodnictwem .Nie mamy w historii dużo zwycięstw a to co mamy też niektórzy próbują niszczyć  .W walce przeciwnik tych ludzi wykorzystywał podrzucając spreparowane materiały czy podpowiadając im do wykorzystania zaistniałe sprzyjające ku temu okoliczności  .Dysponując podrzuconą tak przygotowaną manipulacją ludzie Ci stawali się często bardziej niebezpieczni w walce od zdefiniowanego wroga . I tak jest do dziś . Proszę a oto dowody .na  ich  nikczemną działalność oraz dowody na prawdziwą działalność którą nie chcą zauważyć  .

 1]Każdy okres funkcjonowania organizacji  jest rozliczany otrzymując absolutorium .Formalnoprawnie zostało wszystko w swoim czasie rozliczone .właśnie tak , więc pozwany Wyszkowski po co ten  cyrk ośmieszający wobec świata po 25 latach .

 2]Pomówienie o  zabór pieniędzy Francuskie .Aby dać pieniądz musi być uchwała statutowa związku i to nie jest kopertówka  przypadkowa , byłoby  to niepoważne , a nawet obraźliwe i kryminogenne . to można sprawdzić u źródeł , u tych którzy rzekomo dawali .Jak to fizycznie miało by wyglądać ,  dobiegali to każdego z delegatów ktoś z Francuskiej strony  i wkładali do kieszeni a ja miałam zaszyte,  zablokowane kieszenie i jak mogli mi włożyć .kiepski obraźliwy nieprawdopodobny żart .

 Świadek Drogoń  mówi że słyszał o tych zawłaszczonych francuskich pieniądzach a nawet je wydawał na zakup radia do okradzionego samochodu .Świadku Drogoń jak mnie nie przeprosisz a mi się zechce to odpowiesz  za fałszywe  zeznania  , bo widzisz  w kwietniu obrobiono mi samochód  a we Francji byliśmy w październiku .mam na to niezbite dowody .

Pani Sobierajska zeznała że widziała latające koperty , nie widziała pieniędzy przypuszcza że były w nich pieniądze .Niech sobie przypuszcza a ja powiem że to były listy miłosne .i niech to tak zostanie .Tylko raz zabrałem tą Panią do  delegacji  , po poznaniu jej możliwość jej  wielkością nie mogło już nigdy być razem ze mną w delegacji i nie była  .Niech fachowcy sprawdzą życiorys i karierę tej Pani i powiedzą czy moja decyzja była słuszna  jeśli ktoś na to ma ochotę ja nie .Ja jestem przekonany że tak ..

 Świadek Merkel może mówić i mówił  jedynie to co  mu Wyszkowski w fantazji urojonej opowiadał i było to w kolizji z innymi opowiadaniami .

 Świadkowie Gwiazda , Walentynowicz też opowiadają różne bzdurne rzeczy,  ale nie byli wtedy we Francji , znają opisywaną sytuacji przez często opowiadaną gdzie się tylko da opętańczą fantazję Wyszkowskiego .

 Jak ten wymyślony niemożliwy hańbiący moje dobre imię   przykład ma się do tych tylko kilku w pełni udokumentowanych faktów

 1] czy pozwanemu i jego obrony świadkom  jest wiadome to że nie pobierałem wypłaty pensji  ani żadnych innych apanaży ,a w bankach Gdańska było moje oświadczenie że wszystko co przychodzi na moje nazwisko proszę przekazywać upoważnionym przez związek na związek .

 A  oto dowody na piśmie miedzy innymi  podpisane przez obecnego prezydenta Kaczyńskiego .

 2] Czy wiadomo pozwanemu iż pieniądze z nagrody Nobla przekazałam na szpital stoczniowy odpowiednia tablica   na tym szpitalu o tym świadczy . 

 3] Inna tablica o przekazaniu moich prywatnych pieniędzy wisi w siedzibie Krajowej związku ,a punkcie diagnozy kardiologicznej 

  4] Największe moje dary milionowej wartości są złożone na jasnej Górze ,  częściowy spis przekazuję na dyskietce tak pozwanemu jak i sądowi .To tylko kilka przykładów bezinteresownego przekazania osobistego moich prywatnych milionowych wartości  .

 5]Czy pozwany pamięta jeśli nie to przypominam i niech to sprawdzi że były taka oto sytuacja gdzie chciano rozbić walkę strajkową w dzień wypłaty kiedy żony i rodziny pracowników  przyszły po pieniądze dyrekcja ogłosiła że będą wypłacane tylko tym co nie strajkują .  w ułamku sekundy ogłosiłem bez konsultacji i demokratycznych uzgodnień .że strajkujący mogą odbierać podwójne wypłaty .i wypłaciliśmy Może to ciekawsze jak brednie o absurdalnej defraudacji . Pozwany Wyszkowski .

Od:

Lech Wałęsa

 

 

Do:

Opozycja Pozaparlamentarna

Kopia do:

Ewa.Jablonska@se.com.pl , M.Gornicki@opoka.org.pl , bi@ms.gov.pl , bm@ms.gov.pl , buszewski@op.pl , diecezje-kosciola-polskiego@3w3.net , ejacqmin@go2.pl

Temat:

 Wstępna wersja końcowej mowy w sądzie przeciwko Wyszkowskiemu i jego fantazjom niszczącym dobre imię przywództwa L. Wałęsy na skutecznej drodze do Wolności .

Data:

1 lipca 2006 10:44

niedziela, 02 lipca 2006, reakcja
http://25lat.blox.pl/2006/07/Lech-Walesa-a-oto-dowody-na-ich-nikczemn.html

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.