Du befindest dich in der Kategorie: Polonia - polnische Diaspora

Dienstag, 21. November 2006

Pilne pytania: Czy skonczy sie kiedys wreszcie opieka "z urzedu" nad Polonia w Niemczech?

Von direktion, 21:39

Andrzej Stelmachowski, Stefan Kosiewski, Ryszard Kaczorowski, Tekla Stańczyk

Tekla Stańczyk:  - Kto jest autorem prowokacji o nazwie "urzędowa lista organizacji polonijnych w Niemczech"? Kto sporządził listę organizacji polonijnych opublikowaną przez dra Zbigniewa Kosteckiego na zarządzanej w Ameryce przez jego syna stronie internetowej polonia.org?
 
Stefan Kosiewski: - Niemieckie urzędy nie sporządzają list, których celem jest eliminowanie polonijnych organizacji. Jeżeli Niemcy zapraszają na urzędowe spotkania robocze, to wysyłają zaproszenia do wszystkich zainteresowanych osób prawnych.  Tak np. przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego „Oświata” we Frankfurcie nad Menem: Barbara Jędrzejczak i  Stefan Kosiewski wzięli udział 24 marca 1994 r. na zaproszenie Horsta Waffenschmidta,  Parlamentarnego  Sekratarza Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych RFN w spotkaniu zorganizowanym z przedstawicielami Polonii w Bonn, a w 1995 r. Polnischer Schulverein "Oświata" in Frankfurt am Main e.V. znalazł się na liście 6 (sześciu) organizacji polonijnych zainteresowanych nauczaniem w Niemczech języka polskiego, którą to listę sporządził Sekretariat Stałej Konferencji Ministrów Oświaty w Republice Federalnej Niemiec ( Sekretariat der Ständigen Konferenz der Kultusminister der Länder in der Bundesrepublik Deutschland).  Nie może natomiast, w Polsce demokratycznej i należącej do Unii Europejskiej,  żaden pracownik MSZ w Berlinie, czy w Kolonii pozwalać sobie bezkarnie na działanie antypolskie, wymierzone przeciwko polonijnym organizacjom. Nie może żaden konsul prowadzić  działań szkodzących polskim organizacjom w Niemczech.  Nie może bezkarnie podejmować działań uniemożliwających im korzystanie z  pomocy finansowej zagwarantowanej w Traktacie z 17.6.1991 przez obie strony traktatowe: Federalną Republikę Niemiec i Rzeczpospolitą Polską.
Tekla Stańczyk:  - Czy były podejmowane takie antypolskie działania przez urzędników warszawskiego MSZ?
 
Stefan Kosiewski: - MSZ opiniuje wnioski o pomoc składane przez nas w Polsce, bezpośrednio w Ministerstwach i w Senacie, dawniej we "Wspólnocie Polskiej" . Tak np. otrzymaliśmy na piśmie 8 (osiem) niczym nie nieuzasadnionych odmów podpisanych przez prof. Andrzeja Stelmachowskiego, prezesa "Wspólnoty", czy Andrzeja Chodkiewicza, który podpisuje też odmowy udzielane przez  "Wspólnotę" jako jej dyrektor.  Ci sami ludzie nie rozliczyli się do dzisiaj ze 100 mln złotych, o których partia Leszka Millera mówiła przed paru laty publicznie, że  Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, iż zostały wydane przez "Wspólnotę" niezgodnie z prawem. 
 
Tekla Stańczyk:  - Przed laty mówiło się także publicznie, że "Wspólnota Polska" przejada w swoich oddziałach terenowych 40 % środków finansowych przenaczonych przez Senat RP na pomoc dla Polonii.
 
Stefan Kosiewski: - Tak twierdziło m.in. wspomniane środowisko polityczne, a efektem takiego mówienia było tylko powołanie w Polsce, obok "Wspólnoty", drugiej organizacji utrzymywanej ze środków finansowych Senaru RP, kierowanej przez pana Marka Hausszylda.  Chyba nie trudno odpowiedzieć na pytanie, czy mnożenie biur obsługi zwiększa pomoc finansową udzielaną Polonii, czy też ją zmniejsza o koszta obsługi  tych tzw. życzliwych pośredników. 
 
Tekla Stańczyk:  - Pytanie było o rolę konsulatów, zakusy pracowników warszawskiego MSZ ...
 
Stefan Kosiewski: - Jeżeli pan prof. Sułek, przed kilku laty zastępca Ambasadora RP w Berlinie,  zaopiniował pozytywnie najpierw wnioski o pomoc finansową oraz odznaczenia państwowe dla działaczy pewnej organizacji z Berlina z okazji jubileuszu "stulecia" 100-lat (słownie: sto lat istnienia) tej organizacji, a trzy lata później znowu zaopiniował pozytywnie takie same wnioski z okazji "dziesięciolecia" (słownie: dziesięć lat) tej samej organizacji, to świadczy ten fakt o poziomie moralnym tego człowieka, który zresztą powołany później na stanowisko prezesa fundacji mającej wypłacać odszkodowania dla Polaków za niewolniczą pracę przymusową w III Rzeszy, wypłacił sobie samemu i kolegom z zarządu fundacji niczym nie uzasadnione premie wynoszące po kilkadziesiąt tysiący złotych, podobnie jak zrobił to w innym czasie, drugi taki sam prezes tej samej fundacji, o nazwisku Parys.
Zaś o poziomie demoralizacji tzw. działaczy polonijnych świadczy np. to, że na listach osób wyznaczonych wtedy do odznaczenia zabrakło w Berlinie  nazwiska założyciela tej organizacji i jedynego, prawdziwie aktywnego członka, pana Soczówki wyeliminowanego przy udziale warszawskiego MSZ.  Tak samo pani konsul Elżbieta Sobótka odznaczyła z okazji 10-lecia założenia nauczania języka polskiego przy polskiej parafii we Frankfurcie nad Menem nie założycieli "Oświaty" i rzeczywistych organizatorów tegoż nauczania, lecz zaopiniowanych przez siebie tzw. parafialnych działaczy polonijnych. 
 
Ta sama pani Sobótka była też Konsulem Generalnym w Kolonii, kiedy zostałem poinformowany przed laty o przyznaniu resortowej odznaki Zasłużonego Działacza Kultury dla założyciela Polskiego Ośrodka Kultury we Frankfurcie nad Menem, a do wręczenia tej odznaki do dzisiaj nie doszło.  Nie chodzi tu o zaszczyty i odznaki, lecz o społeczną potrzebę wskazania w środowisku polonijnym na fakt właściwej oceny rzeczywistego dorobku konkretnych działaczy, na podkreślenie wagi i wartości społecznej pracy osób, które służbę Polsce i Polonii uczyniły przedmiotem swojego życia. Niewłaściwa opinia wystawiona przez konsula pozwala skutecznie wyeliminować na pewien czas aktywnych działaczy polonijnych z grona osób otrzymujących wsparcie rządz RP. Tak było w Południowej Ameryce i tak jest niestety do dziś w Republice Federalnej Niemiec.  Odpowiedzialni za eliminowanie Polaków, prawdziwych działaczy polonijnych byli i są konkretni pracownicy MSZ, których antypolonijny charakter działalności winien być wskazany w celu uniemożliwienia w przyszłości podejmowania przez nich tego rodzaju antypolskich działań.  A mówi się o tym i dlatego, że pani Sobótka przeniesiona została do Sztutgartu, gdzie wyróżnia teraz odznaczeniami księży, czy  kolejnych  działaczy parafialnych. Tymczasem Polacy w Niemczech domagają się przeprowadzenia lustracji Polonii, sprawdzenia księży Polskiej Misji Katolickiej i tzw. działaczy polonijnych pod kątem ich ewentualnej współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. W tej sprawie zwróciliśmy się do Prezesa IPN za pośrednictwem Konsula Generalnego w Kolonii.  Mówiliśmy  o tych przykrych dla Polaków w Niemczech sprawach  w rozmowie z Wicemarszałkiem Sejmu  panią Genowefą Wiśniowską.
 
Tekla Stańczyk: -  Czy ten sam Konsul Generalny w Kolonii organizuje 9 grudnia 2006 roku Sejmik organizacji polonijnych, na który ani Polnisches Kulturzentrum e.V. , ani Polnischer Schulverein "OSWIATA" nie otrzymały zaproszenia?
 
Stefan Kosiewski: - Wyeliminowano z planowanego w Kolonii spotkania  innych przedstawicieli Polaków, m.in. zasłużonego dla Polonii w Niemczech działacza patriotycznego pana Tadeusza Rogalę, prezesa Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Polaków w Badenii-Wirtembergii,  napisał do mnie w tej sprawie:
 
----- Original Message -----
From: "Tadeusz Rogala" <Tadeusz.Rogala@t-online.de>
Sent: Saturday, November 18, 2006 10:13 PM
Subject: Sejmik polonijny II

Szanowny Panie Kosiewski !

Sadze, ze Pana organizacja jak i moja nie otrzymala informacji o II sejmiku majacego odbyc sie prawdopodobnie 9 grudnia br. poniewaz nie znajduje sie na lisci urzedowej organizacji polonijnych, patrz.
http://www.kongres.org/spisurzedowy.htm.

Z pozdrowieniami  Tadeusz Rogala
 
Tekla Stańczyk: -  Kto organizuje antypolskie sejmiki, tajne spotkania na terenie konsulatu RP? Kto sporządza "urzędowe", czarne listy?
 
Stefan Kosiewski: - Nie wiem, kto organizuje spotkania w Konsulacie i nie wiem, jaki urząd sporządza listy eliminujące Polaków z życia politycznego Polonii. Za komuny sprawa była jasna: takimi rzeczami jak Polonia zajmował się jeden urząd, Urząd Bezpieczeństwa, potem Służba Bezpieczeństwa.  Dr Zbigniew Kostecki, który z listy "Wspólnoty" i z woli Andrzeja Stelmachowskiego pełni jakąś funkcję w finansowanej przez  "Wspólnotę  Polską"  Stelmachowskiego, który w Magdalence był pokornym wykonawcą woli generała Kiszczaka, 
afiliowanej przy tej "Wspólnocie" tzw. Radzie Polonii Swiata, czy też tzw. Europejskiej Radzie Wspólnot Polonijnych został przez nas wezwany już w 1998 roku do ustąpienia ze wszystkich funkcji publicznych, a nie tylko do zaprzestania występowania jako tzw. przedstawiciel Polonii w Niemczech, rzekomy prezes, czy wiceprezes tzw. Konwentu Polonii w Niemczech, spisku zawiązanego w tajemnicy przed Polakami na terenie Konsulatu RP w Kolonii przez kilka osób wtajemniczonych w sprawę przez byłego agenta WSI zatrudnionego na posadzie ambasadora RP w Niemczech, dra Andrzeja Byrta.  Oczekujemy właściwej reakcji w tej sprawie m.in. także ze strony nowego Ambasadora w Niemczech.  Pisaliśmy w tej sprawie do Ministra Mellera, odpowiadając na wypowiedź Justyny Lewańskiej, zastępcy rzecznika MSZ, zapowiadającą wykorzystywanie środowiska polonijnego w Niemczech" do jakichś celów:
 
 Szanowny Panie Ministrze Meller,
nie ma takich środowisk polonijnych w Niemczech, które dadzą się wykorzystywać Pana pracownikom. Są pojedynczy ludzie, jednostki gotowe zawsze do wypełniania w każdych okolicznościach agenturalnych poleceń. Nie można jednak tych żałosnych osobników określać mianem środowisk polonijnych. Czy mógłby ktoś  sobie wyobrazić podobną niefrasobliowść w ustach rzcznika dajmy na to izraelskiego ministerstwa? Diaspora żydowska  uporałaby się niewątpliwie z niewłaściwymi supozycjami we właściwy sposób. 
 
Tekla Stańczyk: - Obecnie mamy nowego Ministra Spraw Zagranicznych i nowego Ambasadora w Berlinie.
Stefan Kosiewski: - Pora, żeby się dali poznać z nowej polityki w stosunku do Polaków w Niemczech.
Frankfurt nad Menem, 21.11.2006 

[Kommentare (0) | Permalink]


Kostenloses Blog bei Beeplog.de

Die auf Weblogs sichtbaren Daten und Inhalte stammen von
Privatpersonen. Beepworld ist hierfür nicht verantwortlich.