Plan Stolpego
Nowy rozkład jazdy pociągów, który obowiązuje od 1 czerwca do 26 września, przynosi interesujące rozszerzenie połączeń pasażerskich między Polską a Niemcami: para pociągów pospiesznych w każdy piątek i sobotę przejeżdżać będzie przez Kostrzyń na trasie z berlina-Lichtenbergu do Gorzowa. Także kursujące dotychczas rano i wieczorem - na trasie z Forst do Tuplic przez Zasieki - pociągi służbowe zostaną włączone do komunikacji publicznej.
Współprca w regionach nadgranicznych, poza rozwojem komunikacji i łączności, budową drug i autostrad, poprawieniem spławności rzek i kanałów, połączonym z troską o czystość ich wód (a wieęc i budową nowoczesnych oczyszczalni) obejmować musi także wymianę naukową i techniczną, dziedzinę kultury, handel, przemysł itd. Liczba zadań warunkowana jest zawsze istniejącymi aktualnie możliwościami. Dlatego też plany w zakresie współpracy regionalnej nie mogą przypominać precyzją rozkładu jazdy pociągów. Nie mają też nigdy jednego, lecz zawsze dużo więcej autorów. Toteż wydaje się, że nie tyle powinny być łączone z nazwiskiem jakiegoś polityka, co raczej z szansami mieskańców tych regionów.
Plan Manfreda Stople, prezydenta konsystorza ewangelickiego Kościoła Berlina-Brandenburgii, a obecnie premiera Brandenburgii, zrodził się w 1959 roku z założenia, że państwo SED można przechytrzyć jego własnymi metodami, od 1959 do jesieni 1989, a więc w ciągu 30 lat, Manfred Stolpe spotykał się z oficerami Stasi w konspiracyjnych lokalach - jak sam obliczył - ponad tysiąc razy. Celem tych spotkań - zdaniem ewangelickiego jurysty, a od czerwca 1990 roku socjaldemokratycznego polityka - miało być doprowadzenie do zmian w ateistycznym systemie państwowym, w kierunku humanizmu i tolerancji. Zmiany komunistycznego systemu na inny, lepszy, bardziej odpowiadający wyobrażeniu królestwa sprawiedliwości, miłości i wolności - Manfred Stolpe w swoim planie nie przewidział. Praktyczny rozum, w jego osobie, wziął górę nad refleksją teologa: totalitarne rozumienie polityki doprowadziło do absolutyzacji wartości siły, wolność została unicestwiona, z ateistycznym systemem chrześcijanin mógł tylko pragnąć jakoś się urządzić.
Manfred Stolpe podjął się realizacji swego planu - zgodnie z tym, co wyznał na łamach tygonika "Der Spiegel" - w porozumieniu z dziewiącioma innymi ludźmi Kościoła ewangelickiego: teologami, jurystami i osobami świeckimi. Ludzie tacy jak on "przygotowali i zamortyzowali" wyjście innych ludzi na ulicę - wyjawił w styczniu 1002 roku Stolpe, myśląc o tzw. pokojoej rewolucji w NRD z jesieni 1989. Nazwisk dziewięciu innych spiskowców, czynnych aktywnie przy realizacji planu Stolpego, "przechytrzających" wspólnie z nim Stasi i aparat pażstwowy byłej NRD, premier Brandenburgii nie chce ujawnić bez zgody samych zainteresowanych. Kontakty ze Stasi przyniosły nauczkę: konspiracja obowiązuje, jeśli chce się działać w czyimś imieniu, nie prosząc go wcześniej o zgodę.
Tymczasem mówi się już nie o pojedynczych przypadkach, lecz o liczbie dwóch czy nawet trzech tysięcy współpracowników Stasi wśród ludzi Kościoła ewangelickiego w byłej NRD. Ujawniane - głównie przez dziennikarzy - nazwiska, akta i twarze zakłopotanych pastorów są, poza wszystkicm, egzemplifikacją, dowodem tego, żeże szaf Stasi Erich Mielke umiał znaleźć - w warunkach NRD - praktyczną odpowiedź na pytanie Stalina o liczbę dywizji, którymi dysponuje papież. Mowa o Kościele ewangelickim, katolicy bowiem w byłej NRD stanowili nieliczną mniejszość. Toteż dlatego biskup Drezna-Miścni Joachim Reinelt poinfprmowany został przez miejscowy oddział urzędu Gaucka, zarządzającego aktami Stasi, zaledwie o 11 agentach enerdowskiej ubecji, odkrytych wśród jego współpracowników przy przeglądaniu teczek z aktami. Biskup Reinelt wystąpił z wnioskiem o dokładne informacje i zapewne je dostanie. Tak samo jak każdy inny pracodawca stosujący się do obowiązującej od 1 stycznia br. ustawy regulującej sposób postępowania ze spuścizną Stasi. Decyzję, co zrobić z otrzymanym fantem będzie musiał podjąć każdy sam, zdany nie tylko na łaskę Bożą.
O wiele łatwiej miał na przykład rektor jednego ze wschodnioniemieckich uniwersytetów (kanclerz - jak to się tutaj mówi), który poinformowany o osiemnastu agentach Stasi wśród pracowników uniwersytetu - wysłał pocztą do każdego z nich zawiadomienie o istnieniu podejrzenia, połączone z ostrzeżeniem, że po sprawdzeniu posiadanej informacji kanclerz będzie zmuszony odpowiednio zareagować. zanim Jego Magnificencji wytłumaczono, że jego postępowanie niezgodne jest z obowiązującą umową zbiorową o pracę, piętnastu adresatów litu postanowiło nie czekać na sprawdzenie podejrzeń.
Nauczone rzetelności w służbie tajne dywizje Ericha Mielkego, autorzy raportów spod ambony i z plebanii, sparwozdań z odprawionych mszy i spotkań (na przykład pacyfistycznych grup młodzieży), mieli uzasadnione prawo oczekiwać od prowadzących ich oficerów również rzetelności.
Skoro współpraca ze Stasi opierać miała się z ich strony na przeświadczeniu o wszechmocy Firmy, to zupełnie naturalne, że byli agenci spodziewali się, że ich akta zostały zniszczone i że pozostaną zakonspirowani.
Stało się jednak inaczej, niż mogli oczekiwać, i dziś nie wiadomo jeszcze, czemu należy to przypisać: brakowi czasu potrzebnego do zniszczenia teczek z aktami zalegającymi ciągnące się kilometzrami półki w archiwach, a więc tak zwanymi - trudnościami technicznymi? A może "niefrasobliwość" oficerów wynikała z planów operacyjnych państwa SED w stosunku do obu Kościołów?
Jest pora siania i pora zbierania plonów. I, jak wiadomo, nie ten zbiera, kto sieje. Jak w stosunku do tychże mądrości objawionych ma się plan Stolpego? Dla wielu Niemców pozostaje to wciąż zagadką.
P.S.
Zupełnie niesłusznie pojęciem "planu Stolpego" określany jest w Polsce pomysł stworzenia na odcinku dolnej Odry, między Cedynią a Szczecinem, parku krajobrazowo-turystycznego, z licznymi rezerwatami przyrody. O parku narodowym "Untere Oder" w Niemczech mówi się od 1989 roku; w kwietniu 1990 Niemiecka Fundacja Popierania Kultury przyznała nagrodę w wysokości 100 tys. marek za opracowanie planu tegoż parku. Nagrodzonymi autorami planu byli: polski biolog prof. Mieczysław Jasnowski i niemiecki profesor Michael Succow, sekretarz stanu do spraw ochrony przyrody w ostatnich rządach NRD premierów Hansa Modrowa i Lothara de Maizierer'a. Stolpe zapisał się do SPD dopiero w czerwcu 1990.
Niesłusznie także plan stworzenia parku pod Szczecinem łączony jest z szansą zwiększenia w tym rejonie polskcih możliwości gospodarczych: rozbudowa Odry do drogi wodnej odpowiedniej dla statków klasy europejskiej (1350 ton, 80 m długości, 4,5 m szerokości, o zanurzeniu 2,5 m) wyklucza zamianę zdziczałych terenów przygranicznych w rezerwaty.
W Niemczech planuje się, że po pogłębieniu Łaby statki o zanurzeniu 2,5 m dpływać będą do Pragi.
Stefan Kosiewski